coś optymistycznego...czyli z tego da się wyjść..:)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

coś optymistycznego...czyli z tego da się wyjść..:)

przez tula 09 paź 2008, 18:00
Witam wszystkich,
Zaglądam tu często i czytam sporo wypowiedzi w róznych tematach. Wiem co czujecie, wiem co przeżywacie.Nerwica dopadła mnie 3 lata temu. Nagle zasłabłam w tramwaju. A potem już nigdy nie było jak dawniej. To był koszmar.Przez 2 lata dosłownie "marchewkowałam" jak ja to nazywam.Potworne zawroty głowy, hiperwentylacja, ataki serca, derealizacja, kłopoty z brzuchem.Siedziałam w domu i wariowałam. Problemem było głupie wyjście do sklepu, koszmarem dojazd na uczelnię,a niemożliwością wyjście z domu gdziekolwiek samej. Na samą myśl o wyjściu wpadałam w panikę. Moje życie zaczęło się walić. Zaległości w studiach bo przecież się nie mogłam uczyć, odsuwałam się od przyjaciół, problemy w związku.
Na początku była ciągła wędrówka od lekarza do lekarza, z których każdy miał swoją teorię na temat tego co mi jest. Jeden wymyślił nawet ,że mam guza mózgu. Co przeżyłam to moje. W końcu po wielu miesiącach męczarni padła diagnoza: nerwica lękowa, z napadami lęku panicznego, fobie społeczne, hipochondria...lista była bardzo długa. Cała rodzina uruchomiła znajomości żeby szukać sposobu ratunku. Ja też już miałam dosyć takiego życia.
Znalazłam polecanego psychologa, zaczęłam terapię. A przede wszystkim zaczęłam pytać szukać drążyć temat. Terapia była drogą przez mękę. Pół roku terapii behawioralnej żeby nauczyć się w ogóle panować nad sobą i swoim ciałem. Mnóstwo prób i błędów zanim znalazła się metoda która poskutkowała na mnie.Potem kolejne pół roku terapii analitycznej, wywlekania wszystkiego, rozdrapywania starych ran. 4 godziny tygodniowo na przysłowieowej kozetce, i ciągła praca w domu, w szkole, na ulicy w sklepie, przed snem...Wiele razy było gorzej, wiele razy się załamywałam, ale wiedziałam, że tak musi być zanim będzie lepiej. Dzisiaj mogę powiedzieć , że jest o wiele lepiej. Ze zaczynam być zdrowa. Terapię skończyłam, choć nadal jestem pod skrzydłami mojej Pani psycholog.
Sama o wiele więcej wiem. Co się ze mną dzieje, jakie są sposoby walki z tym itd...
Dlatego jak czytam niektórych to włos mi się jeży na głowie.Kochani, nerwica to nie grypa czy angina na którą jest lekarstwo.To nie jest wirus , który może dopaść dowolną osobę. Nerwica i lęki to efekt wielu miesięcy bądź lat problemów które nas dotykają, nie radzenia sobie z czymś co nas w życiu spotyka, sytuacji w której tkwimy lub która nas dotknęła.To efekt a nie przyczyna.Leki nic nie pomogą.Wskazane są tylko i wyłącznie w odosobnionych przypadkach!! One tylko zagłuszają problem, a nie likwidują go. Więc nie dziwcie się, że gdy je odstawiacie on wraca. Żeby wyleczyć nerwicę musicie wyleczyć siebie. A to długa droga , czasem bardzo długa. Jak kiedyś powiedziała moja psycholog, żeby zdeptać człowieka wystarczy sekunda, żeby go z tego podnieść potrzeba lat...
Moje leczenie trwa nadal, wciąż wymaga ode mnie pracy chociaż już innej. Dzisiaj z pełnym przekonaniem mogę wam powiedzieć że z nerwicy da się wyleczyć. Ale trzeba to zrobić mądrze :)
Pozdrawiam Was i życzę powodzenia :)
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
05 sty 2007, 13:09
Lokalizacja
warszawa

