moja depresja

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

moja depresja

przez memorier 11 kwi 2008, 23:30
na wstępie: proszę nie wykasowywawać tego tematu, bo ja chcę go czasami czytać i czuć optymizm, a że podobnych było już multum, uwierzcie że przeczytałem sporo, i chciałbym Wam się podzielić moimi przeżyciami i moim wieczornym optymizmem, który zamierzam hodować i mieć go cały dzień jutrzejszy, i po jutrzejszy i jeszcze pojutrzejszy...

Zaczęło się... Nie wiem kiedy się zaczęło, nie wiem jaka była tego przeczyna... Może dziewczyna, próba zapomienia.... Nieee to nie to... W pierwszej klasie liceum socjalnego (teraz chodzę do drugiej) podobno byłem optymistyczny i chętny do pracy, chętny do współpracy... Tak mi mówią. Ja w to wierzę...
Dwa lata temu z pamięcią było jeszcze gorzej, zapominałem pojedyńczych słów, później fraz, i wogóle mój mózg zaczął się przymulać, to chyba było tak szybko... chyba.
Teraz jest lepiej, nie leczyłem się farmakologicznie, ale wierzyłem że to pokonam, mimo że czułem się jak kaleka, i chciałem zabić własny przymulony umysł... teraz też czasami tak chcę zrobić. Czeka mnie matura za rok!!!!!!!! wcześniej - erudyta, filozof, myśliciel, i wogóle człowiek o jasnym umyśle, zręcznie posługujący się językiem polskim, fenomen! inteligencja jakże wysoka, pamięć wysoko ponadprzeciętna, jednak... krótka...

Coś koło roku temu zainteresowałem się zjawiskiem OOBE (wychodzeniem z ciała) chciałem tego doświadczyć, poprzez świadomy sen doświadczyłem tego... Obudziłem się chyba już wtedy taki niechętny i zmarnowany... Ale to następna hipoteza wysnuta w przemyśleniach (jakże ciężkich przeze mnie) ale możliwa bardzo, bo ja jestem pewien: ja byłem poza ciałem... Po tym wszystkim, chyba po tym a może przed tym, czułem opuszczanie świadomości, stopniowo? nie pamiętam!

Moje sny - zasypiam szybko, nie budzę się w nocy, idę spać - zero snów, zero!!!!!!!! nie pamiętam nic, niekiedy przypomni mi się leciutko zarys jakiegoś wyrywka (nad którym chcę pomyśleć i przypomieć sobie, ale ten mój głupi umysł robi mi na złość i jest leń!). Teraz piszę bez głębszego zastanowienia się, tak jakby automatycznie...

I wiecie co? - ja z tego wyjdę, bo chcę być fajnym i sympatycznym przyjacielem dla moich przyjaciół. Myślę, że to po prostu jakiś syf, i zacznę brać leki i to ustąpi. Ale ciągle dopadają mnie myśli, że to się nie uda, ale to tak mi mówi ten pie*******ny mózg, ale ja jestem twardyyy, harda suka ale się nie poddam... Ćwiczę na siłowni, żeby fajnie wyglądać, jestem takim chudzielcem, podświadomie się tym przejmuję, ale mój mózg ma to gdzieś, bo on musi się mulić, bo jest szmaciarzem. Ale ja go wychowam, przysięgam, na lekarstwach i na własnej wierze. On jest mój, i ja mam nad nim pełne panowanie i niech się tego zdania posłucha.
Poza byciem chuderlakiem, mam dużo pryszczy, hmmm one już znikają, ale mam śladów dużo, ale mam to gdzieś, bo niektórzy mają gorzej. Wiem jedynie, że jeśli zmienię nastawienie do życia, to dziwczyny będą lgnąć jak muchy, bo jestem całkiem przystojny!!!!
aż podam link do fotki: memorier.fotka.pl, albo photoblog: memorier.photoblog.pl i normalnie wierzę że się podobam, ale normalnie będzie dobrze, bo ja jestem twardy i mam silną wolę, znaczy genetycznie mam bardzo słabą, ale chcę się starać, bo jebię i moje geny, będę najlepszy na świecie i wogóle najfajniejsze, nie wierzysz kamil, ha dobra zakład, będę najlepszy dla swoich przyjaciół! będę się leczył i to mi zaraz pomoże!

Ale może to od komputera, za długo siedzę przed kompem, bo w wakacje dostałem swój pokój, i od wakacji sie zacząłem zmieniać, chyba!

I... idę już sobie, i będę zajebisty naprawdę mi się uda.

Aha jestem pewien, że mam deprechę, bo psycholog tak stwierdził, i tak się właśnie czuję jak objawy są o.O. Zresztą genetyka w dużej mierze: siorka miała depresję, ale taką pobudzającą, matka miała depresję, która się przerodziła w schizofrenię i obecnie jest w szpitalu psychiatrycznym i już nie wyjdzie, ojciec pijak, ale chyba depresji nie miał, leży sobie w grobie ;]

Nie chcę się zabić, bo mi się nie chce, ot. Najlepiej mi wychodzi: położyć się i spać, heh :] będzie dobrze kamil, bo są ludzie gorsi od ciebie, a te jebane 6miliardów ludzi to doobrze, bo mogłem się urodzić np. warzywem. Idę sobie spaaaaaaaać, albo jeszcze obejrzę jakieś porno, bo jestem zjebanym nastolatkiem, ale będzie dobrze bo jestem silny i od tych pornolów też mogę się łatwo odzywczaić, ale po co. Jestem silny bo już 2 tygodnie paznokci nie obgryzam. I idę sobie, bo mi się już nie chce pisać... I... będzie zajebiście, dowidzenia :)
Najgorzej mi żal matury, bo dyrektory z polskiego napisałem na 11%, a zawsze z polskiego byłem dobry
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
11 kwi 2008, 22:27

Avatar użytkownika
przez ashley 26 kwi 2008, 10:34
Hej! To dobrze, że masz takie podejście, że dasz radę i wierzysz w siebie ;) To zazwyczaj dobrze rokuje. Bo z takimi problemami ludzie dają radę to tak samo Ty możesz.
mój mózg ma to gdzieś, bo on musi się mulić, bo jest szmaciarzem. Ale ja go wychowam, przysięgam, na lekarstwach i na własnej wierze. On jest mój, i ja mam nad nim pełne panowanie i niech się tego zdania posłucha.

No spoko wychowaj go, ustaw tak, żeby bylo dobrze, ale niekoniecznie wyzywaj go od szmaciarzy. Musisz się do niego odnosić pozytywnie, bo tak latwiej osiągniesz cel, odróżniaj caly umysl, od tego co w nim zle.
I... idę już sobie, i będę zajebisty naprawdę mi się uda.

No i tak myśl i dzialaj w tym kierunku, rób swoje a pewnie Twoje życie się zmieni na lepsze i tego Ci życzę ;)
Najgorzej mi żal matury, bo dyrektory z polskiego napisałem na 11%, a zawsze z polskiego byłem dobry

Masz jeszcze rok a już piszesz, że Ci szkoda? Przecież planujesz tą pamięć wyleczyć więc może jeszcze nie wszstko stracone?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do