Co my robimy? Przebudźmy się!

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 05 sty 2008, 03:24
Nie każdy potrafi się przełamać......
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez ashley 05 sty 2008, 10:57
Brunhilda napisał(a): Każde przezwyciężenie niechęci do działania przynosi mi satysfakcję i bardzo poprawia samopoczucie.

A ktoś by pomyślal, że najlepsza na zly humor 1est czekolada ;) ale to o czym piszesz to prosty sposób na poprawę nastroju i satysfację, każdego dnia ;)
zaczęłam działać, kiedy swoim nieróbstwem doprowadziłam się do okropnego stanu jakiejś takiej histerii egzystencjalnej.

znam to, wtedy widać jak na dloni, że przeginamy i najwyższy czas wziąć się za robotę.
K. napisał(a):zmniejsz poprzeczkę, zwiększysz satysfakcję

idelanie. Znacie coś takiego? Piszę sobie ;listę zrobię to to to to to i to. Zaczynam robic te rzeczy, ale już przy drugiej wpadam w nerwy, że nie zdążę i co wtedy będzie i znów siebie zawiodę. A jak zmniejsze poprzeczke zrobie polowe listy to dam radę mam satysfakcję i może nawet zrobię coś więcej.
IceMan napisał(a):Czasem jednak za wiele się od siebie wymaga.

Ja myślę, że nawet częściej. Bo my mając trudną sytuację chcemy od razu ją poprawić. Jak najszybciej i w ten sposób znów odwlekamy w czasie cel. A metoda malych kroków jest tutaj the best. Ambicje możemy podnieść ale jak będziemy na to gotowi musimy zacząć od malej poprzeczki. Bo inaczej dojdziemy donikąd, a tylko wyjdzie z tego zamieszanie.

yeti napisał(a):Nie wyznaczaj sobie zadań, kto się nie wspiął ten nie spada,
a kto pragnie być na szczycie - będzie spadał całe życie"

czasemi chcemy być mega zajebiści, dążymy w naszym życiu do niewiadomo czego a w gruncie rzeczy ucieka ono nam każdego dnia...zamiast poprostu żyć...

Święte slowa i dobrze że ktoś to napisal. Zgadam się w 100% Ja też przez wiele lat dążylam do perfekcji i wiecie do czego mnie to doprowadzilo? ... Do porażki. Wtedy nie żyjemy i nie stajemy się perfekt tylko jesteśmy coraz gorsi. Nie można być ani sobą ani mieć udanego życia. Najlepsze co możemy zrobić wymazać slowo perfekcja ze swojego życia na zawsze. Jak wymazalam to wreszcie zaczęlam odczuwać szczęście. I wiecie co? Moja kumpela ma takie motto "Nie jestem perfect dlatego moge Ci wiele dać"
Darek a Ty już przynajmniej raz (a na bank więcej razy) sie przelamaleś chciaż myślaleś że nie dasz rady a daleś. Doceń to. Możesz się przelamać i dasz rade, poprostu dasz i już:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Avatar użytkownika
przez K. 05 sty 2008, 14:18
ashley napisał(a):idelanie. Znacie coś takiego? Piszę sobie ;listę zrobię to to to to to i to. Zaczynam robic te rzeczy, ale już przy drugiej wpadam w nerwy, że nie zdążę i co wtedy będzie i znów siebie zawiodę. A jak zmniejsze poprzeczke zrobie polowe listy to dam radę mam satysfakcję i może nawet zrobię coś więcej.



Bo to raz tak miałam ?
Dlatego nie piszę żadnej listy.
Wiem po prostu co mam zrobić, wiem w jakim terminie, wiem też co jest dla mnie najważniejsze, dlatego tylko wtedy kiedy mam na to ochotę to robię.

Np. kiedy mówię sobie, że posprzątam po całym tygodniu pracy, w pokoju - w piątek mi się nie chce, w sobotę rano też nie, wychodzi na to, że zostaje niedziela wieczór.
I denerwowałam się, bo miałam to zrobić w piątek !

Jednak teraz robię inaczej - wiem, że muszę to zrobić, ale przecież w piątek może mnie głowa boleć, albo będę zmęczona tak, że małym palcem od nogi nie kiwnę, albo będę musiała jechać do mamy, albo na niespodziewane zakupy ..

Dlatego planuję, ale na spokojnie i rozsądnie, bo nie da się przewidzieć przyszłości.

