Boje się że, coś złego sie wydarzy, lub stanie rodzinie...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez mlody 12 lip 2006, 15:43
ja mam dopiero 15 lat, moja mama jest w wieku 37 lat ...
kiedy sobie przypomne ile dla mnie zrobila i dalej robi , ile razy bronila mnie przed ojcem to nie moge sie powstrzymac :(
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
12 lip 2006, 14:29

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 12 lip 2006, 15:51
Wiec ciesz się kazda chwilą która spedzasz z mamą.... Moge się załozyć że jeszcze długo, długo będzie jeszcze zyła.....Nie warto zadręczać sie takimi myslami...chyba kazdy przez to przechodził (nie tylko my nerwicowcy)....jest to normalne..... strach, lęk że odejdzie najblizsza nam osoba.... Będzie dobrze..... I nie martw sie na zapas..... ;)
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

przez Marha 12 lip 2006, 17:10
DarkAngel ma rację, nie wolno się martwić na zapas. A poza tym musisz nauczyć się żyć z myślą o śmierci bo to rzecz naturalna i spotka każdego z nas. Nie wolno zamartwiać się czymś czego i tak nie da sie uniknąć. Głowa do góry ciesz się tym że jest i jeszcze długo z tobą będzie!!!
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
23 cze 2006, 16:37
Lokalizacja
Koszalin

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

mysli

przez beacia 26 lip 2006, 18:46
witam.chcialabym ci powiedziec ze mamy bardzo podobna sytuacje.ja tak samo jak ty bardzo boje sie o swoja mame i o tate.wieczorem gdy klade sie spac wciaz mam te mysli ze gdy jutro wstane to oni juz nie beda zyli.jest mi bardzo ciezko z tym zyc,te mysli sa bardzo dla mnie uciazliwe.mysle o tym prawie codziennie.zaczelo sie to u mnie pol roku temu gdy zmarl moj dziadek,bardzo dotknela mnie jego smierc i wlasnie od tamtego czasu mam te mysli.a od dwoch miesiecy choruje na nerwice podejzewam ze to przez te straszne mysli nabawilam sie tego 'badziewia' wystarczy tylko ze pomysle o tym ze moi rodzice moga umrzec to od razu dostaje 'atak' zaczynam sie trzesc w srodku,ciezko mi sie oddycha.u mnie jest coraz gorzej czasmi nawet jak o tym nie mysle to dopada mnie 'atak'[ja tak na to mowie] dopadaja mnie dusznosci,zaczynam sie trzesc w srodku.kazdy 'atak' jest mocniejszy.czasami juz sama nie wiem co mam ze soba robic.bylam u psychiatry myslalam ze choc troche mi pomoze,wrecz przeciwnie.gdy opowiedzialam jej o tych zlych myslach ona na to mi odpowiedziala "przeciez i tak kiedys umra".oczekiwalam od niej pomocy a ona jeszcze bardziej mnie zdolowala.przepisala mi leki i na tym koniec,ani mnie nie podtrzymala na duchu ani nic.ci lekarze w tych czasach sa okropni.czlowiek idzie po pomoc a jej praktycznie nie dostaje.nie jestem w stanie ci pomoc bo sama nie moge sobie z tym poradzic :( pisze dlatego ze mamy podobne mysli. pozdrawiam i zycze dobrego samopoczucia. P/S tak prawde mowiac te tabletki ktore jem to pomagaja mi troszke,na godzine mijaja mi dusznosci,trzesiawki ale niestety mysli pozostaja.co zrobic? lekarze nam chyba nie pomoga bo traktuja nas jak rzeczy a nie ludzi z problemami.niestety jest to smutne :( jeszcze raz pozdrawiam i zycze powodzenia.trzymaj sie :)
beacia
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
25 lip 2006, 18:58

przez RamzesWielki 28 lip 2006, 22:23
musicie uświadomić sobie ze zarówno śmierć jak i narodziny są wpisane w ludzki los, tak już jest, to trzeba przyjąc do wiadomosci,a zanim wasi rodzice umrą to wy już bedziecie mieli swoje rodziny, i to bedzie wasze wsparcie, nie ma sie co rozczulac, trzeba byc twardym bo zycie to nie bajka ale sami mozemy sprawic by nia była...nie ma sie czym przejmowac trzeba poprostu zyc...
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
05 lip 2006, 09:26

