Kiedy coś robię czuję się brudna i grzeszna?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Kiedy coś robię czuję się brudna i grzeszna?

przez Eutedemis 05 maja 2007, 12:16
Nie wiem czy był już taki temat jeśli się powtórzył to bardzo przepraszam. Nieraz zdarza mi się tak że powiem coś, ktoś zrozumie to inaczej i ja sie obwiniam że powiedziałam coś złego. Albo kiedy byłam mała i miałam "złe myśli" biegałam do mamy i pytałam się po kolei czy to grzech. Było mi strasznie wstyd i czułam że muszę do niej pobiec i się "wyspowiadać" z tego. A co dopiero jak przyszła pierwsza komunia... echhh... czy wy też macie tak, że kiedy coś robicie czujecie się brudni i grzeszni?
Taniec jest ostatnią drogą życia. w tancu wszystkie drogi się zbiegają.
Spróbuj zapalić małą świeczkę zamiast przeklinac ciemnosc.
Każdy taniec jest odkryciem nas samych.
Bo życie to tylko część wielkiego planu, o którym nie mamy pojęcia.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
01 lut 2007, 15:14

przez kolo1250 06 maja 2007, 11:33
Masz osobowość skrupulancką, obwiniasz się o byle szczegół co cię ogranicza w twoich działaniach, ciągłe wyrzuty sumienia, katowanie siebie bzdurami. Weź sobie do serca regułę, że każde zastanowienie się nad swoimi słowami uwstecznia cię i pogłębia chorobę, zaś każde zignorowanie przybliża cie do wyjścia. Nie ma co dramatyzować ani walczyć. To nie walka bo nerwica lubi walkę nawet jeśli wydaje ci się po głębokiej analizie że tak jednak nie popełniłaś błędu i to nie był grzech to nic dobrego. Nad bzdurami nie można się rozkminiać ani nimi zajmować, najlepszy sposób ignorowanie i robienie rzeczy naprawdę potrzebnych. Powodzenia.
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
18 kwi 2007, 12:11

przez cinnamon_inspiration 06 maja 2007, 11:38
Ksiadz z mojej bylej szkoly kiedys sie wypowiadal wlasnie na ten temat. Uwazal, ze ludzie sa zbyt skrupulanccy jak to powiedzial kolo. Ja tez jestem wierzaca, ale podchodze do tego inaczej. Po co Bog dawalby nam zasady, jesli bylibysmy idealni?
Posty
273
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:18

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

re

Avatar użytkownika
przez Homer Simpson 06 maja 2007, 17:46
Ja zawsze swoje ruchy i mysli porownuje do swoich autorytetow. Np. zastanawiam sie co w danej chwili zrobilby Jan Pawel II czy moj pradziadek (nie znalem go osobiscie, ale mama zawsze mi opowiadala jaki byl i co zrobil, nawet uratowal pewna osobe z Majdanka podczas drugiej wojny swiatowej). To porownywanie sie jest strasznie meczace i stresujace gdyz ciagle mam mysli ze nie zrobilem czegos tak jak nalezalo lub zle mysle. Np. ze za malo pomagam w domu, jestem zbyt wybredny i leniwy, itd.
Doh...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
07 sie 2006, 12:27

przez Eutedemis 06 maja 2007, 19:50
dzięki za pomoc. Postaram się z tym walczyć. Mnie już tak nie męczy jak kiedyś już lepiej. I wreszcie powiedziałam komuś w całości co mi jest, co prawda nie jest to nikt ze szkoły ani nic ale zawsze lżej. Pozdrawiam
Taniec jest ostatnią drogą życia. w tancu wszystkie drogi się zbiegają.
Spróbuj zapalić małą świeczkę zamiast przeklinac ciemnosc.
Każdy taniec jest odkryciem nas samych.
Bo życie to tylko część wielkiego planu, o którym nie mamy pojęcia.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
01 lut 2007, 15:14

Re: Kiedy coś robię czuję się brudna i grzeszna?

przez apsik84 08 maja 2007, 00:13
Eutedemis napisał(a): Albo kiedy byłam mała i miałam "złe myśli" biegałam do mamy i pytałam się po kolei czy to grzech. Było mi strasznie wstyd i czułam że muszę do niej pobiec i się "wyspowiadać" z tego. A co dopiero jak przyszła pierwsza komunia... echhh...


