ZJD, Stresy, Problemy żołądkowe, rady

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

ZJD, Stresy, Problemy żołądkowe, rady

przez pour 14 lis 2009, 20:33
Witam, od dawna planowałem napisać tego posta. Tematem moich wypocin będzą problemy gastryczne, nie znalazłem odpowiedniejszego forum, borykam się z kilkoma problemami, ale tutaj chciałbym się podzielić swoimi poradami. Post będzie długi i pisany niecenzuralnym językiem. Także osoby wrażliwe prosze o nieczytanie go, myśle jednak że osoby z ZJD i innymi dolegliwościami chętnie zajrzą.

Pierwsza sprawa. Jestem studentem pierwszego roku. Wedle swoich obserwacji cierpie na ZJD i podobne problemy. Myśle że jestem w miare towarzyski, mam partnerke, generalnie idzie mi dobrze. Jestem strasznie nerwowy, analizuje, przemyśliwam,reaguje mocno.

Problemy zaczeły się w I Lo. Nowa szkoła, nowe otoczenie. A mnie dopadła jakaś nerwica. Problemy z żołądkiem się zaczęły. Kilka wizyt w kiblu przed szkołą (dla spokoju). Oczywiście jak się domyślacie żadnego spokoju nie było. Stres, bałem się że mnie złapie w szkole i będę musiał iść do klopa. Tak dzień w dzień miesiąc w miesiąc czysta pranoja. Do tego doszła derealizacja. Nerwowe reakcje (duszności, zaburzenia równowagi). Oczywiście żołądek chula w najlepsze, ciągłe parcie itd. itp. przed każdym wyjściem musiałem wejść do kibla. A podczas wyjścia spokoju i tak nie było. W końcu momentem przełomowym było wpadnięcie w jakiś dziwny stan którego nie umiem wyjaśnić. Po prostu zapadłem w sen na tydzień. Mam naturalnie problemy ze snem. A podczas tego tygodnia jak leci spałem prawie non stop z przerwami na posiłki. Totalny rozkład.

To było krótkie przedstawienie swojej osobowości. Problemy gastryczne jak i psychiczne udało mi się zwalczyć. Jak? Powiedziałem sobie, niech się dzieje co chce. Ide na wszystkie lekcje, na wszystkie wyjścia z kolegami na wszystko. Po paru miesiącach jelita zaczęły działać normalnie, przyzwyczaiłem się do nowych sytuacji.

Teraz, dla osób chorych na ZJD.

W moim przypadku to tylko i wyłącznie kwestia psychiki. Cierpie na to do dzisiaj, (I ROK).
Po pierwsze, stres, to kluczowy objaw. Dużo stresu nasila te objawy. I ja to wiem.

Typ osobowości : Zauważyliście że luzaki, lekkoduchy, kretyni , nie mają problemu z ZJD? Oni po prostu żyją, niczego nie analizują wszystko mają gdzieś. ZJD atakuje osoby o pewnym typie osobowościowym, nerwowe, ruchliwe, ambitne. Etc. jest to kolejny dowód na psychike.

Diety : W moim przypadku przy ZJD dieta nie gra roli. Były okresy kiedy żarłem w McDonaldsie codziennie, zapijałem colą i alkoholem i żołądek i jelita działał zajebiście. A dlaczego? Bo byłem na luziku i miałem wszystko pod kontrolą. Teraz jem całkiem dietetycznie a objawy szaleją.

Okres : Polecam osobom chorym na ZJD zbadać w jakim okresie życia choroba zaatakowała. Mnie w I LO (okres PRZEŁOMOWY) i potem po 2 latach względnej ciszy na studiach. Są to okresy przełomowe, nie możemy się dostroić do otoczenia i nowego rytmu i reagujemy nerwowo. Dla ZJD to ulubiony okres.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Teraz, skoro to wiem, to czemu jestem chory? Bo nie mogę się wyciszyć, przyzwyczaić. Oczekuje objawów i w końcu pojawiają się. Znacie to z autopsji? Siedzicie na zajęciach i myślicie, oo czy mnie boli brzuch? Boli? A może nie? A teraz? No i w końcu bach bach i rzeczywiście nas boli i goni do toalety. Mamy co chcieliśmy bo sami nasz lęk podlewamy.

