czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 09 wrz 2008, 10:27
betty_boo napisał(a):po pierwsze - normalnie pracuje zawodowo, nie boje sie pracy i rózniez mam wklad w utrzymanie domu.

Proszę, nie odbieraj mojego pytania jako zarzutu. Chciałem się tylko dowiedzieć, czy masz mozliwosć przebywania w innym towarzystwie, by załpać nieco oddechu od kłopotów małżeńskich ;)

betty_boo napisał(a):oczywiscie tesciowa załozyla sobie ze ja powinnam go odchudzic i co chwila przynosci mi jakies cudowne diety dla niego! bezczelnosc!

po trzecie - cały czas czuję silna presje jego rodziny na siebie i na nas na bardzo wielu płaszczyznach (emocjonalnej, materialnej, macierzynstwa), itd, tak sie składa że oni sa czesto u mnie w domu i nawet wchodzili do mnie bez pukania, samemu sobie otwierajac dzwi. po prostu oni czuja sie tu u siebie (kiedys tu mieszkali), a ja nie.

[Mam taką hipotezę (nie wiem na ile jest trafna, bo Was nie znam)] To, co napisałaś wskazywałoby na to, że Twoi teściowie mają wysokie mniemanie o sobie, może też czują, że "zawsze mają rację". Niewykluczone też, że uwarzają, że dla świata (a więc i Was) ich rady są "bezcenne". :shock: Jeśliby moje przypuszczenie okazały się prawdziwe, to można się domyslać, że dzieciństwo Twojego męża znaczone było mnóstwem "dobrych rad". Przypuszczam też, ze Twój mąż ma takich "cennych" rad powyżej dziurek w nosie, a reaguje na nie wycofywaniem się, zamykaniem w sobie, rezygnacją (np. przestaje o siebie zupełnie dbać) lub uciekaniem do tego, w czym czuje się dobrze (pracy zawodowej). Odczytuje je jako brak akceptacji, zrozumienia. Dlatego, jeśli również i Ty nie szczędzisz mu rad, pouczeń, zwracania uwagi - on postrzega Cię jako "drugą matkę", która tak samo jak "pierwsza", nie akceptuje i nie szanuje go, a to może przekładać się na jego coraz wiekszą rezygnację. Chcesz być tak przez niego postrzegana ?
Jeśli nie, pokaż mu, że jesteś "po jego stronie", a nie po przeciwnej.

Zastanawia mnie również, co spowodowało to, że mąż tak bardzo przestał dbać o siebie ? Co uruchomiło ten "stan" ? :roll: Czy to było spowodowane tylko "odprężeniem" po ślubie, gdy zdał sobie sprawę, że teraz już "należycie do siebie", a moze było coś innego ?

Druga moja hipoteza dotyczy Ciebie - również nie wiem na ile jest prawdziwa.
Napisałaś, że jesteś DDA, a to miało niebagatelny wpływ na Ciebie.
Czy na trudności w swoim małżeństwie nie postępujesz wg podobnego wzorca, jak Twoja mama - chcesz odejść ? Jednak pzed tym, starasz się to usprawiedliwić - możliwe, że w podobny sposób jak mama przed Tobą (i sobą) usprawiedliwiała konieczność odejścia od Twojego taty (czy odeszła, czy nie - nie wiem, jednak zwykle takie rozwiązania pojawiają się przy problemach alkoholowych małżonków). Dlatego przypuszczam (może niesłusznie), że w swoim małżeństwie możesz postępować wg podobnego wzorca, jaki zaobserwowałaś u mamy. Rozumiem, że czujesz się zmęczona sytuacja we własnym małżeństwie, jednak jak bardzo te dwie sytuację są do siebie podobne ? Na małżeństwie Twoich rodziców cieniem kładła się choroba alkoholowa, z którą Twoja mama mogła nie mieć już sił walczyć (a jak wiele tych sił trzeba, by taka wlakę podejmować, mogę sobie tylko wyobrażać, Ty natomiast to widziałaś).
Czy sytuacja w Twoim małżeństwie jest równie trudna, by stosować takie samo radykalne rozwiązanie ? Wogóle jak odejście lub sam pomysł o odejściu wpłynął na Twojego tatę - czy bardziej się załamał, czy też to było dla niego tak wielkim szokiem, że podjął walkę z chorobą ?