dokladnie! mialam identycznie!! po prostu pare razy dziennie potrafilam przyjsc do mamy i sie spytac czy cos co zrobilam bylo grzaechem! i to jeszcze z ogromnym płaczem, histeriami, lękami... z tym sobie dałam rade, ale niestety takie granice sobie ustawiłam jako dziecko, że niedawno to wszystko wybuchło z podwojoną mocą... nie chce cie straszyc oczywiscie, bo zycze Ci abys NIE skonczyła jak ja... mysle że powinnaś uważać i starać się włączać w sobie czerwone światełko kiedy przychodzi do ciebie poczucie winy i mieć świadomość że raczej to nerwica niesłusznie ci je wmawia... Nie jestesmy idealni. Szkoda że ja to tak późno zrozumiałam...
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

Avatar użytkownika
przez nike2013 12 maja 2007, 12:01
Witaj Eutemidis! Widzisz nie tylko ty masz taki problem, ja i również inne osoby też . I jeśli teraz wszyscy tutaj obecni dochodzimy wspólnie do wniosku, że nerwica niesłusznie wmawia nam te mysli to znaczy, że to my mamy rację a nie ta cholerna choroba!!!!
Czasem gdy myślę racjonalnie, mówie sobie: luz przecież nic się nie stało, ale gdy mnie znowu coś nachodzi pojawia się taka myśl: A MOŻE JEDNAK NIE.... A MOŻE TO MOJA WINA .... A MOŻE ZROBIŁEM COŚ ZŁEGO.... Ale mocno wierzę w to, że kiedyś zapanuje nad swoimi myslami w 100%..
Możesz poczytac moje posty w tym temacie: http://www.forum.nerwica.com/viewtopic. ... highlight=
A jakbyś kiedyś chciała pogadać to zapraszam na priv :D
Jedni powinni w nagrodę żyć po raz drugi, inni za karę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
03 lut 2007, 19:39
Lokalizacja
K-PAX

Avatar użytkownika
przez niqqa 28 maja 2007, 02:13
Ja tez tak mam ale raczej nie ze slowami ale z czynami.

Mam 21 lat a wciaz wydaje mi sie , ze nie powinnam robic wiele rzeczy. Wydaje mi sie ze robie cos zlego, ze bym zle wypadla w oczach moich bliskich.

Np. do niedawna mialam problemy w kontaktach z mezczyznami ( i w sumie nie wiem czy nadal nie mam, ale nie mam jak sie przekonac bo aktualnie jestem singlem) ale moj problem dotyczyl sfery erotycznej.

Kiedy z moim partnerem robilismy cos, co dwoje ludzi robi za zamknietymi drzwiami sypialni (choc tego naprawde chcialam) to myslalam, ze robie cos grzesznego, ze moi bliscy by o mnie pomysleli baaardzo zle..... (chociaz wiem, ze tak by nie bylo) ale te mysli byly bardzo silne.

Pozdrawiam!
Niebo jest na wyciągnięcie ręki,tylko ciągle nie wiemy jak tam dojść....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
17 sty 2006, 22:32

przez Stokrota 03 cze 2007, 09:13
Bieganie do mamy to nie było jeszcze najgorsze...ja nie biegałam do mamy bo miałam 13 lat wydawało sie ze jestem duża dziewczynka. ryczałam po nocach bo dręczyły mnie wyrzuty sumienia...spowiadanie sie to był koszmar! analiza co było grzechem a co nie analiza analiza analiza analiza...i godzinne modlitwy wypowiadanie tego samego miliardy razy póki kazde słowo nie było odpowiednio uwydatnione wyraźne i oddzielone od poprzedniego...i ryk w nocy bo nie dawałam rady...najgorsze było to że byłam z tym sama...rodzice wydzierali sie na mnie bo jak kto zaczął ingerować w to co robie to byłam agresywna a bałam sie powiedzieć co mnie dręczy żeby mi nie przypięli etykiety nienormalna....Łamie od niedawna granice tej choroby i kochani jest cudownie! wiem ze to trudne bo to co dla innych było normalne dla mnie było grzechem...moje kontakty z facetami sie poprawiły na lepsze i zaakceptowałam to ze seks jest we mnie i wokół :D pozdro!
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
10 maja 2007, 08:53
Lokalizacja
Wałbrzych

przez apsik84 13 cze 2007, 18:33
stokrotka zupelnie Cie rozumiem :)

jeszcze pewnie klękanie prościuteńko i pięknie złożone rączki :) no... ja miałam mnóstwo bluznierczych myśli które mnie wykańczały i godzinami potrafiłam się modlić, zeby w końcu było dobrze...a o spowiedzi i tych analizach juz nawet nie wspomnę ehh.. dopiero teraz wykraczam poza wczesniej ustawione przez siebie granicę...

i tak jak mowisz - kontakty z facetami i jakaś taka kontrola bez przerwy...

jak Ty - trochę wyluzowałam ;)

trzymajcie sie!
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do