Wyszliśmy w 100% z nerwicy natręctw

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Wyszliśmy w 100% z nerwicy natręctw

przez staram się 26 cze 2007, 11:36
Chciał bym wiedzieć ilu ludzi wyszło z tego i żeby opisali jak i ile z tym walczyli i czy biorą leki czy też bez leków dobrze im sie żyje. WPISUJCIE SIE WIĘĆ !
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 cze 2007, 10:39

re

Avatar użytkownika
przez AronFtv 26 cze 2007, 11:43
Wyszedłem z Tego leczyłem sie miesiąc, chorowałem 3-4 lata ale o tym nie wiedziałem jak większość.
Jak walczyłem silna wola, wziołem się w garść i dałem rade.
Leki Asentra Frisium Ketrel średnio po 1/2
Trening Autogenny i Terapia Wytrzymałościowa
Obecnie biorę lek na podtrzymanie tego ale dawka jest taka że biorę 1/8 tabletki.
Ostatnio byłem na wizycie i 100% wyleczenie
Metoda heh jeśli samemu nie będzie sie chciało tego pozbyć to nawet lekki nie pomogą. Trzeba wziąć sie garść dupę w troki i działać/
Bo z tego da sie wyjść
A użalanie sie nad sobą i przy tym nie staranie aby z tego wyjść nic nie da
Aby wyleczyć newicę trzeba wyleczyć ciało umysł i ducha
Pozdrawiam i Życzę powrotu do Zdrowia bo wielu z nas już z tego wyszło i
wiele wyjdzie
Podpis usunięty przez administratora.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
204
Dołączył(a)
17 maja 2007, 21:14
Lokalizacja
Planeta Zwana Ziemią :)

przez staram się 28 cze 2007, 11:27
kiepsko tylko jedna osoba ale dobrze że chociaż światełko sie zapaliło
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 cze 2007, 10:39

