[Kraków]

Szukasz kogoś, z kim mógłbyś porozmawiać w cztery oczy? Myślisz, że w Twojej miejscowości tylko Ty masz nerwicę/depresję czy inne zaburzenia? Teraz masz okazję odnaleźć bratnią duszę w Twojej okolicy.

[Kraków]

Avatar użytkownika
przez Storożak 13 gru 2014, 21:44
Odpadam, bo jestem urodzinowa. Mogę po świętach a nawet w święta :D
Pie.dole nie biore...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1808
Dołączył(a)
30 paź 2014, 18:46

[Kraków]

Avatar użytkownika
przez wilzyx 14 gru 2014, 13:28
Kamaja napisał(a):Odpadam, bo jestem urodzinowa. Mogę po świętach a nawet w święta :D


A ja nie. :mrgreen: Zeusie jaki ja się już stary robię w tym miesiącu...
Hope rides alone
Avatar użytkownika
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
09 wrz 2013, 01:01
Lokalizacja
Kraków

[Kraków]

Avatar użytkownika
przez Flora3 19 gru 2014, 20:26
Miał ktoś może do czynienia z dr. Szymonem Rduchem?
albo czy zna ktoś jakiegoś lekarza w krk (prywatnie) który nie odeśle pacjenta do szpitala gdy zobaczy u niego znaczne okaleczenia?
"Ogólnie mówiąc - life is brutal
Poza tym wszystko doskonale... "

absenor
sertralina
xanax
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1290
Dołączył(a)
21 wrz 2014, 16:20

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

[Kraków]

Avatar użytkownika
przez my_name 19 gru 2014, 22:33
Flora3, co się dzieje? Tak źle się teraz czujesz? Przymusowo do szpitala, to tylko w wyjątkowych wypadkach. Może lekarz Ci zaproponuje, ale nie musisz się zgadzać. Poza tym można wykorzystać, to że jest zimno... Jakoś wspomnieć o tym jednak by się przydało.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
695
Dołączył(a)
26 sie 2014, 13:53

[Kraków]

Avatar użytkownika
przez Flora3 19 gru 2014, 22:59
Ide prywatnie we wtorek i boje sie ze mnie skieruje do szpitala a nie mogę do tego dopuścić
Tak czuje się źle wczoraj postanowiłam ukrócić sobie cierpień ale nawet tego nie potrafię dobrze zrobić
"Ogólnie mówiąc - life is brutal
Poza tym wszystko doskonale... "

absenor
sertralina
xanax
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1290
Dołączył(a)
21 wrz 2014, 16:20

[Kraków]

Avatar użytkownika
przez my_name 19 gru 2014, 23:08
W takiej sytuacji może szpital nie byłby zły. Rozumiem, że nie masz co zrobić z bobasem? Jak będziesz się spokojnie zachowywać na wizycie, to nie powinien się upierać na szpital. Tego lekarza nie znam, ale jakbyś kiedyś potrzebowała, to mogę Ci napisać na pw o tych, których znam. Trzymaj się jakoś
Avatar użytkownika
Offline
Posty
695
Dołączył(a)
26 sie 2014, 13:53

[Kraków]

Avatar użytkownika
przez Flora3 19 gru 2014, 23:24
Nie byłby zły, ale nie wezmę przecież dziecka ze sobą, poza tym rodzina by mnie zjadła, dla nich byłby to wstyd dlatego zawsze udawali że nie widzą problemu, sami mnie w to całe gówno
rzygać mi się już chce tym wszystkim


podeślij na pw jak bedziesz miala chwile, dzieki
"Ogólnie mówiąc - life is brutal
Poza tym wszystko doskonale... "

absenor
sertralina
xanax
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1290
Dołączył(a)
21 wrz 2014, 16:20

[Kraków]

Avatar użytkownika
przez eurydyka1 20 gru 2014, 16:17
empathy112 napisał(a):
Flora3 napisał(a):byl ktoś może na Lenartowicza?

