Szukam pomocy...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Szukam pomocy...

przez mikloszek20 03 gru 2014, 14:13
Siemanko. Z gory przepraszam za niepolskie znaki, anglojezyczne oprogramowanie. Jestem Michal. Mam 20 lat. Jestem prawie rok po rozstaniu z osoba ktora nadal jakos w tym moim zyciu sobie istnieje. Opisze po krotce moja historie. Moj ostatni zwiazek trwal rok, moglbym zrobic dla niej wszystko, na wiele rzeczy przymykalem oko, nawet wtedy kiedy powinienem skromnie uderzyc reka w stol i postawic na swoim. Niestety nie robilem tak poniewaz balem sie odtracenia i praktycznie zawsze robilem tak jak ona chciala. Bardzo ja kochalem, ona mnie tez. Po jakichs 10 miesiacach cos we mnie peklo i przestalo byc tak jak dawniej. W ciagu tego roku duzo bylo takich sytuacji glownie po alkoholu, na imprezach ze bawila z innymi facetami, a na drugi dzien to byla moja wina ze jej nie upilnowalem, ale po kilku takich sytuacjach ja juz nie dawalem rady, dla niej moje kontakty z kumplami ograniczyly sie tylko do tych przymusowych, caly czas z nia bo inaczej byl foch, po jakims czasie juz staralem sie usprawiedliwiac czyms innym zeby znowu nie isc do niej 7 dzien w tygodniu. Byla tez sytuacja ze prawie wpadlem z nia a dla mnie w tamtym momencie bylby to wyrok, mam takich rodzicow jakich mam. Byla tez raz taka sytuacja ze po pijaku powiedziala mi ze 2 dni pod rzad spotkala sie z innym i ze nie wie czy mnie kocha i czy zostac ze mna. Oczywiscie ja przepraszalem ze jestem dupa a nie chlopak. w koncu po tych 10 miesiacach powiedzialem jej to i powiedziala ze bedzie lepiej ale nadal sie tak zachowywala. Tydzien przed swietami rok temu powiedzialem jej ze zrywam z nia ale ublagala mnie bym jej dal ostatnia szanse po czym na sylwestrze znowu bawila sie z innymi, zjebala mi calego sylwestra swoim zachowaniem, dowiedzialem sie ze mnie nie nawidzi wiec "najebany" wyszedlem i chcialem umrzec. Znalazla mnie 2 godziny pozniej jak sie walesalem po okolicy i ja znowu jej wybaczylem, choc wiedzialem ze juz nie pociagne dlugo. Pare dni po tym kiedy zadzwonil do niej jakis kumpel wyparla sie mnie " 3 razy", ironiczne troche. Zerwalem z nia wtedy. Dodam ze probowala wziac jakies tabletki ale przybieglem wtedy do niej bo sie balem. Plakalem ja i plakala ona, probowalem porozmawiac z jej mama bo nie ma ojca i powiedzialem jak wyglada sytuacja. Moja byla powiedziala mi ze jestem idiota ze po co wciagam w to jej matke ze sam sobie nie umiem poradzic z problemami ze zaluje ze mnie poznala a potem chciala zebym zostal. Powiedzialem sobie wtedy ze juz nigdy do niej nie wroce, choc bolalo mnie to strasznie, mialem mysli samobojcze nie wiem wiedzialem co ze soba robic, nie jadlem nie mylem sie, rodzice o tym nie wiedzieli, dopiero miesiac temu im powiedzialem choc nie cala prawde. Moglem liczyc tylko na kumpli choc tez nie zawsze wiedzieli jak mi pomoc ale wyciagali mnie z domu i przede szystkim liczyc na siebie. W jakis sposob przetrwalem, skonczylem 1 rok studiow pojechalem za granice wrocilem na silownie co jest moja pasja i sobie dalej tak zyje. Do tej pory przez ten prawie rok co jakis czas mam napady lekow, wkrecaja mi sie jakies dziwne rzeczy, ze moze juz zadna kobieta mi sie nie spodoba, ze moze ja jestem gejem choc naprawde bardzo lubie kobiety i bardzo mi sie podobaja i nawet teraz na imprezach nie chodzi mi zwykle zaliczenie tylko lubie z nimi pogadac, pogadac, poflirtowac a dopiero potem jezeli mi sie uda to sie z nia przespac. Chociaz tez patrze na to troszke inaczej bo chce zeby jej bylo tez dobrze i to jest moj priorytet;) To tak na marginesie, ale nie wiem dlaczego caly czas mam te glupie mysli, ze co by bylo grybym naprawde wtedy ze soba skonczyl, boje sie roznych sytuacji zyciowych, z pozoru banalnych. Ostatnio zadzwonila do mnie byla dlatego ze nie zadzwonilem do niej po powrocie z zagranicy a ja nie mialem na to ochoty i nawet rozmowa z nia nie wywowala u mnie jakichs szczegolnych emocji oprocz tego ze mnie to zdenerwowalo bardzo. Nie wiem co mam zrobic zeby te mysli przeszly bo czasami jest to bardzo uciazliwe, doprowadza mnie prawie do placzu ale sie opanowywuje. Nie zamierzam sobie szukac dziewczyny, za bardzo sie sparzylem mimow wszystko, a wiem ze jestem wrazliwa osoba i czesto za szybko wybaczam przez co latwo mnie zranic a to co sie stalo to naprawde najgorszy okres w moim zyciu. Chcialem sie tym podzielic bo nie ukrywam ze jestem bezsilny, nie umiem sobie z tym do konca poradzic. Wiem ze dlugie ale bardzo prosze o przeczytanie i odpowiedz i ewentualnie przekierowanie jesli zly dzial. Pozdro.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
03 gru 2014, 13:39

Szukam pomocy...