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Stokrota 28 cze 2007, 22:17
http://www.nerwica.com/2007/06/zwalczy- ... erwic.html
To do poczytania do poduszki :)
A to tez:
Z NN zylam wlasciwie nie zdajac sobie z tego sprawy ok 5 lat. Wiedzialam ze cos bylo nie tak ale nie myslalam ze to choroba. Leczenie rozpoczelam za namowa rodziny w momencie kiedy wlasciwie nie wstawalam juz z lozka mialam histerie i przestalam funkcjonowac w zyciu. od miesiaca biore leki na terapii jestem dluzej. przez miesiac wszystko sie zmienilo. spadlo na mnie tyle szczescia. spotykaja mnie mile rzeczy.
Cudem ale i ciezka praca nadrobilam zaleglosci w szkole. Czuje sie jedna wielka tabletka ale z jednym wyjatkiem. zmienilam tryb zycia na bardziej higieniczny. Nie oddzielajmy psychiki od naszego ciala. jestesmy chemia. Nasze cialo ma ogromny wplyw na psychike.
Kiedy masz byc szczesliwy jak nie dzis? Kazdego dnia zyj od nowa. Jezeli wieczorem plakales w pokoju w ataku histerii zniszczyles kilka rzeczy rece zmyles do bialosci to rano posprzataj pokoj przyloz lod do opuchnietych oczu rece posmaruj kremem. nie nie buduj muru mowiac ze wczoraj nie istnialo- przeciwnie, bylo. wyciagnij wnioski nie zapominaj o dniu wczorajszym ale potraktuj jako blad bo to nie ty tylko choroba. dzisiaj nie ona zyje za ciebie tylko ty. jestes silniejszy niz wszyscy ludzie na ulicy a wiesz czemu? bo ty walczysz o kazda chwile o kazdy dzien i masz taaaaka satysfakcje gdy wygrywasz jakbys codziennie zdobywal nobla. Jestes silny bo sie podnosisz po upadku. inni nie upadaja nie dlatego ze sa silniejsi tylko dlatego zenie maja tylu klod pod nogami.
upadles? wstawaj! otrzep sie z kurzu NN i zyj. usmiechaj sie na sile. (ta reakcja dziala w dwie strony. jest super-smiejesz sie. smiejesz sie- jest super) Nie uciekaj od ludzi. Boisz sie z ezauwaza? to mow ze masz to- moze nie wszystkim ale tym z ktorymi jestes blisko. nie bedizes ztracil energii na ukrywanie a bedizes zmogl lepiej ta energie spozytkowac. ja tak zrobilam i okazalo sie ze ludzie nie powiedizeli "wariatka" oni wspierali mnie. i nagle sie okazalo ze duzo z nich mialo jakies tam problemy. licz sie z tym ze spotkasz sie mowiac o tym tez z negatywna reakcja ale nie ma ludzi bez problemow kazdy zaliczy tego czy innego dola. nie wywnetrzniaj sie ale mow ze cos jest nie tak.
Nie probuoj wywalac NN z zycia. Spraw ze to jedna jego czesc ale spraw ze nie bedzie w centrum tylko na oberzezach. oswoj sie z nia. nie akceptuj ale oswoj. oswojonych rzeczy boimy sie mniej. i latwiej walczyc.
W NASZYM ZYCIU DZIEJA SIE RZECY DOBRE I ZLE ALE NIE MA W NIM RZECZY NIEPOTRZEBNYCH.
Powiesz ze sie wymadzrzam. Mi pomoglo ale to ty znajdz swoj sposob na zycie. jestes kims wyjatkowym wiec mozesz skorzystac czy to co mi pomoglo pomoze tobie moze jestesmy podobni.
Powiesz ze nie wiem co mowie. Ze nie znam zycia ze wydaje mi sie tylko. Nie mowie ze z tego wyszlam bo sklamalabym. To strach kazdego dnia ze to domek z kart. wiec przygladam sie sobie slucham siebie. Ale staram sie by nie rujnowalo mi to zycia bo mam tylko jedno. Nie czekaj na dzien ktory wszystko zmieni. On sie dzieje dzis. Nie oczekuj od razu zbyt wiele. ten problem dojrzewal w tobie dlugi czas pozwol mu zgnic i sie rozlozyc ale tak zebys przy tym Ty nie zgnil. To dlugi proces.
Pozdrawiam i zycze powodzenia. Jestescie dla mnie forumowicze jak rodzina. Wiecie jak to jest. Oby do przodu! "Niebezpiecznie jest wierzyc w to ze cos trwa wiecznie". 3mcie sie! A ja 3mam kciuki (u stop tez). :*
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
10 maja 2007, 08:53
Lokalizacja
Wałbrzych

Avatar użytkownika
przez silesiaster 01 lip 2007, 23:20
zdziwiłem się, że ktokolwiek pozytywnie odpowiedział na pytanie - mam nadzieje ze ja kiedys tez bede mógł powiedziec, ze mam to za sobą
Avatar użytkownika
Offline
Posty
193
Dołączył(a)
09 gru 2006, 20:18

