Miłosc ? bzdura ?

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

przez vigowawa 15 gru 2007, 23:43
zaczelem ten temat z mysla ze milosc to bzdura... a zeszlo az do takich rzeczy... coz chyba czas przestac odwiedzac to forum
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
27 lis 2007, 23:09

Avatar użytkownika
przez linka 16 gru 2007, 00:17
Miłość jest, była i będzie bardzo ważną częścią życia człowieka.
Czas nas uczy jak radzić sobie w życiu, czas gdy czekamy na tą miłośc, czas gdy jesteśmy zakochani i czas gdy leczymy rany po nieudanej miłości. Wszystko to uczy nas jak żyć, jak radzić sobie z emocjami.

A gdyby miłośc była bzdurą to nie zaprzatałbyś sobie nią myśli vigowawa:-))
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Avatar użytkownika
przez Sorrow 16 gru 2007, 00:35
timonek napisał(a):oj zezliles mnie. i to bardzo. powiedz mi kogo ja mam obarczac za swoja chorobe? nie mam jak Wy nerwicy, ani depresji, ale mam mam ciezka chorobe pluc. i co? mam nienawidzic wszystkich zdrowych ludzi, ktorzy bez problemu wchodza po schodach? a ja jak ide na uczelnie i mam zajecia na 2 pietrze to musze przystawac w polowie, zeby nabrac tchu.

A wywalają Cię z uczelni za przystawanie w połowie schodów? Albo dają Ci za to najniższą możliwą ocenę z zachowania, niższą niż sadystom i zdeprawowanym zboczeńcom, którzy napastują uczennice?

timonek napisał(a):i nie zgodze sie, ze zdrowej osoby nie wyrzuca z pracy za spoznienie po tygodniu. kazdy jeden, ktory sie spozni i nie ma ku temu wyraznego powodu zostanie wyrzucony, bo to jest poprost nieetyczne!

To zabawne, bo jeszcze nie spotkałem normalsa, który by miał problemy ze zdążaniem do szkoły/pracy.

Rzecz w tym, że jak ktoś się spóźnia na lekcje, to normalsi od razu zakładają, że jest "zły", "leniwy", że mu się "nie chce", itd.
W szkole są mechanizmy służące niszczeniu życia ludziom z problemami nerwowymi - nastawienie całej szkoły, włącznie z podręcznikami na uczniów przebywających na lekcjach (podręczniki przeznaczone do samodzielnej nauki praktycznie nie istnieją!), karanie uczniów z fobią szkolną, bezsennością i innymi problemami utrudniającymi zdążanie na lekcje nieklasyfikacją i obniżeniem oceny z zachowania do najniższej - w zasadzie można palić, pić na wycieczkach szkolnych, znęcać się psychicznie nad innymi uczniami, napastować seksualnie koleżanki z klasy, oszukiwać na sprawdzianach i dokonywać innych karygodnych czynów i mieć dobrą ocenę z zachowania, ale za to jak ma ktoś problemy ze zdążaniem do szkoły z powodów kłopotów zdrowotnych, to trzeba go zniszczyć i uniemożliwić dostanie się do w miarę sensownych szkół, tak?
Tak właśnie wygląda brak winy normalsów :roll: .

Zorki napisał(a):Masz, chłopie złe podejście. Nie myśl o sobie w ten sposób. Nie stawiaj siebie przeciw ludziom zdrowym.

I tak ich nie lubię. Może nie za to, że są zdrowi, bo w końcu Ja też kiedyś będę zdrowy, ale za to jak zbudowali ten świat jako dżunglę gdzie liczy się tylko kto jest silniejszy i cwańszy.
Nie mogę się z tym zgodzić, o to więc ich oskarżam. Prawda jest taka, że od ich szkół otrzymałem zero pomocy, wręcz mnie udupili.
Bo oni ludzi z problemami a potem ludzi z powodu tych problemów chorych mają gdzieś, bo nie chce im się wyjść poza ich ciasne umysły.
Najpierw olewają przemoc w przedszkolu, potem olewają przemoc w szkole a potem karzą za to, że się ma po tej przemocy uraz.
To w zasadzie nie kwalifikuje się jako zdrowe. To jest chore, ale jakże normalne.

Zorki napisał(a):I dobrze Ci radzę, nie definiuj siebie przez pryzmat swojej choroby, czy też nie twórz poczucia swojego indywidualizmu w oparciu o bycie wyjątkowym przypadkiem medycznym. Jeśli z nerwicy zrobisz główny punkt wokoł którego budujesz swój obraz siebie, to nie będziesz umiał się jej pozbyć. Bo wszystkie lęki, zaburzenia, bezsenność itp. to są problemy, które są w sobie i z którymi możesz się zmagać. Ale swoje życie lepiej budować na zupełnie innych podstawach.

