[Łódź]

Szukasz kogoś, z kim mógłbyś porozmawiać w cztery oczy? Myślisz, że w Twojej miejscowości tylko Ty masz nerwicę/depresję czy inne zaburzenia? Teraz masz okazję odnaleźć bratnią duszę w Twojej okolicy.

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez Mal Knox 29 gru 2009, 11:03
opty Ty to płacisz 100, jako podręcznikowy przykład bordera;D.Na następne spotkanie każdy przynosi ksero swojej historii choroby,żeby nie było oszustw finansowych;p
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
06 maja 2009, 16:35

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez Belt 01 sty 2010, 19:10
Kamil dziekuję Ci bardzo za wszystko. Przepraszam, że musiałeś mnie oglądać w takim stanie.
Belt
Offline

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez panwczapce 07 sty 2010, 23:05
Belt Was wszystkich pozdrawia , jest w szpitalu i czuje się coraz lepiej
Co słychać ? taka cisza zapadła trochę :/
panwczapce
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

Avatar użytkownika
przez Dorothy13 07 sty 2010, 23:16
Pozdrawiam Belt nie daj się i wszystkiego dobrego! Kamil pozdrawiam też dzielny jesteś.
Życie jest tym co się dzieje gdy jesteś zajęty robieniem planów.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
19 lis 2009, 21:04
Lokalizacja
Łódź

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

Avatar użytkownika
przez Yennefer 11 sty 2010, 01:00
No tak, przyłączam się do pozdrowień dla Belt, oby Jej choć trochę pomogli w tym szpitalu. Kamil, porządny z Ciebie facet :-), wyczułeś, że jej flustracja na forum wynikała z poważnych problemów, pomogłeś, ,,szacun" dla Ciebie :-) Ktoś kiedyś mądrze napisał na tym forum, że dla takich ludzi jak My, potrzebni są ludzie którzy Nas zrozumieją i z którymi możemy pogadać, ale z którymi nie łączą Nas jakieś burzliwe relacje emocjonalne (wiadomo, że emocje, uczucia i tym podobne sprawy nie pomagają). Dlatego te kontakty z ludźmi z forum są fajne i potrzebne.
Osobowość na granicy życia...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
10 kwi 2009, 23:10
Lokalizacja
Łódź

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez Belt 12 sty 2010, 19:42
Aaaaa jestem ! Tak szybko sie mnie nie pozbedziecie, yennefer, skad wiesz, ze Kamil mi pomogl ? Czy ja o czyms nie wiem ? grrr
Belt
Offline

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

Avatar użytkownika
przez Yennefer 12 sty 2010, 21:25
Tzn. Belt tak wywnioskowałam z postów na forum i chodziło mi ogólnie o wsparcie, bo żadnych szczegółów absolutnie nie znam i się o Ciebie nie dopytywałam nikogo, jako że to są Twoje prywatne sprawy, a ja jestem bardzo ,,wyczulona", na punkcie poszanowania życia prywatnego, jako że mam niestety pecha w życiu do ludzi wścibskich i zbytnio rozemocjonowanych cudzymi sprawami.
Osobowość na granicy życia...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
10 kwi 2009, 23:10
Lokalizacja
Łódź

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez śnieg 13 sty 2010, 22:59
cześć, nowy jestem i z łodzi, narazie przypisali mi F10 i dali proszki ktore nie pomagają, niedlugo mmpi, ciekawe co wyjdzie, do ludzi nie wychodze bo ich nie lubie.
czemu stworzyłeś mnie
na niepodobieństwo
twardych kamieni
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
13 sty 2010, 22:47

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez Belt 15 sty 2010, 15:44
A my to co ? Infoboty ?
Belt
Offline

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez śnieg 15 sty 2010, 19:16
nie wiem, przez forum łatwiej. narazie forum potem zobaczymy.
czemu stworzyłeś mnie
na niepodobieństwo
twardych kamieni
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
13 sty 2010, 22:47

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez Belt 15 sty 2010, 21:01
Tylko się pośpiesz, wiesz, kryzys się pogłębia, więc i nasz cennik będzie systematycznie wzrastał. Wysłać Ci mój nr konta ?
Belt
Offline

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez Chiara 16 sty 2010, 02:08
Witam wszystkich

