Nerwica natręctw? A może coś innego?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Nerwica natręctw? A może coś innego?

przez Boykaundisputed 26 lut 2015, 04:21
Witam jest to mój pierwszy temat i post na tym forum, czytam je już od dłuższego czasu, ponieważ borykam się z problemami nie doogarnięcia przeze mnie.

Więc tak zacznę od tego, że w tym roku skończę 21 lat i w zeszłym roku skończyłem liceum(niestety rok w plecy ;/). Moje problemy ze zdrowiem psychicznym ( bynajmniej ja tak uważam) zaczęły się od 2 klasy gimnazjum, kiedy to zacząłem mieć problemy z rówieśnikami. Mówiąc problemy mam na myśli wszelkiego rodzaju wyzwiska, przemoc fizyczna i złe traktowanie przez jedną nauczycielkę. Nie miałem życia do końca szkoły, wmawiano mi, że jestem do niczego, jestem brzydki, żadna mnie nie chce itp. Nie miałem nawet z kim pogadać prócz 2-3 osób z klasy i kilku osób z innych klas młodszych. Nie wiem dlaczego, ale od tamtej pory zacząłem strasznie stresować się w szkole( chociaż wcześniej miałem ich wszystkich gdzieś i czułem się dobrze), opuściłem się w nauce, chodziłem po korytarzu nie potrafiąc sobie znaleźć miejsca, poprostu zacząłem bać się ludzi. Z każdym dniem, tygodniem, było coraz gorzej. Czułem się zamulony ( a w cale taki nie byłem), nie miałem chęci do życia, użalałem się nad sobą, że nikt mnie nie kocha i nie lubi, zwłaszcza, że zostałem odrzucony przez koleżankę z klasy, w której się podkochiwałem. Czułem się wtedy okropnie, że jak ona mogła mi to zrobić i na dodatek chodziła po szkole rozpowiadając to wszystkim i śmiejąc się ze mnie na każdym kroku, ale po jakimś czasie przestała, a i tak już dawno mnie ona przestała później interesować, dlatego, że spodobała mi się inna. Niestety też skończyło się to fiaskiem, później była następna, następna i następna, a i tak kończyło się to tak jak za pierwszym razem. Więc pomyślałem sobie, że nigdy nie znajdę dziewczyny i już zawsze zostanę sam. Po tych doświadczeniach chodziłem załamany przez kilka tygodni jak nie miesięcy, aż moja matka zapytała mnie co się ostatnio ze mną dzieje, bo jestem jakiś "inny" niż zwykle. Ja opowiedziałem jej o wszystkim, a ona na to, "Nie przejmuj się, skończysz gimnazjum, a napewno znajdziesz sobie dziewczynę i będziesz w dużo lepszym towarzystwie w szkole średniej". Więc do końca gimnazjum dałem sobie na spokuj ze sprawami sercowymi, ale niestety dalej żarłem się ze swoimi rówieśnikami, aż do końca gim była masa bójek z moim udziałem itp. Gimbazjum się skończyło, zaczęło się liceum( najgorszy okres w moim życiu), przez wakacje czułem ogromny stres, że mam iść do innej szkoły i bałem się jak zostanę przyjęty w nowym towarzystwie. Na początku roku szkolnego miałem bardzo dziwną i do mnie niepodobną sytuacje, ponieważ zawsze byłem wygadany itp. to z nowymi kolegami nie potrafiłem w ogóle rozmawiać, miałem pustkę w głowie, pomyślałem sobie co się dzieje, przecież zawsze miałem z każdym o czym gadać? Zacząłem w końcu się zadręczać tym czymś nie potrafiłem przestać o tym myśleć. Po miesiącu byłem tak zestresowany w szkole, że tylko wychodziłem na szluga i podpierałem ścianę przez resztę przerwy czasami zamieniając dosłownie 1-2 zdania z przypadkową osobą z mojej klasy, bo nie potrafiłem już wtedy podtrzymać rozmowy. Z biegiem czasu było coraz gorzej, a najgorzej było rozmawiać z koleżankami, to dopiero była katorga. Pieprzyłem takie bzdury, które mi nigdy nie przyszły by na myśl kiedy byłem w domu( bo tylko tu czułem się i czuję wyluzowany