[Sosnowiec]

Szukasz kogoś, z kim mógłbyś porozmawiać w cztery oczy? Myślisz, że w Twojej miejscowości tylko Ty masz nerwicę/depresję czy inne zaburzenia? Teraz masz okazję odnaleźć bratnią duszę w Twojej okolicy.

Avatar użytkownika
przez GRACJA 16 mar 2007, 00:07
kociuszku - jestem myślami z Tobą.
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

Avatar użytkownika
przez gusia 16 mar 2007, 01:09
Jagódko...przechodzisz straszne chwile ..naprawde nie zazdroszczę ...ale wierzę że sobie poradzisz,musisz.
Jestesmy tu z Tobą..pisz kochana i nieprzepraszaj za wywody...pisz ,pisz ,pisz....
Pamietaj ,jestesmy....
Trzymaj się cieplutko
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

przez Pisioo 16 mar 2007, 12:19
Mieszkam od paru miesięcy w Sosnowcu. Ale jakoś mnie przeraża to miasto, bo go w ogóle nie znam. Może się przekonam z czasem.
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
23 maja 2006, 10:34

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez kopciuszek 16 mar 2007, 14:16
Jestem na chwilę przy komputerze bo wróciłam ze szpitala i po obiedzie jadę z powrotem. Jestem taka wdzięczna że ktoś czyta co ja piszę że mnie podtrzymujecie na duchu. Sprawa z synem Michałem się odciągła to teraz z mamą najgorsze że u niej brak woli walki z chorobami a była zawsze taka dzielna i cały czas optymizm i walka dzięki temu żyła przy tak ciężkich schorzeniach. Byłam rano trochę zjadła robią badania i jest pod kroplówką a potem jest moment spania i chyba majaczy przez sen tak sobie to tłumaczę.
Napiszcie mi bo mam straszne wątpliwości czy rzeczywiście prawidłowo jest męczyć człowieka na siłę czy lepiej w domu pozwolić mu odejść i skończyć z tymi cierpieniami. To mi nie daje spokoju i bardzo mnie to dręczy.
Dobrze że Was mam Jagoda
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
06 mar 2007, 17:50
Lokalizacja
sosnowiec

przez zunisia 16 mar 2007, 20:10
kopciuszku....wierze, ze Ci cięzko :( jestem myslami z Tobą :smile:

u mnie z deka lepiej, na razie jakos sie trzymam...oby sie tylko znowu cos nie zwaliło na moja głowe
sama nie wiem co sie dzieje....
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
11 mar 2007, 11:47

Avatar użytkownika
przez gusia 16 mar 2007, 23:15
kopciuszek napisał(a):Napiszcie mi bo mam straszne wątpliwości czy rzeczywiście prawidłowo jest męczyć człowieka na siłę czy lepiej w domu pozwolić mu odejść i skończyć z tymi cierpieniami.


Witaj Jagodo ,zadałaś naprawdę trudne pytanie,bardzo chciałabym pomóc podjąc włąsciwą i najlepszą dla Ciebie jak i Twojej mamy decyzję,ale zdajesz sobie sprawe napewno z tego iż to bardzo trudne,,,BARDZO :?
Jagodo ja mogę tylko powiedziec jak ja to widzę z perspektywy opisanej w Twoich postach ,niechcę tylko byś opierała się w jakikolwiek sposób na mojej opini i już w tej chwili bardzo Cię o to proszę,dlatego ponieważ ja nigdy sama nie byłam w tak trudnej sytuacjii.
Jagodo pierwsza myśl to taka mi się nasunęła:Mama chciala byc w domu,napewno jestes dla Niej ostoją ,dom to bliscy,Ty jesteś jej bliska (niepiszę o Twoim bracie ,ponieważ jak sama powiedziałaś to TY zajmujesz się mamą i jestes z Nią nacodzień),szpital jest miejscem obcym ,niejednokrotnie kojarzącym sie z cierpieniem i bólem więc napewno dom byłby lepszy -pobyt w domu, i w jakis sposób złagodziłby te cierpienia.
Ale.....no własnie JAgodo ......ale,zastanawiam się nad słowami Twojebo brata.....czy będziesz w stanie przyjąc to ze spokojem jesli ten koniec nadejdzie własnie w domu?Czy niebędziesz sobie robiła żadnych wyrzutów?Jagodo ,Ty jesteś silna ,bardzo silna ,ale masz też za duzo na głowie ,ja poprostu boję sie aby to wszystko Cie nieprzerosło.
Myślę że przede wszystkim powinnas posłuchac głosu swojego serca(Ty chcesz miec mamę przy sobie ) ,ale powinnas również porozmawiac z lekarzami jak oni sie na to zapatrują ,czy byliby za, czy jednak może przeciwni temu byś zabrała mamę ze szpitala...
Niewiem ,pewnie piszę od rzeczy ,ale tak bardzo zaabsorbował mnie Twój problem i tak bardzo chcialabym abyś niemusiala stawiac czoła temu wszystkiemu co Cie w życiu spotkało że nieumialam się powstrzymac by niewyrazic swojej opini na ten temat,tymbardziej że to Ci pomaga..
Jagodo,cóż mogę ...myslę że zyczyc wytrwałości i wiele ,wiele siły w tej nierównej walce,proszę tylko ,niezapominaj w tym wszystkim również o sobie...
Pozdrawiam cieplo.
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

