Lęk przed śmiercią bliskich

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Lęk przed śmiercią bliskich

przez zet0d 03 sie 2015, 22:41
Witam,
długo się blokowałem, aby napisać ten post, ponieważ sam do końca nie wiem czego przez to oczekuję.. pewnie wsparcia.. ale wątpię, że ktokolwiek jest w stanie przynieść ład i porządek moim zaburzonemu światu.

Cierpię na nerwicę natręctw już od długiego.. czasu..może dlatego, że jestem osobą przesądną. Wszystko zawsze chciałem, aby działo się po mojej myśli.. odpowiednie liczby, słowa. itp... wtedy jak wszystko mi na mój sposób przypasowało. było w porządku..

Wszystko co chce w życiu pozytywnego dla siebie zrobić, to nie mogę., ponieważ blokują mnie dopadające ciągłe negatywne myśli., że nie może być dobrze bo dzisiaj jest np. 13, albo jak na coś spojrzałem pokazywała się jakaś liczba, do której przywiązywałem wagę..

Moja nerwica sięgnęła apogeum w momencie śmierci mojego dziadka, i od tego czasu nie mogę nic zrobić, aby być szczęśliwy.
Odczuwam ciągły nieustający lęk i ciągłe myśli, że moim rodzicom coś się stanie, że mój tata umrze, albo ktoś inny z rodziny. Walczę z myślami, i coś mowi, że mój tata umrze, wtedy walczę i mówię że nie nie umrze.. itp.. Próbuje usprawiedliwić te myśli, ale cokolwiek nie pomyśle zobacze w tv, albo dokoła wszystko mi mówi o śmierci..
Napada mnie lęk, że ciągle jakaś aura widnieje w powietrzu, że coś się stanie.. doszukuję się we wszystkim czegoś.
Chciałbym iść w życiu do przodu, ale nie mogę. Bo wszystko musi mieć przyznany przeze mnie ład .
Nie mogę być sam szczęśliwy, jak coś myślę ze może się stać złego.


Bardzo ciężko jest mi to opisać, więc proszę o wyrozumiałość. Czuję, że to strasznie głupie, ale uwierzcie, że powoduję, że nie mogę normalnie żyć..
Wstyd mi ze ktoś będzie to czytał i próbował zrozumieć.. ale to już zaszło za daleko..
Ostatnio edytowano 04 sie 2015, 02:32 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: przeniesiono z Działu Nerwica Lękowa
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
24 lip 2015, 20:50

Lęk przed śmiercią bliskich

Avatar użytkownika
przez *Monika* 04 sie 2015, 02:36
zet0d, Myślę, że powinieneś poszukać pomocy na psychoterapii. Masz silne natręctwa, które utrudniają Tobie funkcjonowanie. Lęk, ten nieuświadomiony tłumisz, a należałoby znaleźć przyczynę, żeby zacząć leczyć skutki zaburzenia. Idź do psychiatry i poproś o skierowanie na psychoterapię. Chyba, że stać Cię prywatnie, to wtedy nie potrzebujesz skierowania. Psychiatra może Tobie również przepisać leki, które mogą ulżyć Twoim objawom somatycznym, jeśli je masz. Wiadomo, że przyczyny nie zlikwidują, ale przyczynią się do względnego wyciszenia.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Lęk przed śmiercią bliskich

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 04 sie 2015, 13:09
To chyba normalne,też się boję kiedy mój brat wyjeżdża Xsarą Combi.Też się o niego boję.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16564
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Lęk przed śmiercią bliskich

Avatar użytkownika
przez khaleesi 06 sie 2015, 14:21
mam bardzo podobne natręctwa :( ktoś ma jakąś porade jak się tego pozbyć?
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Lęk przed śmiercią bliskich

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 06 sie 2015, 18:08
Nie można...chyba.To trudne.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16564
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Lęk przed śmiercią bliskich

przez zet0d 06 sie 2015, 18:27
Dzięki .
kiedyś jak staniemy przed Panem, to w pewnej sprawie powołam się na Ciebie ;))
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
24 lip 2015, 20:50