Re: coś optymistycznego...czyli z tego da się wyjść..:)

przez aldara.35 09 paź 2008, 19:06
Bardzo sie ciesze ze Twoja opowiesc znalazla sie na forum.Milo przeczytac ze komus sie udaje bo to bardzo napawa nadzieją:)
Mam do Ciebie kilka pytan więc napisalam na pw.
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
10 sie 2006, 17:00
Lokalizacja
malopolska

Re: coś optymistycznego...czyli z tego da się wyjść..:)

Avatar użytkownika
przez pecek 09 paź 2008, 19:49
Zgadzam się z Tobą.
Tak dużo ludzi szuka rozwiązania na zewnątrz wpadając w jeszcze większe problemy jak uzależnienie,problemy emocjonalne nie wiedząc że to droga donikąd. Jedyne co poznają to nazwy i dawki leków niż to co sprawiło że są nieszczęśliwi.
Sztuką jest nie powrócić teraz do starych uwarunkowań, moje gratulacje.
Co tak kukosz jak rekin do łódki ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
28 wrz 2008, 12:34

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: coś optymistycznego...czyli z tego da się wyjść..:)

Avatar użytkownika
przez linka 09 paź 2008, 23:07
Fajnie się czyta takie posty...tyle, że jest jeden poważny problem, 90% ludzi cierpiących na nerwicę i depresję niestety nie stać na te przysłowiowe 4h tygodniowo na kozetce...........a państwow to nierealne niestety......
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: coś optymistycznego...czyli z tego da się wyjść..:)

przez Misiek 10 paź 2008, 10:20
linka656, dokładnie... :(
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: coś optymistycznego...czyli z tego da się wyjść..:)

przez aldara.35 10 paź 2008, 10:50
Ja korzystam z psychoterapi indywidualnej ,raz w tyg 2h .Za darmo!!!!
Lecze sie w Niepublicznej Przychodni.
Mam szczęście? :lol:
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
10 sie 2006, 17:00
Lokalizacja
malopolska

Re: coś optymistycznego...czyli z tego da się wyjść..:)

Avatar użytkownika
przez linka 10 paź 2008, 11:47
Masz ogromne szczęście aldara.35, ja mieszkam w małym miasteczku ale się zawzięłam, jeśli nie u mnie to będę dojeżdżać do Łodzi (ok 50km) zeby lylko ktoś przyjął mnie na terapię indywidualną..........
28 idę do psychiatry i mam nadzieję, ze on powinien wiedzieć gdzie mam się zgłosić na terapię itd, bo wiem już że same leki fantastycznie mnie wyleczą na rok, dwa i nerwica wróci......
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: coś optymistycznego...czyli z tego da się wyjść..:)

przez aldara.35 10 paź 2008, 13:23
Kurcze to faktycznie dziwne ze tak trudno dostępna jest taka terapia.Ja tez mieszkam w malej miejscowosci i tu w niepublicznej przychodni przyjmuje dwoch lekarzy(psychoterapeutow)i psycholog,ktora tez prowadzi terapie indywidualna.Problemem jest za to dostanie sie na grupową,bo w mojej miejscowosci nie ma,tylko na oddzile szpitalnym.
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
10 sie 2006, 17:00
Lokalizacja
malopolska

Re: coś optymistycznego...czyli z tego da się wyjść..:)

przez tula 10 paź 2008, 15:38
Mnie też nie było stać na terapię..ale wzięłam kredyt..trudno..przecież z nerwica trudno jest robić kariere zawodową.Wiedziałam, że dopóki nie wyzdrowieję i tak nie bedę mieć pieniedzy.Mając nerwicę trzeba czasami postawić wszystko na jedną kartę , zacisnąć zęby i walczyć ze wszystkich sil. Przecież wszystko jest lepsze niz "marchewkowanie " :). A poza tym sami też możemy dużo zrobić...trzeba jak najwięcej wiedzieć o swoim wrogu ,żeby móc go pokonać.Dlatego trzeba czytać..książki, artykuły,strony internetowe.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
05 sty 2007, 13:09
Lokalizacja
warszawa

Re: coś optymistycznego...czyli z tego da się wyjść..:)

