Mania na temat Boga

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez Marlena ateistka 19 sty 2008, 13:08
Do wszystkich nerwicowców na tle religijnym: Też to miałam i na razie wyszłam każdemu radze schemat leczenia wiem że dziwny ale mi pomaga:
1. Najpierw około miesiąca ustabilizować się lekami
2. Następnie czytać gazetę ,, Fakty i Mity'' i poczytać około 10 numerów nawet jak nie chcecie musicię się zmusić! Każdy numer czytać od dechy do dechy oraz przestać uprawiać praktyki religijne pacierz i mszę na co najmniej pół roku.I nigdy nie czytać gazet religjinych i za pół roku będziecie zdrowi!! DO dzieła :smile:

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:48 pm ]
Ja traktuje swoją NN na tle religijnym jak raka i wyobraziłam sobie że jest to rak piersi wiem ze to dziwnie zabrzmi ale :
lewa pierś to tradycja prawa to wiara
jajnik to kościół czyli msza i modlitwa
Gazeta ,, Fakty i Mity'' to chemioterapia a nie chodzenie do kościoła to hormonoterapia

Rak jest na prawej piersi na początku nie operacyjny po chemioterapia( fakty i mity) i przestaniu chodzić do kościoła(hormonoterapia) zmniejszył się. Następnie usunełam chora pierś (wiarę) czytając książkę bóg urojony richarda dawkinsa. Nie mam piersi (wiary) ale mam zpokój i zdrowie coś za coś. Teraz myśle o apostazji wystąpieniu z Kościoła jako ,, doleczenie mojej nerwicy''. A wy co sądzicie o moim porównaniu, interesuje się onkologią i NN traktuje jak raka czyli ostro i radykalnie :smile:
Posty
13
Dołączył(a)
11 sty 2008, 16:01

przez sredniowieczna_panna 28 sty 2008, 22:23
nie zgodze sie z Marlena. Tzn czytalam w innym temacie, przez co przechodzi i nie dziwie sie jej podejsciu... Ale nie uwazam, aby lekarstwem dla KAZDEGO odczuwajacego leki czy natrectwa zwiazane z religia lekarstwem bylo odejscie od Kosciola.

Wrocilam na to forum, bo te moje leki religijne wciaz we mnie tkwia. Tzn to przedswiadczenie, ze jestem złym człowiekiem i pojde do piekła. I mi z tym bardzo smutno, bo wiem, ze tak byc nie powinno i chciałabym bardzo, aby moja wiara nie opierała sie tak bardzo na strachu i wzajemnosci (w sensie "zrobisz to, to zostaniesz ukarany lub nie zostaniesz ukarany"), ale bardziej na milosci do Boga i na radosci z bycia Jego dzieckiem.

Ostatnio czesto mam takie wrazenie, ze mam balagan duchowy i ze ciazy we mnie duzo jakichs win. Tzn odczuwam czasem jakis lęk i od razu identyfikuje go z winą, bo kiedys w kosciele ksiadz powiedzial, ze jak sie ma brudne sumienie, to ono ciąży... Więc lęk nie wiadomo skad identyfikuje jako jakieś zło... A wydaje mi sie to troche bez sensu. Bo jak tak na trzezwo pomysle, co robie zle, to sa to rzeczy, z których sie spowiadam, czyli kłótnie, złościwości wobec innych ludzi itp. Ale ten lęk teraz przybiera forme "moze sie zle spowiadasz". :( A nieraz juz szlam do spowiedzi i mowilam cos, co wydawalo mi sie byc grzechem, i slyszalam "to nie jest grzech". Np. to, ze sie rozpraszam w Kosciele i ze mi nieswiadomie do głowy jakies mysli nalatują. A to właśnie powoduje u mnie najwieksze poczucie winy:( I przez to ostatnio w kosciele jest mi smutno... I owszem, moglabym o tym pogadac z ksiedzem, ale jestem swiadoma, ze powinnam z psychologiem...

Zanim weszlam dzis na forum, siedzialam i sie uczylam, i znow naszedl mnie taki niepokoj. I znow go zidentyfikowalam w ten sposob. To takie uczucie, jakby mi bylo z jakiegos powodu smutno i ciezko. Wtedy sie za bardzo skupiam na swoim wnetrzu.

