Jestem dumna że mam tą chorobę

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Jestem dumna że mam tą chorobę

przez 83alicja 27 mar 2007, 12:54
O mojej chorobie wiedzą (oprócz lekarzy) cztery osoby: moi rodzice, siostra i mój chłopak. Przed innymi to ukrywam. Ale czasami mam ochotę wszystkim powiedzieć, bo mimo że jest mi bardzo ciężko, to czuję się jakaś taka "wybrana", inna niż większość, dumna, że mam chorobę psychiczną (czy to co piszę jest głupie?). Widzieliście film "Piękny umysł"? Przecież taki geniusz był chory. A ja... też jestem matematyczką :)

A Wy ukrywacie swoją chorobę czy wszyscy wiedzą?

Cieszę się że znalazłam to forum, nareszcie mogę WYKRZYCZEĆ ŻE JESTEM CHORA!!!!!!!!! :)
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
26 mar 2007, 18:02
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez GRACJA 27 mar 2007, 16:07
Witaj 83alicja. NIe wiem o jakiej chorobie piszesz. Ja nie jestem dumna z mojej choroby-nerwicy . Uważam ją raczej jako porażkę mojego życia, ponieważ dzięki niej wypadłam zupełnie z życia społecznego i rodzinnego. Źle się z nią czuje. Nie, nie wszyscy wiedzą o mojej chorobie. Ze znajomych - tylko jedna osoba też chora na nerwicę, Z rodziny - moje dziecko /30 lat/ które mnie dobrze rozumie i moje rodzeństwo tj brat i siostra. Oni dowiedzieli sie niedawno na co ja choruje / achoruje od lat/ i to tylko dlatego że mnie zdenerwowali swoją postawą wobec mojej osoby. Miałam poczucie, że mnie ciągle atakują i krytykują. Teraz gdy już wiedzą o mnie wszystko milczą na temat mojej choroby. Unikają tego tematu. Myślę że poprostu tego nie rozumieją-boją się tej choroby. Dla wielu ludzi nerwica to jak ciężka nieuleczalna choroba psychiczna. Ja nie staram się im tego tłumaczyć. Nie mam na to siły. Jednak w Twoim przypadku - czy mi sie wydaje?, Czy Ty znalazłaś zrozumienie wśród bliskich? Jeśli tak to wspaniale- to pomaga w wyleczeniu. Życze Ci szybkiego powrotu do zdrowia. Pozdrawiam
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

przez 83alicja 27 mar 2007, 17:02
O mojej chorobie piszę w wątku "mycie rąk...", tam się dowiesz na co choruję.

Tak, rodzina mnie rozumie, przynajmniej na tyle na ile są w stanie, pomagają mi, mój chłopak także (nie wiem jak on jeszcze ze mną wytrzymuje).

Nie podoba mi się, że administrator zmienił tytuł tego wątku na "Jestem dumna że mam tą chorobę" - ja tak nie napisałam, napisałam "dumna z choroby?" czy jakoś tak.

I to nie jest tak... Mi też ona zniszczyła życie, jest najgorszą rzeczą która mi się w życiu przytrafiła.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 4:58 pm ]
Aha, mam ochotę ale nie mówię innym o mojej chorobie, bo nie zrozumieją że takie coś jest chorobą, i to taką uciążliwą.
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
26 mar 2007, 18:02
Lokalizacja
Śląsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez nitka1183 27 mar 2007, 21:25
O mojej chorobie wiedzą właściwie wszyscy znajomi i rodzina, nie ukrywam się, aczkolwiek o wielu natręctwach mówie tylko psychiatrze żeby "normalnych" nie wystraszyć hehe
Offline
Posty
92
Dołączył(a)
23 sty 2007, 08:22
Lokalizacja
3miasto

Re: Jestem dumna że mam tą chorobę

Avatar użytkownika
przez MarionetaDeTrapo 28 mar 2007, 08:28
83alicja napisał(a):czuję się jakaś taka "wybrana", inna niż większość, dumna, że mam chorobę psychiczną


Mysle, ze w Twoim przypadku ta duma to swego rodzaju mechanizm obronny, tak jak Hiob probujesz sobie wytlumaczyc cierpienie, bo inaczej mozna zwariowac jeszcze bardziej zadajac sobie pytanie dlaczego to wlasnie sie mi przytrafilo.