Jak jade do dziewczyny autobusem 40 min, to nieraz wysiadam i lece na stacje. Objawy dziwnie się uspokajają kiedy już jestem u niej. Ktoś mi wmówi że to kwestia diety?

Jeżeli leże tydzień w domu i wiem ze mam tydzień w domu przed sobą, to znów jelita działają perfekcyjnie niemal. Wracam na zajęcia i od razu biegunki, zaparcia, parcia etc.

Jak jestem u kumpla z innymi kumplami i niczym sie nie stresuje to tak samo jest totalny luz, bo wiem że kibel jest w mieszkaniu, a kumpel jest luźny i nie musze się niczym stresować.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------

Moje porady dla osób chorych na ZJD

- Wyluzować się, wiem łatwo /cenzura/ powiedzieć. Jak myślisz że się chcesz wyluzować to i tak myślisz o swoim żołądku. Ale spokojnie, nie tracić nadziei. W końcu się zaadaptujecie, stworzycie swój system walki z chorobą, uporządkowany plan dnia, relaks i kontrole nad sytuacją i objawy miną jak ręką odjął. Nigdy tej właściwości nie uleczymy alem ożemy ją uśpić na długie lata.

- Nie zastanawiać się, zjadłem czekolade, może mnie przesra? A może nie?
Oczywiście zjedzenie czegoś niewłaściwego podrażni jelita ale to dlatego, że JUŻ są zestresowane. Tak jak mówie, były okresy gdy piłem, jadłem co popadnie a żołądek ani mru mru.

- Wszystko w naszej głowie, nie uciekajcie z zajęć, lekcji, ani nic. To nie pomoże. Najczęściej jak uciekałem z zajęć i lekcji to objawy przechodziły jak ręką odjął. Bo napięcie znikało. Ale to pomaga tylko doraźnie. Trzeba zawalczyć, zostać na każdej lekcji i powiedzieć sobie (a widzisz to wcale nie jest takie straszne). Jeżeli odniesiemy sukces to powtórzymy go zapewne i jutro i pojutrze. Cierpliwości, nic jednak nie przychodzi lekko. Dzień dniu nie równy, czasem odpokutujemy więcej stresu naszymi jelitami, ale wszystko przyjdzie z czasem a może i nawet zniknie całkowicie. W naszych głowach następuje ogromna machina samonakręcania się która jest w połowie odpowiedzialna za całe objawy. Nie wyjde z domu bo mnie złapie w drodze, nie umówie się na randke bo może mnie tam złapać ból itd. itp. Olejcie takie podejście bo nigdy nie wyjdziecie z domu. Opór, walka i zdecydowanie. Ide na zajęcia, ide na spotkanie i przyzwyczajam się do stresujących sytuacji, to jest jedyne wyjście.

Sam jeszcze się nie uporałem z tym wszystkim ale wierze że się uda w końcu. Że funkcjonowanie stanie się normalne. Mam nadzieje że chociaż troche pomogłem doświadczeniami.



Pozdrawiam
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
14 lis 2009, 20:09

Re: ZJD, Stresy, Problemy żołądkowe, rady

przez shadow_no 14 lis 2009, 20:37
pour, mimo wszystko temat bardzo pozytywny. Pozwoliłem sobie go przenieść do 'Kroki do wolności'. Na mnie, chociaż nie mam ZJD wpłynął pozytywnie. :)
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Re: ZJD, Stresy, Problemy żołądkowe, rady

przez pour 14 lis 2009, 20:48
Dziękuje, taki właśnie miał być. Niezależnie od naszych stanów emocjonalnych. Bo doskonale zdaję sobie sprawę z tego że choć moje objawy trwają nadal to są one do zwalczenia.



