Nerwica a pseudofilozofowanie

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Nerwica a pseudofilozofowanie

przez Neurotic Guy 07 maja 2007, 13:43
Takie ciagłe analizowanie swoich objawów i ich podłoża to normalka u nerwicowca.Wg mnie to tylko pogarsza sytuacje , bo myslenie nerwicowca jest całkowicie zaburzone i nic mądrego on nie wymysli ( zwłaszcza jak jest pod wpływem stresu ).Czy szukając genezy swoich leków i natrectw dochodziliscie ( filozofowaniem ) do jakis ciekawych ( i absurdalnych ) wniosków ?Wiem ze takie myslenie to błedne koło i mozna sie jeszcze bardziej wkręcic
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 17:42

Avatar użytkownika
przez silesiaster 07 maja 2007, 21:02
no faktycznie cos w tym jest - ja nie dość, ze takie wnioski na temat podloża i ogolnie egzystencji wysnuwam, to chodziłem tez na terapie grupowa i tam elaboraty wygłaszałem i przemyaslenia na temat tych swoich objawów i co i nic:/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
193
Dołączył(a)
09 gru 2006, 20:18

przez sredniowieczna_panna 08 maja 2007, 16:10
ja ogolnie mam sklonnosci do, nazwijmy to, samoanalizy. Nawet, jak jeszcze nie mialam nerwicy (pani psych, u ktorej bylam pol roku temu, twierdzi, ze moglam byc przez ok 1,5 roku w nieleczonej depresji, ale nie wiadomo, bo nie zglosilam sie wtedy do zadnego lekarza, w kazdym razie wtedy to analizowanie sie zaczelo). Teraz wciaz tak analizuje sobie siebie i nie wiem, czy to po prostu jakies upodobanie do psychologii samej w sobie (chcialam isc na ten kierunek studiow), czy to takie babranie sie we wlasnych problemach:/ :(
Posty
75
Dołączył(a)
29 lis 2006, 20:05

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez grown-up19 09 maja 2007, 11:38
ooo skąd ja to znam.... to tzw. ruminacje. u mnie to nie tylko rozmyślania na temat genezy mojej choroby, ale również rozmyślania o sensie życia, najczęściej niekończące się. Codziennie myślę jak to w przyszłości ze mną będzie, jaki to ja jestem nienormalny i znów zaczynam myśleć o tym dlaczego tak jest i jak to zmienić i co? I nic, zawsze kończę w tym samym punkcie: Piotruś, przestań myśleć. Żeby to jeszcze było takie proste...
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
03 sty 2006, 23:03
Lokalizacja
Podkarpacie

Avatar użytkownika
przez bezmuzg 10 maja 2007, 14:13
gdy ja się nad sobą zastanawiam będąc w depresji, to widzę siebie w całej okazałości, czasami bardzo wyraźnie widzę motywy swoich postępków, które wynikają z egoizmu i strasznie mnie to dołuje, jeszcze bardziej, sprawia, że zaczynam nie lubić siebie
God knows you lonely souls
Avatar użytkownika
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
04 maja 2007, 12:47

Avatar użytkownika
przez KawaNadMorzem 11 maja 2007, 00:49
Też tak mam że myślę o sobie o mojej przyszłości, strasznie się tym dołuje bo nie widze siebie nigdzie gdzie bym się dobrze czuł, mam wrażenie że nic nie potrafię robić, że sobie nie poradze sam w życiu. Zastanawiam się jak ja się odnajdę w społeczeństwie, a najbardziej mnie przeraża analiza otoczenia, to wszystko jest takie wtłoczone w schematy że rzygać się chce. Najlepsze jest to że w zasadzie jestem nieśmiały jak cholera i czasami w towarzystwie coś we mnie wstąpi to mogę nawijać jak nakręcony o życiu, jego sensie, o otoczeniu i problemach tego świata , które dla wielu ludzi nie sa świadomymi problemami , ale co najlepsze jest że jak tak mówie to sam sobie uświadamiam wagę poruszanego tematu. Potrafię się sam słuchać, w sensie tym że mówię rzeczy bądź poruszam problemy które gdzieś w mojej głowie są ale w codzinnym życiu poprostu są zaszufladkowane. Może to dziwne co napisałem, no ale...taki juz jestem... :roll:
~`nie wszystko jest takie proste na jakie wygląda...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
81
Dołączył(a)
07 maja 2007, 17:47
Lokalizacja
Z domu, z pracy .... LBN

przez Pstryk 08 cze 2007, 17:26
Hej.
Przez dziesięć lat analizowałam wszystko co robiłam, myślałam, mówiłam. Każdy gest, ruch, słowo poddawałam wielkiemu praniu - to znaczy analizowałam na setki sposobów. No i nic tym nie osiągnęłam a co gorsza gmatwałam się coraz bardziej, straciłam poczucie reala i byłam przekonana, że jestem głupia. Potrafiłam wałkować w głowie to co zjadłam tygodniami zanim nie zjadłam czegoś znowu (miałam anoreksję).
Dwa lata temu wzięłam się za siebie i poszłam do psychiatryka i bardzo mi to pomogło - wyzdrowiałam. A przynajmniej tak było do niedawna, bo obecnie zaczynam przyłapywać się nad wałkowaniem w kółko moich myśli - to znaczy czy dobrze coś nazywam, czy dobrze postępuję - i znowu zaczynam się gmatwać. Nie wiem już, czy coś robie dobrze, czy źle, czy coś oceniam dobrze czy nie.... itd itp.
Pstryk
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do