Medytacja - nasza forumowa GRUPA WSPARCIA

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Medytacja - nasza forumowa GRUPA WSPARCIA

Avatar użytkownika
przez monk.2000 10 kwi 2013, 15:09
O tym że myśli się "dzieją" łatwo sprawdzić, wystarczy sobie powiedzieć: "usiądę w ciszy i przestanę myśleć przez 10 minut". Na zasadzie zawzięcia się i oporu niemożliwe. Ale ja interpretuję to tak: człowiek ma mniej i bardziej uświadomione sfery psychiki, ta która się wtedy przebija to takie jakby my, ale nie do końca kontrolowalne w danej chwili. Samo pojęcie "ja" zakłada że z czegoś się to musi składać. Można jeszcze powiedzieć, że z niczego. Ale ja nie jestem przekonany do tego.
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Medytacja - nasza forumowa GRUPA WSPARCIA

przez zmienny 10 kwi 2013, 15:24
villah, ja to widze tak, ze jest zlozony dynamiczny proces i to mozna nazwac umownie ja, na ten proces skladaja sie mysli i cialo, a 'bezkresna przestrzen' to nie jest prawdziwe ja tylko tez jakis stan fenomenalny, czesc tego procesu.

tez tak macie, ze odczuwacie nude jak medytujecie?
zmienny
Offline

Medytacja - nasza forumowa GRUPA WSPARCIA

Avatar użytkownika
przez monk.2000 10 kwi 2013, 15:29
zmienny, raczej nie. Chyba że dłużej, wtedy powstaje pewien dyskomfort i napięcie.
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Medytacja - nasza forumowa GRUPA WSPARCIA

przez zmienny 10 kwi 2013, 15:31
beladin, a czemu Osho, ten gosc sprzedawal jakies duchowe bajeczki i fantazje o medytacji, przynajmniej ja tak to odbieram.
zmienny
Offline

Medytacja - nasza forumowa GRUPA WSPARCIA

Avatar użytkownika
przez jestę_redaktorę 10 kwi 2013, 16:09
Osho nie czytałam, ale "sprzedawanie duchowych bajeczek" to jest standard. W ogóle do medytacji ludzie lubią dorabiać ideologię, a przecież chodzi tak naprawdę o to, żeby to wszystko jak najbardziej uprościć. Zwłaszcza buddyści na Zachodzie lubią takie klimaty wyniesione z kultury new age, podczas gdy medytację można "odrobić" nawet jadąc tramwajem, można medytować 3 godziny albo 10 minut. Chodzi o to, by ten stan był jak najbardziej naturalny. Jeśli komuś niewygodnie jest w pozycji "po turecku" to niech normalnie na fotelu usiądzie. Sama widziałam jak na półtoragodzinnych medytacjach w sangach ludzie siedzieli na krzesłach, inni pod ścianą, żeby się oprzeć. Nie da się medytować, jeśli Ci niewygodnie i dotyczy to zarówno ciała, jak i umysłu. Niewygodnie się robi, jak narzucisz sobie "teraz będę uduchowiony, zacznę medytować". Bo wtedy robi się to w jakimś celu, sztucznym celu, a buddyzm zakłada, że prawdziwe szczęście w życiu to nie mieć celu. Bo wtedy zamiast żyć, dążymy do celu, gubiąc po drodze bardzo dużo.

W medytacji nie ma żadnej magii ani sił nadprzyrodzonych. Jest tylko nasz umysł - tylko i aż. Buddyjskie male ("różańce") też służą tylko do liczenia, nie mają żadnych megamocy ;)
Posty
218
Dołączył(a)
29 mar 2013, 15:52

Medytacja - nasza forumowa GRUPA WSPARCIA

przez zmienny 10 kwi 2013, 16:21
jestę_redaktorę, bo wiesz czasem siedzisz sobie, malo sie dzieje, a psychika rwie sie zeby cos porobic. ;D
zmienny
Offline

Medytacja - nasza forumowa GRUPA WSPARCIA

Avatar użytkownika
przez jestę_redaktorę 10 kwi 2013, 16:50
zmienny, a medytacja nauczy Cię jak nad nią zapanować :)
Posty
218
Dołączył(a)
29 mar 2013, 15:52