Ogólnie - ja i streszcenie mojej historii

przez wk 04 wrz 2006, 20:49
Boję się napisać tego posta. Bałam się nawet zarejestrować :]. Po pierwsze - obawiam się, że ktoś z rodziny albo znajomych może trafić na to forum (przede wszystkim - może znalesć te stronę w historii odwiedzanych. niby skasowałam, ale...) i mnie rozpoznać. Po drugie - boję się, że komuś stanie się krzywda. To taka podstawa mojego dziwactwa - nie ujawniać się, bo komuś może się coś stać... Jednak z drugiej strony - tlumaczę sobie, że to choroba... Ale jeśli nie? Rany, jak ja się boję...
Dobra już, dobra. To choroba. Tak więc - przeglądając to forum momentami miałam wrażenie jakbym czytała własne słowa, o własnych dolegliwościach. Zrobiło mi się nawet trochę lżej. Nie potrafię określić dokładnie kiedy to się zaczęło. W każdym bądź razie - byłam dzieckiem (poniekąd wciąż nim jestem). To było kilka lat temu. Robiłam naprawdę bardzo dziwne rzeczy. Dziwne dla innych, bo Was tu już chyba nic z tych rzeczy nie zszokuje :]. Potem objawy jakby ucichły. Byłam nimi zmęczona, ale one stopniowo znikały. Oczywiście nie znikły całkowicie. Jednak niedawno (dwa dni temu chyba) znowu zaczęło źle się dziać. Pojawiły się natrętne myśli. Te myśli czasem doprowadzają nawet do tego, że robi mi się słabo, serce szybciej uderza (takie odnoszę wrażenie).
Tak naprawdę to nie mam pewności, że to, co mi dolega to nerwica natręctw. Jednak objawy pasują. Nie byłam u żadnego lekarza. Ostatnio czuję, że tego potrzebuję, ale nie pójdę. Nie chcę, żeby ktoś z bliskich się dowiedział. Nie chcę i koniec - do tego mnie nie przekonacie, nie macie nawet co próbować :].
Rany, mam stracha, że ktoś znajomy to przeczyta...
I wiecie co jest jeszcze dziwnego? Wiem, że coś ze mną nie tak. Jednak kiedy piszę tutaj tego posta to nie jestem przekonana co do swojej choroby...
Piszę to, bo chyba potrzebuję Waszej pomocy. Tak strasznie się boję, że komuś coś się stanie przeze mnie... Wiem, wiem, nawracam, ale Wy to zrozumiecie.
Aaaa, wysyłam.
Ostatnio edytowano 15 paź 2006, 16:35 przez wk, łącznie edytowano 1 raz
wk
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
04 wrz 2006, 20:30

Avatar użytkownika
przez n-monika 04 wrz 2006, 21:25
przed chwileczka odpisujac na posta zamiescilam zdanie, ze jesli sa jakies objawy to trzeba sie zglosic do lekarza.bo jesli to nerwica natrect lub jakakolwiek inna choroba to panuje zasada.i szybciej wykryta tym wieksze szanse na wyleczenie!!!!!!ja zapuzno zdalam sobie sprawe ze moje dreczoce mysli to choroba i choruje od kilku lat.wczoraj jak rejestrowalam sie na forum to tez mialam obawy,do teraz nie wiem czy dobrze zrobilam.ale cieszy mnie ze odpowiedzialam dzis na kilka postow i mam nadzieje ze choc jednej osobie pomoglo to co napisalam.ja juz w zyciu przechodzilam wiele natretnych mysli.ale mam jedna podobna doTwojej.moje ulubione liczby to 4 i 6 od zawsze.kiedys przeczytalam w senniku kolezanki ze liczba 4 to smierc.wtedy jeszcze nie bylam chora.ale ta przeczytana wiadomosc powrucila w formie natretnej mysli.np.jak cos ukladam do pudelka to staram sie by bylo tego 3 albo5 bo jak nie to moze sie mi cos stac.to chore bo nie wierze w wrozby, senniki.ale tak mam.wiec glowa do gory kazdy z Nas sie czegos boi.i nie przejmuj sie tym ze ktos cie rozpozna.nie wiem skad Jestes i jakie Masz znajomosci na internecie,ale mysle ze szanse na to sa minimalne .wazne aby tobie to pomoglo.pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
03 wrz 2006, 21:29

