Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez Lucy86 19 lip 2007, 22:32
Hej kochani :)
Trochę mnie nie było, a liczba problemów w moim zyciu niestety się nie zmniejszyła. W sobotę będą 2 tygodnie, jak mieszkam z Marcinem. Stwierdziłam, że koniec chowania się za spódnicą mamy i robienia z siebie małego dziecka. Wszystko było dobrze do niedawna...

W sobotę okazało się, że mamie wróciła choroba nowotworowa, mama oczywiście wykorzystała to, żeby mnie jak najwięcej ściągac do siebie, a jak najbardziej odciąga od Marcina. Ostatnio we Wprost przeczytałam, że to się nazywa "kastracją córek" po psychologicznemu. Coś w tym jest...ale do rzeczy okazało się, że bardzo potrzebna jest krew do transfuzji w końcu udało się zdobyc i już wydawało się, że jest dobrze...gdy nagle we wtorek zmarła moja Babcia. Najgorsze jest to, że ja dzwoniłam do domu opieki, w którym przebywała Babcia (Babcia potrzebowała całodobowej opieki, i nie mieliśmy wyjścia :/) 3 h przed śmiercią i nie mogłam się zupełnie z Babcią porozumiec, nie rozumiałam co mówiła. Pielęgniarka zabrała słuchawkę i powiedziała, że Babcia się dziś trochę gorzej czuje ale już dostała leki przeciwbólowe i żebym przyjechała odwiedzic ją jutro...a o 20 się dowiedziałam, że już nie odwiedzę ;( od kilku dni chodzę jak struta, to była najważniejsza dla mnie osoba, która zawsze mnie rozumiała, i pomimo choroby była zawsze dla mnie kochana i wyrozumiała, tak żałuję, że nie byłam przy niej w chwili śmierci i cały czas się obwiniam :( Mama oczywiście się podłamała i znowu musi jechac do szpitala na transfuzję jutro...oczywiście trochę stresu i wróciły natręctwa...do domu nie chcę wracac, przy Marcinie się cały czas boję, że nie powinnismy byc ze sobą itp. i nie mogę nic z tym zrobic :( Jakie to wszystko smutne...

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:36 pm ]
mieciu napisał(a):Dostałem teraz to bo po poprzednich strasznie tyje.


Tyjesz? Ja tylko chudnę, nie mogę przekroczyc 48 kg...
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez Hanusia 19 lip 2007, 22:44
Hej Lucy 86:)
Wyrazy współczucia.....Domyslam się co czujesz...Kiedy mi zmarła Babcia, moja Mania ukochana świat mi sie zawalił:( Kochałam ją starsznie mocno, i nadal -mimo że nie zyje już 4 lata - bardzo mi jej brakuje...Najgorsze jest to że to ja ją wysłałam do szpitala z którego miała wyjść po tygodniu a Ona ..... Odeszła do Pana Boga. Z cmentarza musieli mnie wyprowadzić bo ...zaczęłam sie dusić z płaczu i dostałam jakiegoś ataku..

Twojej Mamusi życzę dużo zdrówka...będzie dobrze-musi być!!!!!

A Tobie KOchana wytrwałosci wytrwałosci wytrwałości!!!! Musimy się z tym uporać! Wierzę w nas mocno. Trzymaj się cieplutko i mimo tak trudnej sytuacji główka do góry.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 3:35 pm ]
strasznie rzadko tu zaglądacie:(
ale może to i lepiej bo tak nie myślicie o tym tylko żyjecie własnym życiem.....
Niełatwo jest być odważnym, kiedy jest się tylko Bardzo Małym Zwierzątkiem...
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
02 sty 2007, 16:11
Lokalizacja
małopolska

przez Lucy86 23 lip 2007, 19:40
Hanusia a Ty mieszkasz ze swoim chłopakiem?
Ja z moim się ostatnio bez przerwy ścieram i zastanawiam się, czy tak jest normalnie przez pierwsze tygodnie mieszkania ze sobą...

