Moja droga do wolności...

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Moja droga do wolności...

przez wawrzi1990 19 maja 2010, 22:52
Witam szanownych forumowiczów ;)
Dużo tutaj przeczytałem, jak inni radzili sobie z nerwicą, depresją oraz innymi dolegliwościami natury psychicznej. Ja borykam się z zaburzeniami depresyjno lękowymi. Chciałbym podzielić się z wami jak wyglądała moja droga do wolności. Co prawda jeszcze daleko do końca, ale zrobiłem kilka olbrzymich kroków, przede wszystkim:
1. że coś jest nie tak ze mną, a nie koniecznie z innymi
2. chęć uzyskania pomocy
3. obalenie ogólnospołecznego mitu a psychologach, psychiatrach oraz szpitala psychiatrycznego

To może po kolei:

Ad. 1
Objawy: złe samopoczucie, olbrzymie problemy z koncentracją uwagi, problemy ze snem i wstawaniem, częste stany przygnębienia, myśli samobójcze, ogólna tendencja do wpadania w stany poddenerwowania, apatia.

Do tej pory zwalałem wszystko na otoczenie, z perspektywy czasu wiem, że się myliłem. Pewnego dnia na swojej uczelni zauważyłem plakat odnośnie Pomocy Psychologicznej specjalnie dla studentów mojej uczelni. Początkowo nie zwróciłem uwagi. Stwierdziłem, że "dopóki nie słyszę głosów wszystko jest ok". Moje zdanie uległo zmianie, gdy mało nie doszło do próby samobójczej...

Ad. 2 Chęć uzyskania pomocy - zmiana nastawienia tak na prawdę wyniknęła z pogorszonego poziomu ocen na uczelni oraz faktu, że nie mogłem spać (czasem kładłem sie o 12 a o 5 jeszcze kręciłem się po łóżku szukając wygodnej pozycji). Skorzystałem z pomocy Centrum Opieki Psychologicznej dla studentów Politechniki ... Bardzo miła Pani psycholog wypytała mnie o problemy. Na 2 sesji wysłała mnie do psychiatry, oczywiście cały czas dając mi do zrozumienia, że wybór należy do mnie. Pojechałem, psychiatra potwierdził jej diagnozę. Dostałem lek przeciwdepresyjny, selektywny inhibitor zwrotny serotoniny, Asertin 50. Lek poprawił mi koncentracje. Na 4 sesji u psychologa ponownie zostałem wysłany do psychiatry, tym razem w celu zdobycia skierowania do szpitala psychiatrycznego na oddział dzienny nerwic. Otrzymałem je.

Ad. 3
Obecnie leczę się w na oddziale dziennym szpitala psychiatrycznego na oddziale nerwic. Poznałem tam mnóstwo miłych ludzi z podobnymi dolegliwościami i pełnym zrozumieniem dla moich problemów. Również kadra lekarska i kadra psychologów wykazała się profesjonalizmem w postępowaniu z pacjentami. Nie mam żadnego obowiązku informowania kogokolwiek o leczeniu, ale można bez problemu uzyskać zaświadczenie czy zwolnienie lekarskie np. dla pracodawcy (przebywając na oddziale mamy status osoby hospitalizowanej, a koszt kuracji pokrywa NFZ).

Maja notatka to kropla w morzu. Kropla czystej wody w bajorze. Bajorem jest niedoinformowane społeczeństwo, które usłyszy "psychiatra" pomyśli "wariat" o szpitalu psychiatrycznym nie wspominając. Mimo, że jesteśmy na pozór normalni, jeździmy samochodami, jesteśmy czyści i dobrze ubrani, czasem nawet dobrze zarabiamy, czujemy ból. Ból który utrudnia życie. Ból, który można jednocześnie łagodzić.

Dziękuje za przeczytanie mojego postu.
Pozdrawiam
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
19 mar 2010, 01:30

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do