Przez chorobe mam obawy czy chce wyjść za mąż

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Przez chorobe mam obawy czy chce wyjść za mąż

przez justka 05 lut 2007, 10:53
mam problem. Mam narzeczonego zaplanowaliśmy wesele na sierpnia, a ja z moją chorobą coraz bardziej się obawiam czy tego naprawde chce. przez moją chorobę coraz bardziej się kłucimy ja mam dość swojego życie a tym samym boje się że podczas ataku zrobie krzywde jemu. Wiem że w normalnych okolicznościach niebyłambym w stanie nawet muchy uderzyć, ale gdy mam atak akurat NN poprostu nad sobą nie panuje. niewiem co byłoby lepsze czy być sama ze swoją chorobą czy patrzeć jak on męczy się razem zemną ( widze że on też już nie ma siły walczyć już z tym i najchętniej odszedłby odemnie ale potrawi ). Ostatnio poszlisy do psychiatry powiedział że dopiero mogą tabletki zadziałać za 2 miesiące najchętniej po porostu na te 2 miesiące uciekłam bym z jego śwaita a potem wróciła zdrowa i zadowolona. Proszę pomóżcie mi.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
13 gru 2006, 15:24

przez vnv 05 lut 2007, 15:13
Trzeba walczyć dziewczyno, konfrontować się ze swym lękiem, z przekonaniami które stoją u jego podłoża - i wierzyć, wierzyć że się wygra (bo na pewno w końcu się wygra). :)
vnv
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
12 paź 2006, 00:26

Re: niewiem co mam robić POMOCY

Avatar użytkownika
przez Margaret 05 lut 2007, 16:28
justka napisał(a):mam problem. Mam narzeczonego zaplanowaliśmy wesele na sierpnia, a ja z moją chorobą coraz bardziej się obawiam czy tego naprawde chce. przez moją chorobę coraz bardziej się kłucimy ja mam dość swojego życie a tym samym boje się że podczas ataku zrobie krzywde jemu. Wiem że w normalnych okolicznościach niebyłambym w stanie nawet muchy uderzyć, ale gdy mam atak akurat NN poprostu nad sobą nie panuje. niewiem co byłoby lepsze czy być sama ze swoją chorobą czy patrzeć jak on męczy się razem zemną ( widze że on też już nie ma siły walczyć już z tym i najchętniej odszedłby odemnie ale potrawi ). Ostatnio poszlisy do psychiatry powiedział że dopiero mogą tabletki zadziałać za 2 miesiące najchętniej po porostu na te 2 miesiące uciekłam bym z jego śwaita a potem wróciła zdrowa i zadowolona. Proszę pomóżcie mi.

Najgorszą katusza będzie ucieczka, schowanie głowy w piasek. Chcesz pokonać chorobę, lęki?! Walcz...i nie zdawaj się na tabletki, one dają nam uczucie sztucznego szczęścia, plastikowego życia...Powinnaś pójść na terapię, gdzie poznałabyś swoje emocje, uczucia, sama zanalizowałabyś własne postępowanie i starałabyś się kontrolować agresywne zachowanie. Nie uciekaj od ukochanego, nie ma nic gorszego jak samotność. Człowiek popada wtedy w skrajność, niszczy całe swe zycie, fundamenty jakie dotychczas postawił, aby lepiej egzystować. Po dwóch miesiącach zdrowa i zadowolona....hmmm.wierzysz w to? Przecież to bzdura. Leki nie załatwią za Ciebie wszystkiego, nie powiedzą umysłowi ''Wiesz co przestań tutaj świrować bo ona chce normalnie żyć'' Jak w ogóle wypadniesz w oczach swojego mężczyzny? Jako tchórz...pewnie będzie miał obawy przy kazdym następnym ataku, że znowu znikniesz...ja nie chcę Ciebie denerwować tylko uświadomić prawdę. Powodzenia!
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
255
Dołączył(a)
01 lut 2007, 13:41

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez justka 05 lut 2007, 21:32
dzięki wam za wsparcie, naprawde było mi to bardzo potrzebne. Niewiem co bym bez was zrobiła, jeszcze raz wielkie dzięki. a na terapie zapisalam się i chce sie leczyć i być z nim na dobre i złe.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
13 gru 2006, 15:24

Avatar użytkownika
przez Margaret 05 lut 2007, 23:07
justka napisał(a):dzięki wam za wsparcie, naprawde było mi to bardzo potrzebne. Niewiem co bym bez was zrobiła, jeszcze raz wielkie dzięki. a na terapie zapisalam się i chce sie leczyć i być z nim na dobre i złe.