tez mnie tam skierowano rok temu
trafilem na same bardzo negatywne opinie o tym osrodku w necie i na zywo, wydaje mi sie, ze nawet pytalem tutaj na forum i mi odradzono leczenie tam

wilzyx napisał(a):jak pasuje Ci wojskowy rygor to czemu nie :mrgreen:

natrętek napisał(a):Ja byłem tam na terapii 4 lata temu. Jeżeli ktoś lubi duży rygor, całkowitą inwigilację i chłodne, niewyrażające emocji twarze terapeutów to ta placówka jest idealna dla niego. Na dodatek w trakcie trwania terapii każdemu schodzą z leków do zera, u mnie akurat skończyło się to fatalnie. Jak widać wykluczają biologiczne przyczyny zaburzeń.


Ech...jestem właśnie na końcówce terapii na Lenart (2 tyg mi zostało) i nie mogę nie zareagować na tak jednostronne komentarze.. :pirate: Poszłam tam również z całym kompletem złych opinii wyczytanych w internecie, typu "wypiorą Ci mózg", "zrobią z Ciebie robota" i tym podobne. Bałam się tego, i to bardzo. Pierwszy dzień był dla mnie strasznym szokiem, uczucie jakby cię wrzucili na głęboką wodę, a ty nie umiesz pływać. Masa rzeczy do ogarnięcia, masa funkcji, obowiązków. Stwierdziłam, że rezygnuję, nie dam rady, za dużo tam życia, od którego ja już dawno się odcięłam. Na drugi dzień jednak poszłam, potem znowu...i tak do teraz. Po drodze wpadałam na przemian w doły, w mega otepienne dd (to mój główny problem, z którym tam przyszłam), doszły nawet rzeczy których wcześniej nie miałam - ataki paniki, stany lękowe i tak dalej. Ale bez tego wszystkiego teraz nadal siedziałabym zawinięta w kołdrę bez świadomości, że mam w ogóle jakąś siłę sprawczą, że to jednak ode mnie zależy co ze sobą zrobię.

-"Duży rygor" - czyli trzymanie się godzin rozpoczęcia i zakończenia sesji. Unikanie spóźnień i nieobecności. Zasada poufności. To serio dla kogoś taki straszny rygor?
-"Całkowita inwigilacja" - dzizas brzmi faktycznie strasznie. Coś takiego właśnie przeczytałam przed przyjęciem. W praktyce "inwigilacja" przyjmuje tam formę przestrzegania zasady całkowitej szczerości, szczególnie co do relacji z innymi pacjentami (żeby nie wynosić relacji poza ośrodek, to chyba jasne). Ale i tak przecież wybór należy do Ciebie, czy powiesz coś na grupach czy nie. Aha, pewnie chodzi tu głównie o mikrofon, który nagrywa każdą sesję. Ok, nagrywa - ale korzystają też z tego wszyscy pacjenci, którzy mogą sobie odsłuchać po paru dniach swoją pracę.
-"Chłodne twarze terapeutów" - ...nie mogę się powstrzymać przed uśmiechem, mając tutaj przed oczami niektóre miny naszych terapeutów :)
Co do leków, to u mnie w grupie dwie osoby biorą antydepy, więc nie wydaje mi się, żeby na siłę schodzili. Podczas terapii przepisali też komuś nasenne po nasileniu objawów.

Ogólnie to rozumiem, bo sama też miałam dokładnie takie same obawy. W ogóle długo zajęło mi otwarcie się na ludzi z grupy właśnie głównie dlatego, że weszłam tam z silnym przekonaniem "że przecież regulamin, że rygor, pewnie nie wolno mi nawet nikogo polubić" blabla. Receptą okazało się...odpuszczenie, po prostu. Trochę luzu i tyle. Jeszcze trzy miesiące temu czułam się w grupie jak wyrzutek i po sesjach jak najszybciej uciekałam do domu. Teraz wkurza mnie to, że nie możemy siedzieć tam dłużej niż do 15.00.. ;)
Z tym robotem to u mnie sprawa wygląda zupełnie odwrotnie - przyszłam tam jako dd-robot, a wychodzę z przekonaniem, że jednak istnieją uczucia i nawet skłaniam się do opcji, że ja też jakieś mam... ;p Tylko nie dowiedziałabym się tego, gdyby nie ludzie..bo tak naprawdę najważniejsze rzeczy dzieją się 'między słowami', czyli w tej bliskości, która tworzy się pomiędzy członkami grupy.

