a spójrzmy na to wszystko inaczej :)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Re: a spójrzmy na to wszystko inaczej :)

przez prosty 01 cze 2008, 22:08
merkia, yeti, slapcio, ewa125, , cieszę się, że zauważyliście to "zjawisko"
Myślę, że nie koniecznie trzeba zgadzać się ze sobą w 100%, ważne by była jakaś płaszczyzna porozumienia.
Zadałbym Ci Jemioło kilka pytań, ale zaczekam może sama coś napiszesz, Dzięki
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
16 kwi 2008, 14:14

Re: a spójrzmy na to wszystko inaczej :)

przez jemioła 01 cze 2008, 22:50
Z tego co widzę po Twoich postach też interesujesz się siłą pozytywnego myślenia, więc może sama się czegoś ciekawego od Ciebie dowiem :)

Jeszcze mi się jedno przypomniało - do tej mojej "nocy oczyszczającej" bardzo nie lubiłam być sama w mieszkaniu, czekałam tylko aż przyjdzie ktoś, kto coś powie i zagłuszy ten cały zamęt w głowie. A jak nie przychodził, to w końcu sama gdzieś wychodziłam. Zrobienie czegokolwiek konstruktywnego w takiej sytuacji graniczyło z cudem, no może poza praniem, ale i tego mi się nie chciało.

A teraz odkryłam, że nawet lubię być sama - nie mam się czego bać, bo moje myśli nie są już jakąś nieokreśloną szarą masą, problemy są i zawsze będą - ale cieszę się, że nie są większe, a przecież mogłoby być dużo, dużo gorzej. I uczę się na przykład teraz z tej całej matmy nieszczęsnej - sama w domu, jak dobrze, mam dla siebie czas!

No i porządek w pokoju - jest i się utrzymuje! To całe moje bałaganiarstwo było chyba odwzorowaniem sytuacji wewnętrznej, a teraz, skoro w środku w miarę poukładane, to z jakiej racji ma mnie otaczać pobojowisko?
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
31 maja 2008, 12:27

Re: a spójrzmy na to wszystko inaczej :)

przez prosty 03 cze 2008, 10:29
Hej, tak wierzę w siłę pozytywnego myślenia, mam takie wrażenie że ludzie, którzy w trudnycjh chwilach, mimo trudności zaczeli szukać pozytywów, bardzo cenią sobie optymizm. Ciekaw jestem Twojego zdania?
Wg feng... porządkowanie, ustawianie przedmiotów (strumienie energii) mają duży wpływ na nasze samopoczucie. Np,. przechowywanie starych (suchych) kwiatów jest niekorzystne. Możesz miec racje że to co wewnątrz (myśli) i to na zewnątrz (np mieszkanie ) wpływają na siebie wzajemnie.

Matma nie jest moją mocną stroną, piszesz w taki sposób, ża mam wrażenie, że dla Ciebie ten przedmiot to nie jest nr1. Jakoś mam poczucie że takie uporządkowanie (zbiory) matematyczne, może dobrze na Ciebie wpłynąć.
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
16 kwi 2008, 14:14

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: a spójrzmy na to wszystko inaczej :)

Avatar użytkownika
przez ewa125 03 cze 2008, 13:44
prosty napisał(a):Hej, tak wierzę w siłę pozytywnego myślenia, mam takie wrażenie że ludzie, którzy w trudnycjh chwilach, mimo trudności zaczeli szukać pozytywów, bardzo cenią sobie optymizm.

ja zauwazylam ze wiele ludzi ktorzy obiektywnie nie maja powodow do pozytywnego myslenia, wrecz przeciwnie potrafia byc na codzien pogodne, usmiechniete, znajduja w sobie wielka sile do zycia, natomiast osoby ktore niby maja wszytsko czesto narzekaja.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Re: a spójrzmy na to wszystko inaczej :)

przez jemioła 03 cze 2008, 16:41
Odnośnie tego optymizmu i ludzi w różnych sytuacjach, to myślę, że czasem chyba trzeba dotknąć tego dna żeby mieć się od czego odbić (jako "dno" nie mam na myśli czegoś obiektywnie najgorszego, ale sytuacji trudnej do zniesienia dla osoby, która ją przeżywa.)