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 03 gru 2014, 15:00
Witaj mikloszek20!

Zdaję sobie sprawę, że rozstanie po dość burzliwym związku jest bolesne. Masz w głowie zarówno dobre chwile, jak i te złe. Potrzebujesz czasu, by to wszystko uporządkować, zrozumieć, przeżyć do końca. Daj sobie czas, nie spiesz się do drugiego związku, bo możesz kogoś zranić. Jeżeli czujesz żal i jakieś negatywne emocje do byłej dziewczyny, nie inicjuj z nią kontaktu, nie zaczepiaj jej, nie odpowiadaj na jej zaczepki. Mam nadzieję, że odzyskasz wewnętrzny spokój i z czasem otworzysz się na relacje z innymi kobietami. Jeżeli sam sobie nie będziesz w stanie pomóc, pomyśl o wsparciu psychologa. Pozdrawiam i życzę powodzenia!
Psycholog
Posty
7586
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Szukam pomocy...

przez mikloszek20 03 gru 2014, 15:22
Ja tez nie chce jej odpowiadac ale jezeli ona sama to zaczyna, a wiem ze ja tez to boli i ze sobie do konca z tym nie poradzila. Jest mi tez jej szkoda bo chcialbym zeby sobie jakos ulozyla to zycie. To co napisalem wyzej ze zadzwonila do mnie to godzine plakala mi do sluchawki i prosila zebym przyszedl bo mieszkam doslownie 10 minut od niej, to tez mi nie ulatwia sprawy, no ale nie ugialem sie i nie poszedlem. I jak juz skorzystac z pomocy psychologa to prywatnie bedzie lepiej. Juz od dluzszego czasu mysle nad tym psychologiem tylko nie wiem w jaki sposob bedzie korzystniej bo jak probowalem na kase chorych sie zapisac to albo miejsc nie ma albo jakies skierowania albo to osrodek nie dla mnie bo tutaj uzaleznieni i sie zdenerwowalem i porzucilem to na jakas chwile ale caly czas biore to pod uwage.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
03 gru 2014, 13:39

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Szukam pomocy...

Avatar użytkownika
przez tahela 03 gru 2014, 19:18
A budowac z kims dojrzały zwiazek chesz czy tylko pogadać na tych imprezach i jednak pozaliczycac tylko po pewnym czasie.Zwiazek to kompromis raczej a ty piszesz jskbys tylko chciła sie dobrze bawic , brac a z siebie za duzo nie dawac , z takim podejsciem to bedziesz ciagle nieszczęsliwy i obwiniasz tylko g\druga strone a mzoe to ty wiecej zawiniłęs tylko tak sobie piszesz jednonostronnie o wszystkim.to nie o to chodzi zeby jej było dobrze jak sie przespie kobiety cha czegos wiecej od zycia.Nic nie piszez jakie masz piorytety czy chesz sie opiekowac kobieta, czy chesz dawac oparcie i czy wogóle stac cie na to mewntalnie bo moze jestes taka dupa włąsnie co sie boi ,ze nie da rady i ucieka.A tylko ci dobrze jak jest byle co a nie zwiazek, lepiej pomysl tez nad soba i nad tym jakim jesteś człowiekiem.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Szukam pomocy...

przez mikloszek20 03 gru 2014, 23:17
Chyba zle mnie zrozumialas/es ;) To jak teraz sie zachowuje w stosunku do kobiet to to jak sie zachowuje na ten moment a nie jaki bylem gdy bylem z moja byla. A nie chce szukac teraz nikogo na stale bo nie jestem na to gotowy. Mozna powiedziec ze jestem obojetny w stosunku do plci przeciwnej, bo nie znalazl sie jeszcze ktos taki zeby zrobil na mnie szczegolne wrazenie, zeby mial to cos w sobie. Wiem jaki bylem przez caly zwiazek i nikt nie chcialby by byc z osoba, ktora caly czas obiecuje ze przestanie Cie robic w ch*** a dalej robi to samo i oszukuje a na sam koniec sie Ciebie wypiera. Wiem ze zawsze wina lezy po obu stronach, dlatego napisalem o swoim blednym postepowaniu, ze nie potrafilem sie jej sprzeciwic i postawic na swoim. Kompromis to ja chcialem osiagac ale niestety zawsze bylo na jej. Nie chcle tez na niej wieszac psow, bo chcialem i chce zeby byla szczesliwa ale ja juz nie umiem do niej wrocic, nawet nie chce o niej myslec. Jesli teraz bedziesz mi odpowiadac to przeczytaj dokladnie a nie wyciagaj pochopne wnioski, bo tyle co ja wlozylem w ten zwiazek to wszystko co mialem, lacznie z pogorszeniem stosunkow z przyjaciolmi bo ich poje*** co pozniej na szczescie odbudowalem.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
03 gru 2014, 13:39

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do