nerwica mija!

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

przez PiotrB 10 lis 2006, 18:43
pie...dol to co mowia rodzice Ty masz byc zdrowa, nawet najbardzej kretynska praca POMAGA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Ludzie Kochani przestancie w koncu spełniac ambicje rodzicow, kolegow, ukochanych , robcie to, na co macie ochote!!!!!!!!!!!!!!
część podpisu edytowana przez administratora
WKS ŚLąsk!!!!!!!!!!
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
28 paź 2006, 22:02

Avatar użytkownika
przez ewa125 10 lis 2006, 19:20
wow dzieki Topa nigdy nie bylam niczyim idolem. po pierwsze to nie doznalam zadnego cudownego uzdrowienia bo jeszcze nie wyszlam calkiem z nerwicy niestety. napisalam tylko ze pozbylam sie najgorszego czyli atakow paniki i poczucia bezsensu zycia i tzw. derealizacji. mysle ze ten okres w ktorym nerwica sie pojawia i daje o sobie znac najintensywniej jest najgorszy i wiele osob mysli ze juz nigdy nie poczuje sie normalnie. ja juz teraz czuje ze jestem soba, potrafie zyc i cieszyc sie zyciem, co nie znaczy ze czasami nie czuje jeszcze napięcia, oslabienia i lękow( chociaz sa one juz male i daje rade je opanowac). ostatnio bylam u pani psycholog(podobno bardzo dobrej, z warszawy, z duzym doswiadczeniem w nerwicach). otóż powiedziala mi ona ze nerwica jest wynikiem sprzecznosci ktore dzieja sie w nas. objawy są różne ale sposob na wyleczenie jeden. powiedziala ze nerwica nie minie tak sobie, nie ma co na to liczyc. jej objawy mowia nam STOP, zatrzymaj sie i zmien cos w swoim zyciu.jezeli nie zmienimy tych sprzecznosci to nie pozbedziemy sie nerwicy. powiedziala tez ze dobrze ze nie biore lekow bo one tylko otumaniaja i usypiaja ale z nerwicy absolutnie NIE LECZA. Topa a w jakim miescie mieszkasz? jak chcesz pogadac na gadu gadu to podaj mi swoj numer.

[ Dodano: Nie Lis 19, 2006 2:08 am ]
czesc wam to znowu ja. chcialam podzielic sie z wami swoimi osiagnieciami i dac nadzieje na wyleczenie. od czsu napisania tego postu bylo ok, czasami czulam sie jeszcze zle, silnego ataku nie mialam. ale jest coraz coraz lepiej. zmieniam swoje zycie bo bez zmian sie nikomu z nas nie uda z tego wyjsc i czuje ze powracam do zywych. teraz z dystansu na to patrzac nerwica nie jest takim pieklem jak mi sie wydawalo. to tylko stan umyslu, umyslu ktory jest przeladowany negatywnymi myslami i skrywanymi problemami. pozbadzmy sie ich a zylo nam sie bedzie jeszcze piekniej niz przed pojaiwniem sie nerwicy. NIECH NIKT NIE TRACI WIARY W WYLECZENIE, bo to by byla glupota. wszem i wobec wiadomo ze nerwica jest przejsciowa a JA JESTEM tez tego przykladem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Avatar użytkownika
przez ewa125 12 lis 2006, 00:03
Jess myslisz ze stres zwiazany ze studiami mogl przyczynic sie do twojej nerwicy?? ja mialam podobna sytuacje tez skonczylam bardzo ciezkie studia ktore byly ambicja moich rodzicow i tez sie strasznie na nich meczylam. jak na zlosc teraz gdy juz je skonczylam i powinnam wreszcie zaczac zyc jak czlowiek dopadlo mnie to cholerstwo i znowu marnuje zycie zamiast sie nim cieszyc..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Rok minął i jest lepiej