przez kopciuszek 17 mar 2007, 13:55
Jestem na chwilę w domu rano byłam w szpitalu i też rozmawiałam a właściwie płakałam do lekarki one też mnie pocieszyła że dadzą mamie zastrzyk przeciwbólowy żeby nie cierpiała. Powiedziała że robią wszystko żeby było lepiej będzie chirurg i coś z tą raną będą robić. Ojciec załamany w domu razem z mężem jeszcze jego musimy podnosić do pionu. Z mamą słowny kontakt jest coraz lepszy. Nie wiem dlaczego ja tak reaguje na ból swój i najbliższych wydaje mi sie że śmierć jest najlepszym wybawieniem.
Były momenty że mówiłam puśćmy gaz i otrujmy się wszyscy ale inni chcą żyć a ja z kolei nie mogę ich zostawić bo jeszcze mam świadomość że jestem im potrzebna.
Dzięki Jagoda
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
06 mar 2007, 17:50
Lokalizacja
sosnowiec

Avatar użytkownika
przez GRACJA 17 mar 2007, 19:41
Witaj kopciuszku. Myśle że z Twoją mamą jest troche lepiej. NIech lekarze zrobią swoje /wiesz z tą odleżyną/ wzmocnią mamę i wtedy pewnie ją wypiszą do domu. Decyzja gdzie mama ma przebywać należy do Ciebie, no że chyba lekarze będą chcieli mame zatrzymać w szpitalu. Przemyśl wszystkie za i przeciw. Bijesz się z myślami-wiem, ale my tu na forum nie możemy Ci w tym doradzać. Porozmawiaj z rodziną-jak oni to widzą. Uważam że jak byś nie postąpiła to będzie dobrze bo za tym będziesz miała argumenty. No wiesz - gdybyś postanowiła zabrać mamę do domu - w domu też można podawać środki przeciwbólowe. Trzymaj się cieplutko. Myśl pozytywnie. Wszystko się ułoży. Pogody ducha.
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

Avatar użytkownika
przez wielokropek 18 mar 2007, 09:17
Witam :)
ja chodzę do lekarza na Czarną i wbrew temu co słyszałam, jestem zadowolona:) Pani jest bardzo miła, przepisała mi fajny lek, teraz dała skierowanie na terapię. Zobaczymy jak to będzie, z terapią wiążę duże nadzieje, bo rozmowa z drugim człowiekiem zawsze bardzo mi pomagała.
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
14 sty 2007, 13:01

przez kopciuszek 18 mar 2007, 12:18
Jestem strasznie zdenerwowana ni mogę się uspokoić . W poniedziałek mamę zabierają na oddział chirurgi i będą coś robić z tą rano bo był chirurg na konsultacji i powiedział po badaniu że głębiej utworzył się guz i po rozcięciu będą wiedzieć czy to zbiór ropy czy może znowa nowotworu z przed 10 laty.
Bardzo się boję i diagnozy i to że mama będzie bardzo cierpiała. Z bratem się wczoraj pokłóciłam ponieważ on uważa że ja powinnam dużo wcześniej zmusić mamę do pójścia do szpitala. Natomiast mama w pełni świadoma nawet nie chciała o szpitalu słyszeć i tłumaczyła że już swoje przeżyła i ma tak dużo chorób że wybawieniem dla niej śmierć i pozwoliła wzywać lekarzy do domu do których ona miała zaufanie. Natomiast brat uważa że u złych lekarz się leczyła i do takiego stanu ją doprowadzili. Powiedzcie mi dziewczyny
co ja mogłam zrobić.
Jestem w strasznym stanie psychicznym. Łykam tabletki żeby się uspokoić ale po nich to najchętniej położyłabym się i spałą.
Czy ja za dużo nie piszę. Jagoda
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
06 mar 2007, 17:50
Lokalizacja
sosnowiec