Ja dumny z choroby nie jestem, jest to rowniez moja najwieksza porazka zyciowa, uniemozliwiajaca mi milion rzeczy oraz rujnujaca mi cale zycie. Byc moze jak w Pieknym umysle schizofrenia pomagala rozszerzyc spektrum myslenia, tak nerwica wrecz odwrotnie go zaweża jedynie do naszej wlasnej osoby, niezliczonych chorob wyimaginowanych i nieuzasadnionych lęków, także zupelnie można zapomniec o kreatywności i jakimkolwiek twórczym działaniu.

83alicja napisał(a): Przecież taki geniusz był chory. A ja... też jestem matematyczką :)


Studiuję kierunek związany również z matematyką i zastosowaniami komputerowymi w pewnej dziedzinie, jednak choroba wcale mi nie pomaga. :(
Ostatnio edytowano 28 mar 2007, 16:52 przez MarionetaDeTrapo, łącznie edytowano 2 razy
Posty
24
Dołączył(a)
11 lut 2007, 10:12

Avatar użytkownika
przez Mona75 28 mar 2007, 09:02
Większość moich znajomych wie o mojej depresji. Niektórzy z nich twierdzą że to po prostu sobie wmówiłam, nie rozumieją mojej niechęci do ludzi i jakiegokolwiek działania. Był czas kiedy nie opowiadali przy mnie dowcipów o wariatach, żeby mnie nie urazić. Rodzina też wie, reagują dosyć pozytywnie, ale nie mam w nich wsparcia. Najtrudniej było wytłumaczyć to moim dzieciom, co się ze mną dzieje (10 i 7 lat)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez ashley 28 mar 2007, 10:39
Wiesz co, no mi się nie wydaje, że choroba jest powodem do dumy. Dobrze że tak pozytywnie do tego podchodzisz ale przecież stanem normalnym jest zdrowie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Avatar użytkownika
przez Róża 28 mar 2007, 10:48
Ja zawsze wstydziłam się swojej "choroby",nawet sama przed sobą.Nie chciałam tak żyć,pewnie dlatego wreszcie wygrałam po wielu latach męczarni samej ze sobą.
...Byc moze jak w Pieknym umysle schizofrenia pomagala rozszerzyc spektrum myslenia, tak nerwica wrecz odwrotnie go zaweża jedynie do naszej wlasnej osoby, niezliczonych chorob wyimaginowanych i nieuzasadnionych lęków, także zupelnie można zapomniec o kreatywności i jakimkolwiek twórczym działaniu.-MarionetaDeTrapo ujął to świetnie.
Moim pierwszym krokiem do przebudzenia było coś co powiedział mi chłopak chory na schizofrenię,gdy się użalałam nad sobą(wstyd)-"w życiu trzeba twardym być nie miękkim" ;) Tak mnie zezłościła i zawstydziła moja miękkość,że zaczęłam walczyć jak szalona o wolność.Bo ja miałam szansę na wyleczenie on nie.Bo to ja sobie hodowałam tę chorobę i rozwijałam w sobie,bo wolałam myśleć,jaka ja jestem biedna,jak nic mi nie wychodzi,jak mi ciężko żyć ,że nie umiem sobie dać rady z niczym itd.To ja kierowałam swoim umysłem,świadomością i podświadomością.Wstydzę się nadal.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez MarionetaDeTrapo 29 mar 2007, 10:43
Ewentualnie możemy przeredagować dumę z nerwicy na szczęście w nieszczęściu, że to nie schizofrenia.

Jak jest pokazane w Pięknym umyśle, główny protagonista nie zdawał sobie sprawy, że jego przyjaciel, z którym mieszkał w akademiku, rozmawiał, który go od czasu do czasu odwiedzał, to złudzenie, wytwór pieknego, ale chorego umysłu. Myślę, że nawet sam widz, zaczyna wierzyć w teorię, iż cały spisek i praca dla wywiadu to wytwór wyobrażni, dopiero w momencie, gdy dziecko bohatera prawie zostaje utopione w wannie, bo ten jest przekonany, że jego przyjaciel się nim opiekuje.

