Jaką korzyść mogę mieć z ciągłego analizowania?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez pojep 18 sty 2007, 11:24
Róża :)

Na to sama sobie na dłuższą metę nie poradzić.Idziesz w głąb.Są potrzebna dobre leki.Zrobisz jak uważasz,ale myśli są straszne w niektórych mózgach,a to nie jest normalne.Normalny człowiek myśli lekko i bez zbędnego wysiłku.Tylko chory mózg mętli w kółko.Pozdrawiam. :roll:
pojep :( :(
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
09 sty 2007, 00:23
Lokalizacja
Polska

Avatar użytkownika
przez Róża 18 sty 2007, 12:36
Pojep-to ty musisz to zwalczyć!!To w tobie jest siła do walki z tym draństwem!!Dopóki tego nie zrozumiesz,żadna tabletka za ciebie tego nie zrobi!!Weź sobie tabletkę na wyciszenie emocji-i zacznij działać.Wiem,że są myśli straszne.Dlatego trzeba za wszelką cenę od nich uciekać,zwalczyć przymus zagłębiania się w to wszystko.To nie jest łatwe,a nawet bardzo trudne-na początku,dopóki nie odpowiesz sobie na pytanie-czy naprawdę chcę to zwalczyć,czy wolę nie mieć sił i wołać pomocy,ja już nie mogę?To tak jak z rzucaniem palenia.Musisz naprawdę nie chcieć palić,inaczej nici z tego.Pozdrawiam.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez zlosnica 20 sty 2007, 11:20
ale co mi z tego ze tka powiem jak to powraca za chwile....nie raz mowie sobie w myslach tak..."to ja mysle o tym o czym chce sram an te mysli.....albo ze sa one tka beznadziejne i zalosne ze nie ma sie co nimi przejmowac....i lac na nie"...ale u mnie w mozgu sie cos takiego zakodowalo ze nawet jak "z nimi wygrywam" to za chwile pojawia mi sie tkai pomysl ze przeciez one mimo wszystko moga sobie dalej byc i wtedy juz nie mam argumentow ..ehhh to jest takie chore pojebane bez sensu ....ze czasami to chciclaabym zdechnac bo ilez mozna.....czy jest dla mnie jakas nadzieja? czasami wywalam z mojej glowy cos co daje mi ukojenie tak jakaby specjalnie zeby cierpiec jakby cos chcialo mnie zniszczyc....nawet tego nie potrafie wytlumaczyc takie to trudne dla mnie i skomplikowane wiem napewno jedno; to zdazylam zaobserowac ze pojawianie sie tych mysli to pewien schemat,ktory co jakis czas dziala w mojej glowie....np jest kilka dni normalnych pozniej tak jakby przypominam sobie o tych myslach ale przez te kilka normlanych dni zapomnialam jak z nimi walczyc :shock: i sie im poddaje powstaja wtedy moje paranoje zwiazane z wieloma przedmiotami ze albo kogos krzywdze albo mam mysli zwiazane z jakims obrzydliwym seksem łeeee cos co mnie odrzuca i przeraza tym samym powodujac wyrzuty i paralizujacy bol analizujac te przyklady mozna szybko dojsc do wniosku ze to co pojawia sie w mojej glowie to to czego albo sie brzydze albo boje (a przewaznie boje) i nieraz potrafie sobie wmowic ze cos mnie przeraza jak naprawde tka nie jest...Boze jakie to beznadziejne ehh czesto tez mam tka ze mysle o czym co wogole nie ma sensu analizuje zaglebiam sie w cos co tak naprawde nie ma znaczenia.....czy sa na to jakies SKUTECZNE leki ktore w jakims stopniu by eliminowlay te natretne mysli ??/bo ja juz niewiem jak z nimi walczyc mam jeszcze cicha nadzieje ze moze psycholog mi jakos pomoze....tylko jak>>?po rozmowie mi przejdzie..? troche watpie :cry: niech mi ktos udzieli kompetentnej odpowiedzi bo takiej potrzebuje i niech mi ktos powie czy mam przejmowac sie tym co powstaje w mojej glowie czy jakby "niezauwazac tego" jaka taktyke mam obrac zeby skutecznie z tmy walczyc ....niech mi ktos powie bo czuje sie bardzo zle..... i juz troche panikuje :cry:
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
02 sty 2007, 20:35
Lokalizacja
jestem?....

