[Kraków]

Szukasz kogoś, z kim mógłbyś porozmawiać w cztery oczy? Myślisz, że w Twojej miejscowości tylko Ty masz nerwicę/depresję czy inne zaburzenia? Teraz masz okazję odnaleźć bratnią duszę w Twojej okolicy.

Avatar użytkownika
przez piterus 06 maja 2008, 20:47
clover przecież Ty młodziutka jesteś! na studiach byłaś? gdzie się uczyłaś? ja jeszcze kilka lat temu(8-9) nie bylem taki nerwowy. Może to wina tego ze ojciec sie rozwiodl z mama.mama jest taka spokojna...ojciec zawsze szalał,nerwus.ja miałem z nim wiele przejsc.swego czasu go nie nawidziłem. pzrestałem jak umarł. ale po rozwodzie gdzie przyczyne rozpadu podal mnie, my sie przenieslismy zbloku do domu i tam sie zaczal kolejny koszmar.dom w zlym stanie technicznym i sporawa w sadzie.trwalo to 6lat.w ubieglym roku sie zakonczylo. mama sie postarzala o jakies 10lat przez to. z siostra to sie az pobilem kilka razy...a co do lekarzy...moja psycholog zaczyna zawsze zdanie od: No nie wiem... (?!) ona mi nie pomoze..
coś JEST nie tak...czy nie??
Avatar użytkownika
Offline
Posty
80
Dołączył(a)
25 kwi 2008, 22:44
Lokalizacja
Kraków

przez clover 06 maja 2008, 22:03
piterus Boże, jak to przeczytalam to mnie cierki przeszly... wiesz co, podziwiam Cie ze do konca nie zwariowales, ze sie uczysz w tym stanie i starasz sie nauke pogodzic z praca, na pewno jest Ci ciezko jak cholera, ale dasz sobie rade!!!
Przykro mi z powodu twojego ojca. O zmarłych sie zle nie mowi ale jak mogl obwiniac Ciebie za rozpad malzenstwa :!: :?: :!: ...no comments

U mnie tez byly historie z sadem, przez co matka chodzi znerwicowana i (z tego co zaobserwowalam) bez checi do zycia. Ja z ojcem mam dobry kontakt a matki przez pewien czas nienawidzilam za to ze ma mnie gleboko w ...
Chodze (a raczej chodzilam) do 3 kl 4-letniego technikum chem. w krk. Zostal mi jeszcze rok i koncowka tego ale juz za pozno.... :cry: Ciekawa jestem kiedy skoncze jakakolwiek szkole i zrobie mature, moze do trzydziestki sie wyrobie. A Ty gdzie studiujesz?
A co do psycholog, to moze czas na zmiene? gdzie chodzisz, myslales o kims innym?
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
06 kwi 2008, 14:09

