przestałam kochać? mam iść do zakonu?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przestałam kochać? mam iść do zakonu?

przez kotulek 08 sie 2015, 11:21
Hej :) Napisze prosto z mostu bez jakiś wstępów. Niecały rok temu mój chłopak musiał wyjechac do USA, przeżyłam to okropnie, ale gdy został miesiąc do jego powrotu zaczął się koszmar. Pewnego dnia wstałam i stwierdziłam, że chyba nic do niego nie czuje. Wpadłam w szał, kompletnie nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Rano budziłam się z walącym sercem i bólem brzucha. Czułam się jak w klatce, z której nie ma wyjścia. Nic nie miało dla mnie sensu. Ciągłe rozmyślania czy go kocham czy nie czy co się stało. :bezradny: Po tygodniu wszystko przeszło. Wróciłam do normalnego życia. To co się ze mną przed tygodniem działo traktowałam jak zły sen. Niestety po tygodniu wszystko wróciło. Wtedy stwierdziłam, że pójde do psychiatry. Pani stwierdziła depresje, ale też zachowania psychotyczne. Dostałam Zotral i Abilify. Psychicznie zaczeło wszystko wracac do normy, gorzej fizycznie. Zmęczenie, niskie ciśnienie i co najgorsze drgawki, trzęsienie rąk. Nie mogłam mówić, pisać bo nie dałam rady utrzymac długopisu w ręce. Odstawiłam na własną ręke, bo pani doktor nie odbierała telefonu. Wszystko ustało, przez chwile było ok, no ale jazdy z "nie czuje nic do mojego chłopaka" wróciły. Znowu rozmyślania, brak chęci do zycia, strach itp. Pojechałam znow do lekarza i dostałam Nexpram i tak egzystuje raz lepiej raz gorzej do teraz, a właściwie do niedzieli wieczorem. W zeszłym tygodniu pojechałam na rekolekcje prowadzone przez siostry zakonne. przez cały czas czułam tam, że coś próbuje odciągnąc mnie od Boga. Ciągle myśli, że jeśli zaufam Bogu to on zrobi po swojemu i odbierze mi uczucia do mojego chłopaka. No i w niedziele wieczór patrząc na jedną z sióstr zakonnych naszła mnie głupia myśl i uczucie, że moze ja powinnam isc do zakonu. No i tak jak poprzednio strach, płacz, dramat. Nie chce iśc do zakonu, :why: a mimo to boje sie ze juz zawsze będe to miała z tyłu głowy, że może powinnam. Teraz czuje jak mój chłopak jest dla mnie ważny i chce z nim być a nie iść do zakonu. Do tego wszystkiego te myśli odciągają mnie do Boga. W kościele nie mogłam wytrzymac, chciałam wyjsć w połowie mszy. Miałam iśc do mojego proboszcza i zapytać czy nie zaprosić by tych sióstr, żeby one opowiedziały o Rycerstwie Niepokalanej, do któego wstąpiłam na rekolekcjach i jak o tym myślałam planowałam to wtedy myśli o zakonie i oczywiście nigdzie nie poszłam, nic nie załatwiłam. Moge dodać, że od dawna mam tak, że coś sobie wmówie i potem się tym dręcze. Leci samolot - będzie wojna. Boli mnie głowa - mam raka mózgu. Gdy miałam 10 lat potrafiłam sobie wmowić, że jestem w ciąży. Już nie wspomne o problemach ze spowiedzią, komunią. Wiecznym zastanawianiem się czy to grzech lekki czy cięzki czy komunia świetokradzka. Nie wiem już co z tym zrobić, już wole się zabić niż iść do zakonu. Pomóżcie :why:
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
08 sie 2015, 10:41

przestałam kochać? mam iść do zakonu?

przez Nicholas1981 08 sie 2015, 12:06
Nie wiem już co z tym zrobić, już wole się zabić niż iść do zakonu. Pomóżcie :why:

A kto Ci każe iść do zakonu? Na siłę to tam jeszcze nikogo chyba nie zamykają. Nie rozumiem tego problemu...
Poza tym zakon nie jest lekarstwem na miłość, to bzdura.
Nicholas1981
Offline

przestałam kochać? mam iść do zakonu?

