Dlaczego tak malo wyleczonych?

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Dlaczego tak malo wyleczonych?

przez Gringo 24 sty 2010, 18:17
Zastanawiam sie, dlaczego na forum w temacie lista wyleczonych jest tak malo osob, czyzby wyleczeni zapominali poinformowac innych, ze jednak da sie z tego (mam na mysli nerwice) wyjsc i po wyleczeniu juz tu nie zagladaja, czy moze po prostu tych wyleczonych zbyt wielu nie ma. Jesli ta druga wersja jest prawdziwa, to ile procent ludzi naprawde wychodzi z nerwicy, 1-2%? Nie wiem, moze ktos zna jakies badania statystyczne na ten temat, to byloby interesujace.

Nie chce do konca zycia meczyc sie sam ze soba, taka perspektywa jest okropna. Niektorzy pisza tu, ze choruja 5, 10 lat, to chyba stanowczo za dlugo, nie sadzicie? Przeciez ten stan - nerwica - sprawia, ze proste i przyjemne rzeczy staja sie czyms nie do zniesienia, wyzwaniami, do ktorych trzeba wlozyc wiele energii i nerwow, a co to za zycie, gdy zyje sie po to zeby sobie "radzic", a nie po to, zeby zyc?

Leki, jak widac na forum potrafia niezle znieczulic, ale nie lecza, a z psychoterapia bywa roznie, raz lepiej, raz gorzej, ale chyba nie bylo tu jeszcze osoby skaczacej z radosci, ze po psychoterapii czuje sie rewelacyjnie i jest tak, jak bylo przed nerwica. Byl tu ktos taki?

Moze po prostu leki i psychoterapia to zle metody, jak to jest, co mowia lekarze, czy nerwice da sie wyleczyc, czy nie, z obecnym poziomem wiedzy naukowej? Przez "wyleczenie" rozumiem WYLECZENIE, czyli stan, w ktorym czlowiek czuje sie po prostu dobrze sam ze soba i nie mysli, czy moze to wszystko wroci.

Jak widac niektorzy uwazaja sie za wyleczonych, jednak po kilku miesiacach, latach nerwica powraca. Moim zdaniem, to ich wyleczenie polega tylko na oswojeniu lekow, napiec, itd. Czyli na zepchnieciu calego tego negatywnego materialu w glab podswiadomosci, co daje ulge, jednak trzeba pilnowac, zeby nerwica nie powrocila, a moze w kazdej chwili. Owszem to nie lada wyczyn oswoic swoje leki i napiecia, po to chodzi sie na psychoterapie, tyle, ze nerwica wciaz tam jest, ukryta. Zdrowie to stan, w ktorym nawet zmuszajac sie do czucia leku, napiecia nie mozna tego zrobic, wszystko inne to tlumienie.

-----
Pisze to, bo dzis czuje sie nie najlepiej, nie ze wzgledu na straszne dolegliwosci, tylko z powodu poczucia bezsilnosci i braku kierunku, na pewno za kilka dni to minie (jak zwykle).
Gringo
Offline

Re: Dlaczego tak malo wyleczonych?

przez paradoksy 24 sty 2010, 18:29
z netu

Depresja jest chorobą uleczalną, chociaż rozpoznanie jej nie zawsze jest łatwe. Sposób leczenia depresji uzależniony jest od przebiegu choroby i czynników ją wywołujących.

Medycyna konwencjonalna wykorzystuje psychoterapię, psychoedukację, farmakoterapię oraz leczenie elektrowstrząsami z tym, że metoda ta wymaga hospitalizacji. Ostatnio istotną rolę w leczeniu z dobrymi efektami odgrywa fototerapia czyli leczenie światłem. Jednak przy każdej z metod nie można zapomnieć o roli wsparcia ze strony rodziny i środowiska.

Prawidłowe leczenie sprawia, że depresja ustępuje u większości chorych, ok. 65-80% pacjentów. Celem leczenia jest usunięcie wszystkich objawów depresji, zarówno psychopatologicznych jak i fizycznych.


http://serwisy.gazeta.pl/zdrowie/1,51208,160590.html :

Czy depresja jest uleczalna?

