Mam prawie wszystkie rodzaje nerwic

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Mam prawie wszystkie rodzaje nerwic

Avatar użytkownika
przez alusia 02 lut 2007, 17:16
Odkąd pamiętam zawsze towarzyszyła mi nerwica wegetatywna nadmierne pocenie się, kołatanie serca, objawy żołądkowo-jelitowe, czerwienienie się, drżenie rąk, nagłe stany osłabienia. Następnie pojawiła się nerwica lękowa połączona z nerwicą serca. Po zdaniu egzaminów nie wiedziałam co się ze mną dzieje: serce waliło tak jakby miało mi zaraz wyskoczyć (miałam robione EKG i okazało się że wszysko jest wporządku ale serce i tak waliło jak wściekłe), zawroty głowy, słabości, wzmożoną potliwość, czułam się niebezpiecznie. Miałam lęki przed wychodzeniem z domu bo wydawało mi się że zaraz upadnę, wywróce się, umrę. Na końcu pojawiła się nerwica natręctw i obecnie jest moją zmorą którą staram się pokonać. Poprostu wyobrażam sobie jak mogę sie zabić i takie myśli wywołują we mnie lęki. Tak ciężko z tym walczyć ale staram się jak tylko mogę jak narazie bez leków tylko chodzę na psychoterapie ciekawe czy dam radę.... Mam nadzieję że tak! Ostatnio wmawiam sobie że mam depresję i się tylko dołuję. Jak nie prześpię spokojnie jednej nocy to wmawiam sobie że to objaw i tak wkółko.
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

przez Klezus 02 lut 2007, 19:17
Nerwica Natręctw jest skutkiem nie leczenia Nerwicy wegetatywnej i jest nastepnym stadium tej choroby. Masz normalne objawy ale na pocieszenie powiem ci ze to te wszystkie leki wywoluje twoj mozg ale tez on ciebie broni przed zrobieniem czegoś glupiego predzej zrobi cos sobie zdrowy czlowiek niz ty ;)
Człowiek jest tyle wart ile jest w stanie zrobić dla drugiego człowieka...

Chcesz porozmawiać na temat NN pisz na pw...
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
24 sty 2007, 16:27
Lokalizacja
Poznań

Avatar użytkownika
przez alusia 02 lut 2007, 19:36
Dziękuję za odpowiedź. Wiesz obecnie leczę NN i NL tylko psychoterapią mam nadzieję że dam radę bez leków lecz niektórzy twierdzą że bez prochów z tego nie da się wyjść. Psycholog mi mówiła że jestem na dobrej drodze dlatego że podjęcie się leczenia psychoterapeutycznego już jest dużym plusem że nie zostaję z tym problemem sama że chcę aby ktoś mi pomógł. Jak mam dobry dzień to oczywiście twierdzę tak jak ona lecz gdy pojawiają się nerwy, natłok negatytwnych myśli to już wszystko staje się bezsensu i jak zwykle nieprawdziwe :( ale walcze z tym jak tylko się da
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez nitka1183 02 lut 2007, 23:35
Alusia, u mnie zaczęło się hipochondrią, potem depresyjne mysli i zmiany nastrojów, jelito drażliwe, potem lęki a potem natręctwa. i tak sobie to trwa już latami, osłabło ostatnimi czasy od leków i terapii, potrafie przerwać nakręcanie się na szczęscie ale wyeliminować do konca nie moge sniestety...
Offline
Posty
92
Dołączył(a)
23 sty 2007, 08:22
Lokalizacja
3miasto

Avatar użytkownika
przez alusia 04 lut 2007, 11:37
Niteczko a czy walczyłaś z tym bez leków?? Wiesz ja obecnie jestem bez leków jak narazie staram się walczyć z tym sama. Było naprawdę tak dobrze, ale odkąd złapałam grype i nie mogę usnąć zybt wcześnie od razu pojawiają się lęki że może to objawy depresji i to nasila bezsenność :(:(:( Już czasami naprawdę się zastanawiam czy ja chcę sobie coś zrobić czy to tylko ta pojeb....(za przeproszeniem) nerwica :(:(:(:(:( już naprawdę mam tego cholerstwa dość!!!!!!!!!! Chcę być sobą, ale jak :(:(:(
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

przez Żuk 04 lut 2007, 14:12
każdy z nas chce być sobą- problem w tym, że niewielu z nas wie, jak to jest. Co to znaczy. Które "sobą" jest tym właściwym.