Pozdrawiam
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
14 lis 2009, 20:09

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: ZJD, Stresy, Problemy żołądkowe, rady

przez zjd 15 lut 2010, 12:06
Wielkie dzięki i gratki za walkę z tym "gównem" szkoda że mnie jeszcze taka depresja dopadła że się zaraz chyba zajebie ;/ dobra pozdro i życzę wszystkich zdrowia
zjd
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
15 lut 2010, 12:00

Re: ZJD, Stresy, Problemy żołądkowe, rady

Avatar użytkownika
przez soulfly89 22 lut 2010, 01:06
pour napisał(a):W naszych głowach następuje ogromna machina samonakręcania się która jest w połowie odpowiedzialna za całe objawy.


Święte słowa, tak jest i to nie tylko z zjd. Jest naprawdę sporo chorób powiązanych z psychiką. Bardzo dobrze że to napisałeś. Pozdrawiam!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

ZJD, Stresy, Problemy żołądkowe, rady

przez ania24 01 cze 2012, 11:17
Witam. Jestem tu nowa : ) Muszę przyznać, że "pour" umie pozytywnie nastawić wszystkich chorujących na ZJD i nie tylko:) Szkoda tylko że tak trudno jest zaszczepić w mojej głowie pozytywne myślenie. Moje objawy są bardziej dokuczliwe niż u kolegi. U mnie jak się zaczyna to bólem brzucha na tyle silnym, że przeszkadza mi w codzienności:(. Mam tak od 3 lat i mniej więcej odczuwam dolegliwości na wiosne ( tak jak przy wrzodach). Wszystko wykluczono (tomograf,usg, kolonoskopia, gastro) i zostało tylko ZJD. Ale oczywiście przy takich napadach bólu ja myśle o najgorszym. Wpajam sobie, że to może coś poważniejszego, może trzustka? W sumie to nie ma się czego dziwić, że chorzy na tą przypadłość dostają depresji skoro ciągle boli (min 2-3 miesiące). Obsesyjnie macam się po brzuchu szukając... no właśnie sama nie wiem czego. Naprawdę chciałabym myśleć w takie dni pozytywnie ale kurde nie umiem. Spokój przynosi tylko sen ale to za mało:(
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
01 cze 2012, 11:00

ZJD, Stresy, Problemy żołądkowe, rady

przez radeklodz2 16 mar 2013, 18:10
Witam serdecznie. Na wstępie chciałbym powiedzieć że w pełni rozumiem Twoją obecną sytuację gdyz sam byłem w podobnej. Zdrowy silny wysportowany.Jednakże narażony na długotrwały stres. Rozumiem też że ta choroba potrafi zniszczyć życie. Pogodzenie się z nią i zaakceptowanie to pierwszy krok do pracy nad jej przyczyną. Nie jestem lekarzem, ale w mojej nie chce uzywac słowa walce bo chyba nie pasuje tutaj( choć na początku zanim zrozumiałem wiele rzeczy to była walka) przeszedłem chyba wszystkie znane metody. Minn. leczenie farmakologiczne - zero efektu. Dlaczego? Proste wytłumaczenie. Ponieważ leki stosowane przy każdej chorobie, nie tylko tej, leczą skutek a nie przyczynę. To znaczy że każda choroba ma swoje podłoże, czyli powstaje z jakiegoś powodu. Eliminując przyczyne eliminujesz skutek. Np. boli Cie głowa co robisz? bierzesz leki przeciwbulowe i nie zastanawiasz sie dlaczego ten ból powstał. W momencie kiedy lek przeciwbólowy przestaje działac ból wraca. Trzeba też wiedzieć że biorac leki jakiekolwiek nie tylko przeciwbólowe ingerujemy w nasz organizm w ośrodki nerwowe co może prowadzić do różnego rodzaju uszkodzeń. Wracając do tematu. Zrezygnowałem z leków, kiedy tylko zauważyłem że nic one mi nie daja a wręcz przeciwnie pojawiły się krwawienia. Leki moga wspomóc leczenie ale tylko wtedy kiedy organizm bedzie na to gotowy. A więc był proktolog, gastrolog, psychiatra, psycholog,hipnoterapeuta, akupunktura, regresing. W międzyczasie przerobiłem wiele materiałów dotyczących samoleczenia organizmu.W tej chwili mogę powiedzieć że jestem zdrowy. Dokonałem tego w zaledwie miesiąc stosując odpowiednie metody. Wczesniej moja choroba trwała 3 lata i żadnego efektu. Długo trwało zanim dotarłem do sedna sprawy i do prawdziwej przyczyny pojawienia się choroby w moim życiu. Z wyżej wymienionych metod polecam regresing. To był pierwszy właściwy krok do mojego uzdrowienia. Nie będę pisał tutaj o szczegółach ale jeśli to Cie interesuję to pisz na e- z radością pomogę. Wyzbywając się tej choroby jednoczesnie stałem sie innym człowiekiem. I po to właśnie ona była mi potrzebna. Mimo upokorzeń jakie ze sobą niosła każdego dnia cieszę się że sprowadziła mnie na odpowiednie tory.

