Zmieniajace się natręctwa

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Zmieniajace się natręctwa

przez Wera 13 sty 2007, 11:12
Choruję na nerwicę natręctw ale u mnie jest dziwnie jak uspokoja sie jedne natręctwa myślowe to pojawiaja się inne czy ktoś tez tak ma? pozdr
Offline
Posty
236
Dołączył(a)
18 cze 2006, 19:35
Lokalizacja
Śląsk

przez Alexandra 13 sty 2007, 22:07
Chyba rzadko zdarza się, aby natręctwa dotyczyły tylko jednej rzeczy. Mnie np jedne myśli mijały, a przychodziły drugie. Jeszcze w tamtym roku o tej porze się męczyłam . Dzisiaj, dzieki lekom, jestem wolna :D
Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.
Offline
Posty
573
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez alusia 14 sty 2007, 10:18
Witam u mnie właśnie natręctwa tak działają. Najpierw rozmyślałam jak komuś wyrządzić krzywde nożem, potem płakałam, nie wiedziałam co z sobą zrobić, myślałam że jestem psychicznie chora, bałam się chorób to teraz ja jestem kozłem ofiarnym, codziennie mam głupie wyobrażenia śmierci, jak to zrobić,czym.... :(:( to jest takie dobijające i przykre :(:( Tak bardzo chcę być sobą, żyć normalnie ale myśli mnie przerastają :(:(:( i wtedy zastanawiam się czy warto żyć, marzyć, śnić, wszystko nagle traci snens :(:(
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Wera 14 sty 2007, 11:29
Dzięki za odpowiedź
Aleksandra a jakie leki Tobie pomogły bo ja zażywan Cital i Zalastę a te natręctwa dalej mnie męczą, pozdr :smile:
Offline
Posty
236
Dołączył(a)
18 cze 2006, 19:35
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez Vault 15 sty 2007, 02:38
och Alusia z tym nozem to wiem co czujesz ... moze jeszcze chcesz zabic ukochane osoby ?
WKUR* SIĘ NA WŁASNĄ NERWICĘ A POTEM JĄ PRZEBIEGNIJ !!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
09 sty 2007, 16:16
Lokalizacja
Wrocław/Stevenage(UK)

Avatar użytkownika
przez alusia 15 sty 2007, 17:56
Dokładnie Vault :( moje najbliższe osoby które tak bardzo kocham. To było straszne..... Bardzo się modliłam żeby te myśli przeszły na mnie i chyba to wymodliłam :( Wydaje mi sie że te myśli są przeciwnieństwem tego co chce, myśle...... Ja kocham bliskie mi osoby ale myśli dopadają to i zmieniają tok myślenia i powstają lęki. Chcę tak bardzo być normalna, chcę żyć ale myśli znowu szwankują i dałują.....
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

Avatar użytkownika
przez Vault 18 sty 2007, 19:49
Oj moja droga ... im wiecej z tym walczysz tym mocniej Cie to atakuje ... mialem okres ze balem sie nozy i ostrych narzedzi ... mialem wrazenie ze chce zabic moja dziewczyne, ale ona zyje, ja zyje, trzeba sie z tym pofgodzic ze sie ma takie natretne mysli, nie zgadzaj sie na to ze kogos mozesz zabic tylko to ze twoj umysl moze reagowac w ten sposob. Ja na swoje dolegliwosci tego rodzaju dostalem Fevarin i musze przyznac ze mnie juz takie mysli nie ruszaja ... pisz opisz i pisz jak cos chcetnie poczytam i sprobuje pomoc a teraz ide pobiegac ... wam tez to polecam !!
WKUR* SIĘ NA WŁASNĄ NERWICĘ A POTEM JĄ PRZEBIEGNIJ !!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
09 sty 2007, 16:16
Lokalizacja
Wrocław/Stevenage(UK)

Avatar użytkownika
przez alusia 19 sty 2007, 08:13
Wiesz teraz ja jestem kozłem ofiarnym. Wyobrażam sobie co mogłabym sobie zrobić ostrymi narzędziami :( Bardzo boję się zostawać sama w domu bo myśle że myśli zamienią się w czyny ale ja tego nie chce :(:(:(:( kurde ale to trudne do zwalczenia. Czasami są dni kiedy wiem że mam siłę do walki a czasem już padam, wymiękam :( Leków nie biorę staram się z tym walczyć bez nich jak narazie wygrywam i mam nadzieje że wygram z tym dziadostwem!!!!
Pozdrawiam dzięki za odpowiedzi :)
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

a ja..

