Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez pikpokis 18 cze 2007, 21:28
witaj nowa! :) nie wiem czy czytalas wszystkie 60 stron ale my wszyscy mamy tu identycznie tak jak ty.... ja walcze z takimi myslami jak ty od grudnia, niektorzy wiecej! zaczelam odrazu brac antydeprysanty, poszlam do psychiatry, do psychologa, sam fakt ze nie chcesz tych mysli swiadczy ze to nerwicowe, gdybys go nie kochala byloby ci wszystko jedno, czy go stracisz czy nie. Ja analizowalam wszystko poczawszy od jego wad, miminki, glosu, zachowania, mojego i jego, skonczywszy na tym czy podoba mi sie jego ubranie wlosy i tak dalej..... mialam jazdy ze zakocham sie w jego bracie ;/ Boze czego ja nie mialam jeszcze:( i ciagle te mysli ze nie kocham...... teraz jest lepiej.... wiadomo tak jak u innych raz lepiej raz gorzej ale radze ci kochana udac sie jak najszybciej do psychiatry aby przepisal ci tabletki, zwlaszcza ze tak jak mowisz mogla cie dopasc depresja, ja biore juz prawie 7 miesiac leki a dzis czytalam ze trzeba minimum pol roku.... bede brala nadal bo moze pomagaja.... hmmmmm a moze zaczelam olewac te mysli? niewiem:( niestety nie ma dobrej recepty na pozbycie sie tych mysli ;/ wszyscy tutaj szukalismy ale kazdy ma chyba swoj wlasny sposob, ja np sie staram czym zajac jak przyjdzie to gowno.....;/ pamietaj ze nie jestes sama! bo my mamy to samo.... trzymaj sie papa!
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez nowa 18 cze 2007, 22:52
wszystkich nie czytałam brak czasu bo sesja jest ale przeczytam napewno.Ale własnie po tym ze wy macie podobne obiawy postanowiłam tu napisać.Zapisałam sie do lekarza oby to cos dało dzis juz nie mam tak nasilonych tych mysli jest jakby lepiej,ale przez ostatni tydzien było kropnie noi co pewien czas te jakby napady depresyjne a napewno to ze niechce mi sie nic, i wszysko mi jest obojętne.Jeju boje sie tych myśli bo wtedy aż mnie głowa boli od tego ze mimo ze nieche myslec mysle o tym:/i nie umiem odpedzic tych mysli od siebie :( nie umiem sie wtedy niczym cieszyć,jak cos bede pisac co u mnie.Dzieki bardzo za odpisanie :smile:
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
17 cze 2007, 23:13

przez mieciu 19 cze 2007, 13:21
My wszyscy tu "obecni" mamy jedną z najgorszych odmian nerwicy, i to celującą w to co mamy najcenniejsze w życiu. Ona burzy nasz świat, burzy nasz system wartości, czeka aż się poddamy i wtedy triumfuje. Mamy jeszcze drugie wyjście - walczyć. My takie wybraliśmy, choć znacznie łatwiej byłoby się po prostu poddać i "być zdrowym" aż do następnego ataku...pozdrawiam wszystkich i szczęścia życzę choć wydaje się to tak odległe jak Jowisz.
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez nowa 19 cze 2007, 16:20
:( chce miec nadzieje na normalne zycie,tz chce miec przekonanie ze bedzie tak jak dawnie bo nadzieja jakas tam we mnie jest...
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
17 cze 2007, 23:13

przez apsik84 19 cze 2007, 22:01
będzie będzie :)

tylko to wymaga ogromnej wytrwałości i pracy i mnóstwo energii... nie raz będziesz się czuć tak zmęczona jakbyś przebiegła kilometry, ale w końcu przyyjdzie upragniony spokój i radość :) walcz... im szybciej się zaweźmiesz i powiesz nerwicy "spier..." tym szybciej uda Ci sie z tego wyjść :)

życzę powodzenia.

ps. u mni enadal dobrze. Nie poznaję się. Jestem szczęśliwa strasznie. Leki biorę, ale już nawet nie boję się, że niedlugo musze od nich odejsc:)