Wniosek: my potrafimy nazwać to co nas boli, skąd lęki pochodzą, gdzie jesteśmy nadspuci, schizofernicy nie odróżniają rzeczywistości od fantazji i nie mogą pogodzić się z tym, iż najpiększejsze chwile, które przeżyli, tak naprawdę nie istniały.
Posty
24
Dołączył(a)
11 lut 2007, 10:12

przez samotny 29 mar 2007, 13:01
Fakt faktem wielu wybitnych ludzi chorowało na NN m.in sam Tesla - prawdziwy genisz fizyki. Ja nie jetem ścisłowcem studiuję stosunki międzynarodowe, ale dla mnie NN to nic innego jak rak duszy. Po prostu wykańcza mnie codziennie, nienawidzę się sam przez to że jestem taki słaby, że akurat mnie dorwał taki los, nie jestem dumnny z tego, bo cierpienie psychiczne jest gorsze niż fizyczny ból. Przy 4 latach walki z NN i przy lekkim stadium depresji mam już po woli dość. Czasami przeklinam dzień kiedy się urodziłem, ż akurat mnie takie chamstwo dorwało i od 4 lat nie nawidzę własnych urodzin, które znowu pechowo wypadają na jutrzejszy dzień. Mimo NN zdałem LO, studiuję - przez tą chorobę po woli nie czuję już nic, nie umiem się z niczego cieszyć, kochać, śmiać się, a w swoje urodziny dostaję maksymalnego doła, przed znajomymi cały czas gram kogoś kim nie jestem, udaję że jestem szcześliwy, choć ostatnio przestaje mi to już wychodzić. Dzisiaj byłem u swojej psychiatry , która mi powiedziała że fevarin który odstawiłem na jakiś czas mam brać znowu przez pół roku. Generalnie trafniej o swoim stanie ducha mogę tylko powiedzieć słowami mojego ulubionego zespołu massive attack "Tak jak dusza bez umysłu W ciele bez serca Brakuje mi tego wszystkiego....."
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
18 maja 2006, 16:18
Lokalizacja
Opole

przez 83alicja 29 mar 2007, 20:35
To, że napisałam, że jestem dumna z tego, że jestem chora, nie znaczy wcale, że mi z tym dobrze! Ta choroba niszczy mi studia, więc niszczy przyszłość.
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
26 mar 2007, 18:02
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez MarionetaDeTrapo 29 mar 2007, 20:46
Nikt też nie napisał, że czujesz się dumna z tego w sensie zadowolenia. Jednak powinnaś bardziej szczegółowo nakreślić, to co przez swoją dumę rozumiesz.

Oceniamy Cię a raczej Twoją wypowiedź tylko na podstawię paru linijek tekstu, a wynika z niej jedynie konkluzja porównywalna do tej jaką pocieszają sie niektórzy schizofrenicy, że ich przypadłość to choroba królewska, a migrenowcy, że ich bolączka to choroba szlachecka tzw. globus.
Posty
24
Dołączył(a)
11 lut 2007, 10:12

przez Klezus 05 kwi 2007, 18:30
Zgadzam się z 83alicja. Mnie ta choroba dużo nauczyła. Zaczełem zauważać rzeczy których "normalni" nie widzą wcale i rozumieć innych.
Czlowiek staje sie inny ale czy gorszy? :?: ;)
Człowiek jest tyle wart ile jest w stanie zrobić dla drugiego człowieka...

Chcesz porozmawiać na temat NN pisz na pw...
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
24 sty 2007, 16:27
Lokalizacja
Poznań

przez Philips 15 sie 2007, 18:42
Ja sam dowiedziałem się że to choroba dopiero wczoraj..
Wcześniej myślałem że po prostu jestem nienormalny...
Nie jestem pewien czy mam być dumny czy niezadowolony...
Jeszcze nie doświadczyłem poważnych problemów spowodowanych chorobą, więc nie mam co narzekać...
Jeszcze nikt o tym nie wie... nie mam zamiaru nikomu mówić... nie wiem dlaczego... nie odczuwam potrzeby dzielenia się tą informacją z innymi...
Chociaż czasem się zastanawiałem... niektórzy mi mówili wprost: "Jesteś dziwny"... ja tylko potwierdzałem obracając to w żart... Teraz już wiem o co chodzi... i myślę że łatwo nie będzie... zwłaszcza że mam świadomość że jestem chory....
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
14 sie 2007, 23:59
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 19 gości

Przeskocz do