Codziennie modle sie, abym nie była taka rozlatana... I cały czas taka jestem:( Co interpretuje jako "robie cos zle i nie probuje tego naprawic". W sensie duchowym, a nie psychicznym. A chyba powinnam po prostu pojsc do psych...
Posty
75
Dołączył(a)
29 lis 2006, 20:05

Avatar użytkownika
przez Margaret 16 lut 2008, 22:50
No to ja już szczerze zgłupiałam. Wy tutaj na NN macie podobne objawy do mojego zaburzenia :? to w końcu ja mam urojenia czy natręctwa? :roll: wiecie co wolę moją podkategorie schizofrenii bo to mniej skomplikowane....
Odcięli aniołom skrzydła, bo dawały wolność.
Odarli ich z szat, gdyż były za piękne.
Obrzucili je błotem, bo białą skórę miały
Teraz stoją ranne, nagie, brudne
Lecz nadal doskonałe...
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
255
Dołączył(a)
01 lut 2007, 13:41

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Problem nie lezy w Kosciele.

Avatar użytkownika
przez tweety 16 lut 2008, 23:44
Również mam problemy z natręctwami religijnymi, ale zwalanie na kościół jako instytucje i namawianie do zerwania z modlitwą, itp. - to kolejna skrajność. W natręctwach nie pomoże ucieczka od tematu, bo jeśli nie ten, to inny. Jak ktoś mądry pisał już na forum: "jak nie choroba jąder to atak Marsjan":), spodobało mi się to określenie, ale to prawda. Wiem coś o tym bo męczę się z chorobą ponad 12 lat i dotknęła w różnym czasie wszelkich dziedzin. Polecam film. Zaznaczam, że nie jestem jakimś dobrym chrześcijaninem , a nawet mam świadomość że dość cienkim.
Wiem, że w przypadku natręctw religijnych ważne jest byście zdali sobie sprawę, iż TE MYŚLI NIE POWSTAJĄ Z WASZEJ WOLI. Starajcie się nie rozmyślać o konsekwencjach tych myśli, nawet jeśli dotyczą poważnych spraw. Powiem Wam coś jeszcze. W nauczaniu Kościoła jest taka opinia, iż w przypadku konfliktu myśli, będąc w takim stanie jak my z nerwicą, należy rozważać sprawę na swoją korzyść, czyli: na pewno to się nie wydarzyło, to nie moja wina. Wiem, że to trudne, ja sam mimo wielkiej wiedzy i dużego doświadczenia, zmagam się z tym na co dzień.
cdn.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
14 lut 2008, 18:07

Re: Problem nie lezy w Kosciele.

przez sredniowieczna_panna 18 lut 2008, 15:41
tweety napisał(a):Wiem, że w przypadku natręctw religijnych ważne jest byście zdali sobie sprawę, iż TE MYŚLI NIE POWSTAJĄ Z WASZEJ WOLI. Starajcie się nie rozmyślać o konsekwencjach tych myśli, nawet jeśli dotyczą poważnych spraw. Powiem Wam coś jeszcze. W nauczaniu Kościoła jest taka opinia, iż w przypadku konfliktu myśli, będąc w takim stanie jak my z nerwicą, należy rozważać sprawę na swoją korzyść, czyli: na pewno to się nie wydarzyło, to nie moja wina. Wiem, że to trudne, ja sam mimo wielkiej wiedzy i dużego doświadczenia, zmagam się z tym na co dzień.
cdn.


problem w momencie, kiedy masz natrectwo dot. poczucia winy, ze pojdziesz do piekla itp-bo wtedy nie da sie samemu sobie wmowic, ze to nie sumienie, tylko nerwica :( nawet jak spytasz ksiedza czy katechety... bo wtedy przychodzi mysl "a co, jesli oni sie myla" albo "a co, jesli oni nie zrozumieli, o co mi chodzi?" :( jak sobie samemu wmowisz, ze to nerwica, czy sumienie, to ci wroci mysl "starasz sie usprawiedliwic swoja wine! jestes zly!" i tak w kolko mozna...