Pogrzeb dopiero w czwartek, jakoś się trzymam, ale nie ułatwia mi tego Mama, która bez przerwy dzwoni i się żali, jak się źle czuje...:/
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Hanusia 23 lip 2007, 20:50
tak mieszkam z nim od ponad roku, z małą przerwą gdy po odstawieniu leków jedna myśl-może to nie ten-zmarnowałaby ten zwiazek . ale na szczęscie jest oki:)
Niełatwo jest być odważnym, kiedy jest się tylko Bardzo Małym Zwierzątkiem...
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
02 sty 2007, 16:11
Lokalizacja
małopolska

przez cicha 25 lip 2007, 23:22
witam serdecznie!!
opisze swoją historie: od miesiąca mam natrętne mysli, ktorych probuje sie pozbyć..
Mam wspaniałego chlopaka, którego bardzo kocham i wiem ze to ten jedyny.. mam natrętne myśli np takie ze moge przestać go kochać, albo że boje sie ze coś sie z nami stanie i co wtedy będzie.. dzięki temu forum doszlam do wniosku ze to tylko choroba.. Planuje wizyte u psychiatry, poniewaz moja babcia ma depresje i co miesiąc odwiedza ją psychiatra więc moge skorzystać z okazji i porozmawiac z psychiatrą. Mam te same objawy co tutejsza forumowiczka "pikpokis".. caly czas mnie męczą jakieś głupie mysli, ktorych probuje sie pozbyć.. jak przychodzą te myśli to mam wielki stres i chce mi sie odrazu płakac.. wczoraj mialam taki strasny stan, ze tylko siedzialam i plakalam.. dzis jest lepiej, ale mysli nadal są..
Najważniejsze jest to, ze moj chlopak jest zawsze przy mnie i że wszystko moge mu powiedzieć co mnie dręczy i jakie mam myśli.. jakoś sobie radze, ale są chwile kiedy odechciewa mi sie zyc... :cry:
Brdzo mocno kocham swojego chłpaka, dobrze ze jest taki wyrozumiały i rozumie moje myśli, że raz są takie a raz inne...
Napiszcie coś... serdecznie pozdrawiam;*
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

Avatar użytkownika
przez Twilight 25 lip 2007, 23:43
Coś ;)

A na poważnie, to bardzo, bardzo ważne, że wiesz, iż to tylko choroba. Czasem bardzo przykra, męcząca, dobijająca, ale choroba, nic nadzwyczajnego. Z tego co piszesz, stadium dość wczesne, (chociaż tu sie nie mądrze, to oceni lekarz) nie wiem tylko czemu masz czekać na psychiatrę babcinego, jeśli możesz zacząć leczyć się na-ten-tychmiast :)

Ze swoim podejście na pewno poradzisz sobie z tym, trzymam kciuki i pisz czasem, jak idzie :)

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Avatar użytkownika
przez Jovita 25 lip 2007, 23:44
To bardzo dobrze ze przynajmniej sama chcesz z wlasnej woli porozmawiac z psychitra, no i moim zdaniem doktorek ci na pewno pomoze, i nie martw sie tez tak mialam i obecnie jest dobrze bo NAJWAZNIEJSZE jest to ze chlopak cie wspiera i jest przy tobie i ze rozumie twoje problemy, to na prawde SUPER chlop.i masz racje to tylko choroba i zadreczasz sie niepotrzebnie, mowie ci ze po rozmowie z doktorkiem wszystko przejdzie :D
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Avatar użytkownika
przez Twilight 25 lip 2007, 23:53
A nawet jeśli nie po jednej, to sama świadomość, że nic sobie nie odbierzesz, chorując, jest niezła, nie? :)