Avatar użytkownika
przez nieboszczyk 08 sie 2015, 12:15
ja też myślałem o zakonie.o niebo lepsza perspektywa niż mieszkać w szpitalu,jednak tam podobno nie przyjmują upośledzonych i trzeba skończyć jakiś ogólniak katolicki
psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają samotnie.podobnie jak narkomani.narkomani umierają w jakimś śmierdzącym sraczu a psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają za murami obozów psychiatrycznych we własnych odchodach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7867
Dołączył(a)
29 wrz 2008, 20:28
Lokalizacja
z trumny z peryskopem

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przestałam kochać? mam iść do zakonu?

przez kotulek 08 sie 2015, 12:25
Czytając inne wątki, wydaje mi się, że mam nerwice natręctw, dlatego tak myśle i tak się czuję, bo przecież to nie są moje pragnienia, tylko jakieś głupie myśli.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
08 sie 2015, 10:41

przestałam kochać? mam iść do zakonu?

przez Nicholas1981 08 sie 2015, 12:34
Jak masz chorobę psychiczną to cię i tak nie przyjmą do zakonu. Nie masz się co martwić :)
Nicholas1981
Offline

przestałam kochać? mam iść do zakonu?

Avatar użytkownika
przez refren 08 sie 2015, 17:01
kotulek, też mi to wygląda na natręctwa, co nie wyklucza jakichś zaburzeń psychotycznych, ale mniejsza o diagnozę. Dużo tu już było osób z tematem "nie kocham mojego chłopaka" i "mam powołanie do zakonu", które pisały podobnie jak Ty. Z pewnością ta chęć nie jest u Ciebie autentyczna, ani myśl, że nie kochasz chłopaka. Gdybyś go nie kochała, to taka możliwość nie budziłaby w Tobie buntu i rozpaczy. Miłość to nie są tylko uczucie i emocje, uczucia w związku są zmienne, nie utrzymują się cały czas na tym samym poziomie, mogą falować, raz być na niższym poziomie, raz na wyższym (liczy się ogólna tendencja do pozytywnych), a sytuacja związku na odległość jest trudna. Kiedy ma się drugą osobę blisko, to łatwiej o uczucia, a na odległość druga osoba staje się nieco abstrakcyjna, stąd może rozdźwięk, bo w głowie masz, że to ktoś ważny, a w uczuciach że trochę odległy. Ale to co masz w głowie to też Ty, a nie tylko uczucia. Jak chłopak wróci, powinno się to ustabilizować.
Ostatnio edytowano 08 sie 2015, 17:08 przez refren, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3283
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

przestałam kochać? mam iść do zakonu?

Avatar użytkownika
przez refren 08 sie 2015, 17:04
kotulek napisał(a):Nie wiem już co z tym zrobić, już wole się zabić niż iść do zakonu.


Powołanie jak nic ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3283
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

przestałam kochać? mam iść do zakonu?

przez kotulek 08 sie 2015, 18:29
Ja wiem, że to nie wygląda jak powołanie, ale czytałam, że tak sie niektóre powołania zaczynają: od niechęci i odrzucania tego od siebie.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
08 sie 2015, 10:41

przestałam kochać? mam iść do zakonu?

przez Nicholas1981 08 sie 2015, 18:48
Za dużo czytasz na ten temat i usiłujesz się nakręcać. Zresztą ja tam nie wiem. Za bardzo wierzący nie jestem, nie mam doświadczenia w tej kwestii. Tylko wydaje mi się dziwne - to wygląda jakbyś się bała, że ktoś cię zmusi do pójścia do zakonu. a tak w ogóle to ile masz lat?
Nicholas1981
Offline

przestałam kochać? mam iść do zakonu?

Avatar użytkownika
przez refren 08 sie 2015, 19:24
kotulek napisał(a):Ja wiem, że to nie wygląda jak powołanie, ale czytałam, że tak sie niektóre powołania zaczynają: od niechęci i odrzucania tego od siebie.


Nie sądzę, żeby to była aż taka niechęć, natomiast przy natręctwach nieraz dochodzi do stanu, w którym się deklaruje "już wolałabym umrzeć niż (zrobić to, co "nakazuje" natręctwo). Sama tak miałam i nieraz już tutaj czytałam takie teksty.
A natręctwa tak działają, że na każdy argument rozsądku znajduje się przeciwstawny i tak bez końca, trzeba to jakoś przerwać.
Jeśli chodzi o powołanie, to myślę że Bóg działa i ma plany uwzględniające to, kim jesteśmy i jacy jesteśmy, mamy działać na bazie tego, co mamy, a nie się gwałcić i nagle stawać zupełnie kimś innym. Nawet autorzy Biblii, którzy według wiary byli natchnieni, pisali zgodnie z mentalnością swojej epoki i realiami, a nie coś czego nie czuli i nie znali. A jeśli ktoś nawet początkowo odsuwa od siebie powołanie, to myślę że nie ma jednocześnie poczucia przymusu i nie jest tak, że nie może normalnie funkcjonować, jak jest u Ciebie. To poczucie psychicznej pułapki, z której się nie można się wydostać, jest jak dla mnie typowo natręctwowe.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3283
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

przestałam kochać? mam iść do zakonu?