przez JanRO 12 lis 2006, 12:44
Witam.Moje refleksje na temat walki z nerwicą sa takie.Dwa lata temu zaczeły sie u mnie pierwsze ataki lęku,rok temu zaczeły sie rozne objawy somatyczne ,wszystkie jakie moga sie pojawic,sami wiecie jakie,istny koszmar.Wiekszosc ostrych objawow znikneła po 3 miesiacach,po wlasnych poszukiwaniach ich zrodeł,było troche lepiej,ale nie dobrze,myslalem ze z tego wychodze ,ale jednak problem tkwił dalej we mnie ,zaczałem psychoterapie,no i sie zaczeło totalna rozwałka,siegnałem dna emocjonalnego ,myslalem tylko o samobojstwie cały czas,jakis miesiac,najgorszy okres w moim zyciu,terapia trwa juz 3 miesiac i jest troche lepiej.Moim zdaniem w wyjsciu z choroby ,jest uswiadomienie sobie zrodła konfliktu wewnetrznego,ktory mogł nastapic wiele lat temu,bez tego nic sie nie da zrobic,bedziecie krązyc w koło bez konca,czesto na poczatku juz sami mozecie sobie cos uswiadomic,ale terapia,najlepiej indywidulna w ciezszych przypadkach pomorze wam dotrzec do prawdziwego zrodła ,moze ich byc czasem kilka,terapeuta przedstawi wam je z roznej strony.Po prostu słuchajcie samych siebie,intuicja czesto wskaze wam zrodło problemu,ale mysle ze terapia jest niezbedna dla rozwiazania naszych problemow.
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
21 maja 2006, 00:30
Lokalizacja
Slask

przez pani_eL 12 lis 2006, 13:10
Ja kiedyś zaczęłam od terapii indywidualnej,potem przeszłam na grupową.Myślę,że trudniej jest się otworzyć przed grupą, ale jak już to zrobimy do wyzdrowienia krótka droga.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
11 lis 2006, 16:35

przez Accretive_ 12 lis 2006, 16:04
Wiesz, bardzo ważne jest to, że to napisałeś.

Ważne zarówno dla Was jak i dla nas. Bo zawsze warto szukać i zawsze warto walczyć. A jeżeli nie widzimy sensu - jest to choroba i trzeba - mimo wszystko, choćby to miało być na przekór wszystkiemu - się przełamać.
--
'The Universe is not only queerer than we imagine, it is queerer than we CAN imagine' - J.B.S. Haldine
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
05 wrz 2006, 05:35

przez PiotrB 13 lis 2006, 18:30
każdy duzy , przeciagajacy sie stres moze to spowodowac

[ Dodano: Wto Lis 14, 2006 4:07 am ]
każdy duży stres mogl byc punktem zapalnym ale 90 procent nerwic ma korzenie w naszym dziecinstwie
część podpisu edytowana przez administratora
WKS ŚLąsk!!!!!!!!!!
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
28 paź 2006, 22:02

Avatar użytkownika
przez korres1 15 lis 2006, 15:25
Taka historia jak POświatowska i mąż, też sercowiec. Aż się popłakałam ze wzruszenia, naprawdę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

Avatar użytkownika
przez meskalina 16 lis 2006, 18:22
Dzeki Piotr za okazanie checi pomocy, w koncu dalam sie namowic na leczenie i psychoterapie. Teraz wiem ze to jedyna wlasciwa droga i ciesze sie ze wreszcie przestalam zyc iluzja ze poradze sobie sama, a wszystko dzieki cudownym ludziom.
Trzymaj sie cieplo i dzieki.
hmmm...co tu dzisiaj wpisac???
Avatar użytkownika
Offline
Posty
301
Dołączył(a)
25 paź 2006, 00:55
Lokalizacja
z kosmosu

Studia

przez Jess 20 lis 2006, 12:31
Cześć Ewa125!
Wygórowane ambicje moje i moich rodziców przyczyniły się do tego, że w tej chwili czuję się fatalnie. U osób z nerwicą natręctw występuje "syndrom perfekcjonizmu". Jeżeli nie zrobią czegoś idealnie patrz tak jak mają w głowie za idealnie, to wtedy często mają atak nerwicy. Ja skończyłam studia, ale moim zdaniem zrobiłam za dużo błędów w pracy końcowej (mimo, że dostałam cztery z pracy dyplomowej a z obrony pięć, średnią miałam 4,5). Tak byłam przekonana o swojej nieudolności, że do tej pory nie jestem w stanie podjąć pracy, bo ciągle mi się wydaje, że będę robić jakieś błędy, gafy. Wiem, że to chore, a u podstaw mojego zachowania leży perfekcjonizm i brak wiary w siebie. Przez te wielkie oczekiwania wobec siebie samej doprowadziły do ponownego ujawnienia się nerwicy. Koniec studiów to trudny okres, gdzie musisz sobie poradzić z nowymi całkiem innymi wyzwaniami, stąd pojawiające się nerwice. Większość moich znajomych przeżywało jakieś załamania z końcem studiów lub przeżywa. Ewa125! Wydaje mi się, że ludzie z nerwicą są hiperwrażliwi, dlatego "trochę" im trudniej... Spróbuj znaleść jakiś nowy cel w życiu nie patrząc na zdanie rodziców. Od razu po studiach trudno znaleść coś na miarę własnych ambicji, tym bardziej z nerwicą, ale jestem pewna, że coś trzeba zacząć robić i to jak najszybciej. Ja czekałam za długo, zresztą nadal nie mam pracy...
Trzymaj się i nie daj się nikomu ;)!
Jess