przez Alexandra 04 wrz 2006, 22:39
TO NERWICA NATRĘCTW!! Samo to, że nie wiesz, czy choroba jest chorobą jest natręctwem! Samo to, że jak boisz sie,że czegos nie zrobisz, to coś się stanie - jest natręctwem. Twierdzisz,że nie pojdziesz do lekarza? Dobrze, nie idź - ale sama sie przekonasz w końcu ,że sama z tym nie wygrasz. Taka prawda. Moj psychiatra mówi ,że jak człowiek osiągnie samo "DNO", a przez myśli nie bedzie wychodził z domu lub nie bedzie mógł uczyć się,pracować - wtedy sam pojdzie do lekarza. Nie życzę Ci tego, ale pamiętaj że natręctwa są jak angina- rzadko przechodzą bez leków. To tak jakbys zachorowała na zapalenie płuc i powiedziała: sama z tego wyjdę. Nie twierdzę, że samemu nie można z tego wyjśc. Można osłabić objwy, ale natręctwa będą powracać. Piszę to dlatego, bo nie razumiem,jak w dobie 21 wieku można sie wstydzic lekarza,psychiatry. Nie rozumiem i nie zrozumiem. Miałam straszne natręctwa ruchowe - dzięki lekom nie mam teraz żadnych natręctw ruchowych, mam myślowe , przed chorobami, ale juz jest lepiej dzieki mojemu wspaniałaemu lekarzowi!
Jak byłam dzieckiem bałam się, że jak nie spytam sie mojej starej ciotki czy ma własne zęby czy protezę, to rodzice mi umrą, a wiedziałam,że ciotka zrobi mi awanturę. Bałam się, ze jak nie pukne 3 razy w drzwi, to umrę i zachoruje na cos. A co najgorsze wiedziałam, ze to choroba- mimo to, bałam sie ze jak tego nie zrobie, bede odpowiedzialna za czyjąś smierć. Ale wyszłam z tego! Natręctw ruchowych nie mam od 10 lat.

[ Dodano: Pon Wrz 04, 2006 10:48 pm ]
Dodam, że moje przegladanie sie w lustrze czy znamie sie nie zmieniło, raczej nie zaliczam do ruchowych - wynika to z myśli ze mam raka - wiec to moze psycho-ruchowe :?:
Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.
Offline
Posty
573
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Witam Cię!!!

przez Ja 05 wrz 2006, 12:18
Tak na początek napiszę, że doskonale Cię rozumiem, też cierpię na natręctwa, to jest straszne niszczy życie, upośledza normalne funkcjonowanie!!!! Nie masz się czego bać, zawsze pisz o swoich objawach to będzie Ci na pewno lepiej. Ja mam ten sam problem, często dopoada mnie jakaś natrętna myśl i siedzi w głowie bez przerwy i nie jestem w stanie z nią walczyć, męczy to strasznie, potem jak zazwyczaj minie to pojawia się jakaś nowa i jest to samo to błędne koło, a najlepsze jest to że tamta myśli wydaje mi się bardziej odległa i nieznacząco. To jest naprawdę trudne, przyznam od razu że też nie byłam u lekarza, wynika to z tego że ciągle mam nadzieję że będzie dobrze i wszystko samo minie choć czasami czuje się wykończona i nie mam sił. Być może nadejdzie taki moment że pójdę do lekarza, żeby coś z tym zrobić, trwa to bardzo długo u mnie ale ciągle walcze i czasami mi się udaje!!!!!Poprostu staram się na siłę wyrzucać coś z głowy i czasami po jakimś czasie mi się uda........ale niestety przychodzi coś innego. Mam takie objawy ze w tych momentach kiedy uderza taka myśl to czuję bicie serca i uderzenia goraca i mdłości.....to wszystko jest ciężkie i trzeba coś z tym robić, a więc głowa do góry, nie bój się i zawsze pisz jak chcesz się wygadać!!!!!!!!!!!!!!
Ja
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
28 sie 2006, 22:58