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Yantar 21 sty 2007, 05:41
Przewiduje, ze ladny procent ludkow z tego forum ma podobny problem. Osobiscie to machnalem chwilowo juz na to reka, wczesniej mialem z tym problem w pracy gdy nie moglem spokojnie np odliczyc do 100 sztuk czegos i musialem to powtarzac po kilka razy, choc do konca nie mialem pewnosci czy sie nie pomylilem. Teraz problem sie rozwiazal, nie pracuje :? . Jak mnie dopadadal taki dziki myslowy gon, ze wysiadalem calkiem to czasem stosowalem taki trik, ze wyobrazalem sobie jakas figure przestrzenna i ja obracalem w myslach na wszystkie strony (i tym podobne). Kiedys pomagalo.
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
15 sty 2007, 05:36

Jaką korzyść mogę mieć z ciągłego analizowania?

przez new_york 13 paź 2011, 11:09
Witajcie. Mam podobny problem i chciałbym znaleźć tu kogoś kto ma taki sam - bo to zawsze jakieś ukojenie, bo stwarza wrażenie, że skoro inni tak mają to jest to tylko wynik choroby a nie rzeczywisty problem, który sobie (chyba) wkręcam i którego się tak panicznie boje.

Otóż mam też problem z analizowaniem wszystkiego i natłokiem myśli. Niskie poczucie wartości oraz prawdopodobnie pewne zdarzenia z przeszłości są chyba tego powodem. Chodzi o ciągłe analizowanie zdarzeń, wypowiedzianych słów przez znajomych i ich zachowanie. Potrafię sobie dopasować te wszystkie rzeczy do jakiejś teorii, np do tego, że jestem zdradzany, że coś mi grozi i wszyscy knują spisek przeciwko mnie, albo do tego że wszyscy mnie obgadują za plecami itp.

Przykład: Moja dziewczyna nie odbiera telefonu, któryś z moich kumpli również - automatycznie jestem przekonany (i to w 100%, przechodzi dopiero po jakimś czasie ale to przekonanie spada do jakichś 50%) że są teraz razem i knują przeciwko mnie, wkręcam sobie zdradę itd. Następnie analizuję przez kilka godzin wszystkie zachowania i słowa wypowiedziane przez te osoby na przestrzeni ostatniego czasu tak aby dopasować sobie to pod aktualną "wkrętke" (tak nazywam te stany). Wkrętką mogą być różne rzeczy. Zdrada, chęć odizolowania mnie od grupy, chęć zaszkodzenia mi, chęć ukrycia czegoś przede mną itd.
Potrafię analizować wszystko i to do kilku miesięcy wstecz! Przypominam sobie zachowania i słowa wypowiedziane przez różne osoby nawet kilka miesięcy temu! I nawet jeśli wtedy mnie "nie ruszyły" to w chwili trwania "wkrętki" jakoś nagle mi się przypominają i nagle idealnie pasują do danej sytuacji którą sobie wkręcam i której się tak panicznie boje.

Do tego dochodzi jeszcze to automatyczne zakładanie, że każde słowo wypowiedziane do mnie przez znajome mi osoby to kłamstwo, co prowadzi do kolejnego natłoku myśli i analizowania w głowie tego wszystkiego. Doszedłem do stanu, w którym nie wierzę na słowo już chyba nikomu. Nie konfrontuje też moich problemów z osobami których one dotyczą - bo zwyczajnie boję się, że wyjdę na debila i wariata.

Oczywiście te analizy zawsze wychodzą na niekorzyść, niby po pewnym czasie, jakby po trochu wiem że sobie tylko wkręcam ale praktycznie zawsze jestem jednak bardziej przekonany że coś jest nie tak, że coś jednak knują ;)

Najgorsze jest to, że sam już nie wiem czy faktycznie coś jest na rzeczy czy to tylko mój chory łeb i co? I to dalej prowadzi do natłoku myśli, wtedy analizuję to czy moje analizy mają sens czy nie. Wiem jak to brzmi i wiem, że mam już chyba poważny problem :(