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

przez cicha 26 lip 2007, 00:00
:) takie słowa naprawde pomagają:) Dzieki!
Wiem, ze jest to wczesne stadium tej choproby, ale ja juz takie samo coś mialam kilka lat temu, tylko że nie pamiętam tego jakim cudem zapomnialam o tej chorobie.. Jestem tylko ciekawa kiedy mi to minie>>.. bo kiedy jest dobrze i ciesze sie ze wszystkiego to natchodzi myśl "czy ja to dalej mam".. i znow sie to robi.. Mam lęki, boje sie iśc czasem spać, bo boje sie ze sie obudze i że znow mnie weźmie placz... :cry: Mówie sobie że to tylko myśli i że tak nie jest naprawde. Czasem jakaś myśl mi wejdzie do głowy, jakakolwiek i zaraz zaczynam o tym myslec, stresować się! Ehh.. na początku tej choroby bałam sie o te myśli, bo bałam się o to co będzie jak przestane kochać swojego chłopaka i co będzie wtedy gdy już ze sobą nie będziemy.. :? Mówiłam to swojemu chłopakowi i sie nad tym zastanawialiśmy, bo ja go przecież bardzo mocno kocham!!! a tu skąd takie myśli się wzieły??! :(( I teraz wiem, ze to tylko jakaś chorobam która próbuje mną zawładnąć... bo tak jak jedna z forumowiczek napisala, ze ta choroba przypomina "błędne koło"... Czasem sobie tłumacze, ze jak przyjdzie ten stres, to tródno, poplacze sie jak małe dziecko i mi przejdzie.. Np teraz siedze i jest wszystko ok, jestem w miare "sobą" a za chwile moze być taki momęt, ze pomyśle o czymś i zaczynam sie bardzo stresować i mieć takie dziwne uczucie..
Ciesze się, ze jest to forum, i że są osoby, które dokładnie czują to co ja... Pozdrawiam:)
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

Avatar użytkownika
przez Twilight 26 lip 2007, 00:20
cicha napisał(a):bo kiedy jest dobrze i ciesze sie ze wszystkiego to natchodzi myśl "czy ja to dalej mam".. i znow sie to robi.. Mam lęki, boje sie iśc czasem spać, bo boje sie ze sie obudze i że znow


Skąd ja to znam, a jestem pewien, że wypisz, wymaluj znają i inni chorując na NN :) Na tym właśnie ta choroba polega, na ucieczce przed czymś w te ''błędne koło'' i wcale nie musi być to bardzo straszna rzecz - mogła po prostu być d l a n a s bardzo straszna, gdy zaczęliśmy uciekać, a może to nie jedna rzecz, tylko wiele małych? Kto we.

Ale, Ty już zdajesz sobie z tego sprawę i nawet, jeśli czasem będzie kiepsko, to ogólnie może iść tylko coraz lepiej. I choroba owszem, ale ''zawładnąć" to IMO złe słowo, nie wiem jak Ty, ale ja odczułem siebie tendencję do robienia z tego czegoś nieomal ''zewnętrznego'' co mi szkodzi. O to w nas, zwykła choroba, nic nadzwyczajnego. I zwyczajnie z niej wyjdziemy :)

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

przez cicha 26 lip 2007, 00:35
święte słowa Twilight ... a ty już ile czasu to masz? Ja się dziwnie temu, ze kiedys jak byłam mniejsza to to mialam i jakim cudem z tego wyszlam tego wlasnie nie wiem...
Nie życze zadnej osobie tego co mamy my wszyscy na tym forum...! to jest męczące.. Mam tak też, ze nagla strasznie chce mi sie plakac i wtedy kiedy placze mam straszne stresy i dziwne takie odczucie, ze nie chce mi sie życ, ale jak się wypłacze to potem sie czuje bardzo wykończona...i mi mija.. i tak na okrągło.. ale są dni kiedy jest dobrze.. np dziś tak było.. raz mialam tak, że tydzien mi było dobrze i miałam nadzieje, ze juz przechodzi mi ten lęk.. a tu jedna rzecz, jedna myśl i wszystko wraca..:((
Najbardziej boje się tych myśli o swoim chłopaku, że boje się ze moge przestać go kochać..:(( Jak ja moge przestać go kochać kiedy jestem taaaka szczęsliwa i kiedy czuje ze go bardzo kocham i chce z nim spędzić całe swoje życie! Jest naprawde wspaniałym człowiekiem i nigdy nie chce mieć innego chłopaka, bo wiem że jesteśmy sobie przeznaczeni:) Naprawde wieże w miłość, bo to się liczy najbardziej w zyciu:)
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

