coś optymistycznego...czyli z tego da się wyjść..:)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Re: coś optymistycznego...czyli z tego da się wyjść..:)

Avatar użytkownika
przez Vitalia 13 paź 2008, 15:13
mam obie polecane przez Was książki :) Inez a co byś zrobiła gdybyś zemdlała? Ja miałam kilka razy sytuacje, gdy zrobiło mi się mocno słabo, kompletnie nie panowałam wtedy nad ciałem, co prawda nie upadłam na ziemie, ale niewiele mi brakowało. Jednego razu miałam tak silny atak paniki, że oprucz tego że zrobiło mi się słabo to jeszcze na pare sekund przestałam widzieć, miałam zupełną ciemnośc przed oczami. Teraz nie mogę sie pozbyć tego wspomnienia, jest ono silnym hamulcem na mojej drodze do zdrowia> Obecnie walcze z tym lękiem w taki sposób, że nie wmawiam sobie, że nie zemdleję, tylko mówię sobie coś takiego" najprawdopodobniej nie zemdleję, ale jesli nawet to co z tego?, jakoś to przeżyję" ale na razie trudno zaakceptować to mojej psychice. A ty tula, jak sobie poradziłaś z lekiem przed zasłabnięciem?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
457
Dołączył(a)
30 kwi 2008, 12:49

Re: coś optymistycznego...czyli z tego da się wyjść..:)

przez Misiek 14 paź 2008, 13:55
Vitalia, ja też tak mam z tym mdleniem, ale pocieżam się w taki sposób że przecież nigdy tak do końca nie zemdlałem i że to tylko nerwica... :smile:
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: coś optymistycznego...czyli z tego da się wyjść..:)

przez Kasialewicka 14 paź 2008, 22:14
Heyka wszystkim!jestem na tej stronie pierwszy raz!chciałam sie z wami podzielic tym co przeszłam...Mam zaledwie 18 lat i mam już 7 miesięcznego synka...Moja nerwica zaczęła się po porodzie...Oglądałam film i nagle zaczęlam się czuć koszmarnie...Codziennie lądowałam u lekarza rodzinnego...wszystko było w porządku...trafiłam,więc do psychiatry i stwierdzono nerwice lękową!Kilka razy traciłam przytomność,lądowałam w szpitalu...drętwiały mi nogi,ręce,nie czułam,że oddycham...to było koszmarne...pózniej klopoty z Kosciołem,bałam się ze mam schizofrenie...3 miesiace temu po długiej chorobie na raka zmarła moja mama...to było straszne...Psychiatra przepisał mi lek CITABAX...na początku nie działał...dopiero po dwóch miesiącach było lepiej...jem go dalej,ale niedługo będe miała zmniejszoną dawkę...czuję się dobrze,moge normalnie myśleć,wychodzić z synkiem na spacery...JEST CORAZ LEPIEJ!Wiem,ze ciezko jest sobie powiedziec to minie...,bo w naszej psychice dalej tkwi lęk,ALE NIC NIE TRWA WIEZNIE...MOJE RADY:Gdy dopada was napad nawet gdy jest to noc wyjdzcie na powietrze...przejdzcie sie...starajcie sie czyms zajac...chociazby pisaniem na forum:-)a nawet jesli chcecie mozecie do mnie zadzwonic w trudnej chwilii choc sie nie znamy...Wiem co przezywacie...Mój psychiatra przepisał mi syrop Hydroxizina i w czasie napadu go pilam i pomagało...dobrze jest tez pić sobie meliske:-)T
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
14 paź 2008, 21:54

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: coś optymistycznego...czyli z tego da się wyjść..:)

przez Misiek 14 paź 2008, 22:37
Meliske to ja piję zamiast herbaty... odkąd mam nerwicę... :smile:
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do