Trzymam za was kciuki nieustająco. Jak mi się udało (póki co!) to i Wam się uda!
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

przez mieciu 20 cze 2007, 11:49
Ogromnie mnie to cieszy apsik. Takie coś potrafi dać reszcie potężny zastrzyk energii do walki z tą .... Oby u Ciebie to już nigdy nie wróciło w żadnej postaci. Dziękuję za słowa otuchy. Pozdrowionka

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:39 am ]
A u mnie znów trochę gorzej:(. Derealizacja tak mocna, że nie wiem kiedy śnię a kiedy nie:(. eh...
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

przez nowa 23 cze 2007, 09:34
hmm...wczoraj miałam wrażenie jakby te głupie myśli miały wrócić, wogole nie wiem czemu już nie myślę o tym ze chce być już zawsze z moim chłopakiem, ze chce z nim zamieszkać ,później ślub...itd do niedawna byłam tego pewna teraz nie wiem czemu już nie:/ :( może ja jednak nie kocham?eh do lekarza idę w następnym tygodniu.Tak szczerze to bardzo się obawiam tej wizyty :( :roll:
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
17 cze 2007, 23:13

przez apsik84 24 cze 2007, 12:23
nowa a jak długo jesteś ze swoim chłopakiem?

ja z moim kochanie jestem ponad 2.5 roku. Te wszystkie jazdy zaczęły mi się dokładnie(!) rok temu. Czyli tak po 1.5 roku bycia ze sobą. Otóż widzisz, dla mnie ten okres był czasem kiedy minęło to pierwsze mocne zauroczenie, zafascynowanie, które zwodziło mnie że tak będzie zawsze! Ale zetknęłam się z rzeczywistością, ze świadomością, że bycie razem wcale nie jest taką sielanką, że czasami trudno radzić sobie z ogromem emocji... Często bywa tak, że w tym momencie zaczyna się czas do podejmowania decyzji racjonalnie. Miłość to nie uczucia, miłość to decyzja, której uczucia towarzyszą. Nie wiń się za te myśli. One są najlepszym dowodem tego, że zaczynasz dojrzewać w związku. Być może to pierwszy krok do dorosłości? Takiej pełnej świadomości, odkrycia czego chcesz... Nerwicowcy mają tendencję do strasznych wyrzutów z powodu tego co ich mózg wymyśla. Wiem jakie to ciężkie. Ile historii potrafiłam sobie wmówić, ile cierpienia się przez to nabawiłam. Nie powiem Ci: przestań sobie zawracać głowę, bo wiem, że to tylko pogorszy sytuację. Nie dam Ci też recepty jak z tego wyjść. Może tylko jedna rada: pomyśl sobie, że potrzebujesz czasu, Daj go sobie na poukładanie emocji. Jednocześnie powiedz sobie, że teraz nie jesteś w stanie podejmować żadnych decyzji. To powinno trochę Cię uspokoić. Jeśli mózg mowi Ci: zerwij! Nie rób tego. Daj sobie czas na dotarcie do wewnętrznego spokoju a jak go osiągniesz będziesz wiedzieć, czy chcesz być ze swoim chłopakiem, czy nie. Ale póki co, Twoja decyzja będzie zakłamana nerwicą.

Lekarz to dobry start. Im wcześniej zaczniesz się leczyć, tym szybciej rozwiążesz swoje problemy. Nie będzie łatwo. Ale uda się :)

Pozdrawiam.
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

przez Lucy86 24 cze 2007, 22:40
Hej :)

Oj, dawno nie pisałam. W ogóle znalazłam wreszcie sensowną terapeutkę poznawczo-behawioralną za darmo(!) ale jedzie teraz na urlop, więc terapię zaczynamy w połowie lipca.
A w związku - raz jest lepiej, raz gorzej. Są dni zupełnie bez myśli, są dni ich pełne. Czasem wystarczy, że przez sekundę jest cisza w słuchawce i to już wywołuje działanie myśli, ale pocieszające jest to, że co pewien czas sobie uświadamiam, że tak naprawdę to mi zależy. Ostatnio nawet udało się poleżeć sobie na łózku i o niczym nie rozmawiać i byłam spokojna. Kiedyś to byłoby niemożliwe..
Jutro mam urodziny, ciekawe jak się wszystko ułoży :)

