Wkurza mnie:

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Wkurza mnie:

Avatar użytkownika
przez Korba 29 kwi 2011, 20:44
coś mnie wkurza, ale nie wiem konkretnie co :mrgreen:
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Wkurza mnie:

Avatar użytkownika
przez LukLuk 29 kwi 2011, 20:46
Korba,
może Ja i czerwonacka banda tego forum xD.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
430
Dołączył(a)
12 lip 2010, 17:42

Wkurza mnie:

Avatar użytkownika
przez Korba 29 kwi 2011, 20:56
LukLuk, Ty? Never!
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wkurza mnie:

Avatar użytkownika
przez ZaP 29 kwi 2011, 20:59
Czyli wkurzenie bez powodu... Takie jest najgorsze :D
kiedy będę mogła już zacząć się cieszyć
Avatar użytkownika
ZaP
Offline
Posty
535
Dołączył(a)
25 kwi 2011, 22:10
Lokalizacja
Sdz

Wkurza mnie:

przez paradoksy 30 kwi 2011, 10:02
wtórny idiotyzm, nieuleczalny
paradoksy
Offline

Wkurza mnie:

Avatar użytkownika
przez Korba 30 kwi 2011, 12:38
że nie mam przyjaciela.
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Wkurza mnie:

Avatar użytkownika
przez bretta 30 kwi 2011, 12:44
że burza idzie... i że jestem śpiąca i zmęczona dzisiejszym dniem a jeszcze 13 nie ma..
Kiedy myślę i nic nie wymyślę, to sobie myślę, po co ja tyle myślałem, żeby nic nie wymyślić. Przecież mogłem nic nie myśleć i tyle samo bym wymyślił.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2134
Dołączył(a)
13 mar 2011, 01:40
Lokalizacja
Katowice

Wkurza mnie:

przez naranja 30 kwi 2011, 12:53
Korba napisał(a):że nie mam przyjaciela.


Korba, a jak miałaby wyglądać związek z kimś, kogo mogłabyś nazwać przyjacielem?


Wkurza mnie, że jutro kolejna moja znajoma ma ślub, na który idę,a ja nawet nie umiem (boję się? nie chcę?) się związać z człowiekiem, nawet zakochać, uciekam w depresje, lęki, pod kołdrę - od związków z ludźmi. Wkurza mnie to, że "nie umiem" być zdrowa, normalna i żyć tak i funkcjonować, jak inni, tylko przez tę rozpacz w środku, którą noszę, jestem tylko obserwatorem życia i szczęścia innych ludzi... tego, jak inni wychodzą za mąż, rodzą dzieci, spędzają z nimi fajne wakacje, awansują w pracy, jeżdżą w dalekie podróże, bo nie mają depresji, lęków... tak, zazdrość, wkurzenie, bezsilność... bezsilność wkurza...
Offline
Posty
769
Dołączył(a)
12 kwi 2011, 13:13

Wkurza mnie:

przez NoOneLivesForever 30 kwi 2011, 12:58
To jest frustrujące, jak widzisz, że inni żyją, a ty nie. Też mam niedługo wesele, na które jestem zaproszony, ale nie idę, zbyt kiepsko się mam by się weselić z innymi. :smile:
Korba napisał(a):że nie mam przyjaciela.
Shadowmere nie zalicza się do tej grupy?
NoOneLivesForever
Offline

Wkurza mnie:

Avatar użytkownika
przez Korba 30 kwi 2011, 13:01
naranja, pytasz osobę, która ma wyjątkowy talent do odpychania od siebie ludzi :mrgreen:
Może przyjaciel to ktoś taki, kto nie spierdoli przy pierwszym problemie?

Oj, jak ja nie lubię ślubów i weselisk brrrr, rozumiem Cię doskonale.

-- 30 kwi 2011, 12:02 --

NoOneLivesForever, nie zadawaj mi takich trudnych pytań...
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Wkurza mnie:

przez NoOneLivesForever 30 kwi 2011, 13:07
NoOneLivesForever, nie zadawaj mi takich trudnych pytań...
Przepraszam... :roll: :oops:
Nigdy nie miałem wyczucia.
NoOneLivesForever
Offline

Wkurza mnie:

przez naranja 30 kwi 2011, 13:35
NoOneLivesForever napisał(a):To jest frustrujące, jak widzisz, że inni żyją, a ty nie.