przez Sabina 24 lip 2007, 19:34
Czesc!;) wlasnie jak ktos powiedzial, pojawilo sie swiatelko...;) to jest pocieszajace...ale daje to pocieszenie na chwile...a normalnie co sie dzieje? to co zwykle...strach, napiecie miesni, nagromadzenie masowe mysli, ogolnie paniczny lek, m. in. przed tym, ze czyjas otylosc przejdzie na mnie...;( wiem, ze to niemozliwe, a jednak. zastamnawiam sie skad to sie wzielo? mialam szczesliwe dzioeicnstowo, bylam i jestem kochana, ale od zawsze mialam leki przed spaniem sama, musialam spac z kims, najlepiej z doroslym, wówczas bylo lepiej. ogladalam czesto jakies horrory. Poniewaz intereauje asie Staropzytnym Egiptem, czesto ogladalam programy dokumentalne, w ktorych pokazywano mumie, sarkofagi, grobowce itd., pociagalo mnie to, ale zawsze wiedzialam, ze nie bede mogla spac...budzilam rodzicow w srodku nocy...to bylo straszne...juz nawet sasiedzi zaczeli cos podejrzewac...
Jezeli pozwolicie, opisze wam troche swoje zycie, jestem tu pierwszy raz, mopze nie powinnam od razu sie otwierac, ale kto ma mnie zrozumiec jak nie Wy??? Nie znam Was, ale licze na dobre rady, nadzieje, wsparcie.
Nie wiem, kiedy to sie zaczelo...byc moze od tychg leków...poznije szok, kiedy konczylam Szkołę Podstawowa w szosterj klasie (rocznik eksperymentalny, gimnazjum)...nie chcialam isc do nowej szkoly, chcialam skonczyc szkole starym systemem, ale co moglam poradzic? W podstawowce zawsze mialam swiadectwa z paskiem, uczylam sie bardzo dobrze, bylam ulubienica nauczycieli, ale tak naprawde nigdy nie mialam tego, co bylo wazne...przyjaciol...prawdziwych przyjaciol. poszlam do gimnazjum, pierwszy raz w pierwsej klasie nie mialam swiadectwa z pakiem...zlamanie...co teraz? caly moj system sie zburzyl...no trudno trzeba jakos zyc. W wakacje postanowilam sobie: "Bede sie dobrze uczyc, nawet kosztem przyjazni, znajomych i przyjemnosci" i tak bylo. Zupelnie odseparowalam sie od ludzi...zaczeli mnie uwazac za dziwaczke, ale madra dziwaczke, co bylo dla mnie najwazniejsze. To juz byl rygor, ktory sama sobie ustalilam. Nawet mialam okreslona fryzure "grzecznej uczennicy"- konski ogon spiety bardzo ciasno gumka...kiedy to wspominam, czuje bol i lek...nie chce zeby to wrocilo...;((( no i stalo sie dostalam swiadectwo z paskiem, ale nastepne wakazje nie byly juz tak wesole...zaczelam sobie wmawiac rozne rzeczy. Bardzo lubilam, lubie nadal, ale przez top co teraz wam opowiem, zrozumiecie, dlaczego nie robie tego az tak czesto...Pewnego razu czytalam "Harrego Pottera" cz. I, MOJA SIOSTRA MLODSZA PODESZLA DO MNIE I POWIEDZIALA: " cO TY CZYTASZ, PZRECIEZ TO NUDNE".ODTEGO momentu wmowilam sobie ze nie lubie i nie umiem czytac kasiazek!!......starszne!!!!!!! czulam strach przed ksiazkami tak silny, ze bylo nie do pokonanaia, nie moglam sobie z tym poradzic...nie wiedzialam, co sie ze mna dzieje, poprosilam mame, zeby poszla ze mna do psychologa, ale ona stwierdzila, ze to \chyba nic takiego i nie zabrala mnie tam. A ja juz mialam najgorsze obawy, ze to choroba psychiczna. Bylam pewne ze cos jest nie ta. Ciagle plakalam, to bylo straszne!!! Gdyby ktos zaoferowal mi bardzo duza sume pieniedz7y za cofniecie tego, nie wzielabym....wolalabym umrzec...kiedy po wakacjach poszlam do skzoly, jakos to ustapilo, sila rzeczy siedzialam na j. polskim, poziej liceum, po drodze oczywiscie byly rozne inne przykre sytuacje, ale nie mam czasu aby to juz teraz opowiadac...w liceuym poszlam do psychiatry, okazalo sie, ze to nerwica natrectw, to zabrzmialo jak wyrok...;( wszystko stracilo dla mnie sens, lexzylam sie tez terapeutycznie u psychologa, ale leczenie dopiero zaczelo nabierac sensu, kiedy po dwoch latac h zmienilam lekarza i psychologa....teraz jest o wiele lepiej...wczesniej lezalam ciagle w lozku, spalam, po szkole liceum mialam rok przerwy, bo nie bylam w stanie studiowac. Na szczescie zdalam mature. Ale nie moglam wykonac praktycznie zadnej normalnej czyhnnosci sama. Zreszta co ja wam mowie, sami rozumiecie...teraz jest inaczej, ale ciagle jeszcze voje sie, mam wrazenie, ze to bedzie trwalo wiecznie i... czekam na cud, a cud nie nastapi, wiem, e sama musze sie wziac w garsc, ale to nie takie proste...dobrze, doasc juz tych zwierzen, juz sama gubie sie w tym, co pisze, ale bardzo chcialakm sie wam zwierzyc,bo wiem, ze mnie rozumiecie...;) pocieszajace jest to, ze nie jestem sama;)
pozdrawiam was bardzo mocno;)
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
24 lip 2007, 18:27
Lokalizacja
Grudziądz