Avatar użytkownika
przez piterus 06 maja 2008, 22:59
clover to i tak nie pisze teraz wszystkiego. ja w ogóle mam ciekawa historie. ale nerwy towarzyszą mi dluzszy juz czas.Może to jest tak, że porażki życiowe zniszczyły mnie psychicznie ale nie byłem tego świadomy??.. Czy jest mi ciężko..zatsanawiam się jak mi jest.Często patrzę na ludzi na ulicy i sobie myśle,Boże ale ja wam zadroszczę normalności! Czuje że związek z moją chorobą ma fakt że pogorszyło mi życie materialnie. Czuję się często że przeprowadzką która zniszczyła moje życie rodzinne zrobiła olbrzymie spustoszenie w mojej psychice.Do tego charakter mojego ojca. Ojciec był świetnym fotografikiem,miał talent,udzielał sie społecznie. Może te wszytskie cechy plus wydarzenia po rozwodzie i sam rozwód doprowadziły mnie do tego stanu. Ja byłem bardzo wesołym i beztroskim chłopakiem. Teraz się czasem nie lubie takim. Ojciec zrobił dużo złego. Nie lubił gdy mama mi coś kupiła nowego- spodnie, bluza,cokolwiek..Pamiętam jak raz kupiła mi spodnie w sobote,wróciliśmy do domu i ja zdjąłem stare spodnie,rzuciłem je na łóżko i przymierzyłem nowe.On właśnie wrócił do domu i zobaczył te stare tak rzucone,wziął je do ręki zaczął mnie nimi bić.Pech chciał że metalowym guzikiem przy pasie uderzył tak w głowe że zaczęła mi się strasznie lać krew po głowie,czole.Wtedy zdyszany i zmęczony usiadł, a mama mnie wzięła do łazienki opatrzyć ranę. To była taka ładna sobota,umówiłem się z kolega że pójdziemy razem do kina...W łazience powiedziałem mamie że go nienawidzę i ucieknę z domu. Ten obrazek mam tak utrwalony jakby się to stało 5minut temu. Nie niszcz sobie nauki w szkole!!! zrób wszystko żeby to technikum skończyć! Nie trać czasu bo gwarantuje Ci że nadejdzie taki czas że będziesz tego żałowała.Gwarantuję Ci to. Ja straciłem 5lat przez nasze problemy z domem.Wywalili mnie ze studiów przez nie zapłacenie czesnego.Juz w 2003 mogłem być magistrem.ale wiesz co, po pięciu latach wróciłem na ten sam kierunek-reaktywowali mnie i nie musiałem zaczynać od początku. I cieszę się z tego jak dziecko.W lipcu juz może będę miał mgr-a. Studiowałem kulturoznawstwo na UJ.Zrobiłem tam licencjata i poszedłem na Zarządzanie jakością, też na UJ. teraz ten właśnie kierunek kończę. Do psychologa chodzę na Rogozińskiego..
coś JEST nie tak...czy nie??
Avatar użytkownika
Offline
Posty
80
Dołączył(a)
25 kwi 2008, 22:44
Lokalizacja
Kraków

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: [Krakow]

przez clover 11 maja 2008, 14:36
Nigdy nie zapomne tego jak dostalam od najstarszego brata...wiem, ze to jest nic w porownaniu z Twoimi doswiadczeniami, ale rowniez zapadlo mi w pamiec.To bylo dosyc dawno temu. Jego dziewczyna pozyczyla mi stara gitare, wtedy jeszcze nie mialam swojej, cwiczylam przed komputerem jakies piosenki, nagle wpadl najmlodszy brat i zaczelismy sie klocic. W momencie do akcji wkroczył 7 lat starszy brat (Piotrek), zaczal na mnie krzyczec, wrzeszczec itd...nie wiem o co i nie wiem co mu bylo do tego (on tez jest bardzo impulsywny i nerwowy). Kazal mi wygiagnac struny, bo kupilam sobie nowe i zabral gitare, a na koniec dostałam z od niego z calej sily po twarzy z liscia. Stalam jak wryta, łzy lecialy ciurkiem i patrzylam na niego, a on odwrocil sie na piecie i poszedl. To byla chwila. Ja mam dosc filigranowa sylwetke i w ogole jestem slaba on o tym wie i nie raz mna szarpał. Dobrze ze nie nie rozwalil tej gitary na mnie...
Jezeli chodzi o szkole, to juz zaluje, jestem na siebie wsciekla, ale nie potrafie wrocic tam jeszcze raz. Chce sie uczyc, isc na studia, ale ten strach, leki itd mnie przerasta. A za magisterke trzymam kciuki :D rozumiem ze po bedziemy oblewac ;)
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
06 kwi 2008, 14:09

Re: [Krakow]

Avatar użytkownika
przez piterus 11 maja 2008, 21:05
Hej clover! kilka dni mialem problem z dostaniem sie na forum,wyskakiwało mi że strony nie ma:/ Wiesz, doświadczanie przemocy jak sie jest młoda osobą rzutuje na nasze zachowanie, psychikę w dorosłym życiu. Tez miałem konflikty z moja siostrą i żałuje tego. Nie mam z nią teraz takiego kontaktu jak miec powinienem.Trudno sie pozniej naprawia stosunki.Bardzo ciezko.. Widzisz mamy te obrazki w pamieci jakby to sie stalo przed chwila..ten sam strach i lęk.
Jakiegpo rodzaju masz lęki? Postaraj się wrócić do tej szkoły..nie stracisz cennego czasu! Ja np juz dawno spisalem na straty studia ktore przerwałem..Byłem pewny że nie ma szans na powrot..chciałem podjac inne uzupełniające.I teraz jestem nadal w szoku że pozwolili mi wskocxzyć na drugi rok-w ostatniej chwili!! Wiesz jaka to satysfakcja i poczucie wygranej! Spróbuj, przełam sie. Mój profesor,gdy byłem na kosultacjach przed podjęciem b.odpowiedzialnej pracy gdzie miałem potworny lęk, powiedział mi baaardzo spokojnie tak: Niech Pan spróbuje, cvo ma Pan do stracenia? Nic.Najwyżej się Panu nie uda i pójdzie Pan inną droga...sPRóBUJ!! najwyżej Ci sie nie uda ;)
Ma sie rozumieć że oblewamy!! Trzymaj Clover'ko kciuki ;)
coś JEST nie tak...czy nie??
Avatar użytkownika
Offline
Posty
80
Dołączył(a)
25 kwi 2008, 22:44
Lokalizacja
Kraków