Ja nie buduję obrazu siebie opartego na chorobie ani na byciu "wyjątkowym przypadkiem medycznym". Próbowałem normalnie żyć i po prostu nie wyszło, bo przynajmniej w tym kraju to jest niemożliwe.

Oni (ci, którzy są odpowiedzialni za rozwój dzieci i młodzierzy i którzy mają obowiązek zapewnić każdemu możliwość osiągnięcia pełni jego możliwości.) nie robili nic by mi pomóc, tylko zamiast tego mnie niszczyli. To nic, że nie piję, nie palę, nie zadaję się z elementem przestępczym, nie oszukuję na sprawdzianach, próbuję brać aktywny udział w sprawach ważnych...
Najważniejsze jest to, że ukaranie mnie za moje problemy ze snem.

Zorki napisał(a):Tylko leczenie jej jest Twoją odpowiedzialnością.

Tylko, że zapomnieli pokazać jak. No bo w świecie dla normalsów jest to zupełnie zbędne, no nie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez vigowawa 16 gru 2007, 00:43
dziwne masz podejscie sorrow do zycia ktorego nie rozumiem... ludzi normalnych uwazasz za zlych ? nie rozumiem ? czyli jak dostane sie na wymazone studia i za wlasne zapracowane pieniadze kupie wymarzony samochod i bede dzieki temu szczesliwy (nawet nie majac dziewczyny) bede wtedy normalny i mnie znienawidzisz ? nie rozumiem tego ? mi wisi kto jaki jest jak ktos chce byc debilem to nim jest jak ktos chce byc uczciwy i normalny to jest...
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
27 lis 2007, 23:09

Avatar użytkownika
przez linka 16 gru 2007, 00:57
vigowawa napisał(a):jak ktos chce byc debilem to nim jest jak ktos chce byc uczciwy i normalny to jest...

Bez wzgledu na to czy choruje czy nie.....poza tym, już tu na forum jest wiele osób które ciężko walczyły i skończyły studia:-)
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Avatar użytkownika
przez jaaa 16 gru 2007, 01:01
Taki, że oni mogą do tego dojść a Ja nie :x . Dlatego, że cały ten system jest zaprojektowany dla nich a nie dla nas.
Taki, że oni mogą normalnie chodzić do szkoły a Ja nie. Taki, że oni mogą się skupić na nauce a Ja nie. Taki, że ich nie wywalą z pracy po tygodniu za spóźnianie sie a mnie tak.

I nie mów do mnie tym tonem.


mowie normlanym tonem ew.jak wolisz to troche wkurzonym ,bo jak piszesz glupoty to nie sposob sie nie uniesc

Ale to jest ich wina, że ten kraj jest zaprojektowany dla "zdrowych" a nie dla "chorych". Jak człowiek jest "chory", to jest "leniem", jest "
"nieklasyfikowany", wyrzucają go ze studiów, itd.


jakbys byl zdrowy to ciekawy czy bys myslal o tych chorych i nieplenosprawnych codziennie i walczyl o to by im bylo latwiej takie jest zycie nas jest mniejszosc wiec musimy my sie bardziej starac i dostosowywac w swiecie -NIESTETY ...

spozniasz sie? ja tez sie zawsze spoznialam ze wzgledu na moja bezsennosc i co jakos przeszlam z klasy do klasy na studia sie dostalam tam na szczescie na cwiczenia rano tylko wstawalam ,praca? odrazu musisz szukac takiej by miala zmiane na pozno i powiedziec swojemu pracowacy ze jestes sowa a nie rannym ptaszkiem i na wysokim obrotach to ty pracujesz za dwoch jak sie wyspisz i tyle ;)

musisz sie starac podwojnie a nie wyzalac i gniew swoj na caly swiat zwalac,wiem ze nie jest latwo ,ale kto powiedzial ze zycie jest fair
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

Avatar użytkownika
przez jaaa 16 gru 2007, 02:06
a sorry takich "ulomnych zyciowych" nie bralam pod uwage ;) dla mnie wtedy sa uposledzeni ,wiem co mowie bo znam takiego co to wszystko ma ale jaki poziom sam soba prezentuje to lepiej nie mowic ,i nic nie potrafi sam zrobic w sensie znalezc prace ,poprosetu nie jest wlasnie zaradny zyciowo ,wie cmoim zdaniem to tacy rodzice robia krzywde swoim dzieciom tak wszystko im pod nos podsuwajac

przepraszam jesli tutaj sa tacy i sie poczuli urazeni ale to moje subiektywne odczucie ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

przez snaefridur 16 gru 2007, 02:51
Wybacz,ale upośledzona się nie czuję.Pracę sobie jakoś znalazłam i zadbać o siebie też potrafię.
Gratuluję wysnuwania wniosków na podstawie znajomości jednego przypadku.
Swoich 'subiektywnych odczuć' przez kulturę nie napiszę,dodam tylko że warto czasem pomyśleć,zanim coś się powie ;).
snaefridur
Offline