i bezpieczny), zacząłem się zadręczać tym, że już nie potrafię normalnie rozmawiać jak i z kolegami, tak i z koleżankami. To było okropne uczucie, zwłaszcza gdy inni rozmawiali swobodnie ze sobą i się wygłupiali, ja tak nie potrafiłem. Oczywiście tutaj też załamywałem się każdą porażką w kontaktach damsko-męskich, że jestem "ciota" i wgl. Najgorsze było w tym wszystkim to, że kiedy ogarnąłem te "gadanie głupot" i rozmawiałem w miarę normalnie z nimi, to one i tak nigdy nie były zainteresowane rozmową ze mną, wolały natomiast rozmowę luj wie z kim byle nie ze mną. Tutaj dostałem kompletnej nerwówki i od tamtej pory czułem tak jakby lekki szum w głowie i byłem przez chwilę "półgłuchy" prawie tak samo jak po alkoholu. I teraz obojętnie gdzie nie wyjdę poza dom, to czuję się jakbym był naćpany, zupełnie nie do życia, zamulony niesamowicie, i przez takie zachowanie były dobre predyspozycje do zrobienia ze mnie kozła ofiarnego. Przechodziłem przez to w gim i chciałem za wszelką cenę tego uniknąć jednakże bezskutecznie. I zaczął się ten koszmar co w gim+ stres na każdym kroku+ uważanie w rozmowie, żeby nie powiedzieć nic głupiego+ traktowanie każdej nowo poznanej koleżanki jako potencjalną dziewczynę+ ogromny strach związany z odezwaniem się do kogokolwiek+ przypodobanie się na siłę, aby zdobyć przyjaciół co wiązało się ze stresem+ uczucie stresu już dzień przed pójściem do szkoły( cala niedziela zmarnowana)+ próba znalezienia sobie dziewczyny= wrak człowieka. Tak trwało to wszystko do III klasy liceum, potrafiłem rozmawiać tylko z rodzicami i rodzeństwem( beż żadnego stresu w rozmowie), ale kiedy oblałem ten rok, to chciałem wreszcie się zmienić szukając informacji na rozwiązanie tych problemów w internecie tj. ta strona i inne jej podobne. Przez 4 miesiące udało mi się wyeliminować niemal wszystkie moje problemy, wrócił spokuj ducha, prawie całkowite wyluzowanie się w rozmowie(oczywiście w towarzystwie mężczyzn) i trochę lepiej szło z dziewczynami. Ale niestety wszystko wróciło kiedy przyszedł wrzesień i poszedłem do szkoły( do dziś mam uraz do samego budynku nawet, bo kiedy go widzę czuję paraliżujący strach i stres). Znowu nie miałem o czym gadać z ludźmi, co mnie załamywało i nie mogłem zdobyć żadnej dziewczyny, ale to był pikuś przed tym co miało się wydarzyć, otóż grając w grę mmmorpg w przeglądarce natrafiłem na geja i tak od słowa do słowa zaczęliśmy pisać ze sb. Na początku były tylko rozmowy o grze, ale później zaczął strzelać do mnie jakieś bajery więc szybko zakończyłem tą znajomość. Ale otrzymałem też od niego wiadomość, której nigdy nie powinienem nawet przeczytać. Napisał jak to się stało, ze jest gejem. Więc ja zacząłem obawiać się o swoją orientację seksualną i zaczęło się piekło, które trwa do dziś. I na tym polega problem moi mili, że Coś próbuje mi wmówić, że jestem gejem( a wiem, że tak nie jest!), ale te myśli powracają znowu i znowu i nie potrawię przez nie normalnie funkcjonować( nawet teraz pisząc tego posta czuję ogromny strach przed tym, że stracę pociąg do dziewczyn, a zwiększy do facetów), moje umiejętności konwersacji kuleją, a w głowie mentlik. Pomóżcie mi, ja nie chcę ciągle żyć w tym strachu, to już staje się nie do zniesienia, w głowie pojawiają się chore myśli na różne tematy, a ja czuję się coraz gorzej z dnia na dzień. Byłem u psychologa, ale nie potrafi stwierdzić co mi jest. Błagam WAS POMÓŻCIE MI!!! :why:
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
26 lut 2015, 03:28

