[Łódź]

Szukasz kogoś, z kim mógłbyś porozmawiać w cztery oczy? Myślisz, że w Twojej miejscowości tylko Ty masz nerwicę/depresję czy inne zaburzenia? Teraz masz okazję odnaleźć bratnią duszę w Twojej okolicy.

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez Belt 26 gru 2009, 10:13
Yennefer: i jak z tego wybrnęłaś ? Lekarz z jednej strony miał rację, ale nie wziął pod uwagę, że wkrótce tolerancja się zwiększy i za jakiś czas dojdziesz do tych 100 tabletek miesięcznie. A chyba łatwiej wyjść z uzależnienia w początkowej fazie, jak się bierze te jedną tabletkę na 2/3 dni.
Belt
Offline

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

Avatar użytkownika
przez Yennefer 26 gru 2009, 18:36
Lekarze psychiatrzy nie biorą chyba pod uwagę, że jeżeli ktoś już do nich przychodzi, to raczej ma jakiś problem. W końcu nie jest łatwo, stojąc w kolejce pełnej starszych panien, wykrzyczeć do okienka z niemiłą ,,rejestratorką":,,poproszę numerek do psychiatry". Byłam uzależniona i fizycznie i psychicznie (jak się kładłam, to myślałam tylko o tym, żeby wziąść Clonazepam, byłam pewna, że bez tabletki nie zasnę i nawet nie próbowałam zasnąć- od razu sięgałam po tabletkę, bo to rozwiązywało mój problem). Wiem, że lekarze radzą w takiej sytuacji zdecydowane zmniejszanie dawki, ale nie odstawianie leku w całości. Ja w wakacje odstawiłam Clonazepamum w całości. No i przez miesiąc nie spałam w nocy w ogóle (najwyżej 1-2 godziny nad ranem i czasami po południu jak już się nie mogłam utrzymać na nogach). Dodatkowo skutki uboczne, takie jak głęboka depresja, jakieś irracjonalne czarne myśli, nic nie jadłam, wszystko wyprowadzało mnie z równowagi- np.ryczałam całą noc jak mnie ugryzła osa- więc psychika w strzępach. Najgorzej, że mieszkałam wtedy na 8 piętrze i bałam się wychodzić na balkon- bo miałam takie myśli....... Ale wreszcie przyszła taka noc, że ją całą przespałam, a i dzień był lepszy. Jak przespałam jedną noc, to miałam większą pewność, że sobie już poradzę bez tabletek. I tak jakoś z tego wyszłam... Da się, ale nie jest łatwo :-)
Osobowość na granicy życia...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
10 kwi 2009, 23:10
Lokalizacja
Łódź

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez lorka 26 gru 2009, 18:53
gdzie w lodzi macie spotkania?i ile placicie? chyba niedlugo sie poznamy
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
26 gru 2009, 17:55

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez Belt 27 gru 2009, 14:03
W pojutrze mam bardzo wazny egzamin, bedziecie trzymac kciuki za mnie ?
Belt
Offline

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez panwczapce 27 gru 2009, 20:19
lorka nic nie płacimy bo za co i komu hihi :) tyle co za napoje ciastka czy czego kto sobie zażyczy :D
spotykamy się w miejscach typu kawiarnie puby ale nic nie jest narzucone może jak będzie trochę cieplej to ogród botaniczny jakiś park lub coś podobnego ?
na chwile obecną nie ma żadnych ustaleń chyba tylko tyle że kolejne spotkania w styczniu teraz wiadomo święta wszyscy zabiegani potem nowy rok blaaah już mi to bokiem wychodzi hahaha

Belt kciuki są już trzymane normalnie tak mocno jak daje rade :)
panwczapce
Offline

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez Belt 27 gru 2009, 20:45
Jak to nie placimy ? Bilety sa po 15 zl. Lorka, jesli sie zdecydujesz wysle Ci na priw nr konta bankowego, na ktory mozesz wplacac kase.
Belt
Offline

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez panwczapce 27 gru 2009, 21:16
Belt złośnico nie okłamuj Lorki
testy rób i nie zmyślaj :P w końcu trzymam kciuki nie ?
panwczapce
Offline

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez Mal Knox 28 gru 2009, 01:49
o przepraszam bardzo to chyba ja mam największe prawa do bycia skarbnikiem;p
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
06 maja 2009, 16:35

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez panwczapce 28 gru 2009, 04:13
ej no straszni jesteście...
zaraz będzie że tu tylko kłótnie i naciąganie i jeszcze kogoś zniechęcicie :P
skarbnicy to się szybko znaleźli a nam strategów potrzeba ! i zróbcie coś z tą pogodą ;)
panwczapce
Offline

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez Belt 28 gru 2009, 08:44
Ja byłam pierwsza ! Także kasa idzie na moje konto :)
Belt
Offline

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez Mal Knox 28 gru 2009, 15:51
Panie,masz jakies zastrzeżenia co do mojej strategii?;)
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
06 maja 2009, 16:35

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez panwczapce 28 gru 2009, 16:31
Mal zastrzeżenia ? w sumie nie ale to i owo trzeba dopracować :P
oficjalne gratki dla Belt :) już ona wie za co :D imponujący wynik
panwczapce
Offline

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

przez Belt 28 gru 2009, 17:46
Kamil, dziękuję bardzo :D
Belt
Offline

Re: [Łódz] Czy jest ktoś z Łodzi?

Avatar użytkownika
przez Yennefer 28 gru 2009, 23:08
15 złotych od spotkania to było kiedyś. Teraz (wiadomo wzrost cen, inflacja i takie tam) cena biletu zależy od ,,schorzenia": czyli ludzie z depresją płacą 50 złotych, z nerwicami 70, najdroższa jest borderline (jako choroba nieuleczalna)- 100 złotych. Nie płacą tylko ludzie ze schizofrenią, ale to chyba się rozumie ,,samo przez się". Trzeba nie mieć sumienia, żeby kazać płacić za spotkanie schizofrenikowi. W każdym razie, po poście Lorki przypomniał mi się mój autorski :-) pomysł, który kiedyś ,,rzuciłam" na forum, żeby założyć biuro matrymonialne dla nerwicowców :-) Coś podobnego jak np. ,,mysamotni.pl" tylko bardziej ,,my znerwicowani.pl". ,,Znerwicowany, lat 25, pozna panią w podobnym wieku, może być z depresją" :-):-)
Tak czytam te Nasze posty i nie mogę uwierzyć, że ludzie tzw.zdrowi twierdzą, że My nie mamy dystansu do swoich chorób :-):-):-)
Osobowość na granicy życia...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
10 kwi 2009, 23:10
Lokalizacja
Łódź

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do