Re: [Krakow]

przez clover 12 maja 2008, 16:30
Nie tylko Ty nie mogles sie dostac na te stronke. Przez chwile byla niedostepna.

Lęki mam związane z kontaktami interpersonalnymi, stad fobia społeczna, wycofanie z zycia społ., towarzyskiego, zamnkiecie sie w sobie, do tego natręctwa, te cholerne natrectwa! Ty wiesz jak one zatruwają zycie, pochlaniaja czas, ktory moglabym poswiecic np na nauke, czy gre na gitarze, lub cokolwiek innego. Przez te natrectwa jeszcze bardziej sie denerwuje, stresuje, bo jak cos zle zrobie to musze powtarzac po kilka razy. Nie wyjde z domu normalnie bo musze tupac, liczyc, ukladac i takie tam, to jest zenujące i bez jakiegokolwiek sensu. Jesli czegos nie zrobie to mysle ze stanie sie cos zlego mnie albo komus innemu, i nieraz sie obwinialam o cos za co nie powinnam byla sie posadzac, np moja babcia slabo sie poczula w kosciele i trzeba bylo z nia wyjsc, a ja sie poplakalam, obwinialam, ze to moja wina, poniewaz dzien przed a wlasciwie wieczorem czulam strach, balam sie, zupelnie bezpodstawnie.
Na pewno ogladales 'dzien swira' jesli nie to sobie zobacz. Nie wiem jak dlugo to potrwa, ale jak sie szybko nie skonczy to oszaleje, naprawde. Nie moge przejsc normalnie przez prog domu bo musze sie wracac pare razy......
Zawalilam szkole bo przestalam sie uczyc, nie zagladalam do ksiazek, bo sie balam, uciekalam z lekcji bo nie moglam wytrzymac, ryczalam, siedzialam skulona na lozku ze strachu. Boże....
I to jest cholera najgorsze, ze nie pozwala mi TO uczyc sie, rozwijać, kształcic, poznawac. Nie moge zlapac dystansu do tego, a gdzies gleboko mysle o studiach, choc patrzac realnie jest to temat odlegly jak stad do kosmosu. Wiem, ze nie moge siedzec w nieskonczonosc w domu, czekam na moment, w ktorym bede gotowa i go NIE WIDZE!
Dlugo moglabym jeszcze pisac o tym, ale nie chce przynudzac. To tak w sktocie przedstawilam. Sama nie wiem, czy ja jestem glupia i zacofana, czy to przez problemy emocjonalne, psychiczne......mam zal do siebie. Ciesze sie, ze Tobie sie udało, bo wiem ile to wysilku kosztuje. Nie daj sie!!!!
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
06 kwi 2008, 14:09

Re: [Krakow]

