obsesje religijne

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

obsesje religijne

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 05 cze 2015, 12:55
Jak to rozdzielasz ? Dla wierzących Bóg to religia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16470
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

obsesje religijne

przez Ambaras 08 cze 2015, 10:19
refren napisał(a):Nie można się na to otworzyć z dobrą wolą, bo ta myśl jest przymusowa, budzi przerażenie, myśl o powołaniu jest wbrew pragnieniom osoby, którą to męczy. Sorry za porównanie, ale równie dobrze można powiedzieć, że jeśli ktoś wykaże dobrą wolę w czasie gwałtu, to będzie mu przyjemnie.
.

Ważniejsze, od tego czy myśl jest chciana, czy niechciana (natrętna) przez nas, jest to, czy jest "chciana" przez Boga, czy jest dobra. Czy zła. Oczywiście człowiek zapętla się często w jakimś jałowym myśleniu, wchodzi w ślepą uliczkę. Ale są chyba i takie powołania, kiedy w jakimś momencie Bóg łamie człowieka, gwałci właśnie niejako jego chcenie i całkowicie zmienia jego optykę. Przykład św. Franciszka, że dręczące pytania i przerażające myśli mogą mieć sens:
"Oto, przejeżdżając konno doliną spoletańską, spotkał trędowatego. Franciszek czuł wstręt i pogardę, a nawet tacy ludzie napełniali go lękiem. Wsparty jednak łaską Bożą nie uciekł tym razem na widok trędowatego. Zsiadł z konia i ucałował dłoń trędowatego oraz dał mu jałmużnę. To, co do tej pory wydawało się być gorzkie, przemieniło się w radość, której Franciszek zapragnął ponownie doświadczyć, oddając się posłudze trędowatym."

Także nawracanie pewnych niechcianych myśli nie jest ostatecznie rozstrzygające, bo jak usłyszała św. Faustyna: "Miłosierdziem moim ścigam grzeszników na wszystkich ich drogach". Ale dla niektórych grzeszników to miłosierdzie jawi się jako odstręczające, odrzucają je, bo jest właśnie wbrew ich grzesznym pragnieniom.
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
26 maja 2015, 14:05

obsesje religijne

Avatar użytkownika
przez refren 08 cze 2015, 14:17
Nie było tak, że św. Franciszek wcześniej myślał o tym, że na widok trędowatych powinien zamiast wstrętu odczuwać radość, bo Bóg tego chce albo się dręczył czy może czasem nie poczuł radości i czy to nie jest powołanie do pomagania im. To się po prostu stało z pomocą łaski. Nie rozmyślał o tym, nie walczył ze sobą, przeżył to, doświadczył. A natręctwo by tak działało, że by się męczył zawieszony w abstrakcji (w oderwaniu od konkretnej sytuacji) i konflikcie i nie umiał wyjść poza krąg lęków i analizowania samego siebie i nie wiedziałby co jest rzeczywistością a co złudą.

Nie wiem czy powinieneś się wypowiadać w kwestii natręctw, bo nie rozumiesz chyba jakie problemy mają ludzie, a tym co piszesz możesz kogoś skłonić do wejścia po pociąg.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

obsesje religijne

przez Ambaras 08 cze 2015, 23:42
refren napisał(a):Nie było tak, że św. Franciszek wcześniej myślał o tym, że na widok trędowatych powinien zamiast wstrętu odczuwać radość, bo Bóg tego chce albo się dręczył czy może czasem nie poczuł radości i czy to nie jest powołanie do pomagania im. To się po prostu stało z pomocą łaski. Nie rozmyślał o tym, nie walczył ze sobą, przeżył to, doświadczył.
Nie wiem czy powinieneś się wypowiadać w kwestii natręctw, bo nie rozumiesz chyba jakie problemy mają ludzie, a tym co piszesz możesz kogoś skłonić do wejścia po pociąg.