Chodzi mi o to, że ani bezgraniczne szczęście, ani bezgraniczny smutek lub strach nie mogą się utrzymywać bez przerwy, po prostu nie mamy tyle energii. Tak więc kiedy jest już bardzo źle, organizm sam "generuje" pozytywne myślenie jako "ostatnią deskę ratunku". Tak jakby wcześniej był zbyt zmęczony/leniwy żeby to zrobić, ale w takim trudnym momencie wie, że musi zmobilizować wszystkie siły i zacząć myśleć logicznie, pozytywnie.

Może właśnie dlatego otaczają nas pozytywne maksymy, z których jednak niewiele sobie robimy. Trudno jest uwierzyć w coś, do czego samemu się nie doszło, trudno nawet zechcieć uwierzyć bo wszystko to wydaje się pięknymi, ale bezużytecznymi słowami.

Myślę, że podobnie jest z podejściem ludzi w trudnych, życiowych sytuacjach. Skoro los ich nie oszczędził, a jednak jakoś sobie radzą, to chyba musieli w końcu dojść do jakichś wniosków, które pomagają im zachować optymistyczne nastawienie, albo znaleźli pomoc decydując się uwierzyć, że w tych wszystkich "bajkach" o podejściu pozytywnym tkwi jednak ziarnko prawdy?

A teraz się kładę, "wyrzucili" mnie z pracy i kazali wziąć aspiryne i do łóżka ;) Jakieś grypsko grasuje, więc pozdrawiam podwójnie :smile:
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
31 maja 2008, 12:27

Re: a spójrzmy na to wszystko inaczej :)

przez prosty 04 cze 2008, 11:11
ewa125, wiesz sam potrafiłem szukać dziury w całym, (narzekac bez powodu) :oops:
jemioła, czytasz mi w myślach? :smile:
złap luz przy okazji "lerzakowania" :D
pozdrawiam
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
16 kwi 2008, 14:14

Re: a spójrzmy na to wszystko inaczej :)

przez jemioła 04 cze 2008, 19:37
Koniec leżakowania - już po prostu nie wyrabiam :roll: Wracam do matmy a jutro do pracy, dzień w piżamie nienajlepiej na mnie wpływa.

Tak się jeszcze zastanawiałam nad tym co powiedziałeś o feng shui, starych kwiatach itp., głównie o tym, że to co na zewnątrz i to co wewnątrz wpływa na siebie wzajemnie. Rzeczywiście coś w tym jest. Kiedyś bałagan w mojej głowie nie pozwalał mi utrzymać porządku na zewnątrz, a teraz łapie się na tym, że to sprzątanie stało się niejako musem, tak jakby dopóki będzie porządek w pokoju, dopóty będzie i w środku, więc nie mogę pozwolić rzeczom wyjść spod kontroli. Ale to jest fajne :)

Aha, matematykę w sumie lubię, sama często lubię obrazować różne zależności na wykresach. Lubiłabym ją bardziej, gdybym nie miała takich zaległości ze szkoły średniej i trochę więcej przykładów mi wychodziło w praktyce ;)
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
31 maja 2008, 12:27

Re: a spójrzmy na to wszystko inaczej :)

przez Pstryk 04 cze 2008, 19:49
Siła 'pozytywnego myślenia' tkwi w każdym z Nas - zbyt często tracimy głowę, popadamy w skrajności, podchodzimy do siebie samych zbyt poważnie, zbyt wiele oczekujemy ;)
Pstryk
Offline