Wybacz, że mimo wszystko staram się nakłaniać Cię do podejmowania starań o Twoje małżeństwo. Uważam, że każdy człowiek jest odpowiedzialny za jakość swojego życia - za to, jak bardzo będzie szczęśliwy, szanowany, kochany, rozumiany, akceptowany. Jeśli o to wszystko nie zabiega się, samo raczej nie przyjdzie znikąd. A biorąc pod uwagę, że trudno żyć niezaleznie od innych, to sami jesteśmy też w pewnym stopniu odpowiedzialni za to, czy również inni będą szczęśliwi, szanowani, kochani, rozumiani, akcpetowani...
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

przez betty_boo 09 wrz 2008, 16:16
no tak, chyba rzeczywiscie duzo twoich przypuszczen jest slusznych. moi tesciowie mają baaaaardzo wysokie mniemanie o sobie a tesciowa w ogóle nie wie jak wyglada prawdziwe zycie.

wiem ze otylosc meza spowodowana jest przekora i stawaniem okoniem, buntem przeciw nim. jak mu sie mówi "nie jedz wiecej" to chocby byl najedzony specjalnie na złosc jeszcze zje.

niestety co do wygladu oni tez maja swoje wymagania, akurat sa podobne do moich wiec nie moge tu byc po jego stronie.


co do wzorców powielanych z domu: mama faktycznie odeszła od ojca bo byla to jedyna sensowana rzecz, jaka mogła zrobic by uwolnic sie z tego koszmaru (i nas), zreszta i tak czekala za długo. jego to w ogóle nie zmieniło, i tak wczesniej stracil wszystko , a na koncu tez rodzine.

fakt , mój maz mi naprawde nic takiego nie zrobił, nic wielkiego, nic złego,tylko zabijał mnie i mój entuzjazm, tak jakby niszczył mnie pokazujac jaka to jestem malo wazna i bagatelizujac moje sprawy, niedoceniając mojej pracy itd.

---- EDIT ----

aha, z tego co wiem to nie dbal o siebie zanim mnie poznał, wiec potem triche sie staral by w koncu usiąść na laurach.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 09 wrz 2008, 16:44
Też by mnie denerwował taki mąż jak Twój..........facet który nie dba o swoją higienę i w ogóle o siebie.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

Avatar użytkownika
przez namiestnik 09 wrz 2008, 16:47
niestety co do wygladu oni tez maja swoje wymagania, akurat sa podobne do moich wiec nie moge tu byc po jego stronie.


Chyba nie zrozumiałaś do końca. To dość zakręcona sytuacja. Jak chcesz być postrzegana przez niego tak jak jego matka a Twoja teściowa to spowodujesz, że on okoniem zrobi odwrotnie. Lepiej było by chyba z nim porozmawiać. Stanąć po jego stronie. I przekonać go by tak zrobił - a nie dawać tzw. "dobrych rad" których on już być może nie trawi od dzieciństwa.

Betty - rzecz w tym, że można odnieść wrażenie, że wasz związek to bardziej jak układ w firmie. Ja mam swoje wymagania, Ty masz swoje. Za spełnienie swoich ja płacę Tobie tym, a Ty mi tamtym... Nie jesteście jednością. Spróbuj do tego dążyć. Może też poprostu nie jesteś jeszcze przygotowana na stały związek.

To co dopisałaś na końcu w sumie dużo wprowadza nowego w tym temacie. Czemu tak się stało? Rozmawiałaś z nim o tym? Czy to faktycznie spoczęcie na laurach? A może są inne powody? Może zaczął Cie postrzegać jak drugą matkę, może coś go zgnębiło, zawiódł się, może coś jeszcze innego?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

przez betty_boo 09 wrz 2008, 18:18
co wy tak z ta 2-ga matka:)podobno faceci szukaja kobiet podobnych do ich matek wiec o co chodzi:)?

on faktycznie mi powtarza ze jestem podobna do jego matki ale raczej nie w niegatywnym kontekscie.

malżenstwo przypomina uklad w firmie - tak, mysle ze jest to jakis kontrakt, rózniez społeczny i wrecz nie nalezy sie tego wystrzegac.

cos go zgnębiło - na pewno jest to brak dziecka, moze nie czuje sie sprawdzony i potwierdzony jako męzczyzna.

kwestia dojrzałosci - jestesmy małżenstwem od 4,5 roku, znamy sie 5 lat.i teraz bysmy sie zrobili dopiero tacy niedojrzali?:)

moj mąz ma naprawde ciezki charakter, słyszałam to od bardzo wielu osób.


czasem wydaje mi sie ze on sie na mnie za cos mści... moze nawet nieświadomie. moze za to ze ja mam kochająca mame (jest o nia zazdrosny!) a on nigdy nie byl u rodzicow na 1 miejscu, nawet nie na 2.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

Avatar użytkownika
przez namiestnik 09 wrz 2008, 19:47
To coś może z tym podobieństwem do matki jest. Ja już zauważam, że Ty się uważasz za nieomylną i tylko komunikujesz mu rady i rozkazy jak ma być. A to samo piszesz o jego matce. Może warto też ten wątek poruszyć w jakiejś wspólnej rozmowie na terapii jeżeli nie umiecie rozmawiać w domu?