W większości przypadków tak. Od lat pięćdziesiątych minionego wieku, pomińmy tu czasy wcześniejsze, medycyna dysponuje skutecznymi lekami przeciwdepresyjnymi. Imipramina to pierwszy środek, który okazał się skuteczny, i jest do dzisiaj stosowany. To lek, który przetrwał ponad 40 lat. Najstarszy, wciąż uznawany powszechnie, wszędzie zarejestrowany i zaliczany przez ekspertów WHO do leków, które są niezbędne do terapii depresyjnej na świecie.

[...]

Chory, który jest dobrze leczony i który ma rozsądne wsparcie najbliższego otoczenia, najczęściej z depresji wychodzi. Niekiedy ta choroba, jak wiele innych, ustępuje wolno i stopniowo, krok po kroku. Ale bywa i tak, że pacjent, który jeszcze wczoraj był w złej formie, budzi się następnego dnia rano i świat wita z uśmiechem. Depresja minęła tak nagle, jak się pojawiła. Chcę podkreślić, ze depresji, zwłaszcza tej występującej w przebiegu chorób afektywnych, można skutecznie zapobiegać. Współczesna psychiatria dysponuje grupą leków, których długotrwałe stosowanie zapobiega nawrotom depresji. Dzięki takim lekom jak węglan litu wielu chorych, którzy jeszcze w latach sześćdziesiątych minionego wieku byliby inwalidami z powodu nawrotu choroby, obecnie żyje normalnie. To są osoby zdrowe. Pragnę tą drogą przekazać czytelnikom ważny sygnał: depresję można leczyć, depresji można zapobiegać.



czyli generalnie jest uleczalna, ale nie we wszystkich przypadkach...


ed:
zastanów się też, czy jako "wyleczony" właziłbyś TUTAJ, żeby znowu poczytac o chorobach, objawach, skutkach itd...
bo ja chyba nie chciałabym do tego wracac.
paradoksy
Offline

Re: Dlaczego tak malo wyleczonych?

przez shadow_no 24 sty 2010, 18:29
Gringo, z mojego doświadczenia wygląda to tak, że kiedy nerwica i stany depresyjne przeszły mi wydawało by się na dobre. Tj. 3 lata miałem praktycznie całkowity spokój to nie umiałem przypomnieć sobie albo nawet wyobrazić sobie jak to było, kiedy miałem nerwice. Czułem się tak dobrze, że mimo, że sam przeżywałem dawniej dramat - nie mogłem sobie tego przypomnieć. Gdyby nie to, że jestem administratorem forum, to jako użytkownik na pewno nie przyszło by mi do głowy pisać tu. Myślę, że tu tkwi przyczyna. Osoby zdrowe unikają miejsc gdzie sami nie czują się już komfortowo.
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Dlaczego tak malo wyleczonych?

przez BladeM 24 sty 2010, 18:40
Gringo napisał(a):
Leki, jak widac na forum potrafia niezle znieczulic, ale nie lecza, a z psychoterapia bywa roznie, raz lepiej, raz gorzej, ale chyba nie bylo tu jeszcze osoby skaczacej z radosci, ze po psychoterapii czuje sie rewelacyjnie i jest tak, jak bylo przed nerwica. Byl tu ktos taki?


Tak ja bylam. I nadal tak twierdze, dzieki terapie czuje sie wspaniale. Obecnie juz nie biore zadnych lekarstw i zycie jest o wiele latwiejsze dla mnie.

Moze po prostu leki i psychoterapia to zle metody, jak to jest, co mowia lekarze, czy nerwice da sie wyleczyc, czy nie, z obecnym poziomem wiedzy naukowej? Przez "wyleczenie" rozumiem WYLECZENIE, czyli stan, w ktorym czlowiek czuje sie po prostu dobrze sam ze soba i nie mysli, czy moze to wszystko wroci.


