Osobista fabryka zagłady ?

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Osobista fabryka zagłady ?

przez capricom 27 lip 2010, 09:48
Witam serdecznie,

Nie potrafię logicznie wytłumaczyć, dlaczego robię ten wpis. Być może ze względu na sytuację w jakiej się znalazłem. Samotność. Beznadziejny ucisk w myśli i sercu. Zamknięty krąg kłamstw, wypowiadanych do samego siebie i osób które kocham. Kłamstw tak silnych, tworzących coś w rodzaju czarnej dziury, gdzie przekroczyłem już horyzont zdarzeń, nie ma zatem dla mnie ratunku. Tyle mówi logika i rzeczywistość. Ja jednak ufam, że mogę się podnieść. Ale potrzebuje pomocy, to na pewno.

A było to tak:
Mam wspaniałą żonę i dwoje (5 i 7lat) wspaniałych dzieciaków. Są dla mnie wszystkim. Jednak nasze dobre życie zakłóciło zdarzenie z 4 lat. Pojawił się u mnie brat cioteczny, który chciał pożyczyć pieniądze ode mnie. Ja w tym czasie sam zrezygnowałam z pracy etatowej i założyłem firmę. Okazało się, że mógłby mi pomagać. Zgodziłem się. Jednak on był leniem i nic z tego nie wyszło. Dodatkowo miał notoryczne problemy z prawem - do dziś czasami policja mnie lub żonę przesłuchuje. Czy nie wiemy gdzie jest.

Jak się również okazało, żona zakochała się w nim i mnie zdradziła. Powiedziała, że to był jej pomysł.
Wydaje mi się, że na prawdę się kochali, może kochają po dziś dzień.

Nie wiem dlaczego, ale nie trzasnąłem drzwiami - sam pochodzę z rozbitej rodziny, może to powód ?
W miedzy czasie koleś trafił do więzienia i siedzi po dziś dzień.

W moim osobistym, tym wewnętrznym życiu coś się zmieniło. Przede wszystkim zacząłem nie ufać żonie; teraz jest lepiej trochę, ale to nie ten stan totalnego zaufania do drugiej osoby, który mnie nakręcał.

Ale co najgorsze, zacząłem ją oszukiwać, kłamać głównie w sprawach finansowych. Tłumaczę sobie to tym, że chcę ją chronić, oszczędzić jej kłopotów - same się rozwiążą, wtedy może jej powiem. Powtarzam sobie w duchu, że jako mężczyzna powinienem brać wszystko na siebie. Długo się zastanawiałem dlaczego tak się zachowuje. I chyba takie są powody:

- mimo czasu nie wybaczyłem lub nie potrafię zapomnieć
- zdrada byłą dla mnie ciosem podwójnym, ponieważ na prawdę ich miłość byłą wspaniała, a przynajmniej była tą na którą mnie jako mężczyznę nie jest stać - cierpię i nadal konkuruje z kolesiem którego już nie ma - to mnie zabija.
- kłamię by nadrobić w oczach żony te niedostatki uczuciowe.
- nie potrafię dawać uczuci - koziorożec jestem.
- kocham ją strasznie.

Właśnie dowiedziała się o kolejnym kłamstwie. Sam powiedziałem, nie potrafiłem już z tym żyć - spać etc.

W tamtym roku straciłem pracę z mojej winy, nie podniosłem się do tej pory finasowo.

Teraz mam niby czystą kartę, żadnych kłamstw co do których musiałbym się przyznać. Żona jednak już mi nie ufa, pewnie chce alimentów. Mamy jednak długi spore
Chcę wyjechać do innego miasta - tam dostałem pracę.
Jakoś to poukładać.

Nie proszę o radę, potrzebuje się wygadać, od paru lat nie mam z kim :(
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
27 lip 2010, 09:12

Re: Osobista fabryka zagłady ?

przez brokenwing 27 lip 2010, 11:35
Znak zodiakalny zupełnie nie ma nic wspólnego z umiejetnoscią okazywania uczuć -to tak na marginesie .
..hmm kolego dość trudna sytuacja ,ja na Twoim miejscu pokazał bym jej co napisałem na forum .
brokenwing
Offline

Re: Osobista fabryka zagłady ?