Pozdrawiam,
dawna-bywalczyni-spotkań-forumowych-eurydyka

Ps. Tak wiem, mój komentarz też jest jednostronny ;p
Avatar użytkownika
Offline
Posty
656
Dołączył(a)
12 cze 2013, 16:25
Lokalizacja
Kraków

[Kraków]

Avatar użytkownika
przez wilzyx 22 gru 2014, 19:03
eurydyka1 napisał(a):
empathy112 napisał(a):
Flora3 napisał(a):byl ktoś może na Lenartowicza?

tez mnie tam skierowano rok temu
trafilem na same bardzo negatywne opinie o tym osrodku w necie i na zywo, wydaje mi sie, ze nawet pytalem tutaj na forum i mi odradzono leczenie tam

wilzyx napisał(a):jak pasuje Ci wojskowy rygor to czemu nie :mrgreen:

natrętek napisał(a):Ja byłem tam na terapii 4 lata temu. Jeżeli ktoś lubi duży rygor, całkowitą inwigilację i chłodne, niewyrażające emocji twarze terapeutów to ta placówka jest idealna dla niego. Na dodatek w trakcie trwania terapii każdemu schodzą z leków do zera, u mnie akurat skończyło się to fatalnie. Jak widać wykluczają biologiczne przyczyny zaburzeń.


Ech...jestem właśnie na końcówce terapii na Lenart (2 tyg mi zostało) i nie mogę nie zareagować na tak jednostronne komentarze.. :pirate: Poszłam tam również z całym kompletem złych opinii wyczytanych w internecie, typu "wypiorą Ci mózg", "zrobią z Ciebie robota" i tym podobne. Bałam się tego, i to bardzo. Pierwszy dzień był dla mnie strasznym szokiem, uczucie jakby cię wrzucili na głęboką wodę, a ty nie umiesz pływać. Masa rzeczy do ogarnięcia, masa funkcji, obowiązków. Stwierdziłam, że rezygnuję, nie dam rady, za dużo tam życia, od którego ja już dawno się odcięłam. Na drugi dzień jednak poszłam, potem znowu...i tak do teraz. Po drodze wpadałam na przemian w doły, w mega otepienne dd (to mój główny problem, z którym tam przyszłam), doszły nawet rzeczy których wcześniej nie miałam - ataki paniki, stany lękowe i tak dalej. Ale bez tego wszystkiego teraz nadal siedziałabym zawinięta w kołdrę bez świadomości, że mam w ogóle jakąś siłę sprawczą, że to jednak ode mnie zależy co ze sobą zrobię.

-"Duży rygor" - czyli trzymanie się godzin rozpoczęcia i zakończenia sesji. Unikanie spóźnień i nieobecności. Zasada poufności. To serio dla kogoś taki straszny rygor?
-"Całkowita inwigilacja" - dzizas brzmi faktycznie strasznie. Coś takiego właśnie przeczytałam przed przyjęciem. W praktyce "inwigilacja" przyjmuje tam formę przestrzegania zasady całkowitej szczerości, szczególnie co do relacji z innymi pacjentami (żeby nie wynosić relacji poza ośrodek, to chyba jasne). Ale i tak przecież wybór należy do Ciebie, czy powiesz coś na grupach czy nie. Aha, pewnie chodzi tu głównie o mikrofon, który nagrywa każdą sesję. Ok, nagrywa - ale korzystają też z tego wszyscy pacjenci, którzy mogą sobie odsłuchać po paru dniach swoją pracę.
-"Chłodne twarze terapeutów" - ...nie mogę się powstrzymać przed uśmiechem, mając tutaj przed oczami niektóre miny naszych terapeutów :)
Co do leków, to u mnie w grupie dwie osoby biorą antydepy, więc nie wydaje mi się, żeby na siłę schodzili. Podczas terapii przepisali też komuś nasenne po nasileniu objawów.