Avatar użytkownika
przez gusia 18 mar 2007, 12:58
Jagodo,to bardzo smutne co piszesz..
Wierzę co przeżywasz,pamiętaj ,jestesmy tu myslami z Tobą.ja wiem że to bardzo trudne ,jednak postaraj się niemyślec o najgorszym(chodzi mi o diagnozę).Nosisz wielki ciężar na swoich barkach ,tymbardziej nierozumiem postawy Twojego brata,(przepraszam,ale naprawdę nierozumiem),powinniście sie teraz wzajemnie wspierac...ja wiem,strach,emocje,one czesto biorą górę,ale niewolno tak ,nikt niema prawa obwiniac Ciebie za to co dzieje sie teraz.NIKT!
Pytasz co mogłaś zrobic???Jagodo mama jak piszesz była świadoma i z tego co rozumiem rozmowy na temat szpitala były.....więc cóż mogłaś zrobic?Nic kochana!!!!!!!!Każdy ma prawo do decydowania o sobie.Kurcze...naprawde nierozumiem go...... :?
Jagodo trzymaj się dzielnie,i nie mów że piszesz za dużo ,wyzucaj tu z siebie wszystko,....ech....tak bardzo Ci współczuję..
Najwarzniejsze-nie trac nadzieji
Pozdrawiam.
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

przez kopciuszek 18 mar 2007, 20:54
Właśnie wróciłam ze szpitala mama czuje się trochę lepiej ale jutro będzie miała zabieg czyszczenia rany więc może będziemy coś więcej wiedzieć.
Wyobraź sobie że ojcu prawdopodobnie ze stresu spadł nagle cukier i znowu stres ale jest już lepiej. Z bratem zawsze się bardzo różniliśmy się i mieliśmy zawsze różne zdanie na ten sam temat. Mama dzisiaj wróciła do całkowitej świadomości i wytłumaczyła mu że nikogo nie można winić za taki stan rzeczy ponieważ była w pełni świadoma jak odmawiała wezwania pogotowia.
Powiedźcie mi dlaczego ja tak strasznie przeżywam jak się coś dzieje z moimi bliskimi. Tracę głowę jest cała oblana potem , robi mi się słabo .
Piszę tylko o sobie napiszcie jakie Wy macie problemy i jak sobie z nimi radzicie.
:D Buźka Jagoda
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
06 mar 2007, 17:50
Lokalizacja
sosnowiec

Avatar użytkownika
przez GRACJA 19 mar 2007, 04:02
Witaj kopciuszku. Myśle, że przeżywasz problemy z bliskimi ponieważ ich kochasz. To normalne. A bratem się nie przejmuj. Łatwo kogoś krytykować. Ciekawe co on by zrobił gdyby miał decydować wbrew woli mamy. Dobrze że mu Twoja mama wszystko wytłumaczyła. Nie denerwuj się. Wszystko się ułoży. Nie poddawaj się i myśl pozytywnie. Powodzenia.
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

przez kopciuszek 19 mar 2007, 20:29
Dziękuję bardzo za wszystkie słowa pocieszenia. Z mamą jest trochę lepiej była dzisiaj na czyszczeniu rany lekarz mówi że jest duża Nie wiem czy jak zły los mnie prześladuję męża od jakiegoś czasu boli coś w uchu zjadł drugie antybiotyki i musi iść gdzieś prywatnie znowu strach co to może być. Ja też czuję się źle z kobiecymi sprawami i ogarnia mnie panika ponieważ też będę musiała iść do ginekologa może te objawy które mam są wynikiem ostatnich przeżyć. Nie wiem. Co ja z tym wszystkim zrobię.
Jagoda
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
06 mar 2007, 17:50
Lokalizacja
sosnowiec

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do