Dokladnie na tym polega wyleczenie, ze sobie uswiadamiamy ze nawet jak by wrocilo, to my sobie damy rade z tym bo juz nauczylismy sie jak sie z ta choroba obchodzic. Nauczyc mozna sie na terapie i dzieki zaakceptowaniu siebie, dzis, teraz i tu. I zyc a nie wegetowac...to jest wyleczenie.

Jak widac niektorzy uwazaja sie za wyleczonych, jednak po kilku miesiacach, latach nerwica powraca.


Bedzie zawsze wracac jak zapomnimy w zyciu codziennym, to co zmienilismy w swoim zyciu. Jak znowu nas dogania szara rzeczywistosc i wracamy do mechanizmow z przed nabyciem tej choroby.


Moim zdaniem, to ich wyleczenie polega tylko na oswojeniu lekow, napiec, itd. Czyli na zepchnieciu calego tego negatywnego materialu w glab podswiadomosci, co daje ulge, jednak trzeba pilnowac, zeby nerwica nie powrocila, a moze w kazdej chwili. Owszem to nie lada wyczyn oswoic swoje leki i napiecia, po to chodzi sie na psychoterapie, tyle, ze nerwica wciaz tam jest, ukryta. Zdrowie to stan, w ktorym nawet zmuszajac sie do czucia leku, napiecia nie mozna tego zrobic, wszystko inne to tlumienie.


Blad...nie mozesz pozbyc sie leku i strachu, bo to sa emocje ktore ma kazdy i musi je miec. Jest to potrzebne do zycia. Jedynie w nerwicy leki i strachy sa extremalne i w objektywnie niegroznych sytuacjach przez nas nerwicowcow bledne ocenianie sytuacji. Dlatego wyleczeniem jest nauczyc sie obiektywnie oceniac sytuacje i dopuszczac lek tylko gdzie jest uzasadniony.

Moi lekarze i terapeuci mi wytlumaczyli ze nie ma ze jednego dnia wstaniesz i nie masz leku...to by bylo wrecz niebezpieczne...lek "normalny " chroni nas w wielu sytuacjach.

I nie trac nadzieji bo mozna sie wyleczyc. Zaakceptowanie leku i nauczenie sie obiektywnej oceny sytuacji, powoduje ustapienie dolegliwosci (trzesawek, pocenia , atakow itd)

A ze w czasie leczenia ma sie dni jak ty dzis, jest to zupelnie normalne. Co nie oznacza ze nie mozna sie wyleczyc. A kazdy terapeuta i lekarz, jest tak dobry i moze ci pomóc, jak bardzo jestes w stanie i chcesz sam sobie pomóc.


Pozdrawiam
Ostatnio edytowano 24 sty 2010, 22:02 przez Anonymous, łącznie edytowano 4 razy
Powód: poprawiono cytowanie
Za bledy przepraszam z gory, bo pisze po polsku po bardzo dlugiej przerwie. Po 22 latach. Staram sie robic jak najmniej bledow, ale jesli jednak jakies sie pojawia, z gory przepraszam.
Offline
Posty
234
Dołączył(a)
17 sty 2010, 20:30

Re: Dlaczego tak malo wyleczonych?

przez Viki 24 sty 2010, 18:46
Hej, ja jestem dopiero na początku drogi walki z nerwicą, bo za 2 tygodnie dopiero zaczynam psychoterapię, ale dzisiaj jak poczytałam sobie na forum opinie ludzi tych wyleczonych bardzo mnie to ucieszyło.Czytając jednak coraz dalej też zwróciłam uwagę na to, że sporo ludzi, tych zadowolonych z efektów psychoterapii i zdrowych po kilku latach ponownie tu zawitało i znowu walczy z tą chorobą. Jak dla mnie to już jest przerażająca perspektywa:( Zgadzam się, że pewnie duże grono ludzi już wyleczonych nie zagląda po prostu na tą stronę, ale też niestety bardzo wielu po kilku letniej przerwie tu powraca z tym samym problemem,o rany...
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
23 sty 2010, 14:48
Lokalizacja
Białystok

Re: Dlaczego tak malo wyleczonych?

przez paradoksy 24 sty 2010, 18:49
nie ma co się nakręcac, niektórzy zdrowieją, inni zdrowieją na chwilę, nie ma określonej reguły...