Avatar użytkownika
przez piterus 12 maja 2008, 21:01
Clover'ko nie jestes ani glupia ani zacofana. Sa problemy natury emocjonalnej.jedni sa mniej wrazliwi inni bardziej. Ja mam wiele masek.Uwierz wiele. I niektórzy w zyciu by nie pomysleli ze ja moge miec taka burze w mozgu, tyle róznych dziwnych mysli, dziwnych zachowan, lękow. Widzisz mozna np ubrac maske i udawac. Ubieram rozne maski. Trzeba moze naucxzyc sie je zmieniac, a nie tkwic w jednej. Nie tkwic w swojej jaskini. Wiec wyobrazam sobie ze jestem dobrym aktorem i gram. Gram i nie przejmuje sie. Ja czuje ze te rozne mysli moje gdzie zaglebiam sie w swoim sosie, ze one mi nie mina i to jest taki moj wewnetrzny urok. Jak tylko COS mi sie uda- ktos z zewnatrz mnie doceni, da bonusa, to wowczas sobie mysle: widzisz jednak nie jest tak zle jak sam siebie malujesz.inni widza w Tobie normalnego goscia ktory cos potrafuii,oni Cie potrzebuja, jestes dla nich cenny... Podaje Ci to na swoim przykladzie, uwazam ze dostaje szanse od zycia ale ich nie wykorzystuje jak bym mogl..
Clover'ko pisz to o czym myslisz i czego sie boisz,lekasz..moze w ten sposob sobie nawzajem pomagamy.
Slyszalem kiedys taka zasade: jesli sie czegos lekasz to wejdz w to po szyje,ugrys ten strach,zjedz go,chłoń.
I zaczalem sobie od prostej rzeczy,otóż czasem boje sie zadzwonic gdzies, glupie to, boje sie ze nie uslysze tego co bym chcial i wole nie dzwonic zeby zyc nadzieja, albo boje sie bo za wazna to ma byc rozmowa i moge sie zaciac...i zaczalem robic tak, ze jak juz obudzil sie we mnie strach przy wybieraniu telefonu to wylaczalem myslenie i wykrecalem numer- normalnie bym dwie gpodziuny zwlkekal, a teraz nie!! Czuje strach i wlasnie w tej chwili wykrecam nr!Poprostu bije go, nie pozwalam mu sie powiekszac,wale w niego puki jest jeszcze maly. Tak zrobilem kilka razy przed rozmowa kwalifikacyjna o prace..pamietam jak mialem drugie spotkanie i mialo byc ono z Wlochami,po angielsku. Balem sie strasznie, nie chcialem wyjsc na idiote. I pamietam jak stalem na korytarzu w tym biurowcu i nagle miliard mysli,strach, niemoc..psychika mi siada! i wtedy pokonalem to fizycznie: unioslem reke, polozylem na klamce i wszedlem! Umysł mi mowi: Co Ty kur..a robisz, to samobostwo, wyjdziesz na idiote, bedziesz czerwony jak burak i nie uda Ci sie,bedziesz sie jakal, nie wchodz tam bo przegrasz!! Ale moja reka bezczelnie otwiera drzwi, nogi bezczelnie wlaza do pokoju!!! Umysl nagle sprawnie pracuje, zaczyna sie walka o przezycie, pojawia sie pelna mobilizacja, chore mysli znikaja, ja musze teraz walczyc!!! I Udaje sie!!!
Clover'ko nie dawaj sie, sprobuj tak.....najwyzej sie nie uda przeciez;)
coś JEST nie tak...czy nie??
Avatar użytkownika
Offline
Posty
80
Dołączył(a)
25 kwi 2008, 22:44
Lokalizacja
Kraków

Re: [Krakow]

przez clover 13 maja 2008, 09:48
Nigdy nie myslalam o tym w ten sposob. Moze to bedzie jakies wyjscie, sprobuje zalozyc maske adekwatna do sytuacji. Byc moze zabawa w aktora przyniesie oczekiwane skutki. Faktycznie, bycie w tej jednej jedynej masce prowadzi do samoderstrukcji. Wielkie dzieki Pietrus!!! We srode wybieram sie do szkoly zeby zabrac papiery, pogadac z wychowawczynia, a potem rozgladnac sie za jakas szkola zaoczna. Najgorsze jednak sa moje mysli, ktore nie daja mi spokoju, np po przyjsciu ze szkoly one krazyly tylko i wylacznie wokol niej, balam sie cokolwiek ruszyc, przestawic, zrobic, uczyc sie bo wydawalo mi sie ze jutro w szkole stanie sie cos co mnie doprowadzi do placzu, ze stanie sie jakies nieszczescie. Kazdy moj ruch byl (jest) kontrolowany... przez starch. Przez to nie moglam normalnie funkcjonowac. To nie bylo życie, mialam dosc, nie moglam sie doczekc dnia w ktorym to sie skonczy. Jedynym normalnym dniem byl piatek po lekcjach, po piatku ewentualnie sobocie zaczynal sie koszmar. Jestem jeszcze mloda mam przed soba cale zycie (mam nadzieje) powinnam brac z niego co najlepsze, rozwijac sie itd a tymczasem marnuje go jak sie da dzien za dniem, rok po roku, byle do emerytury...
Dazac do perfekcjonizmu stawiam sobie wymagania, ktorym nie jestem w stanie sprostac, to doluje, obniza poczucie wlasnej wartosci, i daje wyraz braku kontroli nad zyciem. Jestem bardziej przerazona, bo wiem, ze nie jestem w stanie zapanowac nad niczym, boje sie.