ale slyszalam kiedys, od teologa zreszta, taka madra rzecz, aby tego typu problemy potraktowac jako swój krzyz. To jest chyba jedyna rzecz, ktora do mnie przemawia w moim przypadku.
Posty
75
Dołączył(a)
29 lis 2006, 20:05

Avatar użytkownika
przez tweety 18 lut 2008, 16:04
Mogę Ci odpowiedź: dokładnie mam tak samo. Identycznie rozmawiałem z moim spowiednikiem jak Ty piszesz (teraz już staram się o tym nie rozmawiać). Właśnie tak działa to świństwo. Tak było zawsze. Pewien święty, Ignacy Loyola, żyjący w XVI wieku, miał podobne jazdy. On nawet lękał się nadepnąć na skrzyżowane słomki. Jemu przeszło pewnego dnia jak ręką odjął: powiedział stanowcze NIE swoim odczuciom i oddał myśli Bogu.
Na Twoje rozważania "że oni może się mylą" to Ci powiem tak jak mi mówi mój spowiednik (profesor, człowiek pobożny): ZLEJ TO (tak mówi :)). Lepiej jak się pomylisz na swoją korzyść, a wierz mi, że Bóg będzie ostatnią osobą która Cie oskarży. Jak mówiłem, wiem, że łatwo się pisze, ale mam podobnie jak Ty, lecz piszę te słowa, bo mówią mi tak osoby mocno stąpające po ziemi i rozumowo wiem, że jest to właściwe.
Jeszcze jedno, tak racjonalnie napisze: do piekła NIE pójdziesz na pewno , chyba że odrzucisz całkowicie przebaczenie Boga, a w to w jaki sposób podchodzisz do tych spraw, to raczej niemożliwe. A te myśli "że jesteś zła" nie pochodzą od nikogo Dobrego.

Pozdrawiam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
14 lut 2008, 18:07

przez sredniowieczna_panna 18 lut 2008, 18:46
juz nieraz na tym forum poruszalam ten temat. Zlewam, ale nigdy to do konca nie dziala... Długo zlewałam niektóre rzeczy i czesciowo sie udało. Czesciowo, bo wiadomo, 100% nie jestem pewna;P

Jeszcze jedno, tak racjonalnie napisze: do piekła NIE pójdziesz na pewno , chyba że odrzucisz całkowicie przebaczenie Boga, a w to w jaki sposób podchodzisz do tych spraw, to raczej niemożliwe.


wiesz, mysle, ze na mnie troche tez mieli wplyw pewni znajomi, bardzo blisko zwiazani z Kosciolem. Jeden z nich mówił, ze w Biblii jest napisane, jak bardzo malo osob zostanie zbawionych (podal jakas liczbe nawet O_o' nigdy wczesniej o tym nie slyszalam) i ogolnie zawsze bardzo bardzo krytycznie ocenial winy i niewiny innych. A inny 'znajomy' to ktos, z kim kiedys bylam zwiazana na krotko i kto mial jeszcze bardziej pokrecone zasady... poza tym moja mama czasem jesli sie przeciw niej zbuntuje, to sie powoluje na kosciol, ze jak ja moge do Komunii chodzic, skoro jestem takim zlym dzieckiem itp... a jak sie ma niska ocene i takie otoczenie, to czlowiek w koncu zaczyna gdzies tam w sobie gromadzic, ze moze rzeczywiscie jest zly itp.. :((((((((( no i jak dodatkowo slysze w kosciele, ze gdy ma sie brudne sumienie, to czuc taki ciezar w duszy, a ja czuje ciezar czegos, co chyba raczej sumieniem nie jest, to...ehh;( i jeszcze jak trafi sie ksiadz, ktory straszy Piekłem, to juz w ogole:( bo zdarzaja sie tacy, niestety i nieraz sie z tym zetknelam:(((((((

te nerwy psuja moja relacje z Bogiem i mam wrazenie, ze wiecej w tym lęku, niz miłosci :( zle mi z tym :'(((((((((

ale fajnie czytac, ze ktos ma tak samo, chociaz wiadomo, ze lepiej by było, gdyby zadne z nas tego nie pisało...
Posty
75
Dołączył(a)
29 lis 2006, 20:05