Ogólnie to rozumiem, bo sama też miałam dokładnie takie same obawy. W ogóle długo zajęło mi otwarcie się na ludzi z grupy właśnie głównie dlatego, że weszłam tam z silnym przekonaniem "że przecież regulamin, że rygor, pewnie nie wolno mi nawet nikogo polubić" blabla. Receptą okazało się...odpuszczenie, po prostu. Trochę luzu i tyle. Jeszcze trzy miesiące temu czułam się w grupie jak wyrzutek i po sesjach jak najszybciej uciekałam do domu. Teraz wkurza mnie to, że nie możemy siedzieć tam dłużej niż do 15.00.. ;)
Z tym robotem to u mnie sprawa wygląda zupełnie odwrotnie - przyszłam tam jako dd-robot, a wychodzę z przekonaniem, że jednak istnieją uczucia i nawet skłaniam się do opcji, że ja też jakieś mam... ;p Tylko nie dowiedziałabym się tego, gdyby nie ludzie..bo tak naprawdę najważniejsze rzeczy dzieją się 'między słowami', czyli w tej bliskości, która tworzy się pomiędzy członkami grupy.

Pozdrawiam,
dawna-bywalczyni-spotkań-forumowych-eurydyka

Ps. Tak wiem, mój komentarz też jest jednostronny ;p


Czyli jednak coś się tam zmieniło :) Cieszę się, że osiągnęłaś pozytyw z tej terapii.
Hope rides alone
Avatar użytkownika
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
09 wrz 2013, 01:01
Lokalizacja
Kraków

[Kraków]

Avatar użytkownika
przez natrętek 22 gru 2014, 23:49
To jednak troszkę się zmieniło, choć jak wiadomo nie ma co się kierować subiektywnymi odczuciami byłych pacjentów, bo każdy na swój sposób odbiera panujące tam zasady. Być może moja koncentracja i percepcja jest na tyle osłabiona przez zaburzenie, że w taki a nie inny sposób odebrałem atmosferę tamtego miejsca.

W każdym razie fajnie, że tobie eurydyka1 ta terapia otworzyła nowe ścieżki rozwoju jeśli chodzi o uczucia. Jak rozumiem objawy, z którymi zgłosiłaś się na terapię też ustąpiły ?
Gdy nie ma możliwości się zmienić, trzeba nauczyć się żyć ze swoją osobowością.
4w5/ISFJ
Avatar użytkownika
Offline
Posty
708
Dołączył(a)
31 paź 2009, 14:46
Lokalizacja
Kraków

[Kraków]

Avatar użytkownika
przez Arasha 23 gru 2014, 00:01
eurydyka1, czemu napisałaś "dawna" ? Nie planujesz już kolejnych spotkań z nami ? Dzięki za "świadectwo" ;) Oby zmiany u Ciebie okazały się trwałe, czego z serca Ci życzę.
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

[Kraków]

przez matiuszek 23 gru 2014, 00:40
Nie rozumiem negatywnych opinii nt. poradni przy Lenartowicza, może to tylko przez ten gabinet z widokiem na dziedziniec kamienicy a'la Świat wg Kiepskich :). Uczęszczałem tam na terapię w formie wywiadu solo z psychologiem.Miałem miłą i spokojną terapeutką, nie miałem z nią żadnych przykrych sytuacji, często razem sobie żartowaliśmy. Rygor? Kończyliśmy o tej godzinie kiedy musieliśmy, w końcu po mnie czekali inni pacjenci. Dodam także,że prawie zawsze się spóźniałem o kilka minut i żadnego większego opieprzu nie dostałem. Strasznie polubiłem te spotkania, mogłem się komu wyżalić i widzę,że naprawdę ta roczna terapia mi sporo pomogła. Chodziłem tam co tydzień, teraz jedynie chodzę co 2 miesiące na spotkania kontrolne i po cichu żałuję, że tak rzadko :). Szkoda,że nie wrzucili mnie do jakiejś terapii grupowej bo jestem ciekaw jak by to wszystko wyglądało ze mną :P
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
20 lip 2013, 19:19
Lokalizacja
Kraków