Medytacja - nasza forumowa GRUPA WSPARCIA

Avatar użytkownika
przez villah 10 kwi 2013, 19:18
jestę_redaktorę napisał(a):Osho nie czytałam, ale "sprzedawanie duchowych bajeczek" to jest standard. W ogóle do medytacji ludzie lubią dorabiać ideologię, a przecież chodzi tak naprawdę o to, żeby to wszystko jak najbardziej uprościć. Zwłaszcza buddyści na Zachodzie lubią takie klimaty wyniesione z kultury new age, podczas gdy medytację można "odrobić" nawet jadąc tramwajem, można medytować 3 godziny albo 10 minut. Chodzi o to, by ten stan był jak najbardziej naturalny. Jeśli komuś niewygodnie jest w pozycji "po turecku" to niech normalnie na fotelu usiądzie. Sama widziałam jak na półtoragodzinnych medytacjach w sangach ludzie siedzieli na krzesłach, inni pod ścianą, żeby się oprzeć. Nie da się medytować, jeśli Ci niewygodnie i dotyczy to zarówno ciała, jak i umysłu. Niewygodnie się robi, jak narzucisz sobie "teraz będę uduchowiony, zacznę medytować". Bo wtedy robi się to w jakimś celu, sztucznym celu, a buddyzm zakłada, że prawdziwe szczęście w życiu to nie mieć celu. Bo wtedy zamiast żyć, dążymy do celu, gubiąc po drodze bardzo dużo.

W medytacji nie ma żadnej magii ani sił nadprzyrodzonych. Jest tylko nasz umysł - tylko i aż. Buddyjskie male ("różańce") też służą tylko do liczenia, nie mają żadnych megamocy ;)


Nie bardzo z tym się zgodzę, żeby żyć bez celu i cieszyć się własnym jestestwem, obecnością, trzeba najpierw podjąć wysiłek, przynajmniej na początku praca jest potrzebna, potem medytacja następuje już spontanicznie, ale to potem, to czasami- lata, zależy od rodzaju człowieka.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
01 cze 2009, 22:29

Medytacja - nasza forumowa GRUPA WSPARCIA

przez Strzyga 10 kwi 2013, 21:28
Bo wtedy robi się to w jakimś celu, sztucznym celu, a buddyzm zakłada, że prawdziwe szczęście w życiu to nie mieć celu. Bo wtedy zamiast żyć, dążymy do celu, gubiąc po drodze bardzo dużo.


Podoba mi się to bardzo. Ale jednak każdy chyba ma jakiś cel. Może nie chodzi o o żeby cały czas o nim myśleć. Treściowo. Ale żeby go czuć. Każdy żyje po coś. A to by założyć rodzinę, a to by pracować jako ktoś tam itd.

Ja np. żyję bez celu i mam derealki i inne rozwarstwienia, boli mnie głowa, jestem sztuczna, bo smutnym być nie wolno. Pewnie gdybym mogła być smutna to byłabym szczęśliwa. Najszczęśliwsza to bym była gdybym miała swój mały świat, a dzisiaj ciągle trzeba zapieprzać gdzieś. Całe życie miałam przeprowadzki. Teraz bez kolejnego etapu trochę mi ciężko. Ciągle bym gdzieś gnała.

Umiem się wyciszyć. Jak jest cicho i jestem sama. Wtedy jest super. Wtedy umiem medytować i głowa mi się rozjaśnia. Nie umiałam medytować w ośrodku. W szkole może też bym umiała. W ośrodku gadają o wizualizacjach i gadają o tym co mam sobie wyobrażać. Wkurza mnie to. I jest tam obrazek i w ogóle. Rozprasza mnie to.

Tak to jest - ja się urodziłam gdzieś tam, potem się przeprowadzałam od dziecka, zawsze byłam pod kloszem, zawsze w ogóle było nie tak i traumy miałam i teraz - weź żyj normalnie. Podejrzewam, że mam wiele obszarów mozgu nierozwinietych.

Czytałam, że medytacja rozwija emocjonalność. Inteligencję emocjonalną. Uaktywnia empatię, współodczuwanie - podoba mi się to, tak bym chciała.