przez nitka1183 23 sty 2007, 08:28
Jeju jak się cieszę że znalazłam tą rozmowę!
Pół nocy dziś nie spałam, mąż wyjechał a ja bałam się że sobie coś zrobię, w głowie latały mi tylko mysli typu podcięcie żył, rozpamiętywałam wszystkie formy samobójstw o których pisały media, obłęd! Tak strasznie boję się tych myśli a wiem że to tylko myśli, zawsze to są myśli...
Od lat towarzyszą mi natręctwa, kiedyś zdrowotne (HIV, HCV), potem bałam się że zrobię coś mojej córeczce, noże a teraz od dłuższego czasu bojęsię o siebie...
Jak mam odstępy od tych natręctw to mam stany lękowe, robi mi sie słabo-i tak w koło macieju...
Biorę leki, pomagają ale połowicznie, zmieniałam już tyle razy i zawsze po jakimś czasie nerwica powraca, jak nauczyć się z nią żyć? Nie wiem niestety mimo że ją już trochę poznałam...
Pozdrawiam Was, pewnie napiszę coś wieczorem:)
Offline
Posty
92
Dołączył(a)
23 sty 2007, 08:22
Lokalizacja
3miasto

Avatar użytkownika
przez alusia 23 sty 2007, 17:21
Cześć Niteczko :) wiedze że i Ty masz podobne klimaty wiesz przepraszam ale jakoś mi lżej jak ktoś napisze że ma tak samo-nie jestem egoistką...... Wiesz ja narazie nie biorę leków staram radzić sobie z tym sama choć nie wiem czy kiedyś nie będę musiała to zależy od tego czy dam radę sama z tym walczyć. Chodzę tylko na terapie z czego się cieszę choć i tak czasami pomimo spotkań z psychologiem jest kiepsko ze mną. U mnie zaczęło się wszystko od nerwicy lękowej(bałam się wychodzić na pole że coś mi się stanie, że się przewrócę, zemdleję, umre). Poźniej pojawiała się nerwica natręctw(wyobrażałam sobie jak biorę nóż i wbijam go dosłownie moim bliskim) teraz to ja jestem w centrum myśli, boję się ich, tak samo jak Ty wyobrażam sobie dosłownie jak się podcinam(żyły) to jest okropne i potrafi niesamowicie zdołować, mam lęki przed ciemnością bo wtedy to wszystko się nasila :(:(:( Jest tak baaardzo ciężko ale jak narazie daję rade bez leków. Boję się poprostu samej siebie-to jest chore :( boję się kolejnego dnia, przyszłości. Mam takie myśli że nie dam rady, że wszystko mi się wali że życie powoli traci sens, ale są chwile w których czuję się jak w niebie poprostu mam chęć do życia...... Czemu to takie trudne. Czy tak dużo wymagam żeby być sobą :(:(:(:(:(:(:(
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

przez nitka1183 23 sty 2007, 19:14
Alusia-ja tak samo zaczęłam od lęków, całej gamy lęków, z domu nie wychodziłam jakis czas sama, bałam się autobusem jechac,marketów, chciało mi się tam mdleć itp itd. Potem wpadłam w fobię że zabiję swoje dziecko, które jeszcze się nie urodziło, jak już się urodziło byłam szczęśliwa, myśli odeszły precz na jakiś czas a potem wróciły, w nocy sprawdzałam czy mała oddycha a potem zastanawiałam się czy jej nic nie zrobiłam-obłęd! A potem wkręcilam sobie że wpadnę w depresję i się zabiję. I się zaczęło-u koleżanki bałam się wyjść na balkon na 6 piętrze-bo skoczę...idąc przez most bałam się że skocze pod pociąg, bałam się wyjść do piwnicy-bo się powieszę - totalna obsesja. Nikomu o tym nie mówiłam by chybaby mnie zamknęli;)
I dziś w nocy znów-myśl-co będzie jak mąż wyjedzie a mi coś będzie chcialo odbić i coś sobie zrobię. no i dzień minął a ja nie miałam wcale mysli żeby coś zrobić...A rano wręcz wpadłam w kolejną depresję z tego powodu...Nie znosze tych myśli! Dobrą metodą jest je ośmieszać - czasem mi sie udaje...
Trzymaj się, w kazdym razie ja wiem co czujesz...
Offline
Posty
92
Dołączył(a)
23 sty 2007, 08:22
Lokalizacja
3miasto

Avatar użytkownika
przez viper_88 23 sty 2007, 20:14
Jakiś czas temu (kiedy to wszystko się u mnie zaczynało) miałem myśli, że dostaję np. choroby psychicznej i czy nie będzie lepiej, żebym się już teraz zabił, niż żeby mieli mnie po jakimś czasie wysłać do jakiegoś szpitala psychiatrycznego, kiedy już totalnie swiksuję. Nie powiem, że myśli samobójcze mi nie wracają, ale teraz są przynajmniej rzadsze i dodatkowo tak jakby lżejsze, niż przedtem. Z powodu pewnych względów, przez które nie miałbym możliwości przeprowadzenia jakieś "wyrafinowanej" próby samobójczej, najczęściej myślałem o użyciu najzwyklejszego pod słońcem noża. Z jednej strony byłem pewien, że nawet gdybym miał taką możliwość to i tak na pewno nie wprowadziłbym tych myśli w życie, a z drugiej one same nie dawały mi wciąż spokoju. Zdarzało się też, że myślałem także o tym, by kogoś praktycznie skatować, a nawet i zabić... Nie wymyślałem co prawda jakichś ciekawych sposób na dokonanie tego, ale miałem za to wrażenie, że musi to być dość fajne "wyładować się" w taki sposób. Takie przemyśle dotyczyły np. członków mojej rodziny, jak i mojej najbliższej przyjaciółki, która praktycznie jest moją jedyną... Z takich też względów miewałem u siebie wurzuty sumienia. Zastanawiałem się, co takiego by ta przyjaciółka sobie o mnie pomyślała, gdyby tylko się o tym dowiedziała... :( Dlatego też wiem, co niektórzy z was w takich momentach przeżywają...
Ostatnio edytowano 27 sty 2007, 18:43 przez viper_88, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
21 sty 2007, 19:17