Właśnie... Betty - cały czas piszesz a tym co słyszałaś od kogoś, co ktoś inny powiedział. Czy rozmawiałaś przez te lata na poważnie z mężem?

Masz różne przypuszczenia które mogą lecz nie muszą być prawdziwe. Rozmawiaj z mężem. Bez tego będziecie sobie obcy i jedynie wspólny dom, kasa i łóżko będą Was łączyły.

Zobacz, że Twój mąż jest człowiekiem - i tak też go możesz traktować. Czy małżeństwo to dla Ciebie tylko handlowanie bądź taki i zrób to dla mnie, podzielmy się domem i zróbmy sobie dobrze w łóżku? Bo jak dla mnie małżonek albo małżonka to powinna być osoba na którą można również liczyć. Na której można polegać.

A dojrzałości do bycia w związku można nie mieć będąc w nim bardzo wiele lat.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 09 wrz 2008, 20:24
betty_boo, tak wygląda jakbyś faktycznie traktowała męża jak krnąbrnego malca, którego trzeba pouczać :roll: :
betty_boo napisał(a):jak mu sie mówi "nie jedz wiecej" to chocby byl najedzony specjalnie na złosc jeszcze zje

Pisząc o Tobie jako o "drugiej mamie" miałem na myśli, że postępujesz jak ona - pouczasz go. A pouczanie = brak akceptacji, zrozumienia. Tym go krzywdzisz. Dajesz mu do zrozumienia "nie chcę Cię takiego, jakim jesteś".
Tym samym oboje doprowadzacie do sytuacji "oko, za oko, ząb za ząb". :? Ty krzywdzisz męża brakiem zrozumienia i akceptacji - on krzywdzi Ciebie ignorowaniem Twoich potrzeb, czyli również nie próbuje zrozumieć, jak Ty się czujesz.
Jesteście oboje "współwinni" sytuacji między Wami. Do czego takie zaostrzanie tej sytuacji może doprowadzić ? Do rozwodu, rozstania ? I to tylko dlatego, że oboje własne racje przedkładacie ponad wszystko i nie próbujecie wzajemnie siebie zrozumieć, a zamiast tego wskazujecie palcem kto jest winny ? :roll:

Poczujcie się wreszcie odpowiedzialni: Ty za niego, a on za Ciebie ! Bez tego żadne z Was nie zbuduje udanego związku z nikim ! :-|
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

Avatar użytkownika
przez namiestnik 09 wrz 2008, 20:42
Złote słowa!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 09 wrz 2008, 21:17
Jeszcze przyszło mi do głowy kolejna hipoteza.

betty_boo napisał(a):jestem DDA i szukalam faceta który dał by mi to wszystko czego nie dostałam od ojca...a teraz sie okazuje ze jednak to nie to...szybko sie pobralismy bo myslalam ze to jest mr right.

Tu chyba leży sedno Twojego podejścia do męża. Z jednej strony oczekiwałaś, że mąż da Ci to, czego nie dał ojciec, czyli bliskość. A z drugiej strony nie doświadczyłaś w domu tej bliskości, nie obserwowałaś jak ona się rodzi, czego trzeba, by powstała.
Może wyczuwasz, że bliskość wiąże się z pełną otwartością na drugą osobę, z poczuciem bezbronności, gdy jest się ze swoimi słabościami niemal "nagą" osobą, jednak po doświadczeniach z dzieciństwa, ogromnie się tego boisz.
Pragniesz jej, ale jednocześnie bliskość jest dla Ciebie nie znana, a to, co nieznane, przeraża.
To mechanizm obronny - "na wszelki wypadek" nie otwierać się na drugą osobę, by oszczędzić sobie bólu, zawodu, rozczarowania.

Może też dlatego wyszukujesz wady męża, by przekonać samą siebie, że nie powinnaś się otwierać przed nim, zaufać mu. A jest Ci tym łatwiej wyszukiwać u niego wady, że jest człowiekiem - istotą "z definicji" niedoskonałą.