Avatar użytkownika
przez tweety 18 lut 2008, 19:44
Wiem, że takie zapewnienia jak napisałem mogą nie pomóc lub nie od razu. Jak pisałem ja mam dużą wiedzę i doświadczenie, a mimo to zmagam się z tym i z wieloma innym natręctwami. Tak więc nie przejmuj się, że raz czy drugi poddałaś się obsesjom czy kompulsjom. A co do tych osób, co Ci namieszały, to są tylko ludzie, mówią to z źle pojętej miłości, zazdrości, czasami zawiści. Spróbuj, jeśli masz jeszcze z takimi do czynienia, wypracować jakąś reakcje neutralną lub podejć z humorem do ich wypowiedzi, zażartuj i PAMIĘTAJ czym bardziej nachalna, poniżająca Cie myśli tym miej pewność, że na pewno nie pochodzi to z Dobrej strony.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
14 lut 2008, 18:07

przez sredniowieczna_panna 18 lut 2008, 23:47
dzieki za wsparcie:)
Posty
75
Dołączył(a)
29 lis 2006, 20:05

Avatar użytkownika
przez rolingstone 19 lut 2008, 09:36
Myśli natrętne wobec Boga (bluźniercze, przezwiska itp.) na pewno nie pochodzą z naszej woli. Zapytajcie się siebie - czy naprawdę tak myślę? Odpowiedź brzmi - nie. Więc jest to wina nerwicy, czyli nie do końca prawidłowego funkcjonowania mózgu. Nie można mieć za to poczucia winy. Jeśli mamy zwichniętą nogę i widzimy, że właśnie odjeżdża nam autobus, a nie możemy podbiec, by zdążyć, to nie będzie naszą winą, że spóźnimy się do szkoły. Zwalmy to raczej na zwichniętą nogę, a lepiej - na chorą. Tak samo tutaj, zwalmy te myśli na naszą nerwicę. Kiedyś też pisałem tu: Chrystus wie, że to nasza nerwica i wybacza nam. A nawet nie wybacza, bo nie robimy tego zgodnie z naszą wolą, ale zdaje się mówić: Wszystko jest OK. On wie, że tak naprawdę nie myślimy w ten "zły" sposób. Pozdrawiam! Głowy do góry!
Nerwicę można pokonać :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
304
Dołączył(a)
04 kwi 2006, 12:52
Lokalizacja
Wawa

Avatar użytkownika
przez tweety 21 lut 2008, 17:52
Witam.
Ten film nic nie mówi, paplanina autora. W ogóle tak zmontowane jak film jakiejś sekty:). Widzisz ja, Ty, autor umrzemy a chrześcijaństwo przetrwa, na nic się zdadzą ataki. Mógłbym Ci tu przytoczyć wiele faktów i prawd przemawiających za wiarą w Boga, ale to nie miałoby sensu, bo jak nie przyjmiesz tego sercem, to nic to nie da. Pozdrawiam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
14 lut 2008, 18:07

Avatar użytkownika
przez tweety 22 lut 2008, 00:44
Wymień choć jeden dowód na nieistnienie Boga. Widzisz ja jeszcze nie mam tego spokoju, ale znam ludzi którzy prawdziwie żyją wiarą, nie dewotów, nie obłudników, nie ludzi zlęknionych. Powiem Ci jedno, od tych bije coś takiego, że warto przebywać w ich towarzystwie, są pełni optymizmu, nadziei i żyją pełnią życia. Nie zawsze tacy byli, niektórzy nagle się tacy stali ufając Bogu, a niektórzy pod dłuższym czasie. Wiem: napiszesz że znasz ateistów co tacy są, ale ja Ci powiem: KAŻDY kto naprawdę zaufał Bogu nie rozczarował się, KAŻDY. Pisze Bogu, nie Kościołowi, który jest tylko ludzki i popełnia błędy, ale jest potrzebny. Widzisz jest jeszcze jedno: znam osobiście przypadki cudownych uzdrowień, których nie wytłumaczysz, choć pewnie będzie próbował rozumowo zakwalifikować. Pewien chłopak totalnie opanowany przez kilka lat przez nerwicę natręctw, nie zdolny by się uczyć, podjąć prace, zero nadziei, totalnie nic, leki i kaftan, zero wiary w Boga, obojętny. Jedna modlitwa wstawiennicza ludzi wierzących, na drugi dzień całkowite wyleczenie. Chłopak już dorosły mężczyzna, ma firmę, rodzinę, pogodny, choroba nie wróciła od 10 lat. Pozdrawiam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
14 lut 2008, 18:07