Gringo napisał(a):Moim zdaniem, to ich wyleczenie polega tylko na oswojeniu lekow, napiec, itd. Czyli na zepchnieciu calego tego negatywnego materialu w glab podswiadomosci, co daje ulge, jednak trzeba pilnowac, zeby nerwica nie powrocila, a moze w kazdej chwili. Owszem to nie lada wyczyn oswoic swoje leki i napiecia, po to chodzi sie na psychoterapie, tyle, ze nerwica wciaz tam jest, ukryta. Zdrowie to stan, w ktorym nawet zmuszajac sie do czucia leku, napiecia nie mozna tego zrobic, wszystko inne to tlumienie.

to nie jest wyleczenie, tylko zaleczenie...przynajmniej moim zdaniem.
nie rozumiem tego zdania, w którym piszesz o zmuszaniu się do lęku (?).
paradoksy
Offline

Re: Dlaczego tak malo wyleczonych?

przez montechristo 24 sty 2010, 18:53
Uważam że da radę z tego wyjść - ciezką pracę: Leki, terapia, i utrwalanie poprawnych wzorców wyniesionych z terapii.

Myśle że dużo osób które z tego wyszły odwiedza forum raz na jakiś czas na początku ,,ozdrowienia" a potem jednak koncentruje się na swoim życiu chyba że uważa że ma ,,misję" do spełnienia w postaci wsparcia osób szukających pomoc i zapewne też i tak sie zdarza.

---- czego Wam i sobie życzę.

,,Co nas nie zabije to nas wzmocni"
Offline
Posty
753
Dołączył(a)
08 gru 2009, 15:27

Re: Dlaczego tak malo wyleczonych?

Avatar użytkownika
przez Majster 24 sty 2010, 18:54
Ja sie uwazam za zaleczonego. Od ostatnich objawow deprechy minelo juz chyba z 4-5 lat, a ze w moim otoczeniu zaszly dalekie zmiany to i czynniki sprzyjajace sie oddalily. Tym niemniej nie lubie uzywac slowa "zdrowy" czy "wyleczony" bo to tak jakbym stracil pokore przed zmora jaka mnie trawila przez kilka poprzednich lat.
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Dlaczego tak malo wyleczonych?

przez BladeM 24 sty 2010, 18:57
Gringo napisał(a):Moim zdaniem, to ich wyleczenie polega tylko na oswojeniu lekow, napiec, itd. Czyli na zepchnieciu calego tego negatywnego materialu w glab podswiadomosci, co daje ulge, jednak trzeba pilnowac, zeby nerwica nie powrocila, a moze w kazdej chwili.


Oswojenie sie z lekiem jest jednym z wielu krokow do wyzdrowienia...i wyleczenie nie polega na zepchnieciu calego negatywnego materialu w glab podswiadomosci, tylko wyciagniecie do ostatniego okrucha negatywnego materialu na powierzchnie. Uzyskujac ulge i komfort samopoczucia niestety z biegiem lat zapomina sie o pracy nad soba i zyciem w momencie terapie...wracajace nerwicowe objawy sa naszym alarmem na przyszlosc aby czasami w biegu zycia sie zastanowic i zatrzymac w biegu.
Za bledy przepraszam z gory, bo pisze po polsku po bardzo dlugiej przerwie. Po 22 latach. Staram sie robic jak najmniej bledow, ale jesli jednak jakies sie pojawia, z gory przepraszam.
Offline
Posty
234
Dołączył(a)
17 sty 2010, 20:30

Re: Dlaczego tak malo wyleczonych?

przez Freddie Mercury 24 sty 2010, 18:59
z nerwicą jak z alkoholizmem -jesli spuścisz swojego demona z łańcucha napewno sie na tym przejedziesz...
Freddie Mercury
Offline

Re: Dlaczego tak malo wyleczonych?

przez Gringo 24 sty 2010, 19:03
doxy napisał(a):zastanów się też, czy jako "wyleczony" właziłbyś TUTAJ, żeby znowu poczytac o chorobach, objawach, skutkach itd...
bo ja chyba nie chciałabym do tego wracac.

