Szukajmy nowych lądów,tych nieodkrytych i niezbadanych

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Szukajmy nowych lądów,tych nieodkrytych i niezbadanych

przez DEPRES 29 mar 2009, 03:00
Nie sadze,aby ktorykolwiek z Was po przejsciu tej ciernistej drogi,po ktorej dochodzimy do setna sprawy przez wiele lat, czujac pozniej w sobie harmonie i rownowage jeszcze nie w pelni dojrzala,chcialoby powrocic do wymiaru,czasu,rzeczywistosci tej pierwotnej,stereotypowej,monotonnej nafaszerowanej duza iloscia bezpodstawnych miejscami iloscia slow,dzialan i konsumpcji.Brakuje nam tych starych ladow,za ktorymi tak tesknimy,ktore milo wspominamy,gdzie melancholia stawia nam ultimatum dla kazdego z nas inne,albo tu albo tam.Najczesciej wybralibysmy ta druga,tylko z podsiadomosci w tym pozniejszym okresia zycia(juz tym innym,zmienionym)nasuwac sie beda pytania-po co,na co i w jakim celu???
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
26 lut 2009, 00:39

Re: Szukajmy nowych lądów,tych nieodkrytych i niezbadanych

Avatar użytkownika
przez LucidMan 07 kwi 2009, 14:41
Z tego postu wnioskuję, że istnieją dwa światy. Jeden z nich to taki, w którym żyjemy przed chorobą, drugi (w przypadku wyleczonych) po niej. Sama choroba (okres trwania) jest jakby palcem wskazującym na ten drugi, nowy i lepszy świat, coś jak duży wielki znak drogowy, który jednocześnie wlecze się za nami gdziekolwiek pójdziemy, a z drugiej strony usilnie nas gnębi, gdy go nie rozumiemy.

Stary świat został określony w ten sposób: "wymiaru,czasu,rzeczywistosci tej pierwotnej,stereotypowej,monotonnej nafaszerowanej duza iloscia bezpodstawnych miejscami iloscia slow,dzialan i konsumpcji." Dla jednych jest to świat, w którym czują się dobrze, bezpieczny i stabilny. Dla innych z kolei ten świat im nie odpowiada, ale nie są tego świadomi. Otrzymują oni wskazówki jak z niego wyjść (choroba). Tacy ludzie na siłę uważają bronią się przed życiem.

Jak opisać ten drugi świat, którego mogą doświadczyć głównie ludzie przebudzeni, oświeceni, ludzie którzy zrozumieli jakie przesłanie niesie im własna choroba, na co im wskazuje, ludzie po prostu zdrowi !? Ludzie tacy stają się inni, to my, ze starego lądu za takich ich uważamy. Czy jednak ich świat jest lepszy od naszego? Czy w takim wypadku w ogóle można mówić o "lepszy" czy "gorszy"? Ich rzeczywistość jest taka sama jak nasza. To ich sposób reagowania na nią jest udoskonalony! Np. nie narzekają na złą pogodę, a cieszą się z dobrej. Biorą życie takie jakie jest, wszystko dla nich jest szczęściem, harmonią i radością. Żadnych warunków!! Żadnych oczekiwań, chorych przywiązań, irracjonalnego lęku, osądów, porównań, oporów, utożsamiania, analiz. Wszystko co ich spotyka jest zawsze tak samo właściwe (ani dobre, ani złe - ani to ani to). Czy to nie wspaniałe !?

Można by rzec, że oba światy łączy most. Pierwsze co spotykamy na drodze życia to znak wskazujący na ten most. Nazywamy go różnie: nerwica, depresja, choroba, nieszczęście. Niestety mało kto zauważa, że to jest tylko znak. Jest takie przysłowie: "Gdy mędrzec wskazuje na księżyc, tylko głupiec patrzy na palec!". Dlaczego tak bardzo staramy się skupiać na tym palcu, na znaku, zamiast zrozumieć jego przesłanie, zamiast popatrzeć na co wskazuje!?
Może powinniśmy całkowicie zmienić punkt widzenia i nie tylko popatrzeć w inną stronę (tam gdzie pokazuje znak), lecz podążyć tą drogą, przejść przez ten most.

To nie jest proste, ale jednocześnie nie jest też trudne. Potrzebne są takie narzędzia jak: akceptacja, poddanie, wiara, samoobserwacja, świadomość.

Ja już dawno przestałem zajmować się znakiem, usilnie próbować go się pozbyć, wykorzenić, zapomnieć czy stłumić. Jestem gdzieś na tym moście, czasami się ze strachu cofam do początku, czasami jest mi dane ujrzeć skrawek tego nowego świata. Droga jest trudna, przesycona lękiem. Nie lękiem przed nieznanym, lecz lękiem przed stratą, stratą siebie (!). Jestem jak wy wszyscy, chcę być zdrowy, ale jednocześnie pozostać taki, jaki jestem. Ten lęk jest jak gumowa lina, która przywiązana jest do znaku. Im dalej się zapuszczam w nieznane, tym silniej mnie ściąga z powrotem.
To lęk. Iluzja, on nie istnieje. Nie chcę przecinać liny, ani jej odrzucać, bo im bardziej się staram, tym staje się silniejsza. Potrzebna jest akceptacja. Potrzebuje więcej czasu..

Pozdrawiam 8)
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: Szukajmy nowych lądów,tych nieodkrytych i niezbadanych

przez DEPRES 11 kwi 2009, 20:51
Czy nie jest piekne,wszechstronne i wielopoziomowe to co napisal Lucid Man.A jednak da sie zauwazyc w procesach psychoneurotycznych wiele elementow rozwojowych i tworczych,ktore stanowia esencje w dalszym naszym zyciu.Z lękami,depresjami u mnie to trwalo tylko 15 lat,ale warto sie wglebiac i pracowac nad tymi procesami i zjawiskami.Nic sie nie stanie i nie ma prawa sie nic stac.Pozdrawiam ;)
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
26 lut 2009, 00:39

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do