Nerwica Natręctw (Lękowa?) (moja historia)

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Nerwica Natręctw (Lękowa?) (moja historia)

Avatar użytkownika
przez grown-up19 06 sty 2007, 14:59
Witam. Może zacznę od tego, że od początku wszystko u mnie wskazywało na nerwicę lękową. Miałem lęki przed wychodzeniem z domu, cały czas obawiałem się kary boskiej (jestem biseksualny), albo tego, że mój ś.p. tata będzie zsyłał na mnie nieszczęścia z nieba. Wkręcałem sobie mnóstwo chorób: od wszelkiego rodzaju raków, przez tocznie, HIV po stwardnienie rozsiane. Później pojawiły się codzienne 'zawały', a po nich kłopoty z oddychaniem. Cały czas musiałem kontrolować swój oddech, bo przecież inaczej to bym się udusił (moje tępe rozumowanie :roll:). Zacząłem zażywać wenlafaksynę i moje problemy minęły. Było cudownie. Zaczęły się znów imprezy, spotkania z ludźmi, miałem nawet jedną propozycję od mojego znajomego by nagrać wokale na jakąś płytę jego zespołu. Żyć nie umierać. Poznałem wspaniałą dziewczynę w dodatku. Było świetnie, aż do listopada zeszłego roku kiedy to znów zaczęły się moje problemy z sercem i non stop rozmyślanie czy ja jestem normalny, czy może mam jakąś psychozę albo jestem psychopatą. Panicznie bałem się że mógłbym zrobić coś moim bliskim. Z tymi myślami sobie poradziłem, ale pojawiły się gorsze - dotyczące mnie samego. Że mógłbym się sam zabić. Myśli były tak nasilone, że w pewnej chwili nie wytrzymałem i przedawkowałem leki. Wylądowałem w szpitalu z rozpoznaniem: Nawracające zaburzenia depresyjne z natręctwami. Poprawa nastąpiła szybko, natrętne myśli minęły, nastrój świetny. Wróciłem na uczelnię, było ok przez jakieś kilka dni. Potem wszystko wróciło, całe święta to walka z samym sobą, ze swoimi myślami. W końcu zacząłem sobie wkręcać, że naprawdę jestem psychopatą, niezróważonym psychicznie człowiekiem, który powinien być zamknięty 24h w izolatce. Mama wybiła mi ten pomysł z głowy... Biorę Anafranil 150 mg na dobę, już ponad miesiąc i nastrój mam ok, ale te myśli. Panicznie boję się, że stracę kontrolę nad sobą tak jak wtedy 1 grudnia... To jest okropne. Na zajęcia chodzę na siłę, uczę się na siłę, spotykam ze znajomymi i chodzę na imprezy, ale wszystko na siłę, z ciągłym wewnętrznym niepokojem. Czasami mam takie obrazy w mojej głowie: wycinki z gazet mówiące o mojej śmierci, coś w stylu: "20letni chłopak popełnił samobójstwo. Przyczyny nieznane. Rodzina w rozpaczy." Wyobrażam sobie ludzi (mieszkam w małej wiosce), którzy mówią: 'A taki był z niego dobry student. Pewnie mu odbiło'. Ciągle widzę w mojej wyobraźni twarze moich znajomych, mamy, siostry, wszystkich. To jest strasznie dobijające. Kiedyś zauważyłem u siebie 1 natręctwo ruchowe: mianowicie gdy wyciągam gumę do żucia z papierka to w chwili wyrzucania tego papierka do kosza myślę sobie "Jeżeli trafię to będzie ok, a jeśli nie to stanie się jakaś katastrofa". Doszło do mnie, że wcześniej miałem podobnie tylko w związku z okolicznymi kapliczkami, np. jadąc w nocy (takie mam przyzwyczajenia hehe) na przejażdżkę rowerem musiałem się przeżegnać przy każdej kapliczce, bo inacze stanie się mi coś złego... Okropne. Ostatnio pan psychiatra dopisał mi do i tak końskiej dawki Anafranilu lek o nazwie Zotral 50mg (to to samo co Asentra, Zoloft etc.). Będę go brał dopiero na feriach, ale ogromnie się boję, że do tego czasu zrobię coś głupiego. Kazałem mamie pochować wszystkie leki (nad widokiem noża jakoś panuję), żeby nie myśleć, że mógłbym je znów przedawkować... To jest chore. Chwilami naprawdę czuję się jak psychopata... Kiedyś jakieś kilka lat temu miałem taką akcję, niedawno mi się przypomniało. Było to wtedy gdy jeszcze nie odczuwalem żadnych przykrych dolegliwości nerwicowych, np. trzymając mojego kochanego 1,5 rocznego siostrzeńca na rękach bałem się, że mógłbym go wrzucić do studni, albo go utopić... Miałem tak kilka razy, ale jakoś to minęło, wtedy też myślałem, że jestem psychopatą i ryczałem po nocach. Ostatnio gdy wreszcie przestałem myśleć o psychopatii doszło do mnie, że mogę być opętany przez diabła :? :roll: :roll: Boję się każdego następnego dnia, boję się cokolwiek planować, bo przecież mogę sobie coś zrobić... To jest okropne, chwilami nie daję rady, ale walczę dla mamy, siostry i dla siebie, bo wiem jak kiedyś kochałem życie, jakie miałem marzenia (i nadal mam). Czy takie natręctwa mijają?? Pomóżcie błagam!!!!
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
03 sty 2006, 23:03
Lokalizacja
Podkarpacie

