mój problem

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

mój problem

przez magdaczerka67 05 wrz 2016, 21:41
Mam 20 lat. Chciałabym wysłuchać osób, które pokonały nerwicę lub zmagają się z podobnym problemem do mnie i jak im się udaje to pokonywać, takie rady. Bo ja się męczę.
Zaczęłam chodzić do psychiatry i do psychologa. Biorę depralin, średnio pomaga. Tylko, że ja całe życie walczę i nie mogę z tego wyjść. Tylko nie mówcie, że jak taka młoda może mówić, że całe życie walczy. Jestem cholernie samokrytyczna. Przez rok, gdzie byłam na studiach się wyrobiłam, więc prę do przodu. Miałam rok temu myśli samobójcze, nie tak na poważnie, nie wiem, ale myslałam, po co ludzie żyją, często myślałam, zeby odciąć się kiedyś gdzieś, z nikim nie gadać, tylko przezyc i umrzec. Dużo to przez szkołę. Bałam się chodzić do szkoły, robiłam te różne rytuały, żeby dobrze przeżyc dzień. Ogólnie szkoła - to bałam się każdego dnia. Byłam po prostu taka wycofana, z tego powwodu ludzie nie mieli dobrej opini o mnie, a wiadomo nie wiedzieli, ze to nerwica. Czułam sie z tego powodu winna . Ale teraz mam taki problem, że mam natrętne myśli, wyskakujące krytyki - jak chcę coś powiedzieć, przy codziennych czynnościach, . Nalewam mydło do umycia rąk , wyskakuje mi w myślach moja koleżanka co się śmieje ze mnie i mam myśl, że to powinnam to tam odłożyć. Ciężko to wytłumaczyć, takie wyskakujące przy wielu czynnościahc "A czego ty Magda.., itp" Teraz jest o wiele lepiej. Rok temu nie mogłam przez to nic mówić, nic robić. Wchodziłam w dialogi z tymi myślami .Przez co się denerwowałam, bo jak odpowiadałam tej myśli, to zaraz myśl przeciwstawna krytykująca. I wybuchałam wtedy agresją, łąpały skurcze mnie z nerwów, Czytałam podobną wypowiedź na innym forum - to objaw nerwicy mówią. Za dużo przeżywam w myślach rzeczy, scenariuszy, nie umiem się też od tego odciąć. Kiedyś było inaczej. Jestem zdekoncentrowana, miałam stan raz przez to, że położyłam się na łóżku i nagle mnie brał stan, totalny bezwład i totalna pustka w głowie. Jakbym się nagle odcięła od wszytskiego. I tak przez chwilę. Generalnie mam trochę pustkę w głowie, wolne myśli. Fobia społęczna. Non stop nucę sobie piosenki, i nie mogę niczym się zająć. Albo siedzę i analizuję. Teraz nie jest tak źle jak wyżej napisałam. Moje życie się zmienia. I ja też. Ale do końca życia mam z tym walczyć? To mi utrudnia życie.
Chciałabym poczytać jak wy radzicie sobie z nerwicą i depresją, co u siebie pokonaliście, dlaczego teraz jest lepiej. No wiadomo, że to pomaga. Chciałabym być taka jak inni, pełna energii, a nie taka apatyczna i robić co chcę, a nie martwić się, że kolejny dzień. Kiedy tp u mnie w końcu przejdzie? No ale skoro przez rok zrobiłam mega zmianę to będzie coraz lepiej. Rok temu to jak przeglądałam oferty pracy z ciekawości, bo myślałam , zeby podczas studiow sie zatrudnic, to jak zaczęłam to sobie wyobrażać to wstałam od komputera, zaczęłam się trząść i chciało mi się wymiotować. A teraz myslę, nie miałabym takich reakcji. Nie lubię siebie, patrzę na siebie ze wstrętem w lustrze, jakbym patrzyła na kogoś innego. To się zmienia. Ale jeszcze długa droga.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
05 wrz 2016, 21:34

mój problem

przez Lilly86 06 wrz 2016, 01:32
Ja też za sobą nie przepadam i właśnie to próbuję zmienić. Staram się:
- polubić samą siebie, być swoją przyjaciółką, a nie wrogiem
- spojrzeć na siebie ze współczuciem, a nie złością
- zaufać sobie
- wsłuchać się w swoje potrzeby i marzenia, a nie oczekiwania społeczeństwa
- itp. :)

Każdy dzień to walka...
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
19 sie 2016, 21:21

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do