Natrętne myśli na temat śmierci....

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Natrętne myśli na temat śmierci....

przez tigaraka 25 sty 2006, 14:12
CZY MACIE NATRECTWA TYPU: boicie sie, macie leki na temat ze ktos z waszej rodziny nagle umrze, lub ze juz umarl i ta osoba ktora jest przy was to juz nie wasz np. brat tylko ktos obcy, bo np. wymysliliscie ze brat umarl. co w takich przypadakch wam pomaga???
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
22 gru 2005, 17:25

Avatar użytkownika
przez Patrycja 26 sty 2006, 16:18
Ja tak miałam. pomogło mi uświadomienie sobie,że cokolwiek się stanie nie mam na to wpływu,ani nie moja to wina. Bo boimy się o to z pobudek egoistycznych,że czegoś sie nie zrobiło,nie powiedziało,albo powiedziało. Musisz sie też nastawić :nikt w mojej rodzinie nie umrze koniec kropka,to tylko mysli do,których mam prawo i cokolwiek nie pomyslę nie ma to żadnego wpływu na rzeczywistośc. Z tymi myslami natrętnymi to jest tak: im bardziej sobie ich zabraniamy,tym wracają ze zwiększoną siła. Ja osobiscie nie mam z tym problemu,bo wiem,że sama myśl to nic złego i nie świadczy o mnie,to czyny świadczą o człowieku. A od myśli do czynów daleko. Czasem mi takie schizy :shock: i paranoje :shock: przychodzą do głowy,takie głupoty :shock: ,ale wcale sobie tego nie zabraniam. Bo to tylko mysli (och jakbym Wam napisała jakie czasem mam psychopatyczne :D hehe). Myśli nawet najbardziej przerażające to tylko mysli,a powtarzaja się te których się boimy. A mysli nie ma się co bać,bo są naturalne: raz mądre,raz głupie,raz dobre,a raz krwiożerczo-psychopatyczne :twisted: ,a czasem i erotyczne :oops: KAŻDE NORMALNE! :D ps: a napewno i tak nikt nie ma tak głupich jak ja! :D :D :D
nie graj, nie udawaj, nie popisuj się,nie wstydż się siebie!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
130
Dołączył(a)
04 sty 2006, 18:30

przez Magnolia 26 sty 2006, 17:07
Dzięki Patrycja...wiem,że odpisywałaś komu innemu,ale żaden post jeszcze mi tak nie pomógł jak Twój :D gracias :lol:
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
08 lis 2005, 10:27

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Patrycja 26 sty 2006, 18:29
bardzo mi miło :D
nie graj, nie udawaj, nie popisuj się,nie wstydż się siebie!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
130
Dołączył(a)
04 sty 2006, 18:30

przez tigaraka 27 sty 2006, 08:45
patrycja - sorry za prosbe, ale wymien niektore z tych swoich psychopatcznych mysli :D plissss
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
22 gru 2005, 17:25

Avatar użytkownika
przez agnes635 27 sty 2006, 11:22
Ja bardzo się boję śmierci kogoś bliskiego wiem napewno,że wtedy moje życie tez by się skończyło.Mam wrażenie,że nie pozbierałabym się.Dlatego staram się o tym wogóle nie myśleć i nie myślę bo bym zwariowała zwłaszcza w"gorszy czas".My chyba wszyscy za dużo myślimy. :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
365
Dołączył(a)
22 sty 2006, 21:42

Avatar użytkownika
przez Patrycja 27 sty 2006, 11:35
Tigaraka! Chciałabyś żebym napisała Ci coś co będzie podobne do twoich myśli,żeby przekonać się,że nie jest to nienormalne. Sęk w tym,ze człowiek ma miliardy myśli dziennie,z większości nawet nie zdaje sobie sprawy,na niektórych się skupia bądż nie. Twój problem to własnie skupienie się na jednej z owych myśli,nieakceptacja jej lub poczucie,że jest "dziwna" "nienormalna". Wtedy taka mysl narasta,zaczyna człowieka przesladować,zaczynasz zastanawiać się nad nią skupiać i analizować. Zabraniasz sobie o tym mysleć ,a jednocześnie myslisz coraz intensywniej. To całkiem NORMALNY proces. I czegokolwiek nie dotyczyłyby Twe mysli to nie jest to nic złego. Częstym problemem jest konflikt między nienawiścią a miłością (kocham kogoś więc nie mogę być na niego zły) ,albo bliużnienie w kościele,podczas modlitwy itp. W pierwszym przypadku trzeba sobie uswiadomić,ze masz prawo złoscić się na kogoś,a to wcale nie znaczy,że go nie kochasz. W drugim zaś,że Bóg jest od nas 10000 razy madrzejszy i choćbys go wyzwała od najgorszych,to on przecież wie o co chodzi,wie,że masz z tym problem i,ze naprawdę tak nie myslisz :D jeśli chodzi o mysli o morderstwach i zabijaniu,to dopóki nie wprowadzasz ich w czyn jest ok! O rany pomysleć sobie nie można :D :?: Więcej luzu do siuebie i swoich myśli. To bowiem TYLKO mysli. Mamy ich w ciagu dnia miliardy. :D
nie graj, nie udawaj, nie popisuj się,nie wstydż się siebie!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
130
Dołączył(a)
04 sty 2006, 18:30

przez tigaraka 27 sty 2006, 12:29
dzieki patrycja. co do zlych mysli o Bogu,lub na inny temat to mysle ze Bog mnie rozumie w wielu przypadkach i zatrzymuje to wszystko w obrebie mysli tylko i nie pozwoli mi zrobic tego w czynach. to mnie stawia na nogi i od razu slonce sie pojawia :))
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
22 gru 2005, 17:25