[Kraków]

Avatar użytkownika
przez eurydyka1 28 gru 2014, 22:32
Arasha napisał(a):eurydyka1, czemu napisałaś "dawna" ? Nie planujesz już kolejnych spotkań z nami ? Dzięki za "świadectwo" ;) Oby zmiany u Ciebie okazały się trwałe, czego z serca Ci życzę.

enie, nie w tym sensie. nazwałam się tak, żeby jakoś się określić/przedstawić, a o spotkaniu nawet czasem myślę.
..i dziękuję! :)

nie wydaje mi się, żeby ośrodek się zmienił (chociaż nie mam porównania jak to było dawniej, więc tylko wysuwam przypuszczenia), tylko raczej to kwestia podejścia/nastawienia z jakim się idzie. Szczerze, przez połowę terapii nie mogłam pogodzić się z tym, że nie traktują mnie tak jakbym chciała, że czuję się jakby mnie lali po tyłku (nie chcę mi się wymyślać bardziej wyrafinowanego porównania, przepraszuję), zamiast głaskać po głowie - aż w końcu 'coś' się podziało i to 'coś' we mnie, nie na zewnątrz. Trochę takie "ćwiczenie charakteru", hm... wiem, że to może brzmieć odstraszająco, dla mnie tez nie było to miłe uczucie, ale tak naprawdę pokazało mój sposób reagowania i odnajdywania się w grupie, przyjmowania zawsze tej nieszczęsnej roli "sieroty" i tak dalej. W każdym razie trzeba dużo siły, to na pewno. I takiej.. otwartości, o! Otwartości na to, że ktoś inny może mieć inną perspektywę od naszej, inne zdanie na nasz temat, inny stosunek do naszego objawu - ja np. przyszłam z przekonaniem, że dla mnie dd jest całym moim życiem i oczekiwałam, że wszyscy to zrozumieją i zostawią mnie w spokoju, niczego ode mnie nie wymagając, bo w końcu "przecież mnie nie ma" [wiem że czytający mogą nie mieć pojęcia o dd, ale ten tekst to takie jedno z przekonań/uczuć, jakie się ma w tych stanach]. Realność okazała się zupełnie inna - i zupełnie niechciana (przeze mnie). Nikt nie wiedział o co mi chodzi, uważali że przesadzam, że coś sobie wmawiam - było bardzo ciężko zanim zaczęłam rozumieć, że może faktycznie zakrywam się 'moim' dd, żeby się nie otwierać i mieć na wszystko usprawiedliwienie. A dd nie jest wcale całą mną, tylko jest objawem...w ogóle nie pomyślałabym o tym w ten sposób przed terapią.

A dla jasności - nie, objaw nie ustąpił. Mówię o głównym, o dd. Za silnie się zakorzenił we mnie, więc czeka mnie dalsza praca nad tym. Ale dd jest specyficzną dolegliwością, szybciej ustępują te 'popularne' objawy typu czysto nerwicowego - kołatanie serca, uczucie gorąca - to mi zeszło, a całe 5 tygodni uniemożliwiało mi w ogóle jakiekolwiek wypowiadanie się na grupie.

Pozdrawiam poświątecznie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
656
Dołączył(a)
12 cze 2013, 16:25
Lokalizacja
Kraków

[Kraków]

przez audreyxxx 30 gru 2014, 12:26
Hej może zorganizujemy spotkanie w Krakowie miałby ktoś ochotę?
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
30 gru 2014, 12:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do