Ja tego nie wiem. Nie wiem, kim jestem. Nie wiem, jak to jest mieć normalnie. Bo jak miałam "normalnie" to też było nienormalnie. Zawsze się coś znajdzie. Każdy z nas nosi w sobie lęki. To tak, jakby każdy człowiek miał HIV- chodzisz z tym ,i chodzisz, i żyjesz, i nawet w miarę "normalnie", choć są pewne ograniczenia, trzeba uważać, ale jeszcze przecież nie ma tragedii. My też nosiliśmy w sobie HIV- dopóki nie złapaliśmy AIDS. Myślimy- to nieuleczalne. Myślimy- zawsze tak będzie. Myślimy- to koniec. Co nam pomoże. Kto ma rację. Jak z tym żyć.

Tu nie chodzi o rodzaje- " ja mam lękową", "ja mam natręctwa", " ja mam jebla", "jestem zeschizowany". Jesteś, nie oszukuj się. Masz lękową, natręctwa, jebla, świra, schizę. Tak, to prawda. Ale pokaż mi na tym swiecie choć jednego normalnego. "Normalnego".

Ja też noszę to swoje AIDS- bo nie uważałam, nie zabezpieczyłam się kiedyś, nie podjęłam walki, kiedy był na to czas. Teraz staję przed lustrem, i kuźwa zastanawiam się, czy mi cholerne skarpetki do dresu pasują. Czy ładnie wyglądam w niebieskich dżinsach na cholernej czerwonej kanapie. Czy mi ta cholerna kanapa pasuje do czegoś. Czy ja pasuję. Do czegokolwiek.

Dziewczynko, wiem, źle Ci. Jak każdemu. Nie tylko z nas. Nie użalaj się nad sobą. Proszę. Współczuję Ci. Tak samo jak sobie i nam wszystkim. Spójrz na swój podpis- dopóki walczysz....

Więc walcz.
...w nocy wszystkie koty są czarne.....
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
28 gru 2006, 21:17
Lokalizacja
Krk

przez Klezus 04 lut 2007, 14:37
Żuk dobrze zauważyłeś wszyscy tutaj się wyżalają ale nawet nie potrafią porozmawiać na temat swoich doswiadczeń związanych z walką z tą chorobą itp. Niewiem może boją się kontaktów z obcymi. Walczcie z tą chorobą i wyciągajcie wnioski bo nigdy nie znajdziemy sposobu na NN :). Na jednym przypadku (swojej osobie) nie jestem w stanie określić wszystkiego.
Człowiek jest tyle wart ile jest w stanie zrobić dla drugiego człowieka...

Chcesz porozmawiać na temat NN pisz na pw...
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
24 sty 2007, 16:27
Lokalizacja
Poznań

Avatar użytkownika
przez alusia 04 lut 2007, 15:41
Uwierz że każdy walczy ale czasami przychodzą takie dni kiedy masz ochotę poprostu zdechnąć czy to normalne to nie wiem ale podobno tak.
Ja walcze z każdym dniem staram się wyciągać wnioski ale nie dokońca się da to coś blokuje mi umysł i nie dam rady analizować tego. W takich trudnych chwilach nie cieszy Cię nic!
A tak a propo może wyżalanie daje siły człowiekowi po to są właśnie psychoterapie- zeby wyrzucić wszysko z siebie!!!!!!
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

przez Klezus 04 lut 2007, 20:02
alusia ja też mam takie chwile że odechciewa mi się wszystkiego i wiem że rozmowa i wyrzucenie z siebie co boli bardzo pomaga... ale forum to nie rozmowa. Jeśli ci to pomaga to dobrze. Ale ze swojego doświadczenia wiem że działa to chwilowo...
Człowiek jest tyle wart ile jest w stanie zrobić dla drugiego człowieka...