A w piątek miałam strasznie przykrą sytuację. Mianowicie z korytarzyka ukradli rower mojego chłopaka. Dostałam takiego ataku histerii, że mama nie mogła mnie uspokoić i sobie wkręciłam, że odpadł nam jeden sposób spędzania czasu i co teraz będzie?!

bethi rozumiem Twój problem w pełni. Mój chłopak kiedyś grał w space-pioneers, bardzo podobne do ogame, potem ja zaczęłam. W czerwcu okazało się, że gram od roku (chyba mnie wciągnęło...)Marcin przerzucił się teraz na space-elite i wiem, co to znaczy nie móc faceta odciągnąć od kompa...ale jak już wyjdziemy, to jest naprawdę super i komp nie jest nam do szczęścia potrzebny. Mam wrażenie, że w dobie netu i wszechobecnych komputerów spędzanie wspólne czasu przy kompie zaczyna być normą...

Pozdrawiam :)
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez mieciu 25 cze 2007, 11:25
Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin Lucy:).
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

przez Ana24 01 lip 2007, 13:57
czesc Wam wszystko. Czesc Piko. Lusy. Mieciu...

w piatek 29- zostalam pania magister :) mimo tego ze ten ok do latwych nie nalezy oby nie bylo gorzej....
funkcjonuje dosc stabilnie jem leki, chodze na terapie...patrze nerwicy prosto w oczy ....i tak sobie rozmawiamy bo kiedy z nia walczylam było hmm nie bardzo,,,teraz ucze sie zyc normalnie wiedzac co mi jest i ucze sie od nowa wszystkiego co perfekcjonizmem juz nie jest! ucze sie zdtowej milosci! straszne to trudne ale musze. Zycze wam powodzenia trzy6maucie sie
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 gru 2006, 22:15

przez Lucy86 01 lip 2007, 20:51
To gratulacje Ana.
mieciu dzięki :)

Mam dylemat: mój chłopak obecnie wynajmuje kawalerkę i mogłabym się do niego wprowadzić, ale bardzo się obawiam tych myśli, że niewiadomo co będzie się działo i że się okaże, że nie powinniśmy być razem i różne takie. Nie wiem już co o tym wszystkim myśleć. Brak zajęć i egzaminów powoduje, że zupełnie nie mogę sobie znaleźć miejsca. W dodatku myślę, że jak byśmy zamieszkali razem, to bym musiała wymyślać bez przerwy jakieś tematy do rozmowy i wspólne zajęcia, bo jak się cały czas nie spędza ze sobą czasu i nie rozmawia to jest to objaw problemów w związku...trudne to bardzo
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez Pstryk 02 lip 2007, 22:53
Właściwie, ciesze się że ma tego ogame. Myślałam, że chodzi mi o to, ale to po prostu wydawało mi sie najbardziej logiczne. I dlatego czułam się z tym tak źle, bo głęboko była schowana prawdziwa przyczyna... Chociaż, czy ja w ogóle mogę być w tej sprawie obiektywna? Ale teraz nie chcę o tym pisać.

Zadam Wam pytanie: jak poznać, że jest się szczęśliwym?

100 lat Lucy!!! Oby, bo jesteś wielu potrzebna :D
Pstryk
Offline

przez mieciu 03 lip 2007, 11:48
Mi się zdaje, że każdy ma swoją własną definicję szczęścia. Dla jednych będzie to chęć do życia, uczucie wykonania swojej "misji" na ziemi, bycie dobrą matką, dla innych bycie w stanie zakochania, bycie wolnym lub inne takie:). Dla mnie jest to w momencie gdy czuje spokój wewnętrzny, gdy świat widzę w najjaśniejszych i najbardziej "kolorowych" kolorach, gdy planuje swoje życie w takich barwach. Gdy mam marzenia i czuję, że kiedyś mogą się spełnić.
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do