co mi pomogło/pomaga- ludzie, to się da wyleczyć! hurra! :-)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Avatar użytkownika
przez didado1 05 maja 2006, 10:54
anoolka napisał(a):I tego się trzymajmy,kochani.
Grunt to się samemu "nie nakręcać", jak to ktoś kiedyś napisał.


popieram te słowa 100% na mnie to działa :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

Avatar użytkownika
przez Magda-27 05 maja 2006, 10:59
didado1 napisał(a):anoolka napisał:
I tego się trzymajmy,kochani.
Grunt to się samemu "nie nakręcać", jak to ktoś kiedyś napisał.



popieram te słowa 100% na mnie to działa


Święte słowa :D odkąd przestałam szukać po necie informacji o przeróżnych choróbskach jest dużo lepiej. Nie ma sensu tego czytać, bo później człowiek tylko gorzej się czuje. Lepiej poczytać coś wesołego :mrgreen:
szukam osób chętnych podjąć współpracę z FM GROUP Polska http://www.perfumyfm.sileman.net.pl
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
891
Dołączył(a)
22 lis 2005, 13:23
Lokalizacja
Ruda Śląska

Avatar użytkownika
przez bubo 05 maja 2006, 13:13
To prawda, że my sami często się nakręcamy... Tyle, że jakoś tak się trafia, że pierwszy atak przychodzi bez nakręcania, i to potem się nakręcamy, że powróci (przynajmniej ja tak mam) - ale kiedy uda mi się wyrzucić z głowy myśl o lęku choć na trochę, jest lepiej. Trzeba skupić się "na chama" na myśleniu o czymś innym.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
30 kwi 2006, 16:05

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez didado1 05 maja 2006, 21:41
Trzeba skupić się "na chama" na myśleniu o czymś innym.


oj to dobre :D :D
zgadzam się na " na chama" :D :D
znikłam i mnie nie ma .........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

Avatar użytkownika
przez bubo 06 maja 2006, 13:26
No. Ja dziś 'na chama" pojechałam na zakupy do Kauflandu choć już mi się rączki zaczęły pocić, zanim w ogóle wyszłam z domu. Powiedziałam sobie, że zawsze mąż może zawrócić auto i wracamy do domu, choć tak w ogóle to bzdura i w domu może cię to trafić równie dobrze. Łyknęłam procha na śniadanie jak zawsze :lol: i jadę. W sklepie normalnie się wkurzyłam, że chcę wreszcie zrobić zakupy a nie spierniczać jak to wczesniej bywało. I udało się. Bez ataku. Zrobiliśmy je. Yes, yes, yes! :lol: Czyli czasem warto 'na chama" - jeśli tylko czujesz, że bardzo tego chcesz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
30 kwi 2006, 16:05

Avatar użytkownika
przez scajona 06 maja 2006, 14:46
bubo napisał(a):zawsze mąż może zawrócić auto i wracamy do domu



Stosuję ten sposób na autobusy, powtarzam sobie w myslach ze zawsze moge wysiasc na nastepnym przystanku i nic sie nie stanie, zlapie inny busik, i jak pomysle ze nie jestem uziemiona w tym autobusie przez nastepne 30 minut tylko ewentualnie do najbliższego przystanku, lęki odchodzą :) jeszcze nie zdarzylo sie ze wysiadlam ;)
...........w oczekiwaniu na lepsze jutro..............
Avatar użytkownika
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
05 gru 2005, 00:45

Avatar użytkownika
przez kochajacy 06 maja 2006, 15:17
i jak pomysle ze nie jestem uziemiona w tym autobusie przez nastepne 30 minut


witaj a gdybys sprubowala zabrac sobie do autobusu jakas ciekawa ksiazke, lub cokolwiek innego mocno absorbujacego twoja uwage :?:

wkrotce uloze ,nagram i podloze pod podklad muzyki relaksacyjnej afirmacje zwiekszajaca poczucie bezpieczenstwa ,a potem wrzuce to na serwer i link zamieszcze na forum zeby kazdy mogl wyprubowac skutecznosc tej metody
to u podloza tego wlasnie problemu wg. wybitnej psychoanalityczki : Karen Horney lezy glowna przyczyna nerwicy
pozdrawiam
"Człowiek doskonały posługuje się swym umysłem jak zwierciadłem. Zwierciadło niczego nie chwyta, niczego nie odrzuca; przyjmuje, lecz nie zatrzymuje." / Czuang Tsy /
Avatar użytkownika
Offline
Posty
603
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 21:03
Lokalizacja
z domu

Avatar użytkownika
przez bubo 06 maja 2006, 18:33
scajona napisał(a):
bubo napisał(a):zawsze mąż może zawrócić auto i wracamy do domu



Stosuję ten sposób na autobusy, powtarzam sobie w myslach ze zawsze moge wysiasc na nastepnym przystanku i nic sie nie stanie, zlapie inny busik, i jak pomysle ze nie jestem uziemiona w tym autobusie przez nastepne 30 minut tylko ewentualnie do najbliższego przystanku, lęki odchodzą :) jeszcze nie zdarzylo sie ze wysiadlam ;)

No, a ja wcześniej się nakręcałam, że jak wysiądę to przegram i takie tam. Bzdura. A jak sobie powiesz, że możesz wysiąść/wrócić to jakoś to leci (nieraz z bólem :lol: ).