[ Dodano: Pon Lis 20, 2006 11:32 am ]
Cześć Ewa125!
Wygórowane ambicje moje i moich rodziców przyczyniły się do tego, że w tej chwili czuję się fatalnie. U osób z nerwicą natręctw występuje "syndrom perfekcjonizmu". Jeżeli nie zrobią czegoś idealnie patrz tak jak mają w głowie za idealnie, to wtedy często mają atak nerwicy. Ja skończyłam studia, ale moim zdaniem zrobiłam za dużo błędów w pracy końcowej (mimo, że dostałam cztery z pracy dyplomowej a z obrony pięć, średnią miałam 4,5). Tak byłam przekonana o swojej nieudolności, że do tej pory nie jestem w stanie podjąć pracy, bo ciągle mi się wydaje, że będę robić jakieś błędy, gafy. Wiem, że to chore, a u podstaw mojego zachowania leży perfekcjonizm i brak wiary w siebie. Przez te wielkie oczekiwania wobec siebie samej doprowadziły do ponownego ujawnienia się nerwicy. Koniec studiów to trudny okres, gdzie musisz sobie poradzić z nowymi całkiem innymi wyzwaniami, stąd pojawiające się nerwice. Większość moich znajomych przeżywało jakieś załamania z końcem studiów lub przeżywa. Ewa125! Wydaje mi się, że ludzie z nerwicą są hiperwrażliwi, dlatego "trochę" im trudniej... Spróbuj znaleść jakiś nowy cel w życiu nie patrząc na zdanie rodziców. Od razu po studiach trudno znaleść coś na miarę własnych ambicji, tym bardziej z nerwicą, ale jestem pewna, że coś trzeba zacząć robić i to jak najszybciej. Ja czekałam za długo, zresztą nadal nie mam pracy...
Trzymaj się i nie daj się nikomu ;)!
Jess
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
07 lis 2006, 15:43

przez marmarc 20 lis 2006, 13:23
Potwierdzam, że końcówka studiów to ciężki okres. Teraz myślę, że trzeba mieć jakieś punkty zaczepienia w "świecie zawodowym" już pod koniec studiów, żeby to przejście wraz z zakończiem studiów nie było tak "szokujace". Nawet kosztem "wypieszczenia" dyplomu czy średnią niższą o parę setnych.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Avatar użytkownika
przez ewa125 20 lis 2006, 17:00
jess dzieki za slowa zrozumienia. przynajmniej wiem ze nie ejstem sama i powoli dochodze coraz glębiej do podstaw nerwicy. myslicie ze moze tez byc tak ze organizm sie spręża w sytuacji gdy jest to konieczne np. w moim przypadku aby przetrwac studia a potem jak cel jest osiagniety to wychodzi z niego wszystko co sie kumulowalo. dlatego nie dopadla mnie nerwica wczesniej tylko tuz po skonczeniu studiow...?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Avatar użytkownika
przez blackwitch 22 lis 2006, 12:34
Piotrze, próbowałam sie kontaktować na gadu, ale na razie cie tam nie ma. Czy poza pania o ktorej piszesz, znasz jesczze kogos? Czy slyszałes moze o Państwie Rydlewskich?
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
21 lis 2006, 22:50

przez hania 24 lis 2006, 12:49
....nawet najbardzej kretynska praca POMAGA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

.....robcie to, na co macie ochote!!!!!!!!!!!!!!


zgadzam się w 100%. problem tylko w tym jak wytrzymać, jak chociażby pójść, wysiedzieć w tej pracy, szkole skoro odczuwa się strach nawet przed wyjściem, a w pracy/szkole cały czas towarzyszy cała paleta nerwicowych objawów?????
hania
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
12 lis 2006, 15:36

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do