Nerwica natręctw? A może coś innego?

przez mati.ita 26 lut 2015, 10:00
Wiesz, co jesli chodzi o dziewczyny to tez tak mam. Do nie dawna balem sie zagadac ale teraz mam to juz gdzies...
Tez tak jak ty dostaje ciagle kosza od dziewczyn, malo jest takich z ktorymi mozna pogadac na jakies ciekawe tematy, zawsze mnie ciekawilo co ci chlopacy mowia dziewczyna ze one tak na nich leca i dlaczego mnie omijaja szerokim lukiem.
Ja tez ostatnio balem sie o swoja orientacje seksualna, bo po ktoryms tam juz koszu i olewaniu mnie przez inne dziewczyny ale najgorsze jest to ze one na ciebie patrza ale jak sie nimi zainteresujesz to cie oleja... Mysle sobie ze nie warto sie nimi przejmowac teraz, nawet jeden kolega mi to mowi ze one tylko beda chcialy miec mnie dla siebie i wszystkie moje znajomosci beda skonczone... Tak wiec daj sobie olewke na dziewczyny na chwile, wiem ze to nie latwe ale mi powoli wychodzi(nawet jak ostatnio widzialem 2 wicemiss polski to wogle mnie nie zainteresowala). Czy jestes gejem to musisz poczytac co tacy geje odczuwaja, ale mnie to brzydzi wiec ja nim nie jestem wiec pewnie ty tez nie;). No ale teraz do najwazniejszej sprawy czyli do twoich lekow ich sie nie da tak o sobie wyleczyc musisz isc do specjalisty lub musisz poznac bardzo fajnych ludzi to oni moze cie z tego wyciagna...
Zycze ci powodzenia.

PS. Pamietaj nie jestes sam na forum jest nas duzo zawsze mozesz tu napisac.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
24 lut 2015, 11:22

Nerwica natręctw? A może coś innego?

przez Boykaundisputed 26 lut 2015, 21:16
Dzieki za. wsparcie chlopie. Dodam też, że dużo czytam na ten temat i czasami udaje mi się to przełamać. Niestety tylko na chwilę, bo wystarczy maly bodziec i wszystko wraca do pkt wyjścia, bo jak nie uda mi się żart czy według mojego chorego umysłu palnalem jakąś głupotę, to potrafię zadreczac się tym godzinami. Najgorsze jednak w tym wszystkim jest to, że wiem że nie jestem gejem ale mój umysł przetwarza to tak abym myślał że nim jestem. To jest jakaś kompletna paranoja.

-- 27 lut 2015, 00:44 --

Jak to pokonać?
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
26 lut 2015, 03:28

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica natręctw? A może coś innego?

przez mati.ita 27 lut 2015, 16:29
Wiesz w pelni cie rozumie, tylko u mnie sie to objawia sie to inny sposob robie glupoty i sie ich wstydze...
Wiesz co najwazniejsze jest to ze ty nie mozesz byc sam tylko musisz sobie znalesc jakiegos kolege - wiem nie jest to latwe.
Ty boisz sie ludzi bo zostales odrzucony, i teraz nie mozesz im zaufac.
Najlepiej spotkanie z jakims specjalista.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
24 lut 2015, 11:22

Nerwica natręctw? A może coś innego?