Przejechałam z mężem jeden przystanek tramwajem dzisiaj - no sukces bo jeszcze 2 tyg. temu nie wychodziłam z domu. Zamykają się drzwi a ja trochę poddenerwowana. Na szczęście drzwi otwierają się co jakiś czas. Te nasze klaustrofobie to chyba przez to, że w życiu tak się szamoczemy i nie widzimy wyjścia z danej sytuacji...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
30 kwi 2006, 16:05

Avatar użytkownika
przez emiflo 06 maja 2006, 19:20
kochający, z wielką niecierpliwością czekam na ten plik , bo bardzo lubię takie rzeczy. Gratuluję pomysłu i inicjatywy wykazanej z Twojej strony.
Pozdrawiam.
---Na najważniejszych skrzyżowaniach życiowych nie stoją żadne drogowskazy -----Charles Chaplin
*****************************************
---Sekretem szczęśliwego życia jest wyrozumiałe akceptowanie zmian ----- James Stewart
Avatar użytkownika
Offline
Posty
262
Dołączył(a)
25 mar 2006, 16:09
Lokalizacja
Sieradz

przez Gość 07 maja 2006, 10:48
kochajacy napisał(a):wkrotce uloze ,nagram i podloze pod podklad muzyki relaksacyjnej afirmacje zwiekszajaca poczucie bezpieczenstwa ,a potem wrzuce to na serwer i link zamieszcze na forum zeby kazdy mogl wyprubowac skutecznosc tej metody
to u podloza tego wlasnie problemu wg. wybitnej psychoanalityczki : Karen Horney lezy glowna przyczyna nerwicy


:?: :?: :?:
to bardzo interesujące, czekamy :D
Gość
Offline

Avatar użytkownika
przez scajona 10 maja 2006, 00:10
......a ja postanowilam czytac ksiazke w busiku wg. rady kochającego, calkiem niezle bylo, zaglebilam sie w swiat opowiadanka i przez 40 minut i nic mnie nie lękało :D dojechalam cala i szczesliwa na miejsce docelowe pozdrawiam !!
...........w oczekiwaniu na lepsze jutro..............
Avatar użytkownika
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
05 gru 2005, 00:45

przez mysia_fisia 10 maja 2006, 19:47
Mnie też się udało dwa razy pójśc do galerii (bo musiałam kupić buty, podkreslam MUSIAŁAM) i było w miare dobrze. Potem poszłam trzeci raz, właściwie juz na większym luzie, bo wydawało mi się, że juz potrafię.
I co? I moja nerwica pokazała kto tu rządzi!
Panika, lęk, zawroty głowy... Gdyby nie mój mąż to chyba kręciłabym się w kółko jak bąk.
Katasrtofa.
Pociesza mnie jednak to, że są tacy, którym się udaje...
Może i mnie się kiedys uda.
Każdy ma swoje marzenia i może mieć swój performens. Nie każdy próbuje...
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
08 maja 2006, 10:22

przez Kruszynka 11 maja 2006, 14:38
Hej! Na ataki paniki choruje juz ladnych pare miesiecy. Na poczatku bralam leki przepisane przez lekarza ale sila swojej woli ( nie wiem skad ja wzielam) odstawilam je i musze wam powiedziec, ze tak tez da sie zyc. Caly poczatek tej choroby spedzilam w lozku. Balam sie wstac zrobic sobie cos do jedzenia, wyjsc do sklepu itp. Szybko zauwazylam, ze jest ze mna cos nie tak i zglosilam sie do psychologa. Od 4 m-cy robie psychoterapie i musze powiedziec, ze jestem bardzo zadowolona. Oczywiscie wszystko jeszcze przede mna ale juz nie boje sie wyjsc do sklepu, czy tez jechac kilka przystankow srodkami transportu. Z czego jestem dumna to to, ze rzucilam papierosy. Nastapilo to stopniowo ale teraz jestem z siebie dumna. Chociaz jeden pozytyw w tej chorobie! Bardzo duzo pomogl mi moj maz, ktory jest anielsko cierpliwy i chwala mu za to, ze ze mna wytrzymal ten ciezki okres. Nie dajcie sie i konfrontujcie sie ze swoimi lekami! To naprawde stopniowo pomaga!!!POzdrawiam
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
11 maja 2006, 13:53
Lokalizacja
zagranica

przez Gość 12 maja 2006, 12:56
Kruszynka napisał(a): Nie dajcie sie i konfrontujcie sie ze swoimi lekami! To naprawde stopniowo pomaga!!!POzdrawiam

Jeśli chodzi o konfrontację z lękami :) to naprawdę pomaga, ale pod warunkiem, że ma się na tyle sił, by się skonfrontować. Ja na początku robiłam te konfrontacje na siłę i byłam tym zmęczona. Akurat w moim przypadku działa konfrontacja w chwili, gdy czuję, że naprawdę tego chcę i mogę sobie - z trudem, ale zawsze - poradzić. Tak było dzisiaj. Chciałam przejechać ten zakichany 1 przystanek i pojechałam. Zbierałam sie do tego ponad miesiąc, niestety, zbierając na to siły dzięki lekowi.
Gość
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do