Wyleczony nie boi sie czytac o takich chorobach, bo go to nie rusza, a jesli rusza, czyli gdzies tam czai sie lek i nie jest wyleczony. Poza tym ja pisalem o nerwicy, a ze z depresji da sie wyjsc, to wiem, bo tys mialem.

administrator napisał(a):Gringo, z mojego doświadczenia wygląda to tak, że kiedy nerwica i stany depresyjne przeszły mi wydawało by się na dobre. Tj. 3 lata miałem praktycznie całkowity spokój to nie umiałem przypomnieć sobie albo nawet wyobrazić sobie jak to było, kiedy miałem nerwice. Czułem się tak dobrze, że mimo, że sam przeżywałem dawniej dramat - nie mogłem sobie tego przypomnieć.

Znam to, mam tak z depresja, ledwo potrafie sobie przypomniec, jak sie wtedy beznadziejnie czulem, czasmi to nawet mysle, ze moze mi sie tylko wydawalo (kilka lat :P). To oznaka zdrowia, ze nie mozna sobie przypomniec. A ze ludzie nie wracaja i nie pisza, co im pomoglo, to chyba z egoizmu wynika.

Angsthasse napisał(a):Tak ja bylam. I nadal tak twierdze, dzieki terapie czuje sie wspaniale. Obecnie juz nie biore zadnych lekarstw i zycie jest o wiele latwiejsze dla mnie.


Angsthasse napisał(a):Blad...nie mozesz pozbyc sie leku i strachu, bo to sa emocje ktore ma kazdy i musi je miec. Jest to potrzebne do zycia. Jedynie w nerwicy leki i strachy sa extremalne i w objektywnie niegroznych sytuacjach przez nas nerwicowcow bledne ocenianie sytuacji. Dlatego wyleczeniem jest nauczyc sie obiektywnie oceniac sytuacje i dopuszczac lek tylko gdzie jest uzasadniony.

Moi lekarze i terapeuci mi wytlumaczyli ze nie ma ze jednego dnia wstaniesz i nie masz leku...to by bylo wrecz niebezpieczne...lek "normalny " chroni nas w wielu sytuacjach.

Ja juz lekow, atakow paniki nie mam wcale, wiec sie wypowiem, co na ten temat uwazam.
Akurat, moze tak twierdza psychologowie, ze chory na nerwice "blednie ocenia" sytuacje. Ja nic blednie nie ocenialem, lek pojawial sie sam, a wyleczylem sie z niego metoda nieanalityczna (nie wmawialem sobie, ze nie mam powodow do leku), caly lek znikl w jednej chwili i juz nie wrocil. Najwidoczniej tak nauczono ich na studiach i to pacjentom powtarzaja.

Angsthasse napisał(a):I nie trac nadzieji bo mozna sie wyleczyc.

Ja nie trace nadziei, tylko czasami, tak jak dzis czuje, ze nie kontroluje i nigdy nie kontrolowalem sytuacji, ze nie moge wypracowac planu, ktorego wykonanie skonczy sie zdrowiem.


doxy napisał(a):to nie jest wyleczenie, tylko zaleczenie...przynajmniej moim zdaniem.
nie rozumiem tego zdania, w którym piszesz o zmuszaniu się do lęku (?).

Kiedy masz nerwice kazda drobnostka, kazda mysl moze sprowadzic lek, ktory zacznie sie nakrecac sam z siebie coraz bardziej.
Mysle, ze wiele osob tak zwanych: "wyleczonych" spycha mysli o leku jak najdalej sie da, tak, ze nie maja atakow paniki, nie odczuwaja wielkiego leku, jednak gdby tylko troche sobie odpuscili, to lek by wrocil i wywrocil ich spokoj do gory nogami.
Zmuszanie sie do leku, to po prostu robienie wszystkiego, co wczesniej powodowalo ataki, czyli myslenie o leku, wspominanie atakow, itp. Jesli po tym lek sie nie pojawia, to znaczy, ze to prawdziwe wyleczenie.