Avatar użytkownika
przez Patrycja 27 sty 2006, 12:47
Myslałaś już o wizycie u psychologa?to naprawdę pomaga. Ja chodze i wiele rzeczy wydaje mi się prostsze niż kiedyś. Dowiedziałam się np. że za dużo od siebie wymagam,że dąże do ideału,że traktuję siebie gorzej niż innych i tym podobne.Czasem organizm ma już dość i daje to do zrozumienia własnie w postaci natręctw (służą one przecież do rozładowania bardzo silnego stresu). Nic nie bierze się bez przyczyny. pamiętaj jednak,że jest to normalne zjawisko naturalny sposób na silny stres. Myślę,że powinnaś się zająć właśnie żródłami tego stresu (z psychologiem),a nie skupiać czy bać się natręctw,które są tylko objawem nerwicy. a nerwica jak wiadomo jest chorobą wyleczalną! to tak na pocieszenie,żeby nie bać się,ze dzieje się z nami coś "dziwnego". to poprostu nasza stara znajoma nerwiczka :D co do Boga-to kto jak nie On lepiej nas może znać i rozumieć. ja myslę,że on nie jest srogi zły,lecz kochający i wyrozumiały :D I wybacza wszystko,a wogle dla niego to czym my się przejmujemy to pikuś ;)
nie graj, nie udawaj, nie popisuj się,nie wstydż się siebie!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
130
Dołączył(a)
04 sty 2006, 18:30

przez tigaraka 27 sty 2006, 13:43
bylam kiedys u psychologa (jako dzieko) i wykryto u mnie nerwice ale jeszcze wtedy nie mialam jakichs leko i tych spraw. nie chce isc do pscyhologa, mysle ze na razie umiem sobie jeszcze sama z tym poradzic :)
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
22 gru 2005, 17:25

przez janek 27 sty 2006, 13:47
tigaraka napisał(a):bylam kiedys u psychologa (jako dzieko) i wykryto u mnie nerwice ale jeszcze wtedy nie mialam jakichs leko i tych spraw. nie chce isc do pscyhologa, mysle ze na razie umiem sobie jeszcze sama z tym poradzic :)

ja uważam dokładnie tak jak Ty... ale wszyscy z którymi rozmawiam - mający za sobą walke z tym choróbstwem stwierdzają że to nie takie proste i bez dobrych, rzetelnych psychologów i TERAPII się nie obędzie... na razie jestem twardy jaś-samoś i mam nadzieje że wygram sam z soba tak jak i Ty z soba. Mimo wszystko jedną wizyte u psychologa juz niedługo sobie sprawie aby wykluczyć pewne inne sprawy..
Pozdrawiam
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
29 gru 2005, 15:17
Lokalizacja
Szczecin

Avatar użytkownika
przez Patrycja 28 sty 2006, 13:02
janek! Dobra decyzja! Zobaczysz co i jak,a potem zdecydujesz czy chodzić czy nie. W życiu trzeba spróbować wszystkiego ;) ,a skąd możesz wiedzieć czy potrzeba Ci psychologa czy nie skoro u niego nie byłes,no nie? Odwazna dobra decyzja! powodzenia :D Tigaraka zrobisz jak uważasz jednak z tego co czytam to twoje lęki są dośc silne,warto się tak męczyc?
nie graj, nie udawaj, nie popisuj się,nie wstydż się siebie!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
130
Dołączył(a)
04 sty 2006, 18:30

Avatar użytkownika
przez Marzena 31 sty 2006, 03:13
hej !ja tez mam takie obawy tym bardziej ze mam w domu chorego ojca na raka i boje sie co sie stanie jak go zabraknie jak to przejde i zdana bede na matke ktora mnie dołuje i ciagle powtaza ze ona nie wyobraza sobie zycia bez meza z wszystkim tyłek mi truje a jak ojca zabraknie to chyba mnie wykonczy.Pozdrawiam pa
Pozwólcie mi życ!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
31 gru 2005, 22:24

przez kate80 31 sty 2006, 08:05
Ja też mam z tym problem. Tym bardziej, że jakis czas temu zmarł mój tata :cry: i to wszystko się nasiliło. Ostatnio to nawet sobie wymyśliłam, że może zmarł bo kiedyś tam sobie o tym pomyślałam, że zabraknie rodziców i " wykrakałam". Teraz palanujemy ślub z moim narzeczonym a ja boję się być szczęśliwa bo myślę o tym najgorszym. Popieprzone to wszystko :(
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
03 sty 2006, 18:56
Lokalizacja
jaworzno

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do