Czy martwicie się na zapas ?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez Amy Lee 30 lis 2007, 00:14
Ja się martwię egzaminami w czerwcu (martwienie się nie oznacza uczenia się), czasem jakąś nieistniejącą chorobą i ogólnie tym, że czas szybko leci, a ja nie wiem, czy nauczę się tak na prawdę cieszyć życiem.
Amy Lee
Offline

przez murti 30 lis 2007, 16:11
" Człowiek z nerwicą przekracza swoje mosty zanim do nich dotrze "
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
10 mar 2007, 13:00

Avatar użytkownika
przez luthien 30 lis 2007, 16:49
Bardzo często i przeważnie niepotrzebnie.
dziś mogę wreszcie to powiedzieć: patrzę z nadzieją w przyszłość...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Lena 30 lis 2007, 17:12
U mnie to nie jest martwienie sie, tylko klasyczne czarnowidztwo. Z gory zakladam i marudze wszystkim w kolo, ze cos mi sie nie uda, ze zawale, nie cos nie ma racji bytu.
Lena
Offline

Avatar użytkownika
przez alusia 12 gru 2007, 10:39
Lena mam podobnie-dobrze powiedziane-CZARNOWIDZTWO
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

przez ane23 12 gru 2007, 11:35
Lena napisał(a):U mnie to nie jest martwienie sie, tylko klasyczne czarnowidztwo. Z gory zakladam i marudze wszystkim w kolo, ze cos mi sie nie uda, ze zawale, nie cos nie ma racji bytu.


mam to samo, ciągle 'gdybam', ciągle mam o coś obawy, np. że rodzice nie powinni lecieć na wakacje bo samolot spadnie, że mąż nie powinien jechać w delegacje bo się rozbije samochód, siedze w pracy i myśle że nie wyłączyłam żelazka i już oczyma wyobraźni widzę spalone mieszkanie. Martwię się też że jestem na coś chora, że może jestem dla wszystkich ciężarem, że nic mi się nigdy nie uda, jak zaczynam coś robić to z góry zakadam że poniosę klęskę. Tak to jest czarnowidztwo.
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
06 gru 2007, 00:32
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez mewa 16 gru 2007, 17:47
Klezus napisał(a):Wszystko analizuje najpierw żeby byc przygotowany na wszystko.

Ja identycznie - jesli czeka mnie jakas sytuacja mniej codzienna, to musze wiedziec doslownie wszystko - gdzies isc, co zrobic, jak, co zabrac, co zrobic jesli cos tam pojdize inaczej, jak to inni mieli - a i tak sie denerwuje, z kazda godzina coraz bardziej - bledne kolo.
makanti napisał(a):Ja się za bardzo martwię na zapas i po nie kąt przez to też boje się ruszyć z miejsca z własnym życiem...

Jest to tez jeden z moich problemow boje sie podejmowac inicjatywe, cos zrobic, wziac sie za siebie
tak, strach i martwienie sie na zapas, rozpatrywanie wczesniejszych sytuacji - "co by bylo gdyby..."
A'propos ubran pare osob wspomnialo - jak cos nowego kupie to taktuje to idealnie, skladam
A zniszczenie w wyniku prania? Coz, bylo kilka ekstremalnych sytuacji ze niektorych ubran [nowych] ... nie pralem. Mozna powiedziec, ze sie "wietrzyly" wiszac w pokoju. Okropne :shock:
Ale juz sa przeprane ;)
...w symfonii strachu, dławiącej, lepkiej ciemności...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
23 sie 2007, 01:54

przez ane23 16 gru 2007, 21:11
mewa napisał(a):
Klezus napisał(a):...
A'propos ubran pare osob wspomnialo - jak cos nowego kupie to taktuje to idealnie, skladam
A zniszczenie w wyniku prania? Coz, bylo kilka ekstremalnych sytuacji ze niektorych ubran [nowych] ... nie pralem. Mozna powiedziec, ze sie "wietrzyly" wiszac w pokoju. Okropne :shock:
Ale juz sa przeprane ;)


ech ja nowe ubrania składam i wkłądam do szafy, osatatnio znalazłam bluzkę sprzed 3 lat, jeszcze z metką :oops:
mam szafę pełną przepięknych ciuchów, kolorowych, markowych, niektóre nowe inne z lumpeksu - większości nie noszę z obawy że się zniszczą, zostawia je na 'specjalne okazje', ale gdy zdarza się jakieś 'wyjście' to znó wybieram inny znoszony ciuch bo uważam że będzie ważniejsza okazja by założyć tą nową piękną rzecz. W efekcie przestałam się ładnie ubierać, chodzę w wyciągniętych swetrach i niemodnych dżinsach, przestałam się malować (kosmetyki też oszczędzam), najpierw oszczędzałam ciuchy, a teraz to już nawet mi się nie chce stroić, po co? nie warto :( - tak myślę
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
06 gru 2007, 00:32
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez jaaa 16 gru 2007, 22:02
nie warto zyjcie codziennie tak jakby to byl wasz ostani dzien szkoda czasu i zycia ;) i kasy hehe
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

przez sredniowieczna_panna 16 gru 2007, 23:38
cały czas martwie sie na zapas roznymi rzeczami;P
przyziemnymi jak i calkiem hmm z innej beczki;P
strasznie mnie to meczy:(
Posty
75
Dołączył(a)
29 lis 2006, 20:05

Avatar użytkownika
przez mewa 17 gru 2007, 00:31
ane23 chyba cos tam pomieszalas z cytatem ;)

Odniose sie rowniez do tego co pisalas o nie niszczeniu ubran [mimo iz delikatnie odbiega to od martwienia sie] - ja mianowicie nie potrafie rowniez "niszczyc" ksiazek, tzn. jak jakas czytam to nie dotykam krawedzi, uwazam na rogi a nie daj panie grzbiet zgiac! to najgorsze by bylo. A ze lubie czytac ksiazki i lubie bardzo je kupowac to caly czas wygladaja jak nowe ;) i nie wieza mi ludzie ze zostaly przeczytane heh
sredniowieczna_panna napisał(a):strasznie mnie to meczy:(

wiem, nie mozna sie ani na chwile zrelaksowac, odpoczac - caly czas wiemy, ze jest tam "cos" o czym trzeba myslec...
...w symfonii strachu, dławiącej, lepkiej ciemności...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
23 sie 2007, 01:54

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do