Jestem u Was pierwszy raz, przeczytałam wszystko i chociaż boję się Belt, jednak piszę, bo na pierwszych stronach powtarzają się pytania o terapię. Postanowiłam podzielić się swoją historią, może komuś pomoże. Nerwicę lękową stwierdzono u mnie 1,5 roku temu, 4 miesiące po pierwszym ataku lęku panicznego. Lekarka pierwszego kontaktu kazała mi iść do psychiatry i ja tak zrobiłam. Zapisałam się na wizytę w tej samej poradni nie mając pojęcia o co w tym chodzi. W trakcie tej wizyty pani doktor psychiatra zrobiła na mnie dobre wrażenie (a może było mi wszystko jedno, zależało mi jedynie na tym, żeby znowu żyć normalnie) i mimo jej niechęci do tematu w końcu wydusiłam z niej, że przyjmuje prywatnie. Odtąd chodziłam do niej na terapię prywatnie - 1xtyg. przez pół roku.
Ponieważ widzę, że Wy nie piszecie o swojej chorobie, nie będę również o niej pisała (chociaż to trochę dziwne, bo myślałam, że takie forum jest po to, żeby ludzie mogli się wspierać - a jak to robić jeśli nie wiadomo co komu dolega?) powiem jedynie, że mam typową nerwicę, którą psychiatria nazywa napadami lęku panicznego.
Ale głównie chciałam o pani doktor - jest to psychiatra z uprawnieniami do prowadzenia psychoterapii (a nie każdy psychiatra je ma), nie wszystko dokładnie pamiętam, więc piszę ogólnie - należy do jakiegoś stowarzyszenia psychoterapeutów i ma swojego koordynatora, z którym konsultuje prowadzone terapie. Wizyta trwa godzinę i polega na rozmowie. Mnie pomogła o tyle, że daję radę żyć z nerwicą bez leków.
Jeśli to Was interesuje (bo okropnie się rozpisałam) napiszę więcej.
Pozdrawiam
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
29 sie 2009, 19:21

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez Belt 16 sty 2010, 12:08
Chiara napisał(a):Witam wszystkich

Jestem u Was pierwszy raz, przeczytałam wszystko i chociaż boję się Belt...

eee ?
Belt
Offline

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez Chiara 16 sty 2010, 22:01
Belt napisał(a):eee ?


Nie wiem jak to interpretować, napisałam że się Ciebie boję.
Mam nerwicę i szukam osób z podobnym problemem, bo nikt inny tego nie zrozumie. Nie da się wytłumaczyć komuś, kto tego nie przeżył czym jest atak lęku panicznego. W wychodzeniu z nerwicy niezwykle ważne jest wsparcie otoczenia. Tylko że jeśli nawet najbliższe otoczenie wykazuje szczere chęci w udzieleniu go, nie jest to do końca to samo, co wsparcie ludzi mających ten sam problem. To się sprawdza nie tylko w nerwicy, dlatego właśnie są kluby Amazonek, AA i inne.

[Dodane po edycji:]

Powiem jeszcze o mojej terapii.
Kilka razy prosiłam psychiatrę o leki, ponieważ byłam w takim stanie, że bałam się wyjść z domu i bałam się być w domu. Po terapii czasami byłam w takim stanie, że wychodząc z budynku nie wiedziałam w którą stronę mam iść. Pani doktor powiedziała, że jest przeciwna leczeniu nerwicy lekami antydepresyjnymi w takich przypadkach jak mój, że czasami lepiej jest obserwować siebie i poznać kiedy pojawia się lęk, aby można było go zinterpretować i walczyć z nim. Leki tłumią objawy przeszkadzając dotrzeć do przyczyny. Dostałam receptę na Afobam, który miałam brać w razie ataku paniki. Wykupiłam jedno opakowanie, ale bałam się go brać. Dopiero po jakimś czasie psychiatra mnie przekonała. Wyjaśniła mi fizjologię lęku i działanie tego leku. Po kilku następnych atakach zdecydowałam się wziąć pół tabletki. Przeżyłam szok kiedy po 20 minutach wszystko minęło. Później brałam pół tabletki jeszcze kilka razy, jednak ataki były coraz rzadsze. Z całego wykupionego opakowania zużyłam połowę w ciągu roku. Sama świadomość posiadania tego leku pod ręką daje mi pewne poczucie bezpieczeństwa. Terapia dała mi zrozumienie mojej nerwicy i jej objawów, bo ataki paniki są najgosze, ale objawy somatyczne najuciążliwsze. Ataków nie miewam już od dawna, za to objawy niestety tak. Ciągle towarzyszy mi poczucie śmiertelnej choroby z powodu tych dolegliwości i nie mam pojęcia jak się go pozbyć.
Terapia jednak nauczyła mnie z tym żyć tak, żeby nie przeszkadzało mi to nadmiernie w codziennym funkcjonowaniu.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
29 sie 2009, 19:21

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do