Viki napisał(a):Czytając jednak coraz dalej też zwróciłam uwagę na to, że sporo ludzi, tych zadowolonych z efektów psychoterapii i zdrowych po kilku latach ponownie tu zawitało i znowu walczy z tą chorobą. Jak dla mnie to już jest przerażająca perspektywa:(

Wiem, ze zakladajac ten temat wkladam kij w mrowisko.

Queen napisał(a):z nerwicą jak z alkoholizmem -jesli spuścisz swojego demona z łańcucha napewno sie na tym przejedziesz...

A ja twierdze, ze prawdziwie wyleczony alkoholik moze pic i nie powroci do nalogu. Wiem, co mowia na ten temat psychologowie, wiem, co uwazaja zaleczeni alkoholicy. Zaleczenie, a wyleczenie to dwie rozne kwestie. To samo dotyczy nerwicy i depresji.
Gringo
Offline

Re: Dlaczego tak malo wyleczonych?

przez montechristo 24 sty 2010, 19:05
BladeM napisał(a):
Gringo napisał(a):Moim zdaniem, to ich wyleczenie polega tylko na oswojeniu lekow, napiec, itd. Czyli na zepchnieciu calego tego negatywnego materialu w glab podswiadomosci, co daje ulge, jednak trzeba pilnowac, zeby nerwica nie powrocila, a moze w kazdej chwili.


Oswojenie sie z lekiem jest jednym z wielu krokow do wyzdrowienia...i wyleczenie nie polega na zepchnieciu calego negatywnego materialu w glab podswiadomosci, tylko wyciagniecie do ostatniej okruchy negatywny material na powierzchnie. Uzyskujac ulge i komfort samopoczucia niestety z biegiem lat zapomina sie o pracy nad soba i zyciem w momencie terapie...wracajace nerwicowe objawy sa naszym alermem na przyszlosc aby czasami w biegu zycia sie zastanowic i zatrzymac w biegu.



Zgadzam się z tym - normalne życie, szybkość, i bieg wydarzeń mogą powodować o zapomnieniu tego co sie stało i po kilku latach kilkunastu może być nawrót i ok to mi zostały z 2-3 może 4 nawroty - poradzimy sobie:)
Offline
Posty
753
Dołączył(a)
08 gru 2009, 15:27

Re: Dlaczego tak malo wyleczonych?

przez celineczka3 24 sty 2010, 19:07
Jeśli chodzi o NERWICE(i tylko o nerwice, nie mówie tu o depresji)czasami jest tez tak ze ludzie ktorzy czują się lepiej, boja się przyznać że są zdrowi, bo wiedzą że jak to powiedzą, to będą juz musieli zachowywać się jak zdrowi i będzie się od nich wymagało juz innych rzeczy...a tak to zawsze można powiedzieć.....''tak ale ja mam problem i nie mogę tego czy tamtego''. Od razu wyprzedzając krytyke która mnie w tym momencie spotka za takie słowa, powiem że sama tak myślałam i znam ludzi którzy też mają z tym problem. I przyznam się szczerze, że nie wiem czy test strach można podciągnąć pod nerwice czy po prostu pod wygodnictwo.
celineczka3
Offline

Re: Dlaczego tak malo wyleczonych?

przez Freddie Mercury 24 sty 2010, 19:11
mam odmienne zdanie w tej kwestii 8) ... jako ze ów demon zawsze w nas jest i od nas samych zależy czy oddamy mu pole do popisu ... lęk i niepokój są czescią naszej fizjologii -nerwica to nadmierna i nieadekwatna do sytuacja ekspresja tych emocji-można ją zaleczyć i stać na straży tego co tą "nieadekwatność" wyzwala... nigdy jednak zarzewia lęku sie nie wyzbędziemy .. podobnie każdy nałogowiec który "zrywa " ze swoim "wybawcą" musi mieć sie na baczności by głupi impuls nie złapał go znów w sieć zniewolenia
Freddie Mercury
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do