Lęk przed śmiercią bliskich

przez mrówa31 24 sie 2015, 18:20
witam,od lat mam ten sam problem.a właściwie najpierw były stany depresyjne a potem silny lęk.to stało się jak byłam dzieckiem,żyłam w rodzinie patologicznej,mój ojciec był i jest alkoholikiem który nas dręczył,wyzywał.nie było miłości,wsparcia,szacunku.tyranizował przez całe lata,nie dawał na potrzeby swojej rodziny,nie interesowały go dzieci,nie obchodziło go co czujemy,jak cierpimy przez niego.rodzina nam nie pomogła a nawet dobijała :cry: wydaje mi się że chroniczny strach doprowadził mnie do lęków i silnej depresji.bałam się cały czas,o brak jedzenia,o krzyki,awantury,przemoc w domu,nienawidziłam biedy i wszystko mnie dobijało.czułam się gorsza od innych i unikałam ludzi,nikomu nie ufałam.wyrosłam na człowieka który nie radzi sobie z życiem,nie potrafię pracować,przebywać wśród ludzi,kontakty z innymi mnie męczą,nie czuję szczęścia,satysfakcji z czegokolwiek.smutne ale lęki doprowadzają do takiego stanu wyjałowienia.od 8 lat z przerwami leczę się na nerwicę natręctw i depresję.w czasie brania leków jakoś funkcjonuję ale po ich odstawianiu natręctwa pogłębiają się i mam nawroty depresji.nie wiem dlaczego nękają mnie te natręctwa,dużo czytałam na ten temat.może być to skutek złych doświadczeń w dzieciństwie,braku miłości,wsparcia,życia w ciągłym strachu i lęku.kiedy psychika jest bardzo obciążona negatywnymi bodźcami i żyje się w ciągłym lęku układ nerwowy prawdopodobnie nie wytrzymuje i pojawiają się te przykre dolegliwości.trudno to zrozumieć :? wiem jedno że z tego się nie wychodzi,a w czasie jakiegoś stresu życiowego natręctwa i lęk pojawiają się ze zdwojoną siłą.obecnie od 5 tygodni biorę citalopram(Pram) jakieś 1,5 miesiąca temu cierpiałam na bezsenność,lęk opanował całe moje ciało,nie mogłam jeść,chciałam umrzeć.myślałam że witaminy i zioła,dziurawiec wyciągną mnie z tego ale nie pomogło.2 razy byłam na SORZE w szpitalu.i tylko cudem przeżyłam,bo mam dla kogo żyć.mam 7 letnią córkę i kochającego partnera,wsparcie rodziny.miał mnie kto zawieźć do szpitala i pomóc.byłam w stanie agonii,z lęku gryzłam sobie rękę :( cały czas natręctwa i obsesje od kilku miesięcy,moja psychika nie wytrzymała!ciągle boję się o moich bliskich,to jest straszne.wolałabym bać się brudu i myć ręce co 10 minut.ten lek postawił mnie na nogi w 5 tyg.śpię,mam mniejsze lęki ale lepsze działanie jest po 3 miesiącach.
lęk o śmierć to najgorszy z możliwych lęków.nie wierzę że psychoterapia może pomóc,ale warto spróbować.ja chodziłam i nie było efektów.tylko leki w jakiś sposób pomagają ale nie rozwiązują przyczyny.bo przyczyny nie da się usunąć.to są silne przeżycia z przed lat i wielkie cierpienie które do tego doprowadziło a tego nie da się cofnąć.ja nabyłam dużo wiedzy na ten temat,mam książkę o walce z zaburzeniami obsesyjno-kompulsyjnymi i walczyłam ale nie przeszło.to jest choroba psychiczna i niestety prawdopodobnie nie da się tego wyleczyć a jak komuś się udało to zazdroszczę.każdy ma inną psychikę,każdy człowiek jest inny i nie wszystkim pomogą leki antydepresyjne.mimo wszystko nie wolno się poddawać i trzeba szukać pomocy.ja myślę teraz nad dodatkowymi metodami np bioenergioterapia,psychoterapia z hipnozą,ćwiczenia +zdrowa żywność.trzeba coś zrobić bo choroba wykańcza.....
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
24 sie 2015, 17:28

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do