Mam dosc siebie!!!

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Mam dosc siebie!!!

przez darecki11 28 maja 2007, 13:38
Witam was!!!
Jestem tu bo mam problem z samym soba, jestem po slubie 17 lat, mam 37 lat dwie corki 14 i 5 lat, i od kilku lat problem z nerwami.
Chcialbym wam jak najlepiej przedstawic jak wyglada moje zycie ale to by za dlugo trwalo wiec sprubuje krotko i na temat.
Jestem strasznie nerwowy, wybuchowy, denerwuje mnie prawie wszystko co powie zona, denerwuje mnie duzo bzdurnych rzeczy np. zle ulozone buty lub ze pada deszcz i niemoge isc przez to na rower itp. to jest chore kiedys probowalem chodzic do lekarza on poprosil abym przyszedl z zona ale ona niechce nic o tym slyszec. Jej zdaniem to moj problem a nie jej wymaga odemnie zmiany bo ma dosc i sie jej nie dziwie ale niechce nic mi pomoc.
Ten problem narasta i narasta jest coraz gorzej nawet byl poruszamy temat rozejscia sie. Kiedys taki nie bylem zonka mnie strasznie kochala a dzis juz tak nie jest i sam sobie winny jestem, bylo troche przezyc i mysle ze to wplynelo na taka zmiane mego charakteru.
Ja tego niechce Kocham moja zoneczke bardzo i dzieci niewiem co bym bez nich zrobil a pomimo tego nie potrafie im tego przekazac, nic tylko wydzeram te moja morde mam sam siebie dosyc.
Ostatnio caly urlop zawalilem odzywkami i zachowaniem.
Asia czyli zonka moja muwi ze musze z tym cos zrobic, bardzo tego chce i pragne bo niechce stracic tego co Kocham i mi najdrozsze na swiecie i wiem o tym ze ja ciagle nawalam a pomimo tego ciagle na nowo krzycze i o byle co sie denerwuje. Jak z tym walczyc co robic zeby bylo lepiej??
Wiem ze specjalista bylby chyba tu najlepszy ale jak namuwic na to zone??
Z gory dziekuje za pomoc od was, kazda wasza informacja jest dla mnie wazna, prosze prosze pomozcie !!!
POZDRAWIAM WSZYSTKICH

darecki11
Mam dosc samego siebie!!! POMOCY
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
28 maja 2007, 12:31

przez MaRiAnEk 29 maja 2007, 10:56
...
Ostatnio edytowano 20 sie 2007, 22:35 przez MaRiAnEk, łącznie edytowano 1 raz
Offline
konto zablokowane
Posty
738
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 22:36

Avatar użytkownika
przez Róża 29 maja 2007, 11:19
A może na początku zacznij chodzić sam,skoro żona nie chce.Kiedy zobaczy,że to dobrze na ciebie wpływa,że robisz postępy-to będzie jej łatwiej uwierzyć,że jest to wam potrzebne.Marianek ma rację.Nic nie bierze się z niczego.Najbardziej szkoda dzieci.Zacznij sie leczyć,bo meczysz się ty i cała rodzina.Będzie dobrze,trzymaj się.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez red1 29 maja 2007, 23:02
moze gadam od rzeczy ale wydaje mi sie w oparciu o wlasne doswiadczenia ze uswiadomienie sobie jakiegos problemu to pierwszy krok zeby sobie z nim poradzic. ty to zrobiles czyli gratulacje stary. jestes na dobrej drodze. to ty podejmujesz decyzje dotyczace swojego zycia. dlatego obawiam sie ze psycholog nie pomoze jesli ty sam nie zechcesz zmienic siebie. wiesz ze robisz bez sensu do dobry znak zacznij wiec obserwowac siebie zauwazac kiedy zaczynasz sam siebie nakrecac na bezsensowne wybuchy gniewu. ja zawsze styaram sie spojrzec na siebie z boku w takich przypadkach, zaraz potem mowie sobie "wyluzuj i po co to robisz ranisz siebie a za razem innych". tak przyjacielu tez tak mialem. i to nie jest tak ze dzieje sie to samowolnie. to my jestesmy w 99% sterownikami naszego gniewu. to my dorzucamy oliwy do ognia i to my mozemy ugasic ten bezsensowny ogien zimnym prysznicem najlepszej w zyciu zasady"zyj i daj zyc innym". fakt takie jazdy zdarzaja mi sie do teraz. jak z reszta wiekszosci innych ludzi. kazdy kiedys ma zly dzien i zdarzy mu sie wybuchnac. jednak podstawa to starac sie to ograniczac w jak najwiekszej mierze. gniew jedynie moze spalic twoje szczescie rodzinne a jak sam powiedziales nie chcesz tego. zamien gniew na smiech. zamien milczenie na rozmowe. nasi kochani, ktorzy sa czescia naszego zycia musza wiedziec ze ty chcesz to zmienic i robisz cos w tym kierunku. bo to oznacza ze walczysz o lepszego siebie. pamietaj masz jak sam mowisz kochajaca zone i wspaniale dzieciaki. reszta niech dla ciebie bedzie nieistotna. to jest twoje szczescie i ciesz sie z tego a inni beda sie cieszyc z toba. a gdy inni beda to ty tez bedziesz i tak dalej. spirala zawsze sie nakreca ale to my decydujemy w ktora strone idziemy. pozdrawiam. peace!!
Umysł ludzki jest doskonałym przykładem na to, że najlepszy przyjaciel może być najgorszym wrogiem.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
28 maja 2007, 00:22

