Czy w nerwicy zdarzają się niekontrolowane ataki agresji?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Czy w nerwicy zdarzają się niekontrolowane ataki agresji?

Avatar użytkownika
przez noszila 26 paź 2014, 19:48
Neafia napisał(a):Szczerze? Po prostu uważam, że mnie się nie da lubić, ja sama siebie wręcz nienawidzę i chyba dlatego tak myślę.

Mój psychoterapeuta natomiast wie o mojej bezpośredniej autoagresji i o myślach samobójczych, nieufności i podejrzliwości, ale nie o natręctwach, do tego o dziwo nie mogłam się przyznać, ale chyba jednak muszę to zrobić.

Trochę się boję, że jeśli powiem mu o tych natręctwach to wyśle mnie do psychiatry, bo przy nn chyba trzeba się leczyć. :/ A tego bym nie chciała, rodzice i tak mają mi za złe tego psychoterapeutę, bo według nich to marnowanie pieniędzy, "żeby się wygadać".


Też nadal zmagam się z poczuciem niechęci do samej siebie, nienawiści nawet wręcz i przez to właśnie dokładnie tak samo uważam, że skoro ja nie darzę siebie sympatią, to dlaczego inni mieliby to robić. No właśnie, dlaczego? Właśnie dlatego, że są obiektywnymi obserwatorami i widzą we mnie, czy w Tobie prawdziwe cechy, oddzielone od tych paskudnych negatywnych myśli które zatruwają nasz umysł i samoocenę. Inni widzą nasze realne cechy, zachowanie, stosunek do ludzi, poglądy - dlatego jeśli ktoś chce nawiązać z Tobą kontakt, relację, to mu na to pozwól, bo widocznie dostrzegł w Tobie cechy, które wzbudziły w nim zainteresowanie, ciekawość, chęć bliższego poznania. Ktoś widzi w Tobie prawdziwą Ciebie, bez smutnych autodestrukcyjnych myśli, które są wymyślone na szkodę samej sobie, a które nie mają poparcia w życiu na co dzień. Jeśli ludzie chcą Cię poznać, przebywać z Tobą, dzielić swój wolny czas, rozmawiać - pozwól im na to; w końcu nie są głupkami i nie zadawaliby się z Tobą, gdyby nie uważali Cię za osobę ciekawą, wartą bliższego poznania, włączenia do grona znajomych ;)

Nie bój się rozmawiać z terapeutą, musisz mówić o wszystkim, bo czasem nawet mała, z pozoru mogąca się wydawać błahą informacja może mieć istotny wpływ na technikę, jaką terapeuta wobec Ciebie zastosuje. Tylko mając pełen obraz Twoich problemów będzie mógł zaproponować Ci realną pomoc. Ukrywanie nic dobrego nie wnosi, przeciwnie, można sobie tylko zaszkodzić. Czas płynie, dalej zmagasz się z problemami i nawet kilkanaście czy kilkadziesiąt wizyt u terapeuty może nie przynieść rezultatu, lecz potwierdzić teorię rodziców o "wyrzucaniu pieniędzy" jeśli zataisz ważne informacje i dany problem (w tym wypadku natręctw) nie zostanie przepracowany. Poza tym terapeuci w swojej pracy mają do czynienia z naprawdę różnymi zaburzeniami i uwierz mi, Twoje natręctwa nie będą dla terapeuty jakimś szokiem nie do ogarnięcia ;)

Nie martw się też, że od razu zostaniesz wysłana do psychiatry. Najpierw na pewno będzie próba przepracowania problemu na terapii, ale musisz o wszystkim powiedzieć.
Wiesz, Twoje problemy są na tyle poważne, że zwykłe "wygadanie się" przed pierwszą lepszą osobą nic nie da i nie zmieni. Tu potrzeba specjalistycznej pomocy. I to nie jest strata czasu ani pieniędzy, bo jeśli teraz nie uporasz się ze swoimi problemami, to nadal będą rzutować na całe Twoje życie i przeszkadzać Ci w budowaniu prawidłowych relacji z innymi, w odczuwaniu radości na co dzień, w życiu w zgodzie z samą sobą.
Borderline + nawracająca deprecha + stany lękowe
Esci10
Kweta25
Avatar użytkownika
Offline
Posty
546
Dołączył(a)
08 kwi 2014, 11:22
Lokalizacja
łódzkie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do