Czy jest tu ktoś, kto to rozumie? Albo ma tak samo? Może jakieś rady jak z tym walczyć? o szczerze mówiąc nie odróżniam już fikcji od rzeczywistości, nie mam pojęcia które z zagrożeń w moim życiu (a każdy jakieś ma) są prawdziwe a które tylko wynikiem mojej wyobraźni. Boję się, że zwariuje...
Offline
Posty
49
Dołączył(a)
08 sie 2011, 09:50

Jaką korzyść mogę mieć z ciągłego analizowania?

przez refren 13 paź 2011, 11:36
Torhild
Zadała mi dziwne i w sumei trudne zadanie: mam się zastanowić jaką korzyść moge mieć z ciągłego analizowania, i w ogóle z analizowania.


Analizowanie na temat analizowania, to Cię wrobiła : D

A mi kiedyś pani psycholog powiedziała, że naprawdę skutecznym rozwiązaniem jest przekierować analizowanie na jakąś dziedzinę, która nas interesuje, tak aby był z tego jakiś pożytek i nasz rozwój. Bo umysł o predyspozycji do analizowania i tak zawsze będzie coś mielił, więc można mu tylko dostarczyć jakiegoś zdrowego pożywienia. Wtedy to zmienia się z nerwicy w siłę.
refren
Offline

Jaką korzyść mogę mieć z ciągłego analizowania?

przez leon21 21 kwi 2012, 19:53
Przekierować na ulubione dziedziny, ok ale na krótko
Kiedy ja np. czuję przymus analizowania i ciągłego wewnętrznego dialogu wtedy, choć jestem odizolowany od świata to mój poziom niepokoju spada...
Boże, jakie to straszne uczucie. Analizować dosłownie ze 80 - 100 razy tę samą sytuację i dochodząc do tych samych wniosków i nie móc pozbyć się poczucia winy...Dramat i na dodatek ciągle zmagać się z myśleniem o tym jak to nerwica zabrała mi 4 najważniejsze lata życia (studia) kiedy człowiek najszybciej się rozwija i powinien nastąpić ogromny progres między maturą a absolutorium...

A mam przeogromną chęć wyzdrowienia, widzę ile jest możliwości, ile szans - widok szczęśliwych ludzi powoduje u mnie tylko myśli samobójcze.

Ja już nie mam na to sił a psychiatra mówi, że nie ma sensu ładować we mnie chemię w postaci leków...Komu ja mam wierzyć? ://////////
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
16 wrz 2010, 13:50

Jaką korzyść mogę mieć z ciągłego analizowania?

przez refren 21 kwi 2012, 20:51
Spróbuj jednak czasem to "puścić", nie przekonywać sam siebie, nie walczyć, nie ciągnąć w żadną stronę, niech myśli sobie swobodnie płyną. Odpocząć. Skoro analizowanie i tak nie przynosi spokoju, to może lepiej się pogodzić, że nie ma właśnie pełnego spokoju i odłożyć na trochę myślenie o tym, co Cię dręczy. Wtedy nawet mimochodem mogą Ci wpaść do głowy nowe rzeczy, coś usłyszysz, przeczytasz, ktoś powie Ci coś interesującego. I może to Ci pomoże zrobić krok do przodu. Zjazdy będą jeszcze wiele razy powracać, ale ważne, żeby było też coś pomiędzy nimi.

-- 21 kwi 2012, 20:58 --

PS. Mi nerwica też zabrała cały okres studiów. To nie są najważniejsze lata, bo całe życie jest ważne. Czas, kiedy się już będziesz czuł lepiej, będzie dla Ciebie tak samo ważny jak ten, który jest teraz. Męczysz się, ale może przez to cierpienie zdobywasz doświadczenie, które kiedyś Ci pomoże lepiej żyć. A naukę i pracę można nadrobić. Ludzie uczą się całe życie, a im dłużej, tym dłużej zachowują sprawność umysłu. Na razie ważne, żebyś jakoś przetrwał i się leczył.
refren
Offline

Jaką korzyść mogę mieć z ciągłego analizowania?

przez leon21 21 kwi 2012, 22:49
Dziękuję za ciekawą wypowiedź. Pytanie jeszcze jak poradzić sobie z poczuciem niższości w tej kwestii ( w końcu inni mnie wyprzedzają, choć uważam, że mam spory potencjał) jak się z tym pogodzić, jak wyciszyć moje duże ambicje?
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
16 wrz 2010, 13:50