A poza tym - tak mają wszystkie osoby chore na ... ambicję !
I przyznaję się, że ja też nią jestem, ale wyleczyłam się z tego.
I tak osiągnę wszystko o czym marzę ..
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez yeti 05 sty 2008, 19:05
K. zazdroszcze wiary w siebie, może też kiedyś tak będę to czuła...

u mnie jeden przyklad chorych ambicji wiąze się ze studiami... jak mam jakieś zaliczenie czy egzamin to zamiast sie poprstu uczyc to ja ciągle mysle, ze się nie wyrobie:/ strasznie mnie to dobija, że nie potrafie podejść do tego z dystansem:| jak zdam to zdam jak nie to poprawie... ale ja mam chorą ambicje, że fajnie by było zaliczyć to odrazu, żeby potem mieć spokój... jejku czemu ja sobie tak komplikuje życie? Przejmuje się na zapas?
Offline
Posty
166
Dołączył(a)
05 kwi 2007, 21:57

Avatar użytkownika
przez Brunhilda 05 sty 2008, 19:29
człowiek nerwica napisał(a):Nie każdy potrafi się przełamać......

Racja. Moim skromnym zdaniem to wszystko, o czym tu piszemy, dotyczy sytuacji, kiedy człowiek czuje się dobrze, albo chociaż ma wrażenie, że zaczyna powoli wychodzić z dołka i nabierać sił. Ale kiedy znajduje się na tym najbardziej dennym dnie to przecież nie jest w stanie się zmotywować do działania, nie widzi sensu, w ogóle za bardzo cierpi żeby mieć głowę do takich spraw.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
143
Dołączył(a)
19 gru 2007, 18:33
Lokalizacja
Warszawa

przez yeti 05 sty 2008, 19:44
Brunhilda też tak uważam, ale jak już się odbijemy od tego dna i jesteśmy w stanie zdać sobie sprawe z sytuacji w jakiej się znajdujemy to możemy zacząć pracować nad swoim życiem a nie siedzieć bezczynnie i czekać na następny dołek:| aczkolwiek ta nasza praca nad sobą nie gwarantuje, że owy dołek nie przyjdzie... ale można być bardziej przygotowanym na jego przetrwanie, chociaż napewno to jest cholernie trudne, bo każdy z nas tu napewno doświadczył i to pewnie nie raz tego krytycznego momentu, że jest tragicznie, że wydaje się, że to już koniec, wtedy nic nie ma sensu, myślimy żeby tylko zniknąć, żeby nie czuć...ale potem przychodzi czas, że znów jest lepiej... i właśnie wtedy powinniśmy zastanawiać co jest powodem tego wszystkiego i jakoś nad tym panować...

"czasem jest dzień i każdy tak ma, że czesem jest źle,
że jakoś nie tak, a potem jest noc i znowu jest dzień..."

sama chyba nie jestem przekonana, że to tak się da jak napisałam :lol: ale chce w to wierzyć i wyjść z tego wreszcie ;)
Offline
Posty
166
Dołączył(a)
05 kwi 2007, 21:57

Avatar użytkownika
przez Brunhilda 05 sty 2008, 20:01
yeti napisał(a):sama chyba nie jestem przekonana, że to tak się da jak napisałam Laughing ale chce w to wierzyć i wyjść z tego wreszcie Wink


Super! Jeśli my nie poczujemy, że chcemy z tego wyjść, to nie pomogą ani żadne leki, ani terapia, ani nic. Ja ostatnio zrozumiałam, że to wszystko jest po to, żeby nas wspierać w naszej walce, a nie po to, żeby rozwiązać za nas problem, podczas gdy my będziemy leżeć przed telewizorem i czekać, aż wyzdrowiejemy ;)
Jest nieźle, wreszcie! :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
143
Dołączył(a)
19 gru 2007, 18:33
Lokalizacja
Warszawa

przez magic 05 sty 2008, 20:11
czytam tak ten temat i czy mogło nas spotkać coś skomplikowaNEGO bardziej?
w tym marnym życiu....
ja i tak nie moge sie pogodzić że z psychą mam poważne problemy....
:shock:
magic
Offline

Avatar użytkownika
przez Brunhilda 05 sty 2008, 21:11
Wielki napisał(a):czytam tak ten temat i czy mogło nas spotkać coś skomplikowaNEGO bardziej?
w tym marnym życiu....
ja i tak nie moge sie pogodzić że z psychą mam poważne problemy....
:shock:


Nikt chyba się nie cieszy, że ma te problemy... ale z nami jest tak, że raz czujemy się źle, a raz dobrze i z tego "dobrze" trzeba korzystać i się cieszyć, tym bardziej, że problemy lubią wracać. Może dzięki naszym zaburzeniom umiemy cenić zwykłe, spokojne dni, które inni uznają za nudne.
Dla mnie o wiele gorsza byłaby jakaś śmiertelna choroba i brak nadziei na poprawę i wyleczenie :o U nas zawsze jest ta nadzieja, nawet jeśli czasami jej kompletnie nie czujemy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
143
Dołączył(a)
19 gru 2007, 18:33
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez K. 05 sty 2008, 23:11
yeti napisał(a):K. zazdroszcze wiary w siebie, może też kiedyś tak będę to czuła...