Gdyby życie nie było stresujące to wszyscy byliby zdrowi. Moja teoria to taka, że wszystko się po coś dzieje. Jak ktoś jest mało odporny na stres to będzie robił czapki na drutach w życiu a jak ktoś jest z natury lub taki się zrobił odporny na stres i jest sobą i jest medytujący ciągle to może więcej. Wiadomo, wszystkiego się uczy człowiek. Ale człowiek z traumą ma gorzej.

Dobra, konczę ten post z d...py. Tzn. z serca też, no ale to był mój wywód taki, pozdro.

-- 10 kwi 2013, 20:55 --

siemka x2 mam dla Was coś jeszcze, bo to ciekawe i może się tak stać po medytacji, ale trzeba to mieć w d... http://www.focus.pl/dodane/publikacje/p ... emie/nc/1/
Strzyga
Offline

Medytacja - nasza forumowa GRUPA WSPARCIA

Avatar użytkownika
przez jestę_redaktorę 10 kwi 2013, 22:46
Strzyga napisał(a):
Bo wtedy robi się to w jakimś celu, sztucznym celu, a buddyzm zakłada, że prawdziwe szczęście w życiu to nie mieć celu. Bo wtedy zamiast żyć, dążymy do celu, gubiąc po drodze bardzo dużo.


Podoba mi się to bardzo. Ale jednak każdy chyba ma jakiś cel. Może nie chodzi o o żeby cały czas o nim myśleć. Treściowo. Ale żeby go czuć. Każdy żyje po coś. A to by założyć rodzinę, a to by pracować jako ktoś tam itd.

Ja np. żyję bez celu i mam derealki i inne rozwarstwienia, boli mnie głowa, jestem sztuczna, bo smutnym być nie wolno.


- nie chodzi o to, żeby stwierdzić "moje życie jest bezcelowe" tylko żeby stwierdzić, że ja, Ty i wszyscy inni jesteśmy wartościowi, bo jesteśmy, nasze życie jest wartością, bo po prostu jest - bo jest ścieżką do oświecenia, a nasz spokój, stabilność i harmonia może pomóc innym ludziom. Buddyści mają rodziny, pracę, dom, samochody. Od innych różni ich być może to, że nie rozpaczają, kiedy stracą pracę, dom, samochód. Rodzinę też, bo brak przywiązania to podstawa buddyzmu. Co nie oznacza, że gdy żonie buddystce umrze mąż, ona ma to gdzieś. Raczej skupi się na tym, jakim szczęściem był w jej życiu - i pozwala mu odejść. Bo śmierć to też część życia.

-- 10 kwi 2013, 21:48 --

Strzyga napisał(a):Gdyby życie nie było stresujące to wszyscy byliby zdrowi. Moja teoria to taka, że wszystko się po coś dzieje. Jak ktoś jest mało odporny na stres to będzie robił czapki na drutach w życiu a jak ktoś jest z natury lub taki się zrobił odporny na stres i jest sobą i jest medytujący ciągle to może więcej. Wiadomo, wszystkiego się uczy człowiek. Ale człowiek z traumą ma gorzej.


- życie było, jest i będzie stresujące, złe rzeczy będą się wydarzać, cierpienie będzie istnieć. Chodzi o to, żeby nie pozwalać, by rzeczy wywołujące stres tak silnie na nas oddziaływały. Czym jest stres przed egzaminem? Strachem, że nie zdamy, że nie dostaniemy dyplomu etc. Bo co - bo jeśli nie zostaniemy prawnikami, to będziemy nikim? Wartościujemy swoje życie tym, co jest obok nas, zamiast zauważyć, że największą wartością jest nasz umysł. I my. Do tego umysłu i sensu medytacja pozwala dotrzeć.
Posty
218
Dołączył(a)
29 mar 2013, 15:52

Medytacja - nasza forumowa GRUPA WSPARCIA

przez zmienny 10 kwi 2013, 23:00
Strzyga napisał(a):
Bo wtedy robi się to w jakimś celu, sztucznym celu, a buddyzm zakłada, że prawdziwe szczęście w życiu to nie mieć celu. Bo wtedy zamiast żyć, dążymy do celu, gubiąc po drodze bardzo dużo.


Podoba mi się to bardzo. Ale jednak każdy chyba ma jakiś cel. Może nie chodzi o o żeby cały czas o nim myśleć. Treściowo. Ale żeby go czuć. Każdy żyje po coś. A to by założyć rodzinę, a to by pracować jako ktoś tam itd.