Jaką korzyść mogę mieć z ciągłego analizowania?

przez refren 22 kwi 2012, 00:23
Nie wiem, bo czasem ambicja jest potrzebna, żeby się nie dać, a czasem nakręca niepotrzebnie stres, kiedy już nic nie można poradzić. Na pewno nie ma się co porównywać do innych, którzy nie mają w tym momencie trudności, bo wiadomo, ze im jest łatwiej. Ale jeśli z czymś można sobie poradzić mimo nerwicy, to ambicja się przydaje. Według mnie najlepiej jak byś się skupił na tym, co nieodwołalnie musisz teraz zrobić, żeby nie zawalić studiów, a nie na tym, co można robić, żeby dorównać innym.
W razie czego pamiętaj, że są urlopy zdrowotne.
refren
Offline

Jaką korzyść mogę mieć z ciągłego analizowania?

Avatar użytkownika
przez slow motion 22 kwi 2012, 10:16
Ja osobiście mam spory problem z analizowanie zachowania ludzi. Robię to automatycznie. Siedzę w pubie ze znajomymi, rozmawiamy, a przez głowę przechodzą myśli, analiza danej osoby, jej postawy, zachowania. Wiem mniej więcej jaka jest, z czym ma problem, co w danej chwili może mysleć, czuć względem sytuacji czy innej osoby w tym i mnie.
Jest to na tyle niefajne, że analizuje każde słowo, każdy gest rozmówcy i przez to często wyczuwam złe zamiary, złe fluidy względem mojej osoby. Wydaje mi się, że każdy ma negatywny zamiary wobec mnie, że każdy jest nieszczery, bo przecież potrafię wyczytywać z gestów, mimiki. To wszystko sprowadza się do braku zaufania. Miałam taką sytuacje zarówno z psychiatrą jak i z psychologiem. Wystarczyło dziwne spojrzenie czy uśmiech w sytuacji gdy mówiłam o swoim problemie i odbierałam to jako szyderstwo.
Na koniec dodam, że moje analizy często się sprawdzaly. Przejechałam się na ludziach. Tych bliższych i dalszych. Mimo swojego przekonania, że być może jakaś część analiz się sprawdza to chciałabym się tego pozbyć, pozbyć się tych myśli.
___________________

▪█─────█▪
Avatar użytkownika
Offline
Erithacus rubecula
Posty
9658
Dołączył(a)
15 sty 2012, 17:33
Lokalizacja
Czyściec

Jaką korzyść mogę mieć z ciągłego analizowania?

przez refren 22 kwi 2012, 10:38
Moim zdaniem takie doszukiwanie się oznak krytyki czy nieprzychylności w zachowaniu innych, może wynikać z Twojej niepewności siebie. Może sama siebie nie za dobrze oceniasz i stąd ten strach.
refren
Offline

Jaką korzyść mogę mieć z ciągłego analizowania?

Avatar użytkownika
przez slow motion 22 kwi 2012, 10:43
refren, tak, dużo w tym prawdy, ale również sytuacje z którymi miałam do czynienia na to wpłynęły. Nieufność do ludzi nie jest bez przyczyny.
Walczę z niską samooceną ponieważ byłam wiecznie krytykowana.
Cóż wiele przede mną pracy, ale lubię wyzwania :smile:
___________________

▪█─────█▪
Avatar użytkownika
Offline
Erithacus rubecula
Posty
9658
Dołączył(a)
15 sty 2012, 17:33
Lokalizacja
Czyściec

Jaką korzyść mogę mieć z ciągłego analizowania?

przez refren 22 kwi 2012, 10:55
Poza tym ludzie nie są i nie będą absolutnie szczerzy i bezinteresowni i nie ma co tego oczekiwać. Na szczęście są też zwykle zbyt zajęci sobą, żeby wyszukiwać wszystkie nasze błędy i słabości. Tak sądzę.

-- 22 kwi 2012, 11:00 --

W każdym razie jeśli ja mam jazdę, że ktoś o mnie pomyśli coś nieprzyjemnego, to już wcześniej mam w głowie pomysł, co to by mogło być. Czyli sama wymyślam w czym mnie można by skrytykować.
refren
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do