Avatar użytkownika
przez alusia 06 sty 2007, 15:38
Witam Cię serdecznie. Czytając Twoją historię poprostu czułam jakbym to ja opisywała swoje klimaty :( Mam to samo co Ty dosłownie słowo w słowo(oprócz tych leków co przedawkowałeś). U mnie nerwica była zawsze-mam ojca alkoholika który znęcał sie nad nami fizycznie :( także wszystko jasne skąd ta nerica. U mnie też było tak samo-wyobrażałam sobie co mogę zrobić z nożem, komu go wbić ale nigdy nie miałam przyczyny poprostu tak. Czułam się jak psychopata, ryczałam nocami, tuliłam do siebie jakąkolwiek maskotkę którą miałam pod ręką-to był horror. Nie rozumiałam dlaczego te myśli dręczyły mnie w stosunku do osób które tak bardzo Kocham(mama, chłopak). Po tym wszystkim bałam się wchodzić do kuchni, patrzeć na nóż, a tym bardziej brać go do ręki :( I nagle ku zdziwnieniu trochę ucichło. Ale to była tylko cisza przed burzą :( nagle te wszystkie myśli przeszł na mnie. Wyobrażałam sobie co mogę sobie zrobić-poprostu jak wbić nóż, jak podciąć żyły, jak przedawkować leki itd. Gdy słyszałam w tv o samobójstwach poprostu wczuwałam się w rolę tych osób. Tak jak piszesz 20 latek-rodzina wstrząśnięta i porównanie co by było u mnie, jaki miałabym pogrzeb itd. To było i jest przerażające. I znowu klimaty: wujek podcina sobie żyły i ląduje w szpitalu- nie mogłam dojść do siebie, czułam że eksploduje że zgłupieje przez te myśli(znowu identyfikowałam się z wujkiem) :( nie mogłam jeść, pojawiły się nudności, trzęsawki.... Uznałam że ja naprawdę jestem nieobliczalna :( i psychicznie chora. Obecnie chodzę do psychologa i czuję że naprawde są widoczne efekty. Leków nie biorę bo chcę sama wyjść z tego bo wiem że leki tego za mnie nie zrobią-to ja sama muszę pracować nad swoimi emocjami, lekami. Także widzisz nie jesteś sam, inni też mają klimaty i uwierz że jeszcze gorsze niż my. Ostatnio dowiedziałam się że kumpela ma takie jazdy że szkoda gadać :(
Także trzymaj się cieplutko i pisz co i jak u Ciebie.
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

przez goshka 10 sty 2007, 13:54
cześć Wam, mam podobne natręctwa(?!) tzn. nawet nie wiedziałam, że jest to jakiś problem.Mam nawracającą sie depresję.byłam leczona farmakologicznie.nie podjęłam się terapii indywidualnej. od ok.4 lat mam obsesję na punkcie wirusa Hiv. boję się wszystkiego.chodzić do dentysty, podawać komuś dłoń, wszystkiego! na testy chodzę ciągle!ostatnio pani psycholog powiedziała, że mam fobię. Zna mnie już bo ciągle tam chodzę!dostaje wyniki i wkręcam sobie, że się pomylili i wracam znowu! mam przy tym duszności, bóle brzucha, kołatania serca.strach tak mnie paraliżuje że nie jestem w stanie się poruszyć, czasem aż sztywnieję iaż czuję ból całego ciała.też ciągle mam wrażenie, że zostanę za coś ukarana!!Ciąglę zadaję sobie jakieś durne i irracjonalne zadania począwszy od historii z papierkiem, przez powtarzanie jakiegoś zdania w myślach konkretną ilość razy. Boję się, że kogoś przejadę jadąc samochodem.wszyscy się ze mnie śmieją bo ciągle mam wrażenie że komuś coś zrobiłam.np.gdy wracam do domu w nocy zaczynam myśleć że może nie zauważyłam lub nie poczułam że kogoś przejechałam .wysiadam z auta i oglądam czy nie mam na nim krwi..nawet nie wiem czy to są właśnie natręctwa czy tylko moje wymysły?!
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
07 sty 2007, 00:54

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do