Ponownie nie wiem, na ile moja hipoteza jest trafna.
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

przez betty_boo 10 wrz 2008, 12:19
hej, ja męza juz od bardzo dawna nie pouczam, bo nie mam siły. o jedzeniu tez mu nie mówie, to jego reakcja na słowa np. rodziców.

był czas kiedy na KAZDA moja prosbe odpowiadał: pózniej, potem, nie teraz, za 5 minut. z tego oczywiscie robiły sie 2 godziny, pózniej tydzien, miesiac, itd. teraz o nic go juz nie prosze zeby nie słyszec tych odpowiedzi. nie mam juz siły, wypaliłam sie. ostatnio pierwszy raz skopal mi ogródek (bez zadnego proszenia sie) ale mnie juz to nie cieszy.nie umiem juz docenic rzeczy na ktore tak długo czekalam. teraz wszystko robie sama albo nie robie wcale i przynajmniej sie nie spalam.

widze tez ze jego rodzice sa na tyle sprytni, ze chcieli mnie traktowac jako narzedzie oddzialywania na niego (np.zeby schudl, zaczal sie ruszac itd.) uswiadomiłam sobie to dzieki wam.

---- EDIT ----

sorki ze az tyle mi radzicie, a ja z tego nie korzystam. ta sytuacja jest jak splątane nici, w których nie wiadomo gdzie jest pocztaek. nie mam na to zadnego pomysłu jak sie za to zabrac a na terapie z nim nie chce.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

Avatar użytkownika
przez namiestnik 10 wrz 2008, 15:57
Czemu nie chcesz terapii?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

przez betty_boo 10 wrz 2008, 18:28
własnie nie wiem czemu...moja osobista terapia bardzo duzo dla mnie znaczyła i była dla mnie bardzo waznym osobistym doswiadczeniem.

czemu nie chce?chyba czuje ze wiele jego problemów to JEGO czysto osobiste sprawy, których ja nie zepsułam i nie powinnam naprawiac(nadwaga, stosunki w jego rodzinie, itd).

moze tez dlatego, ze juz zbyt dlugo dalam sie obarczac sprawami które nie naleza do mnie (brak asertywnosci w stosunku do jego rodziny i "wrabianie" mnie w rózne rzeczy), wpedzanie mnie w poczucie winy (na niepłodnosc cały czas badam sie JA, a on nic - świeta krowa, oczywiscie tesciowa wysyła mnie do coraz nowego lekarza podczas gdy wszystkie wyniki sa dobre a to on miał zabieg w dziecinstwie który nie został przez nich odpowiednio dopilnowany! i chyba teraz ponosic tego konsekwencje).
ciezko mi pisac o tak intymnych sprawach.

---- EDIT ----

postanowiłam ze pójde na 2 tygodnie do kliniki na kompleksowe badania hormonów itd, powtórza mi tam wszystkie dotychczasowe badani. mam przeczucie ze wyniki beda jak do tej pory w porzadku. ale robie to głownie ze wzgledu na siebie.mam madra lekarke, powiedziała ze rozumie jak sie czuje gdy ktos traktuje mnie jak królika, ze w dzisiejszych czasach nie jest to temat tabu i mam dac tesciowej te wyniki i niech wtedy sie wykaze swoimi madrymi radami.nie ukrywam ze powodem mojej depresji była tez bezpłodnosc.
i tak jak pisałam, nie czuje pociagu do mojego meza,mam zal o to ze sie nie zbadał tylko ciagle mówi ze to ja nic nie robie!
czuje ze coraz bardziej zaczynam te kwestie zlewac, tak jak pisałam badania robie dla siebie, moze nawet dla innego męzczyzny o którym jeszcze nie wiem.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

Avatar użytkownika
przez namiestnik 10 wrz 2008, 18:44
Betty - ale Ty już nie chcesz dalej małżeństwa? Bo jeżeli chcesz się rozwieść to faktycznie Ty się zajmij swoimi sprawami a on swoimi - tak będzie najlepiej.

Ale jeżeli nie rozwieść to macie jednak jakieś wspólne sprawy?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

przez betty_boo 10 wrz 2008, 19:53
tak, mamy. wspólnego psa na przyklad;) sorki ze trywializuje. mamy wspólne sprawy: dom, dalsza rodzine, wspomnienia z wakcji, wspolna kucznie ale osobna sypialnie.

mamy wspólne pozory dobrego małżenstwa z zewnatrz. chyba tez czujemy sie jakos od siebie uzaleznieni - on moze emocjonalnie, ja tez, pewnie tez materialnie (nie mam nic swojego).


mysle ze mamy wspolnie NIEROZWIAZANE SPRAWY: chce wiedziec dlaczego nie zachodze w ciaze. mysle ze jesli tego sie dowiem duzo to zmieni.czekam na te badania i ich wyniki.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do