przez Boykaundisputed 28 lut 2015, 01:56
Mam kilku zaufanych kolegów, z którymi mogę pogadać. Wiesz z tymi ludźmi to jest tak, że jak idę z kimś to nie boję się aż tak, ale jak jestem sam to jest różnie. Zależy od sytuacji. W moim mieście o dobrego specjaliste jest ciężko, musiałbym jechać 60km, żeby udać się do kogoś dobrego i to jeszcze ze skierowaniem, bo na prywatnego mnie nie stać :/
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
26 lut 2015, 03:28

Nerwica natręctw? A może coś innego?

przez vifi 06 mar 2015, 01:17
Boykaundisputed, masz klasyczne lęki społeczne, co nie jest niczym dziwnym po odrzuceniu rówieśniczym i nie jest łatwo sobie samemu z nimi poradzić. Bywa że te problemy znikają, albo ulegają dużemu złagodzeniu wraz ze zmianą otoczenia (np. po pójściu na studia), ale to nie jest reguła.
Jeśli chodzi o natrętne myśli o orientacji to generalnie ignoruj, w ogóle ich nie rozważaj, jakby poważne Ci się nie wydawały, a jak nie pomaga to idź do psychiatry po leki i/lub skierowanie na terapię.
Oprócz terapii indywidualnej jest możliwość terapii grupowej (może wyjść taniej, lub nawet za darmo).
Myślę że warto jest nawet przejechać te 60km.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

Nerwica natręctw? A może coś innego?

przez Boykaundisputed 18 mar 2015, 02:27
Dzięki vifi za słowa otuchy, właśnie od jakiegoś czasu zacząłem ignorować te myśli i zaczyna mi przechodzić. Mogę nawet śmiało powiedzieć, że jest coraz lepiej, mimo iż chwilami powracają te myśli, ale zaraz znikają. Najgorzej jest przed snem, przez te myśli miałem nie jedną białą noc i zasypiałem o 6, nawet czasami o 9. Dodam też, że matka mówiła mi, że za dużo biorę do głowy i nadmiernie się wszystkim przejmuję. Może to być przyczyną tych lęków i myśli?

-- 31 mar 2015, 00:09 --

No i wracam jak ten syn marnotrawny, na te forum. Objawy są raz silniejsze raz słabsze, jest ciężko, ale daję rade. Myslę, że potrwa to trochę dłużej niż zakładałem, ale warto trochę przecierpieć teraz i być w krótce wolnym :D
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
26 lut 2015, 03:28

Nerwica natręctw? A może coś innego?

przez Boykaundisputed 21 kwi 2015, 00:57
Witam po długiej nieobecności w moim wątku.
Przybyłem zdać relację, otórz myśli HOCD pojawiają się ciągle i nie ustępują. Co gorsza coraz bardziej wkręca mi się to, że podobają mi się faceci, co jest nieprawdą. Próbuję wszelkich sposobów, aby wyleczyć się z nerwicy poprzez robienie czego kolwiek, jak sprzątanie domu jak i koło domu, jeżdżenie na rowerze, siłownię, jazdę samochodem, granie wieczorami na komputerze(aby spokojnie zasnąć) oraz wychodzenie do ludzi. Dawałem rady potrzebującym na tym forum, związane z tą nerwicą, ale stare przysłowie daje się we znaki "Najpierw sam zacznij się stosować do swoich rad, zanim zaczniesz dawać je innym" i wychodzi jak wychodzi. Poprostu czuję, że jak ktoś jest w potrzebie to przewija mi się tysiąc myśli rozwiązujących jego problemy, ale rozwiązania swoich niestety nie przychodzi mi nic dobrego na myśl. Najgorsze jest w tym wszystkim, to że kiedy jest dobrze, zawsze, ale to zawsze, znajdzie się jeden bodziec, który to wszystko niszczy. Jak to się mówi całe to staranie jak krew w piach, sam już nie wiem co mam robić, aby się tak nie nakręcać. Ma ktoś jakieś pomysły?
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
26 lut 2015, 03:28

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do