Unikam ryzyka unikam ludzi, miejsc, sytuacji. Probujac cos zmienic znowu ogarnia mnie lek i wolam w myslach... gdzie jest czlowiek, ktory z siebie sam pokaze mi jak...... bledne kolo.
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
06 kwi 2008, 14:09

Re: [Krakow]

Avatar użytkownika
przez piterus 13 maja 2008, 22:01
Hej Clover'ko :smile: teraz co robisz? bo nie chodzisz do szkoly.. czemu zabiersz papiery z tej szkoły? Oni Cie wyrzucili, czy sama zrezygnowałas? Opisz prosze ta sytuacje.. Clover'ko jakie są te mysli?? czego dotycza? czego sie boisz w szkole? Z czego to wynika? ktos Cie skrzywdzil w niej? ja pamietam w podstawowce jak mialem przekichane u paru chlopaków.gnebili mnie.brrrr...ale w liceum to sie zmienilo.Czasem jest sie nie w tej grupie ludzi co sie byc powinno. Zmiana srodowiska tez moze byc takim przelomem. Jesli rzeczywiscie musisz zmienic ta szkole- to z nastawieniem ze wtej nastepnej bedzie fajnie. ..Nie iwem z czego wynika Twoj lęk...CZy to jakis samoistny twor,czy ma jakies podstawy.Bo boisz sie tej cholernej szkoly. Ja tez mialem taka biegunke-stresówke(sam to wymyslilem:)) w podstawowce,,,oj czulem sie bardzo zle,taki wyobcowany.ale to akurat mi minelo dosyc szybko.[teraz moj problem to na pewno nerwowosc przechodzaca w agresje i te cholerne uzywki ktore pozbawily mnie sily koncentracji i skupienia]
waznego
clover napisał(a):Dazac do perfekcjonizmu stawiam sobie wymagania, ktorym nie jestem w stanie sprostac, to doluje, obniza poczucie wlasnej wartosci, i daje wyraz braku kontroli nad zyciem.

A po co ci odrazu perfekcjonizm ?? teraz Ci napisze cos bardzo waznego.jest to zwiazane z moim kierunkiem studiow.Otóz,
1. perfekcjonizmu nigdy nie osiagniesz [spoko,ja i inni rowniez nie]- mozesz dazyc jedynie do doskonalosci ale jej NIE MA.
2.zastosuj podejscie procesowe w kazdym dzialaniu ktore sprawia Ci trudnosc- wyjasniam: jezeli masz cos do zrobienia,{np.zmiana szkoly- nazwe ta zmiane procesem}} to cale to przedsiewziecie rozbij na duzo malych procesow{np.:a) wychodze w domu po paiery b) spotykam sie z nauczycielka c) rozmawiam z nia d) wychodze ze szkoly,zegnam sie d) wracam do domu e) w nagrode za wykonanie zadan a,b,c,d ide na lody. f) po powrocie do domu szukam nowej szkoly g).......itd itd.... Aha, jesli ktorys z procesow( a lub b lub c) jest trudny do wykonania, rozbijasz go na jeszcze mniejsze procesy!! dotad dopóki zadanie bedzie na tyle latwe ze do spelnienia!!
3. zamien slowo staram sie na slowo ZREALIZUJE
W pkt2 podalem Ci przyklad takiego procesu.schemat jednak jest ten sam,czyli duzy problem rozbijam na dziesiatki malych problemikow i wtedy sa latwiejsze do pokonania.
Ale ze mnie madrala , co??? nie prawda, to jest tylko filozofia ktorej sie sam ucze, wdrazam ja,REALIZUJE. Najwiekszy problem mi sprawia to ze sie denerwuje, brak mi cierpliwosci i mam sklonnosci do uzywek:( z tymi rzeczami walcze.
Clover'ko prosze, zrób tak. Zakladaj rozne maski, chowaj sie za nimi i na zlosc lekom realizuj program! Twoj wlasny! ;)
coś JEST nie tak...czy nie??
Avatar użytkownika
Offline
Posty
80
Dołączył(a)
25 kwi 2008, 22:44
Lokalizacja
Kraków

Re: [Krakow]

przez stephanus 14 maja 2008, 00:02
Są chętni na spotkanie w ten weekend?