Nie wiem, czemu piszesz o myślach samobójczych, skoro tu mowa jest o myślach (przynajmniej z pozoru, czy w przedmiocie) najlepszych, tj. o poświęceniu się Bogu, a nie najgorszych. I to Ty sporo ryzykujesz oceniając z niewielu informacji i na odległość czyjeś predyspozycje w tym względzie, oceniając być może głos dobrego Ducha. Ja tego nie czynię, radzę więcej ostrożności, bo to nie są błahe sprawy.
Nie wiesz, co myślał św. Franciszek, łaska Boża nie oznacza, że nie zadał sobie gwałtu w tej sytuacji. Podałem ten przykład, bo napisałaś, że Bóg nie walczy z naszymi pragnieniami. A właśnie przed tym wydarzeniem - jak podają źródła - Franciszek usłyszał:
"Franciszku, to wszystko co kochałeś i pragnąłeś posiadać według ciała, trzeba abyś uznał za godnego wzgardy i nienawiści, jeżeli chcesz, znać moją wolę. Gdy później zaczniesz czynić to, co wydawało ci się ongiś miłe i słodkie, będzie to dla ciebie nie do zniesienia i przykre, w tym zaś do czego odczuwałeś wstręt, znajdziesz wielką słodycz i rozkosz bez miary."
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
26 maja 2015, 14:05

obsesje religijne

Avatar użytkownika
przez refren 09 cze 2015, 18:18
Ambaras, nie wypowiadam się na temat Twoich predyspozycji, tylko na podstawie tego co piszesz wyciągam wniosek, że nie rozumiesz z czym borykają się ludzie z nerwicą. Masz swoją filozofię i stosujesz ją tam, gdzie według mnie nie jest to adekwatne, podkładasz pod nerwicę przeżycia duchowe i szukasz podobieństwa, ale jest to podobieństwo pozorne- dlatego właśnie ludzie, którzy to przeżywają, mają nerwicę, a nie zostają świętymi. I nie jest tak, że jedni i drudzy dostają takie same natchnienia i tylko jedni je przyjmują i zostają świętymi, a inni odrzucają i mają nerwicę. Może uważasz się za dobrego ducha, ale z perspektywy osoby, która się zmaga z problemem ileś lat i która czyta wypowiedzi innych osób z natręctwami na tle religijnym na forum mogę powiedzieć, że moim zdaniem możesz zrobić dużo szkody, bo to co piszesz idealnie można sobie pomieszać z opresyjnym "głosem', który wspiera natręctwa, a osoba w ostrej fazie nie będzie miała siły na subtelne analizy, że może jednak to coś innego.
Według mnie Bóg nie walczy z naszymi pragnieniami, tylko ukazuje nam czasem ich bezsens i marność oraz wzmaga w nas pragnienia, które są dobre, zamiast tamtych. Jeśli mamy walczyć z pragnieniami w postaci pożądań, to nie da się tego zrobić bez pragnienia tej walki - czyli bez jakiegoś zobaczenia w tym sensu. Może "pragnienia" to śliskie słowo i powinnam raczej napisać, że Bóg nie gwałci podmiotowości człowieka, bo ta podmiotowość jest istotą człowieka (tak go Bóg stworzył) i dobrem samym w sobie. Człowiek zawsze musi działać w poczuciu sensu, nawet jeśli uznaje, że Bóg wie lepiej i zdaje się na pewną irracjonalność (tajemnicę, nieznane) powierzając Bogu swoją wolę, to jednak nadal zgodnie ze swoim wyborem i zachowując swoją integralność, a w nerwicy nie jest to możliwe. Czym innym jest głos Boga, a czym innym pokusa, udręczenie (myśli natrętne nie mające dla danej osoby pozytywnego potencjału).
Nie wiem czemu to wszystko próbuję Ci tłumaczyć, bo prawdopodobnie i tak wiesz swoje i przyszedłeś z misją "uświadamiania" ludziom z problemami, że są niespełnionymi świętymi Franciszkami i Faustynami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