Nie byłoby tej wiary gdyby nie odpowiednie osoby przy mnie.
Nie żyję kiedy nie ma przy mnie kogoś dla kogo mam po co żyć, po co to wszystko robić.
Uwielbiam pomagać innym, ale muszę wiedzieć, że wracam do domu i nie jestem sama. To chyba jedna rzecz, obok Pana Boga, albo raczej pod nim, której się boję - samotności. To mnie zabije.

Wielu ludzi jest ambitnych, ja zawsze sobie z tego żartuję.
Lubię się uczyć, lubię zdobywać wiedzę, dlatego tak zawsze o mnie mówili.
To była zazdrość, teraz to wiem.
Jednak ja zawsze, nie tyle co chciałam być najlepsza, ale coś osiągnąć.
Wychodziłam i chyba nadal wychodzę z takiego założenia, że nie ma co się za coś zabierać, skoro mam zostać niedoceniona i szara, jak każdy inny, kto nigdy się za to nie zabrał.
Stąd ta chęć bycia perfekcyjną.
Ale nie przeszkadza mi to zupełnie i nigdy nie pomyślałabym, że w ogóle jest taka choroba ...
Także, jak widzisz każdy - nawet zdrowy może się martwić, że nie zaliczy, nawet jak jeszcze nie otworzył książki, każdy kto chce coś osiągnąć ...
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

przez magic 05 sty 2008, 23:11
oglądałem dzisiaj gale mistrzów sportu...i znowu sie zdołowałem...

jezu jakie ci ludzie mają silne osobowości... :( a my? lęki stres,nerwy

a zdołaowałem sie bo tylko ludzie odporni coś osiagają taka jest bolesna prawda..
wyobrażacie sobie sportowca jadącego na olimpiade z nerwicą?
:?

ja nie choć sport moja dawna miłość...i moc może i nawet była ale wszytsko gdzies poszło

ile bym dał żeby byc odporny ,silny nawet i może ręke tak jak sportowczyni niepełnosprawna na gali bez reki dostała nagrode czempiona
jaka była dumna choć niepełnosprawna....

podziwiam naprawde podziwiam 8)
magic
Offline

Avatar użytkownika
przez ashley 06 sty 2008, 11:26
yeti napisał(a):Brunhilda też tak uważam, ale jak już się odbijemy od tego dna i jesteśmy w stanie zdać sobie sprawe z sytuacji w jakiej się znajdujemy to możemy zacząć pracować nad swoim życiem a nie siedzieć bezczynnie i czekać na następny dołek:|

Dokladnie. Wiadomo, że czasem przy problemch psychicznych ciężko cokolwiek zrobić jak mamy mega dola. Ale Przecież są momenty, że jest lepiej. Wtedy trzeba z tego korzystać. Bo czekając na kolejny dolek jesteśmy bierni. A życie nie plega na tym, żeby poprostu patrzeć na nie z boku. Trzeba żyć. Poza tym praca nad problemami przelamywanie się i poprawianie swojej sytuacji psychicznej też potem ulatwia normalną egzystencję że tak powiem. Powinniśmy decydować o swoim życiu i barć je aktywnie, a jak mamy dola to starać się z niego wyjść. Latwo się mówi, trudniej robi, ale warto. Bo ja dajemy z siebie dużo to sytuacja się poprawi. Ja jak bylam w ciężkiej depresji nie bylam w stanie wiele zrobić, dlatego silą z tej depresji wyszlam. Zajęlo mi to sporo czasu ale za to teraz jestem w stanie zrobić to co wiem, że powinnam.
Wielki napisał(a):ja i tak nie moge sie pogodzić że z psychą mam poważne problemy....
Chyba nikt nie może. Ale jak nie możesz się pogodzić to wlacz z tymi problemami. Ja też mialam poważne ale jakoś znacznie je mniejszylam a niektóre pożegnalam.
***
Hym opornie mi idzie. Coś sie rusza ale w bardzo spowolnionym tempie. W ogóle ja ostatnio jestem spowolniona. Mam nadzieję, że dostanę wkrótce powera ;) ... Czasem jak patrzę na swoją sytuację to sobie myślę: czy to o to chodzi, żeby caly czas z czymś zalegać, żeby nigdy nie móc niczego zrobić porządnie przez blędy z wczoraj itd. Nie chce żeby tak wygladalo moje życie... i ciekawa jestem ile mi zajmie nadrobienie wszystkiego czego nie zrobilam a mialam zrobić, tak żeby dojść do ladu i skladu z chwilą obecną. Eh... Marzy mi się, że jestem zorganizowana regularnie robię to co powinnam, spokojnie jestem na bierząco. A nie ratuj sytuację, bo jak tego nie zrobisz jutro będzie beznadziejnie...