Avatar użytkownika
przez KasiaS 05 wrz 2006, 19:45
nie wiem czy moge to tak okreslic ale moge byc przykladem osoby ktora myslała ze to wszytsko samo przejdzie.... fakt przechodzilo ale pojawialo sie nowe, ze na pewno to nie choroba, ze tak czasami bywa, ze to normalne. Smialam sie jak lekarze mowili mi to nerwica trzeba terapie i leki. Jednak w momencie kiedy stracilam wszytsko, kazda sfera mojego zycia okazala sie porazka i trafilam do lekarza ktory mi wiele rzeczy uswiadomił. Nie smiałam sie juz z tego ze przepisal mi leki i skierowal na terapie. To trzeba leczyc i szkoda ze wczesniej o tym nie pomyslałam, bo stracilam mase czasu. Chociaz ja cagle mam mysli ze cos traciłam i ni zdaze juz. Tylko nie wiem co. To tez musze zmienic. Musze to wyleczyc i Ty tez lepiej idź do lekarza....
Nienawidze 12 stki. 12 godziny 12 dnia miasiaca i grudnia bo jest 12 miesiacem, 12 rzeczy itp. najchetniej bym to pomineła.
Mozecie nie wierzyc ale wczesniej jak pisalam posty to chcialam jak najszybciej miec ich 13, bo to juz bedzie po...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
27 sie 2006, 20:18
Lokalizacja
Wrocław

przez wk 06 wrz 2006, 17:40
Dziękuję Wam za wszystkie odpowiedzi :).
Alexandra, to nie chodzi o to, że ja się wstydzę psychiatry. Wiem, że to normalny lekarz. Wiem też, że to raczej samo nie przejdzie. Może pójdę do lekarza jak będę już pełnoletnia i będę mogła to załatwić sama. Ale nie wiem jak i czy wytrzymam do tego czasu.
Te obecne objawy... Wiem, że moje myśli raczej mają związek z nerwicą, ale nie jestem tego pewna. To chyba nie jest normalne, żeby myśli o jakimś nieporozumieniu, problemie, kłótni czy osobie, mogły doprowadzić do takiego stanu, w jakim jestem? Nie chodzi o to, że całymi dniami siedzę skulona w kącie pokoju, aż tak tragicznie nie jest, ale te myśli ciągle wracają, dręczą mnie i męczą.
A kiedyś... Niektóre moje objawy były podobne do tych, o których wspomniała Alexandra (to z tym pukaniem). Ale nie tylko takie rzeczy robiłam. Mogfłabym chyba książkę napisać o tym dlaczego, w jaki sposób i co robiłam.
Ostatnio edytowano 15 paź 2006, 16:36 przez wk, łącznie edytowano 1 raz
wk
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
04 wrz 2006, 20:30

przez Alexandra 06 wrz 2006, 20:49
Droga WK,
to że myslisz o jednej osobie z gadu to moze byc jak najbardziej natręctwo. Można np myślec wyłącznie o parapecie i to nawraca. Nie wiem jakiego typu to sa myśli, np w jaki sposób myślisz o kolezance i dlaczego Cię tak to męczy? Ja miałam mysli kiedys ciagle o moim ojcu, np co by było gdyby.....on cos zrobił, a tego nigdy nie robił, ciagle zastanawiałąm sie jak zareaguję gdyby on czegos mi zabronił, choc nigdy tego nie zrobił. Albo ciagłe natrectwo, co bedzie jesli bede musiała zamieskzac poza miastem i choc nie musze ciągle a co bedzie i w mysli powtarzam jak do tego nie dopuszcze.
Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.
Offline
Posty
573
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

przez wk 08 wrz 2006, 19:23
Teraz w tej kwestii jest w porządku :].
wk
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
04 wrz 2006, 20:30

Boje się że, coś złego sie wydarzy, lub stanie rodzinie...

przez milka 18 gru 2006, 11:35
Ciągle się boję. Żyję w stałym przeświadczeniu, że wydarzy się coś strasznego, boję się o moją rodzinę, w szczególności o dzieci. Nawet na moment nie opuszczają mnie czarne myśli. Dawniej, kiedy jeszcze zdarzały mi się chwile radości i beztroski uważałam, że nie wolno mi się cieszyć, że nie powinnam i faktycznie zawsze udawało mi się wynaleźć powód do troski i zmartwień. Nie wiem co to jest....Myślę tylko o chorobach, śmierci, o wszytkim co najgorsze. Zamotałam się. Jestem więźniem własnych myśli. Nie daję już rady.......
ból życia nie pozwala przyjść wyzwoleniu - śmierci....
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 cze 2006, 20:21
Lokalizacja
Tarnów

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do