przez kotulek 08 sie 2015, 19:41
Mam 19 lat.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
08 sie 2015, 10:41

przestałam kochać? mam iść do zakonu?

przez Don Kamillo 08 sie 2015, 19:46
Staraj się olewać te natręctwa, przepuszczać przez siebie, wiem że jest ciężko jak dochodzą do tego objawy somatyczne takie jak ból brzucha czy serca, (nie pisze tego z opowiesci czy czytanek z googli tylko niestety z własnego bolesnego doświadczenia). Ja walczyłem ze sobą przez 9 miesięcy a potem okazało się że bte natręctwa to była racja( oczywiscie nie generalizuje, w Twoim przypadku to nie musi być racja) , ale przy okazji posypała mi się cała psychika.. Czy warto walczyć z tymi myślami - myśle że nie. Do teraz mam problemy z tą fabryka idiotycznych myśli, ale naszczęscie fluoksetyna mi pomaga. To się da nagiąć silną wolą, ale każda myśl musi zostać przepracowana i trwa to bardzo długo.

Masz 19 lat nie marnuj sobie życia na pierdoły. W mysl tego, ze myśl jest tylko myślą i nie trzeba bić przed nią pokłonów :)

A skoro czegoś nie chcesz świadomie, to przy odrobinie wysiłku ( czasem całkiem spory) podświadomosc Ci odpusci, ale nie wiem czy obędzie się bez farmakologii. Ja mam problem już 16 miesięcy :) tez głównie nerwica natrectw myslowych z bolami zoładka i serca, do tego lęki, i lekka depresja mi została, ale funkcjonuje całkiem normalnie tylko szkoda, ze sam jak palec.

Enjoy !
A pierwsza kwestia, w sumie najważniejsza to zawsze wierzyć w siebie nawet po najcięższych przejściach..

1.10.15 - koniec z tym.. :)
Offline
Posty
509
Dołączył(a)
18 sty 2015, 18:20

przestałam kochać? mam iść do zakonu?

przez kotulek 08 sie 2015, 20:06
Don Kamillo co to znaczy ze się okazało, że te natręctwa to była racja??
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
08 sie 2015, 10:41

przestałam kochać? mam iść do zakonu?

przez Don Kamillo 08 sie 2015, 20:13
Natręctwa dotyczyły mojej byłej, i przez jej opowiesci w mojej głowie wykreował się pewien "zły" który obiektywnie ją ocenił na podstawie jej słów które tak bardzo mnie zraniły, które pokazały jakim była, i zresztą jest człowiekiem. Na poczatku z tym walczyłem jak głupi nabawiłem sie depresji takiej, że z łozka stanąć nie potrafiłem. A potem przeniosło sie to juz na rózne materie zycia i moja psychika legła w gruzach.

Potem z nia zerwałem, i sie okazało, ze wszystko z czym walczyłem było gorzką prawdą ale..

Ale oczywiście nie myśl że w Twoim przypadku musi być tak samo, zwłaszcza odnośnie zakonu ;)

Morał z tego krótki i bardzo prosty, ze zawsze nalezy palić za sobą mosty.

Nie walczyć ze sobą w środku, bo pogarsza się swoją sytuacje, a myśl to jeszcze nie czyn.

Ale da się to przemóc. Skonczyłem szkołę z dobrym wynikiem nawet, zdałem maturę, i od razu miałem zapewnioną pracę w swoim zawodzie w której teraz się realizuję ( sam o nnia zawalczyłem już rok temu). Tylko trzeba chcieć. Dalej jest czasem lipnie, ale nauczyłem się z tym żyć.
A pierwsza kwestia, w sumie najważniejsza to zawsze wierzyć w siebie nawet po najcięższych przejściach..

1.10.15 - koniec z tym.. :)
Offline
Posty
509
Dołączył(a)
18 sty 2015, 18:20

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do