przez darecki11 30 maja 2007, 21:04
Hej wam!!!
Dzekiuje wam za te rady,samo to ze z kims moge sie tym podzielic moim problemem na spokojnie duzo mi daje a w szczegolnosci takie odpowiedzi jak wasze. Peace tobie dzieki za naprawde swietna wypowiedz i dzieki ze wierzysz we mnie, dzieki tobie wiem teraz ze rzeczywiscie to odemnie zalezy.
Myslalem o tym czy wogole mi lekarz potrzebny i wlasnie od ciebie uslyszalem odpowiedz i teraz wiem ze to ja na 99% podejmuje decyzje mego zycia. Dzieki jeszcze raz i trzymajcie sie pozdrawiam was narazie!
darecki11
Mam dosc samego siebie!!! POMOCY
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
28 maja 2007, 12:31

przez ancynamonka 31 maja 2007, 09:13
drogi darecki,
jestem osoba napewno nie tak doswiadczona zyciowo jak ty, ale mysle, ze mimo tego chetnie mnie wysluchasz.
tez miewam podobne wybuchy agresji. do tej pory ja myslalam (i inni tez), ze to po prostu moj (wredny) charakter. niedawno dowiedzialam sie, ze to moga byc po prostu jakies zmiany chemiczne w naszym organizmie. ale nie o tym.
to, ze na kogos krzyczysz, to (paradoksalnie) oznacza, ze jestes z kims w bardzo dobrych stosunkach i zazylosciach. to nie moje zdanie, psychologowie tak mowia. przypomnij sobie moment, kiedy pierwszy raz przyszedles do nowej pracy. zapewne siedziales cicho i byles spokojny - bylo to dla ciebie nieznane otoczenie, nowi ludzie.
poza tym malzenstwo, w ktorym nie ma klotni to nie malzenstwo. ludzie musza rozmawiac ze soba o problemach. moi rodzice wlasnie dlatego sie rozwiedli, ze nie potrafili ze soba rozmawiac. ja akurat mam partnera, ktoremu karze, zeby czasem na mnie pokrzyczal, zeby pokazal swoje odczucia, bo nigdy tego nie robi. a dziala to na mnie mobilizujaco.
moze to zabrzmi paradoksalnie, ale ja, w moim atakach zlosci powiedzialam mu, zeby mnie mocno przytulil, chwycil za reke. wiem, ze tak sie postepuje z dziecmi niepelnosprawnymi, ktora maja ataki zlosci (w ktorych nawet potrafia sobie cos zrobic), niestety nie pamietam jak sie dokladnie nazywal ten zespol chorob (moze ADHD, nie dam glowy).
w atakach agresji pomysl o swoich dzieciach. czy one naprawde musza to ogladac? wiem, ze sa dla ciebie najwazniejsze!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
21 maja 2007, 00:38

Mam dosc siebie!!!

przez Sinner22 28 kwi 2013, 14:47
Ja też mam dość siebie. Za to że nie jestem asertywna, daje sobie wejść na głowę, że jestem taka grzeczna, cicha, za spokojna, za to, że boję się kogoś urazić, a inni nie wahają się wbijać mi szpilę. Nie chcę taka być, czuję bunt w środku, ale nie mam odwagi wykrzyczeć co mi się nie podoba. Ludzie, co za okropna cecha, jak będziecie mieć dzieci uczcie je owszem, żeby były dobrymi osobami i żeby do drugiego odnosiły się z szacunkiem, ale uczcie je, że mają walczyć o swoje i asertywności, bo asertywność nie oznacza braku szacunku do drugiego. Podnoście dzieciom samoocenę, nie uczcie je, żeby siedziały cicho i nadstawiały drugi policzek, bo ,,przecież w Biblii jest napisane'' , że jak ktoś nas uderzy to trzeba nadstawiać drugi policzek.G..no prawda. Przecież chyba nie można dać się zdeptać nie? Nie trzeba być od razu wrednym dla kogoś i aroganckim, chociaż niektóre chamy i prostaki zasługują żeby ich tak potraktować i pokazać środkowy palec, ale nie można pozwolić sobą pomiatać.... Wiem to, zdaję sobie z tego sprawę, ale nie umiem się postawić k...wa. Czemu mi zależy na opinii jakiś debili? Mam nadzieję, że to się zmieni.
Sinner22
Offline

Mam dosc siebie!!!

Avatar użytkownika
przez rikuhod 29 kwi 2013, 09:31
darecki11, bardzo współczuje ci, musisz być w naprawde ciężkiej sytuacji :( To świetnie, że nie chcesz się temu poddać i próbujesz coś z tym zrobić to już pierwszy duży krok :D

Wiesz nie byłem w takiej sytuacji :( ale znam metodę na relaksowanie się, mi to pomogło. Robi sobie często taką prostą medytacje, a raczej takie wyciszenie . Kłade się na łóżku. Daje przejść wszystkim myślom jakie mam, nie odtrącam ich, po prostu daję im spokojnie przejść. Wsłuchuję się w cisze, albo szum wiatru. Kiedy umysł jest czysty pozostaję chwile w tej ciszy to bardzo relaksuje i poprawia nastrój :) Wiesz czasem jak umysł jest też taki wyciszony to można też znaleźć przyczyny problemów (ja tak miałem) co jeszcze bardziej uspokaja.

To powodzenie wiem że ci się uda :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
441
Dołączył(a)
24 gru 2012, 00:25

Mam dosc siebie!!!

przez vifi 29 kwi 2013, 10:14
Porozmawiaj jeszcze raz z żoną. Powiedz jej że jej obecność może dużo pomóc w terapii. Jeśli dalej nie będzie chciała to idź sam.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do