Nie mogę normalnie funkcjonować.

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Nie mogę normalnie funkcjonować.

przez Yoshi 12 lip 2007, 21:30
Zdaje mi się, że to co mam to "nerwica natręctw"- tak by wynikało z wypowiedzi innych użytkowników, którzy coś takiego przechodzili.
Nie będę jednak kłamał, pewien to ja tego nie jestem.

Opiszę parę sytuacji.

1. Nie potrafię się skupić. Nie mogę się za nic w świecie uczyć. Otwieram książkę, czytam kilka minut i po chwili odpływam. Zaczynam wtedy myśleć o jakichś pierdołach, niezwiązanych zupełnie z nauką. Wracam myślami np. do przeczytanej książki, która mnie bez reszty pochłonęła i od której nie mogłem sie oderwać. Przez książki waśnie albo przez film, który obejrzałem często nawet bardzo dawno też się nie mogę uczyć. Nie mogę przestać o nich myśleć.

2. Mam kretyński zwyczaj analizowania wszystkiego co się stało w danym dniu. Jeśli porozmawiałem z kimś, paroma osobami to wróciwszy do siebie myślę o tym często nawet przez bitą godzinę chodząc jak idiota w kółko. Myślę, czy rozmawiałem poprawnie, co ta osoba o mnie sądzi (zwłaszcza jeśli to dziewczyna), czy zrobiłem dobre wrażenie, czy nie powiedziałem czegoś głupiego co mogłoby drugą osobę urazić, czy nie przekląłem przez przypadek...

Wieczorem natomiast, znów zaczynam chodzić w kółko i obmyślać plany jak się zachować wobec konkretnych ludzi. To czasem zajmuje mi nawet dwie godziny. Czy ta osoba była mi przyjazna, może tego kolesia powinienem opieprzyć, może dla tego powinienem być milszy? Strasznie mnie to męczy... Mam wrażenie, że za dużo myślę...

3. Ogromnie lubię słuchać muzyki. Słucham jej przez takie duże słuchawki na uszy. Bywa, że powiem sobie: "dobra, posłucham tego łomotu tylko przez godzinkę, przecież jutro mam sprawdzian...". Wychodzi zawsze, że słucham trzy godziny...

Na dodatek nie mogę wygonić piosenek z głowy. Siedzą tam ciągle. Naprawdę ciągle... Teraz nawet muszę słuchać jakiegoś disco- szajsu, które przez przypadek usłyszałem z sąsiedniego bloku, bo mi nie chce wyjść z głowy...

Jest to problem... W tym roku pisałem maturę. Nie zdałem tak źle, nawet całkiem dobrze...ale naprawdę cholernie ciężko jest się skupić gdy się pisze egzaminy z fizyki i chemii gdy we łbie taka dyskoteka...

4. Bywa, że mam pewne myśli. Po prostu. Przychodzą nagle. O Bogu...o ludziach... Nie kontroluję tego. Nie chce takich rzeczy myśleć o osobach, które kocham, lubię, szanuję...nie chcę myśleć w taki sposób o Bogu. To naprawdę nie ode mnie zależy. To przychodzi znikąd, nagle, po prostu...

Szukam pomocy. Czy to się kwalifikuje do psychologa? Psychiatry?
Czy w związku z muzyką, którą tak kocham, a która mi tak przeszkadza, powinienem zaprzestać ćwiczeń gry na gitarze? Czy to jest choroba?

Dostałem się na studia, ale teraz się naprawdę boję. Teraz przecież zacznie się prawdziwa nauka. Boję się, że sobie nie poradzę. Wiem, że nie dam rady. Za dużo myślę. W liceum jakoś szło, ale nie wierzę, że bez jakiejś zasadniczej zmiany dam sobie radę teraz. To już nie przelewki. Tak naprawdę po tych przemyśleniach, słuchaniu muzyki, na naukę zostawało mi około godziny czasu, którego i tak nie umiałem zbyt dobrze wykorzystać.

Przepraszam jeśli to jednak nie nerwica, ale jeśli ktoś wie jak mi pomóc, proszę- pomóż. Sam sobie nie poradzę, nie wiem jak.

Pozdrawiam.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
12 lip 2007, 20:50

przez yeti 12 lip 2007, 22:59
z Twojego postu wynika, że te problemy Ci przeszkadzają, zaczynasz szukać pomocy, to dobry znak ;) Powinnieneś skorzystać z pomocy specjalisty, myśle, że on Ci pomoże, powodzenia pozdrawiam :)
Offline
Posty
166
Dołączył(a)
05 kwi 2007, 21:57

przez MankaManka 13 lip 2007, 11:14
Cześć Yoshi,

rzeczywiście, to może być nerwica natręctw. Przede wszystkim: zgłoś się do lekarza, poopowiadaj, co się dzieje. I nie odstawiaj gitary, gra na instrumencie nie jest chorobą ;)

[A tak serio: nie jest chyba dobrze, gdy choroba wygrywa z tym, co kochamy robić. Choć to oczywiste, uprawianie muzyki bardzo sprzyja pielęgnowaniu natręctw - sam wiem coś o tym. Gitarę odstaw naprawdę w ostateczności i ze świadomością, że to tylko na jakiś czas, do momentu uzyskania poprawy. Na poprawę czeka się czasem bardzo długo, nie zdziw się.]

To jest w ogóle kapitalne, że masz świadomość, że dzieje się coś złego i trzeba przeciwdziałać. "To nie przelewki" - słyszę. Brawo! Taka postawa może uratować Cię po prostu przed niejednym neurotycznym (i każdym innym) syfem, trzymaj się jej.

Zatem - pędem do lekarza. Nie mniej polecam Ci psychologa.

Powodzenia.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
06 lip 2007, 17:32

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do