Re: a spójrzmy na to wszystko inaczej :)

przez jemioła 04 cze 2008, 20:24
Zgadzam się ;)
Zmusiłam się do matematyki i wychodzi na to, że z gorączką myślę jaśniej :D (czyżby jasność umysłu biła od komórek spalanych żywcem w wysokich temperaturach?) :twisted:
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
31 maja 2008, 12:27

Re: a spójrzmy na to wszystko inaczej :)

przez Pstryk 04 cze 2008, 20:40
Cóż, gorączki od myślenia też można dostać :lol:
Pstryk
Offline

Re: a spójrzmy na to wszystko inaczej :)

Avatar użytkownika
przez zimbabwe 04 cze 2008, 22:28
A ja sobie myślę tak - co dziesiąty mieszkaniec naszego globu ma jakąś fobię, więc może tylko wyolbrzymiam moje problemy?
"Tatusiu, jaki jest sens życia?"
"Zaraz będą <<Fakty>> to się dowiesz!" :-D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
04 sty 2008, 20:02
Lokalizacja
z epoki kamienia łupanego

Re: a spójrzmy na to wszystko inaczej :)

przez jemioła 05 cze 2008, 22:21
Zimbabwe - myślę że wszyscy mamy tendencję do wyolbrzymiania problemów, jeżeli zapomnimy, co tkwi u ich źródła. Jedni większą, inni mniejszą ale ogółem taka już chyba cecha człowieka ;)

A uważam, że największym problemem nerwicowców i nam/wam podobnych nie jest fakt, że mamy jakąś większą ilość zmartwień - myślę że statystycznie wychodzimy na średnią krajową ;) Wg mnie największym problemem jest to, że im człowiek wrażliwszy (a to dobra cecha mimo wszystko!), tym bardziej pozwala sobą zawładnąć tym problemom - w momencie gdy się pojawia jakiś nowy, to zamiast z nim normalnie po kumpelsku pogadać, dowiedzieć się co to za jeden i z jaką sprawą przyszedł uciekamy, bo myślimy że tak będzie łatwiej. A wcale nie jest - nazbiera się ich trochę i widzimy całą armię - a jakby tak podejść na spokojnie, do każdego z osobna, to okazało by się, że to same konie trojańskie są - a w środku pewnie małe, szare myszki, codziennie niepozałatwiane sprawy, niezasznurowane myśli.

Spokojnie i po kolei, do wszystkiego. Nie musimy przed niczym uciekać, to tkwi w środku, a od siebie i tak przecież nie uciekniemy.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
31 maja 2008, 12:27

Re: a spójrzmy na to wszystko inaczej :)

przez tomal 11 cze 2008, 16:36
Nie wiem, zwykle rozmawianie ze soba i uspokajanie się w myślach nic mi nie dawało, a nawet jakos potęgowało to wszystko. Od pewnego czasu zacząłem się zastanawiać nad swoimi lękami. Jak zwykle doszedłem do wniosku, ze są one nierealne i głupie. Wszyastkie sobie przeanalizowałem, nazwałem je "głupotis"(to słowko wymyśliła moja koleżanka, podoba mi się). Powiedziałem sobie, to są głupotis a nie normalne rzeczy, więc myślenie o tym, analizowanie tego oraz jakiekolwiek robienie czegoś z tym jest bezcelowe. Cięzko mi było przekonać samego siebie...no i chyba się udało. Chociaż czasami czuje taką napierajaca falę głupotisów na umysł. Ale to w końcu tylko głupotis :) Chyba mam to z przyzwyczajenia, bo w końcu myślenie, czucie czegoś całe dnie przez jakis okres czasu przyzwyczaja....ale czas się odzwyczaić.:) Dodatkowo postanowiłem, ze musze się zacząc martwić problemami, które są realne, a nie jakieś dziwne. Więcej wyluzowania, a odrazu na wszystko się patrzy inaczej...

Może to trochę głupie co napisałem, ale i pomogło :)
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
13 lip 2006, 07:35

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do