Chcesz porozmawiać na temat NN pisz na pw...
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
24 sty 2007, 16:27
Lokalizacja
Poznań

przez Żuk 04 lut 2007, 22:29
Wyrzucić i wyżalić to dwie różne sprawy- psychoterapia to nie wyżalanie. To ściąganie po kolei każdej warstwy tego syfu, który sobie sami niechcący ulepiliśmy, krok po kroku, płat po płacie, i szczerze? To jak babranie się w gównie. Pomaga, owszem. Tyle, że jak mój psychoterapeuta zaczyna wyciągać te syfy ze mnie to mi się od razu odechciewa wyżalać. Muszę wtedy walczyć, żeby się nie rozlecieć. Na tym polega psychoterapia- to jak tresowanie lwa: pokaż słabość, a przegrasz. A walczysz o własne życie.

Jak się rozkleisz, lew odgryzie Ci głowę.
...w nocy wszystkie koty są czarne.....
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
28 gru 2006, 21:17
Lokalizacja
Krk

Avatar użytkownika
przez alusia 05 lut 2007, 23:14
Widocznie inaczej podchodzisz do psychoterapii. Zresztą nigdy nie jest tak samo. Zobaczymy jak to będzie :)
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

przez bodzio 15 lut 2007, 02:31
Rozumie twoje problemy calym sercem bo mam pewnie to samo tez mam klopoty z czerwienieniem sie w roznych sytuacjach a to jest okropnie uciazliwe bo wtedy jak mi sie to robi to jestem okropnie zmieszany i wszyscy to widza, ale walcze z tym mimo ze jest mi ciezko to pokonac staram sie nie przywiazywac uwagi np ze ktos sobie zazartuje ze mnie w wiekszym gronie itp.Wydaje mi sie ze zaraz dostane zawalu jak mnie np zaboli klatka piersiowa jak zaczynam dlugo o tym myslec to co pomysle robi mi sie do dych objawow dolaczaja nastepne mianowicie suchosc w ustach zatkany nos kolatanie serca uczucie goraca no i dotego dretwienie rak raz mnialem nawet taki atak ze wzywano karetke bo praktycznie umieralem nie mialem czym oddychac dusilem sie a to byly nerwy bo dostalem z miejsca jakis zastrzyk i swiat stal sie zupelnie inny jak do tej pory czulem sie taki spokojny to bylo na uspokojenie

[ Dodano: Czw Lut 15, 2007 12:58 am ]
rozum podpowiada walcz z tym a choroba mowi ci ze jestes przegrany i co robic jak ostatnio jest silniejsza odemnie pomocy nie mam sily na ciagla walke :(

[ Dodano: Czw Lut 15, 2007 1:25 am ]
apropo droga Alusiu ja boje sie chodzic po ulicach bo wydaje mi sie ze zaraz mnie ktos zabije szczegolnie w miescie jest to bezsensu no ale takie mam odczucia

[ Dodano: Czw Lut 15, 2007 1:31 am ]
ale jedno wiem ze najlepszym lekarstwem jest praca zajecie sie czyms bo wtedy czlowiek tak nie mysli o tym co mu sie moze robic ja np w pracy odpoczywam psychicznie a teraz pare dni urlopu i znowu lipa dobrze ze konczy mi sie urlop bo starajac sie nie ujawniac swoich objawow robie sie corz bardziej wybuchowy wzgledem rodziny przyjaciol i wszystko mnie drazni
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
15 lut 2007, 00:28
Lokalizacja
mazowieckie

Avatar użytkownika
przez alusia 15 lut 2007, 16:52
Dokładnie tak jak mówisz najlepsze jest zajęcie czyli np. praca ale wiesz ja chciałabym żyć normalnie nawet jak jestem w domu bo przecież dom powinien kojarzyć się z bezpieczeństwem a u mnie jest odwrotnie-boję się wracać do domu bo wtedy zawsze myśli się nasilają. Obecnie jakoś sobie radzę ale były dni kiedy miałam ochotę nie wracać do domu po pracy tylko gdzieś się schować i przespać nockę, to było okropne :( Podejrzewam że dom źle mi się kojarzy dlatego że w moim domu wydarzyło się baaaardzo dużo złych rzeczy. Mój ojciec jest alkoholikiem znęcał się nad nami fizycznie i to właśnie w domu i to może być przyczyną tego że boję się do niego wracać ponieważ wtedy lęki i trudne myśli się nasilają :(
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do