Avatar użytkownika
przez Twilight 26 lip 2007, 01:08
A nawet nie pytaj... ;) Ciężko mi dokładnie określić, bo od bardzo wczesnego dzieciństwa, (co jakiś czas przypominam sobie coraz wcześniejsze ''akcje'', o których dziś wiem, że yły zajawkami choroby) do dziś, ale tym się kompletnie nie przejmuj, bo ja nie wiedziałem co to jest i nie leczyłem. A nawet kiedy już wiedziałem, zaprzestanie oszukiwania się, że jestem zdrowy, podjęcie decyzji o leczeniu, oswojenie się z nią, ogólna ''gotowość'' do leczenia zajęła mi bardzo długo, wiele osiągnąłem sam, ale dziś wiem, że jestem gotowy na leczenie. Tak naprawdę dopiero kilka miesięcy temu powiedziałem o tym komuś pierwszy raz, wiele dała mi znajomość z człowiekiem, chorującym na NN, (między innymi, zrozumienie, co mi jest, co ''zabawne'' ta osoba do dziś nie wie, że ja choruje na to samo) a jeszcze więcej osoba, która mnie rozumie i podeszła do tego... Serdecznie, nie wiem jak to ująć w słowa, ale z ciepłem i chęcią pomocy. W każdym razie, wcześniej osiągnąłem niemal ''mistrzostwo'' kamuflażu, zarówno przed otoczeniem, jak i samym sobą, co wcale nie oznacza, że czułem sie przez to chociaż ciuteńkę lepiej. Dziś już doskonale wiem, że nie ma co udawać, że się jest zdrowym, gdy się nie jest - jak i chorobą sie usprawiedliwiać - i tyle ;)

A te objawy, gdy jest długo dobrze, a później wraca, to ''zwyczajna normalka'' i kompletnie sie tym nie przejmuj, każdy z nas tak ma. (no może poza tymi, którzy doprowadzili sie do takiego stanu, że mają cały czas źle, ale to inna bajka) "Uśmiechnąłem" sie na Twoje słowa o ''jednej myśli'' po której wszystko wraca, bo to jest dokładnie to, lepiej bym tego w słowa nie ujął.

I raz jeszcze nie przejmuj się, bo mając TAKĄ świadomość już teraz i tak szybko sie lecząc, będzie Ci tylko lepiej. Mi to zajęło kilkanaście lat. A miłość leczy wszystko, chociaż nie jest dla niej żadną ujma, gdy w nerwicach pomoże lekarz :)

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

przez cicha 26 lip 2007, 01:31
Ehh czasami się zastanawiam nad tym czy to choroba, czy to raczej ze mna jest coś nie tak... mam dosyć tego i chce sie tego pozbyc!!! boje sie ze jak sie zacznie rok szkolny to ze sie nie skupie na nauce i wogole... A moze jak pojde do szkoly to jakos o tym zapomne?! nie wiem sama...
Najbardziej bym chciala, zeby mój chłopak zawsze przy mnie był, znaczy sie jest zawsze przy mnie, ale chodzi tu o to, ze chcialabym go mieć przy sobie 24h na dobe..! Przy nim tak cudownie się czuje... Czasem głupio mi jest tak przy nim płakać, bo wiem jak się o mnie bardzo martwi..:(
te myśli, ten stres, to glupie uczucie... boje się tego.. boje sie czasem, że moge zgłupieć przez to.. :(

Narazie lece do spania.. czekam na dzień kiedy całkiem mi to przejdzie i kiedy będzie wszystko takie samo jak miesiąc temu! o to sie modle, zeby bylo wszystko ok, zeby te stresy, to uczucie i myśli odeszly juz na zawsze... chce tylko myslec o szcześciu jakie spotkało mnie w życiu z moim ukochanym:)

3majcie sie cieplo i napiszcie coś czasem! Pozdrawiam
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

Avatar użytkownika
przez Twilight 26 lip 2007, 01:55
Tu nie ma co czekać, tylko trza się leczyć na tych terapiach, samo się nic nie dzieje :) Powolutku będzie lepiej, dobrych snów.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do