Avatar użytkownika
przez frytka 27 lip 2010, 11:43
Ona Ci nie ufa :?: Dziwne nie uważasz - przecież to Ty masz powód do braku zaufania wobec niej... że ją okłamywałeś? chciałeś zaoszczędzić zmartwień? kochałeś pomimo? nom wiesz, trudno wybaczyć, a zapomnieć się ie da... powinna to docenić - a gdzie jej zrozumienie? Obwiniasz się, że Cię zdradziła? :shock: A jakaś terapia małżeńska była?
Anioły są wśród Nas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
936
Dołączył(a)
24 cze 2010, 14:53

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Osobista fabryka zagłady ?

przez SamO 27 lip 2010, 14:12
brokenwing napisał(a):Znak zodiakalny zupełnie nie ma nic wspólnego z umiejetnoscią okazywania uczuć -to tak na marginesie .

Nie byl bym taki pewien; czas urodzin moze miec wplyw na pewne cechy charakteru. Tez jestem kzr-cem i mam to samo. I ogolnie, jak poczyta sie fora nt. temat, osoby urodzone pod tym znakiem przyznaja, ze na swoim otoczeniu, nawet najblizszych, sprawiaja wrazenie wypranych z uczuc (oczywiscie w roznym stopniu). I wiele innych cech wspolnych, m.in. dokladnosc a czasem wrecz chorobliwa pedantycznosc.

Pzdr.
Offline
Posty
209
Dołączył(a)
11 maja 2010, 23:40

Re: Osobista fabryka zagłady ?

przez Roberrrto 27 lip 2010, 14:37
SamO napisał(a):
brokenwing napisał(a):Znak zodiakalny zupełnie nie ma nic wspólnego z umiejetnoscią okazywania uczuć -to tak na marginesie .

Nie byl bym taki pewien; czas urodzin moze miec wplyw na pewne cechy charakteru. Tez jestem kzr-cem i mam to samo. I ogolnie, jak poczyta sie fora nt. temat, osoby urodzone pod tym znakiem przyznaja, ze na swoim otoczeniu, nawet najblizszych, sprawiaja wrazenie wypranych z uczuc (oczywiscie w roznym stopniu). I wiele innych cech wspolnych, m.in. dokladnosc a czasem wrecz chorobliwa pedantycznosc.

Pzdr.

No, tylko, że po 1e)autor tego wątku napisał, że miał trudne dzieciństwo, i to raczej tu bym szukał źródeł trudności z okazywaniem uczuć;
po 2gie)takie podpieranie się charakterystyką znaku zodiaku może blokować zmianę i stanowić wygodne usprawiedliwienie dla braku pracy nad sobą.. Czytałem kiedyś książkę napisaną przez znaną polską psychoterapeutkę-napisała, że największe terapeutyczne klapy poniosła w pracy z osobami, które za bardzo się przywiązały do cech swoich znaków zodiaku...
Roberrrto
Offline

Re: Osobista fabryka zagłady ?

Avatar użytkownika
przez Daria Sz. 01 sie 2010, 21:06
hej capricom, tak własciwie nie wiem co Cię bardziej boli: zdrada żony? czy kłopoty finansowe? pewnie jedno i drugie... myślę, że tak to juz jest w życiu, że kłopoty chadzają parami albo i czwórkami i więcej... Twoje problemy narastały latami więc teraz nie da sie znależć złotego środka w jeden dzień. Dla Ciebie jedynym ratunkiem jest przyznanie sie przed samym sobą, szczerze do bólu, co w swoim życiu zawaliłeś, dlaczego oszukujesz siebie i otoczenie. Takie okłamywanie to strach przed rzeczywistością. Popracuj nad sobą, przynajmniej spróbuj. Zanim wypowiesz jakieś słowo, zastanów sie czy ono jest prawdziwe. Mówiąc prawdę być może sprawiasz ból otoczeniu i sobie, ale jesteś w zgodzie ze swoim sumieniem. Sama przekonałam się, że nie ma nic ważniejszego w życiu niż żyć w zgodzie z własnym sumieniem. Na duszę spływa wtedy taki spokój...
a żona... cóż... trochę lat żyję na tym świecie i wiem, że nie nalezy oceniać nikogo w takiej sytuacji. Często za zdadą kryją straszne dramaty, ale i też lekkomyślność i głupota ludzka. Na pewno tego nie zapomnisz ( nie da się ) ale możesz wybaczyć. Jeśli ją kochasz a ona jest warta tego, spróbuj. Jestem przekonana, że sobie poradzisz (w końcu jesteś silnym, pedantycznym i czarującym koziorożcem :lol: ).
memento mori...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
04 sie 2007, 19:09

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do