Avatar użytkownika
przez Vitalia 11 paź 2008, 10:10
a podrzucisz jakieś linki i tytuły książek, które Ci pomogły? 8)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
457
Dołączył(a)
30 kwi 2008, 12:49

Re: coś optymistycznego...czyli z tego da się wyjść..:)

Avatar użytkownika
przez pecek 11 paź 2008, 11:47
Pytanie nie było kierowane do mnie ale chętnie polecę każdemu "Wewnętrzne przebudzenie" Colinna Sisona jako ten "pierwszy" krok.
Co tak kukosz jak rekin do łódki ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
28 wrz 2008, 12:34

Re: coś optymistycznego...czyli z tego da się wyjść..:)

Avatar użytkownika
przez cassis 11 paź 2008, 22:29
ja również załapałam się na świetną psychoterapię na NFZ czyli "za darmo", raz w tygodniu
a co ona przyniesie - zobaczymy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
86
Dołączył(a)
10 cze 2008, 21:16
Lokalizacja
Warszawa

Re: coś optymistycznego...czyli z tego da się wyjść..:)

przez arturk 13 paź 2008, 00:13
Nerwicy jako tako nie da się pozbyć, można ją mówiąc kolokwialnie "olać" i to jest lekarstwo! Jeśli nie wiecie zbyt wiele na temat tego co was gryzie polecam książkę "Oswoić lęk" funkcjonującą również pod nazwą "Pokonać lęki i fobie" autorstwa Judith Bemis i Amr Barrady. Pozwoli wam zrozumieć wiele mechanizmów działania tego zaburzenia. Ja książkę właśnie studiuje, lecz jako typowy internauta nie dowiedziałem się zbyt wielu nowych rzeczy, choć dla kogoś kto nie zna mechanizmów działania tej choroby polecam jak najbardziej. Ja walczę już tym szajstwem od 2,5 roku z różnymi skutkami, ostatnio zauważam znaczną poprawę, po okresie strasznego horroru. Nerwica bowiem pojawia się i znika i po prostu musimy umieć zaakceptować ten fakt, musimy zaakceptować samego siebie. Wiem, że brzmi to z deczka pokrętnie, ale taka zasada pozwoli nam "wyzdrowieć" i o tym czytałem już w wielu artykułach oraz w książce o której pisałem powyżej. Ja w momentach lękowych pukam się palcem wskazującym w czoło i mówię sobie "to tylko tu wszystko siedzi, nic ci nie jest" niewiem dlaczego, ale pomaga mi to jak ręka odjął, być moze dlatego ze okres reemisji minął i teraz będę mógł odsapnąć. Jednak nie poddaję się i walczę z nią za pomocą dialogu ze sobą, nigdy nie wziąłem żadnych leków oprócz Validolu, który pomaga mi lepiej oddychać. Polecam również usystematyzować odżywianie się i jakieś proste ćwiczenia fizyczne, to pomaga w znacznym stopniu wzmocnić psychikę. Poczytajcie mądre artykuły i książki, to pozwoli wam uświadomić sobie co wam dolega, a w zasadzie pojmiecie, że nic, bo strach i lęk to uczucia towarzyszące każdemu stworzeniu na ziemi. Trzeba tylko umieć je opanować, a w tym mozemy pomóc sobie tylko my sami. Pozdrawiam i życzę powodzenia sobie i wam ;D
Offline
Posty
177
Dołączył(a)
04 paź 2007, 17:22
Lokalizacja
Koszalin

Re: coś optymistycznego...czyli z tego da się wyjść..:)

Avatar użytkownika
przez inez3 13 paź 2008, 13:30
hmm, zgadzam sie, metode na "pukanie sie w czoło" tez stosowalam, a tam, uzywalam wzgledem siebie rowniez metode "brzydkich słów" (przeklinalam sobie w glebi, ze jestem taka i owaka, a to tylko moja psyche) połączona z metoda "no zemdle wreszcie" :P faktycznie, duzo daje, ale wtedy kiedy sie zna juz mechanizm - tak mi sie osobiscie wydaje... chociaz w momentach ciezkich sytuacji, atakow trudno to stosowac, ale trzeba probowac.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do