radeklodz2

Posty: 3
Dołączył: 2013-03-16, 11:48
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
16 mar 2013, 18:07

ZJD, Stresy, Problemy żołądkowe, rady

przez japonka77789 13 sie 2013, 21:02
Hej;)

Mam do Ciebie pytanie...czy nadal byłaby możliwość abyś napisał mi coś na temat ZJD. A w zasadzie jak udało Ci się pozbyć tego cholerstwa. Byłabym Ci bardzo, ale to bardzo bardzo wdzięczną. Będę codziennie wypatrywać odpowiedzi od Ciebie.

Pozdrawiam,
Asia;)
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
13 sie 2013, 20:58

ZJD, Stresy, Problemy żołądkowe, rady

Avatar użytkownika
przez k123 11 mar 2014, 15:58
Zagląda tu ktoś jeszcze?:)

U mnie zaczynało się po trochu od gimnazjum, tak samo jak u autora postu, wtedy dopadało mnie tylko rano i tyle. Kiedy w lipcu 2013r ziściły się moje najgorsze koszmary (publiczna kupa:) ) przestałam w ogóle wychodzić z domu, miałam problem z 5 minutową drogą do pracy, a korek wywoływał u mnie kompletną panikę. We wrześniu zaczęłam brać leki, od tego roku chodzę na terapię. Problemy są dwa: jeden taki, że stresują nas pewne sytuacje (i na tym trzeba pracować najlepiej terapią, ja dużo korzystałam z poradników i starałam się ćwiczyć umysł, ale myśle, że głównie pomogły leki), drugi problem to myślenie (nawet podświadome) o możliwości wystąpienia objawów. Wystawiając się na kłopotliwe sytuacje robimy postępy, ale trzeba mierzyć odpowiednio do możliwości, żeby nie wrócić do punktu wyjścia. Mi najbardziej w walce pomaga podchodzenie do tego tak, że wszystko mi jedno, że najwyżej coś się wydarzy, że jestem na tyle sprytna że może nikt by się nie dowiedział, myślę co bym powiedziała osobie przy której to by się stało.. Trzeba wbić sobie do głowy, że to choroba, że nikt nas za to nie zniszczy, że ludzie rozumieją więcej niż nam się wydaje. Niestety muszę przyznać że w szkołach takiej tolerancji tyle nie ma.. więc jest trochę gorzej, ale mnie to nie dotknęło.. No i trzeba pamiętać, że żadna sytuacja nie jest bez wyjścia.. Np bałam się, że mi się zachce na egzaminie, wyjdę, obleję i cały świat się zawali, ale nawet jeśli to się stanie to poprawie i tyle, nie trzymają mnie tan na siłę. Daje to poczucie bezpieczeństwa. A ponieważ przed egzaminami naturalnie sie denerwuję to biorę tabletkę na nerwy i dwie na biegunkę. Myślałam, że nie przetrwam sesji a nawet z niczego nie wyszłam.. Łatwo mówić "wrzuć" na luz, fakt, ale to dzieje się z czasem, trzeba nad sobą pracować, ja jestem można powiedzieć w połowie drogi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
03 lip 2012, 18:46
Lokalizacja
Wielkopolska

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do