Bardzo się ciesze z tego powodu ;)
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
255
Dołączył(a)
01 lut 2007, 13:41

Avatar użytkownika
przez alusia 05 lut 2007, 23:08
Justynko bardzo dobrze Cię rozumiem wiem co to za ból :( sama tego niestety doświadczam. Ja również tak jak Ty boję się że zrobie krzywdę swoim bliskim np. ich zabijając :(:( to takie straszne ale wiem przecież że to nie ja. Teraz to ja walczę o siebie. Żyje jak w transie nie wiem kiedy eksploduje. Boję się samej siebie, mam powalone myśli żeby sobie coś zrobić a tak naprawdę chce żyć, chcę cieszyć się życiem ale w napadach lęków wszystko wydaje mi się beznadziejne, świat, ludzie a najbardziej ja :( tak bardzo boli w serduszku nawet jak to pisze to ryczeć mi się chce.......
CHCĘ BYĆ SOBĄ.........
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

przez mieciu 06 lut 2007, 08:33
Trzymaj się Justka. Nasza choroba już tak ma, że poddaje w wątpliwość wszystko co tylko się da. Tępi uczucia i otumania. Nie można się poddać!!
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

przez justka 06 lut 2007, 12:21
ciesze się że chociaż wy mnie rozumiecie, bo o mojej chorobie oprócz was wie tylko mój chłopak. DZIĘKI WAM CHCE MI SIĘ ŻYĆ i wierze w to że uda nam wszystkim się pokonać tą chorobę. :D
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
13 gru 2006, 15:24

przez vnv 06 lut 2007, 17:04
Uda, uda, co się ma nie udać, tylko trzeba nauczyć się kontrolować swoje myśli żeby nie przejmować się zanadto pierdołami ;)
vnv
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
12 paź 2006, 00:26

przez Iownka 06 lut 2007, 17:33
A ja uważam ,ze tej nerwicy nie da się pokonać. Bo tak uważam i koniec. Teraz jestem w trakcie samodzielnego odstawiania sobie leków, bo lekarz najchetniej by mnie nie leczyl tylko szpryclowal do samej śmierci.
Męcze sie już od 1999 roku, bylam u bardzo wielu lekarzy i bralam chyba wszystkie leki, jakie wyprodukowali.
Więc je odstawiam, szkoda mi kasy.
A natręctwa i kompulsje mialam wszystkie, jakie da sie wymyślić (dla mnie obsesja czystości i mycie rączek czy sprawdzanie czy gaz zgaszony to sama przyjemność- uwierzcie mi, są GORSZE natręctwa)
Pojawiaja sie u mnie myśli, ze coś okropnego zrobilam kilka lat wstecz, a tego faktycznie nie zrobilam, ale jestem w stanie sobie to wmówić.

NN to najgorsza kara z góry, jaka mogla mi sie przytrafić. Nie wiem, czym tak nagrzeszylam, ale ja już tak nie mam siły żyć.
A najtragiczniejsze jest to, że żyć musze, bo co, zabiję się?

Życzę wszystkim powodzenia, we mnie też jakaś znikoma wiara jest...
Mogę liczyć na boże miłosierdzie i cud, na inne wyleczenie już chyba nie.
Iownka
Offline

Avatar użytkownika
przez Margaret 06 lut 2007, 18:07
Iownka a na terapii byłaś?
Odcięli aniołom skrzydła, bo dawały wolność.
Odarli ich z szat, gdyż były za piękne.
Obrzucili je błotem, bo białą skórę miały
Teraz stoją ranne, nagie, brudne
Lecz nadal doskonałe...
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
255
Dołączył(a)
01 lut 2007, 13:41

przez Iownka 06 lut 2007, 18:45
Hmmm, kiedys bylam u jakichs psychoterapeutow, ale oni mi nie umieli pomóc, nie czuli sie chyba w kompetencji. Polecali jednak leki.
A może Wy znacie jakies namiary na jakieś psychoterapie grupowe, indywidualne w okolicach Katowic...?
Iownka
Offline

przez vnv 07 lut 2007, 01:50
Namiarów nie znam bo jestem z Krakowa, natomiast jeśli o psychoterapię samą chodzi to to jest podstawa wyleczenia nerwicy. No i oczywiście wiara w to że się uda, ale to się rozumie samo przez się :)
Przyjrzyj się, Iwono, własnym reakcjom, postaraj uchwycić to, co je nakręca, myśli które je nasilają (taka metaanaliza siebie), czyli to co leży u samej podstawy... To jest jedyne wyjście aby wyrwać ten syf z korzeniami, inaczej zawsze się będzie walczyć z objawami.
vnv
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
12 paź 2006, 00:26

Avatar użytkownika
przez Justynka 07 lut 2007, 22:54
Też uważam, że psychoterapia to podstawa jeśli chodzi o leczenie nerwicy. Iownka masz rację, nie szprycuj się więcej żadnymi pigułkami, sama też kiedyś dobrowolnie je odstawiłam i nie tęsknię! pozdrawiam!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
30 sty 2007, 20:40

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do