Avatar użytkownika
przez fiufiu 16 gru 2007, 11:11
To prawda ze dzieci bogatych rodzicow maja lepszy start, ale mi to nie przeszkadza....bo jak ja mialbym bogatych rodzicow to tez pewnie mialbym lepszy start. Ale uwazam ze i tak to ja jestem zwyciezca.....bo mam bardzo kochajacych rodzicow, na ktorych moge zawsze ale to zawsze liczyc....a tego nie kupisz. Nie ma co sie obrazac na caly swiat, tylko wziasc sie za siebie i sie rozwijac.

P.S.
Kurde slabo mi pisanie idzie bo mam kaca :P
"Oddaję się morzu,
Pozwalam się ponieść fali,
Niech mnie obmyje.
W obliczu strachu,
Pewnego razu uwierzyłem.
Łzy smoka,
Dla Ciebie i dla mnie..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
245
Dołączył(a)
13 lis 2007, 17:39

Avatar użytkownika
przez luthien 16 gru 2007, 11:55
fiufiu napisał(a):To prawda ze dzieci bogatych rodzicow maja lepszy start, ale mi to nie przeszkadza....bo jak ja mialbym bogatych rodzicow to tez pewnie mialbym lepszy start.


Zgadzam się. Tym rodzicom, to nie spadło z nieba, musieli się dorobić, a czemu ich dzieci nie mają z tego korzystać. Od razu napiszę, że nie jestem bogata :D mam po prostu takie zdanie. Zawsze sama o wszystko musiałam się martwić, nie lubiłam rodziców prosić o pieniądze, wolałam poczekać, uzbierać i mieć swoje. Dlatego też jestem staszną sknerą :D Dodatkowo jestem ze wsi i dokładnie wiem co to znaczy mieć utrudniony start. Na studia muszę dojeżdżać, tracić na to pieniądze. A ci co mieszkają w Poznaniu nie. Ale czy mam ich za to nienawidzieć? Wątpię. Tak się ułożyło życie i to niczyja wina. Kolejne rządy mówią dużo o wyrównywaniu szans, ale niewiele w tym kierunku robią.


fiufiu napisał(a):Ale uwazam ze i tak to ja jestem zwyciezca.....bo mam bardzo kochajacych rodzicow, na ktorych moge zawsze ale to zawsze liczyc....a tego nie kupisz.


To piękne, co napisałeś :smile: Jak ja ci zazdroszczę :(

fiufiu napisał(a):Kurde slabo mi pisanie idzie bo mam kaca :P


Uuuuu, zabalowaliśmy :mrgreen:
dziś mogę wreszcie to powiedzieć: patrzę z nadzieją w przyszłość...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

Avatar użytkownika
przez fiufiu 16 gru 2007, 12:01
luthien napisał(a):Uuuuu, zabalowaliśmy

No zabalowalismy...malo tego zrozumialem ze ta ktora "kochalem" nie jest mnie warta.....I czuje sie bardzo dobrze na razie :)
"Oddaję się morzu,
Pozwalam się ponieść fali,
Niech mnie obmyje.
W obliczu strachu,
Pewnego razu uwierzyłem.
Łzy smoka,
Dla Ciebie i dla mnie..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
245
Dołączył(a)
13 lis 2007, 17:39

Avatar użytkownika
przez luthien 16 gru 2007, 12:06
fiufiu napisał(a):No zabalowalismy...malo tego zrozumialem ze ta ktora "kochalem" nie jest mnie warta.....I czuje sie bardzo dobrze na razie :)


No i świetnie. Oby tak dalej.
dziś mogę wreszcie to powiedzieć: patrzę z nadzieją w przyszłość...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

Avatar użytkownika
przez linka 16 gru 2007, 12:11
Poza tym pieniądze pieniędzmi - nie kupisz nimi ani zdrowia ani szacunku ani miłości.
Pewnie, że fajnie by było mieć najlepszy zawód świata czyli "dziecko bogatych rodziców" - start jest lepszy tylko później wszystko zaczyna się sypać.
Taka zazdrość to własnoręczne zatruwanie swoje organizmu - zawsze znajdzie się ktoś ładniejszy, bogatszy, szczęśliwszy - ale co z tego, taka zazdrość nic mi nie da a jedynie pogorszy moje samopoczucie.

Ja też uważam się za wyjątkową szczęściarę - mam rodziców i siostrę - zawsze mogę na nich liczyć, a do tego mam miłość swojego życia - mężczyznę który zawsze jest przy mnie:-)
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do