Avatar użytkownika
przez alusia 24 sty 2007, 17:36
Witam :) wiedze że przybywa nas tu na to forum. Wiecie powiem wam co ja robie kidy dopadają mnie taki jazdy, przedewszystkim spotykam się ze znajomymi(omijam bycia samej ze sobą bo wtedy to jest tragicznie) a jeżeli nie mam ochoty nigdzie wychodzić to słucham głośno muzyki-zagłuszam swoje myśli. Także w złych chwilach mowię cały czas o tym chłopakowi, nawijam mu cały czas choć wiem że czasami ma już tego dosyć ale i tak mnie wspiera. Ale bardzo ważną rolę odgrywa tu psychoterapia. Mam bardzo miłą, sympatyczną panią psycholog. Na początku psychoterapii było fatalnie, myślałam po co ja do niej poszłam, ona i tak mnie nie rozumie, lekceważy, że to tylko taka prowizorka że niby wielce pomaga ale jak tym że ja ciągle do niej gadam??? Wszystko wydawało mi się bezsensu!!!!!!!!!!! Przerwałam psychoterapie na miesiąc ale znowu podjęłam walkę o to aby się oswoić-poprostu potrzebowałam czasu(tak z tego wnioskuje) bo teraz jest naprawdę super, wiem że wysłuchuje mnie, współczuje, pomaga słowami, stara się pomóc jak tylko może, mówi że często myśli o mnie jak to znoszę bo widzi że jest mi naprawdę ciężko-wiecie po tych słowach zrobiło mi się dużo lepiej bo wiem że są na tym świecie jeszcze osoby które się o mnie martwią-miło coś takiego usłyszć. Nie biorę leków staram się walczyć sama, chcę żyć normalnie tak jak kiedyś, chcę realizować marzenia. Wogóle to miałam przesrane w domu, ojciec alkoholik, przemoc, znęcanie fizyczne. Katował każdego kogo miał pod ręką. Z każdym dniem czekałam aż kogoś zabije-dosłownie, trudno o tym pisać(jeszcze trudniej mówić) ale teraz dopiero zaczynam się otwierać z czego się cieszę. Mam dużo koleżanek, kumpli ale wiecie oni nie potrafią zrozumieć co się ze mną dzieje, najlepiej rozumieją takie osoby co przechodzą to samo co ja no i psycholog potrafi się wczuć-naprawdę dajcie szansę a zobaczycie jakie mogą być tego efekty-WARTO!!!!
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

Fobie wielorakiego rodzaju

przez nooise 24 sty 2007, 20:11
Witam

Nie wiem co się dzieje. Od ponad roku jestem innym człowiekiem. Pewnego dnia zaczęły mnie toczyć jakieś fobie, lęki, paranoje. Trwa to do dzisiaj i jest coraz gorzej.

Na początku bałem się urazów mechanicznych. Każde stuknięcie w glowę, każdy zmierzwienie wlosów ręką, podrapanie się traktowałem jako zagrażające umyslowi. Doszło nawet do tego, że bałem się położyć głowę na poduszkę.

Później nadszedł czas na zawroty głowy i chodzące bóle powstałe na wskutek poprzednich lęków i stresu z nimi związanego. Wszystkie zawroty glowy, kłucia etc były straszne i wpędzały w depresje.

Kolejnym etapem były wątpliwości religijne. Wydawało mi się, że odchodząc od Boga ściągam na sie jego gniew, którego owocem będzie kara: odebranie mi zdolności myślenia.

Teraz zapachy. Gdzieś, ktoś powiedział mi o szkodliwości klejów. Każdą woń traktuje jako zabójczą dla szarych komórek. Dzisiaj poczułem zapach rękawiczki szpitalnej. Leżała w szafce z domestosem ( zakręconym ) kiedyś, pozniej 2 tygodnie poza nią i dzisiaj ją powąchałem dwukrotnie. od razu moj zasob słow sie zmniejszyl, miałem lekkie zawroty głowy, przyspieszony puls i zaburzenia koncentracji. Poza tym stałem się nieprzystepny i oschły w stosuknku do przyjaciół.

Czy taka rękawiczka szpitalna faktycznie może byc groźna? Pytam ponieważ odpowiedź może stanowić klucz do wyleczenia się.

To mnie zabija. Caly czas wydaje mi się, że stałem się głupszy, że moj mozg został uszkodzony. Nerwica u mnie dekoncentruje, osłabia pamięć, myślenie, zabija kreatywność. A ja lubię się uczyć, czytać, pisać, nie chcę tego stracić.

Przed tym wszystkim był kimś zupełnie innym.
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
07 gru 2006, 18:58

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do