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 6:48 pm ]
Tym razem okazalo się że to nie slomiany zapal ;) Widzę poprawę, staram się robię swoje i naprawde mi zależy. Co tam że czasem mi sie nie chce albo cięko mi się za coś zabrać. Ale czuję że żyję :):):) Bo czuję że żyję to nie tylko jak sie pięknie wszytsko uklada ale też jak żyje się aktywnie poprostu i gra glówna rolę we wlasnym życiu a nie stoi z boku. Samopoczucie w górę i to powerem. Polecam ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

przez malaczarna_8 29 sty 2008, 22:43
Wiecie co jest najgorsze, ze wszystko co mowisz to swiete słowa i ja mam tego swiadomosc ze ZYCIE MI UCIEKA - nie potrafie sie z tym pogodzic, czesto placze gdy sobie uswiadamiam ze najlepsze chwile mojego zycia znikaja gdzies. Moje zycie to jeden wielki lek, caly czas sie czegos boje, i chocbym bardzo chciala nie umiem nie myslec o zagrozeniu.
Doskonale wiem ze to jest marnowanie zycia i juz teraz zaluje ze tak własnie ono wyglada, ze nie potrafgie sie nim cieszyc, przeciez to siedzi tylko w glowie...a jednak to nie takie proste powiedzies sobie STOP, od dzis koniec, od dzis zyje normalnie, ciesze sie zyciem. juz tyle razy wkurzalam sie na siebie, niestety nie pomoglo. Walczylam, ale mam coraz mniej sil.... ja wiem ze ludzie w hospicjum maja gorzej, oni nie maja wyjscia. Ja mam i moze to9 jest wlasnie tak przerazajace, ze mam wyjscie a nic z tym nie robie...
Now I'm lost and I'm screaming for help
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
02 lut 2007, 18:27
Lokalizacja
wawa

Avatar użytkownika
przez ashley 30 sty 2008, 16:48
malaczarna_8 napisał(a):Wiecie co jest najgorsze, ze wszystko co mowisz to swiete słowa i ja mam tego swiadomosc ze ZYCIE MI UCIEKA - nie potrafie sie z tym pogodzic, czesto placze gdy sobie uswiadamiam ze najlepsze chwile mojego zycia znikaja gdzies.

No to musisz je zlapać!!! nie pozwól im dlużej uciekać. Przelam się przebij się przez ten stan bierności i zacznij aktywnie zyć, nawet jak przez jakiś czas będzie trudno to za to potem zaczniesz te piękne chwile które teraz przelatują Ci przez palce brać. Placzesz bo czujesz, że jest nie tak jak powinno być. Często popadamy w bierność bo tracimy wiare w siebie z powodu masy niepowodzeń z przeszlości. Ale nie można nam tak myśleć. To nas gubi i niszczy (ja caly czas wlaczę z tym, tlumaczę sobie że teraz jest inaczej i nie będę podtrzymywac schematu z przeszlości że nie potrafię nic zrobić porządnie, nic doprowadzić do końca). Odrzuć ten niszczący mechanizm samozaglady, który ma sporo z nas. Odrzućmy to. Możemy. Kiedyś nam nie wychodzilo ale teraz nam wyjdzie, bo każdy ma szansę to zmienić. Trzeba tylko się tego podjąc. A ze jest trudno to oczywiste, ale potem jest coraz lepiej.

malaczarna_8 napisał(a):ja wiem ze ludzie w hospicjum maja gorzej, oni nie maja wyjscia. Ja mam i moze to9 jest wlasnie tak przerazajace, ze mam wyjscie a nic z tym nie robie...

Przerażające to jest- też tak czulam do niedawna i dlatego się przelamalam. Zaczęlam dzialać. I jakoś daję radę, nie mówię że super ale ważne że jakoś idę do przodu. Ale zobacz na to co jest POCIESZAJĄCE w tym przerażeniu ;) to że Ci zalezy na zyciu i czujesz, że tak być nie może. I możesz to zmienić- sama sobie to powiedz, bo sama na te slowa czekasz ;) I nie patrz na opór psychiki przed zmianami, na trudności. Patrz na to co życie Ci oferuje i zrób wszystko, żebyś mogla z tego korztstać. Jak podejmiesz się dzialania- nic nie stracisz, możesz tylko zystać. Powodzenia ;)
***

Zrobilam sobię chwile przerwy (jakieś póltora dnia) bo nie wyrabialam. Ale nabralam sil i ruszam pelną parą do roboty ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do