Panicznie boję się chorób, na które nie ma jeszcze lekarstwa

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Panicznie boję się chorób, na które nie ma jeszcze lekarstwa

przez verymuch 10 lut 2007, 20:57
Hej Wszystkim!!! :D
Mam 18 lat i na nn cierpię już od kilku lat. Raz jest lepiej, raz gorzej, jak chyba u Nas wszystkich. Moim największym problemem jest obsesyjny strach przed zarażeniem się nieuleczalnymi, do tej pory, chorobami, mam tu na myśli np. wściekliznę, AIDS i inne.
Boję się także raka i wszelkich śmiertelnych chorób.
Mój strach niekiedy przycicha-wygrywam z nim, ale czasem urasta do rozmiarów obsesji, paniki, jak na przykład teraz, niestety.
Od kilku już dni znowu nęka mnie myśl, że mogę być zarażony wścieklizną. A wiecie na jakiej podstawie dręczy mnie ta myśl?
Otóż w ostatnią środę wieczorem, musiałem zejść do piwnicy po baniak z wodą mineralną. Kiedy wychodziłem już z piwnicy z baniakiem, dopadła mnie myśl, że wchodząc do piwnicy mogłem przypadkiem otrzeć się twarzą, czy ustami o pułapkę na myszy, która leżała na półce przy wejściu do piwnicy. Zaraz zasypała mnie lawina myśli. Uroiłem sobie, że na tę pułapkę mogła złapać się wcześniej mysz zarażona wścieklizną, a potem ja niby to po "dotknięciu", czy "otarciu" się o tę pułapkę, mogłem zarazić się wścieklizną.
Lawina myśli sunie dalej.
Skoro mogę być zarażony wścieklizną, to może powinienem iść do lekarza i wziąć zastrzyki przeciw wściekliźnie??? Bo przecież jeśli jestem zarażony i nie wezmę szybko zastrzyków to umrę! Oczywiście tak na prawdę to nie wierzę, że mogłem się zarazić, ale te uporczywe myśli, że może jednak jestem zakażony, nie dają mi żyć, funkcjonować.
Kochani, wiecie co jest dla mnie w tym najgorsze?
Że muszę czekać 3 miesiące, albo nawet pół roku, jak podają niektóre źródła, żeby mieć pewność, że jestem zdrowy, bo przecież na stwierdzenie wścieklizny nie ma żadnych badań i nie mogę w żaden sposób sprawdzić, czy nie jestem zarażony. A te 3 miesiące, albo pół roku, to czas rozwoju, wylęgania wścieklizny. Szkoda, że nie ma jakiegoś sposobu, żeby sprawdzić czy nie jest się zarażonym wirusem wścieklizny, tak jak to można sprawdzić w przypadku HIV. Ja przecież nie jestem w stanie wytrzymać 3 mięsięcy w takiej wielkiej niepewności! Najgorsza jest właśnie ta niepewność! To jest piekło! Nigdy nie życzyłbym przechodzić tego co ja nawet najgorszemu wrogowi, bo uważam, że byłoby to zbyt okrótne.
Czym innym są natręctwa, typu krzywo stojące krzesło (chociaż wiem, że też potrafią nieźle dokuczyć), które można przecież w ostateczności postawić prosto, czy symetrycznie i np. spokojnie włączyć sobie potem telewizję, niż być non stop w stresie, niepewności i lęku o własne zdrowie, którego nie można uśmierzyć żadną, nawet wymagającą największego wysiłku czynnością. To jest lęk odczuwany ciągle, o którym zapomina się tylko podczas snu. Po przebudzeniu natychmiast powraca i nie opuszcza człowieka przez cały dzień. A przecież nie można cały czas spać i jeść. Trzeba żyć, chodzić do szkoły, uczyć się, odrabiać lekcję, ale jak? Skoro nawet przyjemne kiedyś czynności, jak granie na komputerze, przestają zupełnie interesować i cieszyć. Człowiek jest na równi pochyłej i to ustawionej pod kątem równym 90 stopni. To się nazywa depresja.
Przechodziłem to rok temu, mniej więcej w tym czasie. To był najgorszy czas w moim życiu. Potem psychiatra, psycholog, lek-Asentra i moja silna wola wyciągnęły mnie z tego bagna. Potem było coraz lepiej. Minęły 3 miesiące, pół roku i jeszcze więcej-odzyskiwałem równowagę psychiczną, znowu zaczynałem cieszyć się życiem, a tu masz! Ta ostatnia felerna środa znowu poważnie wytrąciła mnie z równowagi!
Nie chcę znowu przechodzić przez to piekło! Nie mam już siły! Nie dam się załatwić po raz drugi, ale jak się bronić? Co robić, skoro ciągle ma się w głowie tę jedną myśl: "A jeśli jednak..."! To sytuacja tragiczna, na pozór bez wyjścia. Na pozór, bo z każdej sytuacji jest wyjście, tyle, że nie zawsze je znamy i dostrzegamy. Muszę porozmawiać z Mamą. Ona widzi to wszystko z boku, bez emocji i na pewno mi pomoże!!! :D
A więc uśmiecham się do Was, Kochani przez łzy, o tak: :D i jestem dobrej myśli, choć nn mówi co innego.
Piszcie, proszę, wierzę, że możemy sobie na wzajem pomóc :D
Moje GG: 6702432
I pamiętajcie: Ogień topi wosk, ale hartuje stal!!! :D
Tego wszyscy się trzymajmy!!! :D
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
10 lut 2007, 19:07

przez zdesperowany1 10 lut 2007, 21:55
kurcze takie objawy na serio mozna pokonac ...jezeli chodzi o natretne myslenie wystarczy np pomyslec ze robisz sobie jakos bariera i jak przychodzi mysl to nie rozgrzebujesz jej dalej...trzeba skupic uwage na czyms innym..W koncu zapomnisz o tym naprawde:)

Uwierz ze niektorzy maja gorzej..ja myslenie pokonalem gorzej jest z nieprzerwanym obciazeniem mozgu sprawami ktora jakby dotycza ciala(mrowienie na skorze) tutaj nie mozesz przestac myslec... bo to jest caly czas



z myslami dasz rade pzdr:)

3261229gg-jakby co pisz:)
zdesperowany1
Offline

Re: Panicznie boję się chorób, na które nie ma jeszcze lekarstwa

przez misiadelko 18 maja 2009, 23:04
hej, ja osobiście uważam, że wszelkie nerwice natręctw to próba ucieczki od czegoś... irracjonalny lęk przed czymś ma zagłuszyć ten prawdziwy...ale nie jestem psychologiem, dopiero 2 rok:)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
18 maja 2009, 22:08

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Panicznie boję się chorób, na które nie ma jeszcze lekarstwa

Avatar użytkownika
przez LucidMan 19 maja 2009, 00:57
misiadelko napisał(a):hej, ja osobiście uważam, że wszelkie nerwice natręctw to próba ucieczki od czegoś... irracjonalny lęk przed czymś ma zagłuszyć ten prawdziwy...ale nie jestem psychologiem, dopiero 2 rok:)
Może dopiero drugi rok, ale trafnie konstatujesz ;)
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do