Avatar użytkownika
przez tweety 22 lut 2008, 10:35
Wybacz, ale tym wpisem zakończę ten temat, bo Ty i ja wiemy iż nie ma to sensu, a to nie jest forum od tego:). Na koniec tylko parę rzeczy:
- dowodów na Mikołaja nie znajdziesz, na Boga tak, sam jako, z tego co widzę racjonalnie myślący, wiesz że takowe są;
- sam napisałeś te słowa: "Mógłbym Ci tu przytoczyć wiele faktów i prawd przemawiających za niewiarą w Boga, ale to nie miałoby sensu, bo jak nie pojmiesz tego rozumem, to nic to nie da.";
- ludzi o których pisałem, że nagle odmieniło się ich, sami nie rozumieją tego, stało się to często nagle,w jednej chwili, wybacz, ale nauka czegoś takiego nie tłumaczy. Zresztą przypadek tego chłopaka co Ci pisałem, nie da się racjonalnie wytłumaczyć;
- wiedz, że nie jestem jakiś "dobrym" gościem, co skoro piszę o sprawach wiary, ma super poukładane życie, ale ja właśnie piszę faktach, nie odczuciach. Byłem kilka razy na mszy wstawienniczej, wiesz modlitwa w różnych intencjach i wytłumacz mi masę (dziesiątki uzdrowień, nawet osób których nie było na mszy, a które dawały świadectwo, no jeśli mi powiesz o sile woli, dobrym nastawieni ludzi co nie było na mszy, a zostali uzdrowieni, to nie ma to sensu). Spróbujcie na spotkaniach ateistów siłą woli uzdrowić, przemienić życie ludzie;
- ja Cię nie oceniam, ani nie namawiam, tylko bronię pewnych racji, bo jak się cofniesz wyżej, to sam zaatakowałeś pierwszy pewne racje. Bo widzisz najgorszymi fundamentalistami są właśnie wojujący ateiści. Wy najbardziej rozpracowaliście swojego wroga, znacie Biblie na wylot, co jest swego rodzaju ironią (lubisz ją :) ). Mówiąc o tolerancji, jesteście najmniej tolerancyjni, nie mogąc znieść i uszanować ludzi wierzący;
- jeśli kiedyś trafi na Ciebie (czyt. poznasz Boga), to wiedz, że będziesz dobrym materiałem na człowieka wierzącego, bo umiesz bronić swoich racji i robisz to całym sercem. Historia zna setki takich ludzi, co jak wcześniej z wielką gorliwością jakoś tam walczyli z Bogiem, a później z równie wielką gorliwością byli z Nim.
Pozdrawiam Cię i bez urazy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
14 lut 2008, 18:07

ech...

przez nerwosol24 11 mar 2008, 23:00
ja już mam tego dosyć...to jest jakaś paranoja...płaczę płaczę płaczę....nie potrafię myśleć o niczym innym jak o tym o czym opisałem wcześniej, w pierwszym poście...najbardziej chyba boję się choroby psychicznej i samotności...i do tego jeszcze to poczucie bezradności i bezsensu swojego życia...paranoja, co się ze mną stało i kur...nic nie robię w tym kierunku żeby sobie pomóc...jak taki fantastyczny człowiek mógł się tak zmienić, kur...już mam takiego doła że nie daję sobie rady...już nie wspominając o myślach samobójczych, nie ma dnia bez nich...ech do dupy to wszystko i tyle....a kiedyś było zupełnie inaczej, życie miało sens, teraz nie ma w ogóle...pozdrawiam...to jest chore!!!
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
05 paź 2006, 12:17

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do