Popłakałam się.

W sumie te łzy to u mnie postęp, bo jakiś czas ten po prostu osunęłabym się w znieczulicę i oderwanie od siebie albo w nienawiść do siebie i pocięła - "bo ja taka gorsza i beznadziejna" - choć i tak tak czuję. Ale nie ma co dłużej przed sobą udawać - tak, czuję jakiś rodzaj złości-zawiści na "tych zdrowych". A gdzieś w głębi - na rodziców. We mnie też są pragnienia... tylko co, jak przed realizacją powstrzymuje LĘK. Lęk przed zranieniem, rozczarowaniem, odrzuceniem, bezsilnością, porażką...

-- 30 kwi 2011, 13:37 --

Korba napisał(a):Oj, jak ja nie lubię ślubów i weselisk brrrr, rozumiem Cię doskonale.


Ja dlatego na wesele nie idę, nie wytrzymałabym. Za duży kontrasty z tym, co czuję w środku :(
No, ale na ślub idę, to już jutro, a ja jeszcze nie mam sukienki ani butów (!).

-- 30 kwi 2011, 13:42 --

Korba napisał(a):Może przyjaciel to ktoś taki, kto nie spierdoli przy pierwszym problemie?


Hmm. Powiem Ci, że mnie natchnęłaś do rozmyślań, kim właściwie jest przyjaciel... :bezradny:
Słyszałam ostatnio od pewnej osoby, że dla niej to ktoś, przy kim można powiedzieć wszystko. Dla mnie to brzmi jak szaleństwo, przecież to takie groźne! Pierwsze, co mi się nasunęło na myśl wtedy to "Jej, jaka nieroztropna!! Taka ufność??".
Offline
Posty
769
Dołączył(a)
12 kwi 2011, 13:13

Wkurza mnie:

przez NoOneLivesForever 30 kwi 2011, 13:44
Popłakałam się.
Popłacz sobie, to oczyszcza.
Całe swoje życie wstrzymywałem się od płaczu, bo facet musi być twardy, bo okazywanie słabości to obciach, zaciskałem zęby i dusiłem się w środku, teraz nie umiem płakać, mam blokadę. To mit, że płaczą tylko słabi.
NoOneLivesForever
Offline

Wkurza mnie:

przez naranja 30 kwi 2011, 14:08
NoOneLivesForever napisał(a):Całe swoje życie wstrzymywałem się od płaczu, bo facet musi być twardy


Ja lubię facetów wrażliwych. Takich, którzy potrafią mieć przeszklone oczy, gdy dzieje się coś trudnego lub poruszającego. Oczywiście nie mam na myśli dorosłych maminsynków.


NoOneLivesForever napisał(a): To mit, że płaczą tylko słabi.


Tak twierdzą zazwyczaj ci, którym ktoś kiedyś założył kaganiec na wyrażanie emocji.
Mamusia, tatuś, pani przedszkolanka, społeczeństwo.
A robili tak, bo sami mają zahamowania emocjonalne.
Płaczące dziecko budzi w nich coś, co sami w sobie zakopali (z lęku) i czego sobie zabronili, więc trzeba je uciszyć. Niech się zamknie i "nie przypomina" o tym, że i we mnie są emocje.

Albo sami sobie założyli taki kaganiec, bo przeżywanie ich przerosło.
I musieli sobie powiedzieć, że płacz to dla słabych, a ja jestem "silny", żeby w taki sposób zachować swoje "poczucie wartości" (a raczej "bezczucie" wartości).
A przecież noworodki płaczą, jak im źle. To naturalny odruch.
To jest typowo ludzka rzecz, płakać.
Ani krokodyle, ani małpki, ani ryby nie płaczą, jak im źle. Chyba?

Człowiek silny, naprawdę silny, nie ucieka przed przeżywaniem.
Nie boi się zapłakać, gdy go coś mocno wzruszy, albo gdy pies mu umrze, bo nie boi się złej oceny ze strony innych (i swojej). Ten mocny szacunek do swojego przeżywania - to jest siła.
Tak uważam.
Offline
Posty
769
Dołączył(a)
12 kwi 2011, 13:13

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do