Avatar użytkownika
przez Twilight 24 lip 2007, 20:51
Witaj, nie tylko Ty jesteś przy początku drogi. Ale cuda są niepotrzebne, możesz być zdrowa, kiedyś byłaś, możesz i teraz. To nie jest stan permanentny, jeśli wiesz już, że tak byś nie musi i że to coś normalnego, żadne ''cuda'', to już dobry start! Wyjdziemy z tego, jakbyśmy się czasem po drodze bardzo nie bali.

Pozdrawiam

Ps.

To ciekawe, im dłużej czytam wypowiedzi na tym forum, tym więcej dostrzegam z pozoru ''nieważnych'' spraw w dzieciństwie, o których piszecie, wspólnych i dla mnie.
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Re: re

przez spokojny999 24 lip 2007, 23:44
AronFtv napisał(a):Wyszedłem z Tego leczyłem sie miesiąc, chorowałem 3-4 lata ale o tym nie wiedziałem jak większość.
Jak walczyłem silna wola, wziołem się w garść i dałem rade.
Leki Asentra Frisium Ketrel średnio po 1/2
Trening Autogenny i Terapia Wytrzymałościowa
Obecnie biorę lek na podtrzymanie tego ale dawka jest taka że biorę 1/8 tabletki.
Ostatnio byłem na wizycie i 100% wyleczenie
Metoda heh jeśli samemu nie będzie sie chciało tego pozbyć to nawet lekki nie pomogą. Trzeba wziąć sie garść dupę w troki i działać/
Bo z tego da sie wyjść
A użalanie sie nad sobą i przy tym nie staranie aby z tego wyjść nic nie da
Aby wyleczyć newicę trzeba wyleczyć ciało umysł i ducha
Pozdrawiam i Życzę powrotu do Zdrowia bo wielu z nas już z tego wyszło i
wiele wyjdzie

Z całym szacunkiem. Ale nie wierzę że można z tego wyjść w miesiąc. Choruję już bardzo długo. Leczę sie 3 raz. I nie wierzę w możliwość wyleczenia w miesiąc. no chyba że to był bardzo łagodny przypadek lub że lekarz był cudotwórcą.
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
23 lip 2007, 19:53

przez Sabina 25 lip 2007, 10:08
dzieki...zawsze jakies slowa pozytywne sa wazne;) piszcie, moze powinnam powiedziec piszmy do siebie, bo to dla nas bardzo wazne;))) pozdrawiam
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
24 lip 2007, 18:27
Lokalizacja
Grudziądz

przez Klezus 27 lip 2007, 09:40
Witam :). Też nie sądze żeby z tego można było wyjść w miesiąc no chyba ze duza ilościa leków i codzienną terapią ale to już naprawde trzeba mieć silną wole... Piszę o formie zawansowanej już NN. Najważniejsze jest w terapi żeby znależć jakąś osobe która cię zrozumie i pomoże w najgorszych chwilach. W samotności trudno to zwalczyć bo nie ma sie tego bodźca dla którego warto walczyć... Bo to walka z samym sobą :? Sam walcze z tym od paru lat :(
Człowiek jest tyle wart ile jest w stanie zrobić dla drugiego człowieka...

Chcesz porozmawiać na temat NN pisz na pw...
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
24 sty 2007, 16:27
Lokalizacja
Poznań

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do