Lokalizacja stała, czyli Cafe Gołębia 3
Dzień i godzina do ustalenia.
stephanus
Offline

Re: [Krakow]

przez clover 14 maja 2008, 12:59
Pietrus ile bierzesz za godzine psychoterapii? masz jeszcze wolne miejsca?jesli tak to daj znac prosze. A tak na serio, chcialabym miec umiejetnosc i rozmowy samej ze soba, dostosowania sie do sytuacji, nauczyc sie pewnych mechanizmow obronnych tak jak Ty. Wiem ze nauczylo Cie tego zycie, doswiadczenia itd. Masz troche oleju w glowie, musisz i umiesz do siebie przemowic w sposob adekwatny do problemu. Mam nadzieje, ze sie kiedys tego naucze. Na dzien dzisiejszy moje sposoby radzenia sobie z wewnętrznymi konfliktami sa zadne, nijakie i nie przynosza jakichkolwiek rezultatow.
Teraz Ci odpowiem na pytania.
siedze w domu, gram na gitarze, czytam jakies ksiazki (chodzac do szk nie bylam w stanie, wiec to naprawde cos :? ...), zabieram papiery bo nie radzilam sobie z nauka (sytuacja mnie przerosla, pały z gory na dol), zwolnic by mnie mogli dyscyplinarnie, gdyby nie rozmowa z ojca z wychowawczynia o stanie mojego zdrowia. Mysli... Swiadomosc, ze jutro, pojutrze mam isc do szkoly i meczyc sie psychicznie, zdezorganizowala mi czas po szkole, zle, zatrula go, zatrula zycie. Nic ze szkoly nie wynosilam, zadnej wiedzy, tylko poglebiajacy sie dolek psychiczny i strach przed swiatem. Kazdy moj ruch (w tymze czaie wolnym) byl skazany na natrecwa, powtarzanie, liczenie (o tym juz pisalam). Obawa, ze to wszystko wroci nie pozwala mi chodzic do szkoly, uwierz to byl horror.
Teraz glupie wyjscie na zakupy, czy do kumpeli poprzedzone jest lękiem i natrectwami. Nikt mnie nie pobil, nie wlozyli mi glowy do kibla, nie wiem co sie stalo. Mialam zrazenie, ze wszyscy sie ze mnie smieja, wszedzie weszylam podstep, koszmarem bylo wywolanie do tablicy, wtedy zachowywalam sie jak kompletny przymuł, mimo ze znalam odp. skupialam sie na tym ze sie stresuje, a im bardziej sie nad tym skupilalam tym bardziej sie stresowalam, jedno wielkie posmiewisko... pozostal uraz, bardzo gleboki.
Zmieniajac srodowisko, chcialabym zeby bylo lepiej, ale myslac o tej nowej szk boje sie, ze bedzie to samo, mozna oszalec! Ile moge grzac tylek w domu. Duzo lepiej by bylo gdybym spotkala kogos kto ma to samo, kto rozumie sytuacje. W kupie razniej, w kupie sila bo kupy nikt nie ruszy...
To prawda, nigdy nie bede perfekcyjna, ale kazde wyzwanie to problem. Czasami mam mysli samobojcze, mam ochote sie zacpac itd. Boze, ze znalazles sie Ty na tym forum, doswiadczony, znerwicowany inteligent ;) chwala Ci za to. Dzieki za rady!!!! bede REALIZOWAC.
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
06 kwi 2008, 14:09

Re: [Krakow]

przez clover 14 maja 2008, 13:01
stephanus o ktorej? a dzien, moze piatek?
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
06 kwi 2008, 14:09

Re: [Krakow]

przez stephanus 14 maja 2008, 13:34
Piątek w moim przypadku nie wchodzi w grę. Najbardziej pasuje mi sobota. Co do godziny to 18 jest chyba najbardziej odpowiednia.
stephanus
Offline

Re: [Krakow]

przez clover 14 maja 2008, 16:18
Moze byc kolo 16 albo 16.30 ????
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
06 kwi 2008, 14:09

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do