obsesje religijne

przez Ambaras 10 cze 2015, 22:45
Dobrze, że nie Napoleonów...
Refren, nie pisałem nic o swoich predyspozycjach, czy byciu dobrym duchem.
Niewiele może mam doświadczeń z takimi obsesjami, ale uważam, że ostateczne przyczyny są duchowe/moralne (nie w sensie wzniosłych przeżyć duchowych), nawet jeśli myśli te objawiają się w sposób, w mechanizmach uznanych przez psychiatrię za (to znamienne określenie) patologiczne. Nieprzystawanie czasem tych myśli do kondycji danego człowieka można tłumaczyć walką duchową, bo jak pisze Apostoł: Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska.
I ucinanie tematu zdaniem, że to "tylko" choroba, natręctwo jest jakoś lekceważące i spłycające, nawet jeśli jest tylko cień szansy, że tacy ludzie zostaną świętymi "dużego kalibru". Dla mnie to najpierw raczej zachęta do pogłębienia wiary, spowiedzi, pokuty, Eucharystii, wyciszenia a nie np. farmakologicznego znieczulenia, czy zagłuszenia. Poza tym np. wyrzuty sumienia są jakoś "opresyjne", ale myśli "powołaniowe" mogą być też jakoś dowartościowujące.
Z podmiotowością nie jest wg mnie tak prosto. Pan Jezus zachęca do zaparcia się siebie, mówi o narodzeniu na nowo, nadaniu nowego imienia itp. Przynajmniej więc część naszej tożsamości, tego co uważamy za głęboko swoje wypadałoby odrzucić. I jest to zgodne z antropologią chrześcijańską (zepsuciem natury), jak i życiorysem wielu apostołów, czy świętych. Poza tym znamienne są zmiany imion: Szymon staje się Piotrem, Szaweł staje się Pawłem, co praktykuje się dalej w zakonach. Wydaje mi się, że gdzieś głęboko ciężko Ci przystać na to, że cierpienie jest często błogosławieństwem, szczególnie gdy się na nie zgadzamy.
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
26 maja 2015, 14:05

obsesje religijne

Avatar użytkownika
przez refren 11 cze 2015, 00:52
Moim zdaniem mylisz dwie sprawy, przyczyny natręctw mogą być duchowe, ale to nie znaczy że natręctwa są wprost odzwierciedleniem walki duchowej między tym co "moje, stare", a tym co "nowe, wyższe, Boże". Osoba mająca natręctwo o powołaniu być może żyje w pustce duchowej, czuje że jej życie jest w jakimś stopniu jałowe i że mogłaby się zdobyć na coś więcej i z poczucia niewystarczalności wpada w lęk przed radykalnym wymogiem porzucenia wszystkiego i wstąpienia do zakonu. Ale to nie znaczy, że naprawdę ma powołanie, sprawą do przerobienia przy tym lęku może być nieznajomość Boga, brak relacji z nim, jeśli ktoś uważa, że myśl np o tym, że fajnie być zakonnicą, bo kiedy się idzie ulicą to wszyscy na ciebie patrzą to jest powołanie (nieodwracalne), to nie traktuje Boga zbyt serio.
Narodzenie na nowo w przypadkach o których piszesz było dziełem łaski, człowiek nie może sobie sam nadać nowego imienia, zwykle też nie przemienia się w jednej chwili z siebie w zaprzeczenie siebie, takie rzeczy mogą się zdarzyć św. Pawłowi, ale nie można brać swoistych cudów czy nagłych olśnień za normę, zwykle zmianę wypracowuje się w ciągu całego życia powolnymi "ruchami" albo pod wpływem znaczących wydarzeń życiowych i nie można pewnych etapów przeskoczyć. Jak Bóg przemienia, to już przemienia, a nie pudłuje i zostawia z nerwicą ani nie wyprzedza sam siebie i nie mówi "za tydzień z Szawła masz być Pawłem".
Osoby, które przyjmują nowe imię w zakonie same tego pragną.
Zaczynam podejrzewać, że jesteś przełożonym albo przełożoną jakiegoś zakonu, który cierpi na brak powołań, ale to nie zwalnia ze stosowania zasad fair play w werbowaniu.
;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

obsesje religijne

Avatar użytkownika
przez refren 11 cze 2015, 01:18
I nie mówię, że cierpienie nie może być drogą do czegoś dobrego, ale lepiej nie interpretować jaki sens ma cudze cierpienie bo i z własnym nie od razu to wiemy i nie zawsze na tym świecie...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

obsesje religijne

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 11 cze 2015, 09:36
Zależy jakie cierpienie.Są takie cierpienia,które wrogom nie życzę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16470
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

obsesje religijne

Avatar użytkownika
przez refren 11 cze 2015, 15:20
Ja nikomu nie życzę żadnego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

obsesje religijne

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 11 cze 2015, 18:21
I ja też.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16470
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

obsesje religijne

przez Ambaras 12 cze 2015, 17:29
Refren, jeśli chcesz mogę Cię zwerbować. ;)
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
26 maja 2015, 14:05

obsesje religijne

Avatar użytkownika
przez refren 12 cze 2015, 19:13
Jestem już w nowicjacie zgromadzenia dwuosobowego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

obsesje religijne

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 12 cze 2015, 20:42
Gratuluję.Szczerze.Bez ironia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16470
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do