Ja np. żyję bez celu i mam derealki i inne rozwarstwienia, boli mnie głowa, jestem sztuczna, bo smutnym być nie wolno. Pewnie gdybym mogła być smutna to byłabym szczęśliwa. Najszczęśliwsza to bym była gdybym miała swój mały świat, a dzisiaj ciągle trzeba zapieprzać gdzieś. Całe życie miałam przeprowadzki. Teraz bez kolejnego etapu trochę mi ciężko. Ciągle bym gdzieś gnała.

Umiem się wyciszyć. Jak jest cicho i jestem sama. Wtedy jest super. Wtedy umiem medytować i głowa mi się rozjaśnia. Nie umiałam medytować w ośrodku. W szkole może też bym umiała. W ośrodku gadają o wizualizacjach i gadają o tym co mam sobie wyobrażać. Wkurza mnie to. I jest tam obrazek i w ogóle. Rozprasza mnie to.

Tak to jest - ja się urodziłam gdzieś tam, potem się przeprowadzałam od dziecka, zawsze byłam pod kloszem, zawsze w ogóle było nie tak i traumy miałam i teraz - weź żyj normalnie. Podejrzewam, że mam wiele obszarów mozgu nierozwinietych.

Czytałam, że medytacja rozwija emocjonalność. Inteligencję emocjonalną. Uaktywnia empatię, współodczuwanie - podoba mi się to, tak bym chciała.

Gdyby życie nie było stresujące to wszyscy byliby zdrowi. Moja teoria to taka, że wszystko się po coś dzieje. Jak ktoś jest mało odporny na stres to będzie robił czapki na drutach w życiu a jak ktoś jest z natury lub taki się zrobił odporny na stres i jest sobą i jest medytujący ciągle to może więcej. Wiadomo, wszystkiego się uczy człowiek. Ale człowiek z traumą ma gorzej.

Dobra, konczę ten post z d...py. Tzn. z serca też, no ale to był mój wywód taki, pozdro.

-- 10 kwi 2013, 20:55 --

siemka x2 mam dla Was coś jeszcze, bo to ciekawe i może się tak stać po medytacji, ale trzeba to mieć w d... http://www.focus.pl/dodane/publikacje/p ... emie/nc/1/


ta wypowiedz nie ma fabuly. :l
zmienny
Offline

Medytacja - nasza forumowa GRUPA WSPARCIA

przez Strzyga 11 kwi 2013, 13:38
jestę_redaktorę, no dobrze, no to ja mam takie wartości w sobie jakie są buddyjskie. To są moje wartości. Ale jak się nimi w życiu kierować skoro ludzie inaczej do tego podchodzą. Ludzie są smutni i gniewni. Przynajmniej w moim otoczeniu. Bo nie ma pieniędzy. Nic z tym nie zrobisz.

Każdy człowiek chciałby mieć takie wartości jak są buddyjskie. Ale starzeją się ludzi i są głupsi i nudni i rzygam nimi w ogóle czasem.

No i dobra, w głębi niby szanuję ludzi, ale w praktyce mi nie wychodzi, bo mnie wkurzają, bo nie ma pieniędzy. Ale jestem szczęśliwa, no bo jednak żyję.

Teraz jest walka o przetrwanie. Ja nie mam samochodu, nie mamy pracy, mamy tego wszystkiego nie aż tyle by móc się realizować. http://pl.wikipedia.org/wiki/Hierarchia_potrzeb
Strzyga
Offline

Medytacja - nasza forumowa GRUPA WSPARCIA

przez Croatoan 11 kwi 2013, 13:46
Strzyga, brakuje Ci empatii :)
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
08 kwi 2013, 13:51
Lokalizacja
Łódź

Medytacja - nasza forumowa GRUPA WSPARCIA

przez Strzyga 11 kwi 2013, 14:01
No wiem o tym. Wszystkim dookoła mnie brakuje. W moim otoczeniu. Mojej rodzinie. O tym mówię. Ciągle pędzimy wszyscy to i nie ma czasu na empatię. Pięniądze, samchody, lody.

Ciągle tylko słyszę o pieniądzach. O tym jakie mają długi.
Strzyga
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do