Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez apsik84 09 cze 2007, 14:25
witaj bethi

czy dobrze zrozumialam: Twój chlopak Cie wysmiewa??
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

przez Pstryk 09 cze 2007, 17:11
Coś w tym rodzaju. Może to ja jestem przewrażliwiona, ale gdy powiedziałam mu jak to odbieram - fakt wyśmiał mnie :?
Pstryk
Offline

przez apsik84 10 cze 2007, 23:26
wiesz, my wszyscy jestesmy bardzo przewrażliwieni :) jak czasami cos wymyślę, to mój chłopak sie nie może nadziwić że w ogole coś takiego mogło przyjść mi do głowy...

trzeba też wziąć pod uwagę, ze ludzie zdrowi tak naprawdę nigdy nie będą nas w stanie zrozumieć i różne dziwne zachowania, które dla nas są istotne, im mogą się takie nie wydać...

ale radzę stać na baczności i przyglądać się jak to się rozwinie tzn jakie bedzie jego zachowanie :) uważam, że masz fantastycznego faceta, jeśli tyle pomocy Ci ofiarował. To, że był przy Tobie w najcięższych momentach jest bardzo piękne.
Mam nadzieję, że Wam się poukłada. Tak czy inaczej, tu zawsze znajdziesz wsparcie :)
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez pikpokis 11 cze 2007, 22:30
witam kochani wybaczcie ze tak dlugo nie pisalam.... opowiem wam jak jest.... nie poszlam na terapie bo stwierdzilam ze po niej bardziej sie denerwuje:( juz drugi dzien mam straszne mysli ze nie zasluguje na mojego chlopaka, ze znajdzie sobie lepsza, ze mnie zdradzi, ze jak sie nie zasmieje z tego co mowie to jest to wielki znak ze mnie nie rozumie i tak dalej..... najgorsze jest to ze WYMYSLAM.... oczekuje od Boga znakow.... zamiast cudow spotykaja mnie ciagle przeszkody :( ciagle mysle pesymistycznie! wymyslam sobie rozne zakonczenia danej chwili, innym zawsze mowie ze wszystko sie ulozy: podaje im dobre argumenty ale do mnie nikt nie moze przemowic......


czasem sie pocieszam ze moze Bog specjalnie daje mi takie wyzwania zebym walczyla ze soba, z moimi myslami, zebym zamiast plakac i ciagle myslec pesymistycznie zaczac w koncu grysc sie w jezyk i w moj mozg i zmienic siebie :( jest to trudne i to bardzo.....

zawsze cos .....tyle klod pod nogami juz mialam ile jeszcze? ;/ musialam sie wygadac kochani......

wieze ze u was jest dobrze! ide spac mam nadzieje ze jutro bedzie lepiej..... i bede chciala zyc .....
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez mieciu 12 cze 2007, 13:42
Piko jeśli źle Ci na tej terapii, jeśli babka Cię nie rozumie to znajdź sobie inną, myślę, że lepiej nie rezygnować całkowicie. Może taka zmiana będzie dobra, zobaczysz jak to rozumie ktoś inny, poznasz inne spojrzenie. Fakt, faktem - to jest nasz umysł i jesli on nie może (bądź nie chce) sobie poradzić z tym sam - wtedy potrzebuje kogoś innego aby mu w tym pomógł. Jednak nie ma co oczekiwać cudów po terapii, to tlyko pomoc a ogromną część pracy musimy wykonac sami. Sami wszystko przemyśleć, co chcemy, czego oczekujemy, jak widzimy siebie teraz , jak za kilka lub kilkadziesiąt lat. Tak jak to już wcześniej napisał Jakub - trzeba zmienić schemat myślenia i pamiętać, że to my decydujemy o własnym życiu, o tym z kim je spędzimy. To my decydujemy o tym czy jesteśmy pełni miłości czy nie, to my to nazywamy, ktoś może nam pomóc ale wszystkie decyzje muszą być nasze. Trzymaj się Piko, głowa do góry, napewno będzie dobrze. Nie zadręczaj się tak Bogiem - jeśli naprawdę istnieje to napewno nie zsyła na ludzi cierpienia, podobno jest miłością - i jeśli Ty w niego wierzysz to uwierz i w to, że on chce abyś Ty była szczęśliwa.
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

przez Lucy86 12 cze 2007, 21:58
Hej, mam sesję, to trochę się uspokoiło. Ale uświadomienie sobie, że jutro egzamin a potem tydzień przerwy, spowodowało, że zaczęłam wariować. Znowu wróciły stare natręctwa: nie mamy o czym rozmawiać, nie mamy wspólnych zainteresowań...Najpierw mam takie myśli, potem mam poczucie winy i znowu myśli...poza tym wymyśliłam sobie, że nie będziemy mieli co robić w czasie wakacji, bo nie będę miała nauki i odpadnie mi taka ważna aktywność :/
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez Pstryk 13 cze 2007, 19:07
Hm, rozumie Cię Lucy. Ja nienawidzę soboty - no chyba, że Kuba idzie do pracy. Sobota to dzień porządków. A Kuba jak by mógł, to spałby do 12tej, a potem siedział do wieczora na ogame. O wszystko muszę go prosić bo inaczej nie ruszy tyłka. Dobrze wie, że jestem trochę perfekcjonistką a mimo to ignoruje mnie w takich momentach. Czas spędzamy albo przed TV albo przed kompem - na zmianę. Nie pamiętam, kiedy rozmawialiśmy. To chyba już nie możliwe. I też mam obawy co do wakacji, bo zamykam biuro na dwa tg i nie będę chodzić do pracy. On pewnie też w tym czasie weźmie urlop. Ani nie chcę myśleć, co by tu robić :?
Pstryk
Offline

przez smutna48 13 cze 2007, 19:45
odp na pytanie: BYla bym bbb szczeliwą kobietą :-) ;)
bethi wyjedzcie gdzieś razem. Nie wiem co ci zaproponować w koncu wszystko teraz drogie jak diabli ale gdzies gdzie bedziesz mogla się wyciszyć
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

przez Pstryk 13 cze 2007, 21:02
Mam zamiar wyjechać na jakieś pustkowie, zadupie, gdzie nie ma ludzi - z nim czy bez niego. :D
Pstryk
Offline

przez mieciu 15 cze 2007, 14:02
Nawet chyba lepiej bez niego, wtedy łatwiej odpocząć i przemyśleć wszystko. Choć to bardzo trudne...
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

przez Pstryk 15 cze 2007, 19:28
Trudne? To nie możliwe. Obraziłby się na śmierć.
Pstryk
Offline

przez mieciu 18 cze 2007, 11:01
No to chyba nie ma wyjścia. A co tam u reszty słychać? Piko żyjesz?
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

przez pikpokis 18 cze 2007, 12:02
witaj mieciu !:) zyje zyje:P dziekuje ze pytasz, jednak znowu bede chodzila na psychoterapie, dam sobie jeszcze szanse.... ostatnio bylo i dobrze i zle, moge wlasnie tak to podzielic, bylam zdenerwowana przez kobiece sprawy ;) i wtedy pryszly mysli... ale od kilku dni jest lepiej, choc wiadomo czasem uczepie sie jakiejs mysli i ona wraca dopoki o niej calkowicie nie zapomne i nie oleje jej, jak mialam te moje drazliwe dni mialam znowu samobojcze mysli.... i to tez teraz minelo.... tebletki biore nadal i mam nadzieje ze jeszcze pozyje w szczesciu..... mieciu ale napisz co u ciebie! jestem caly czas myslami z wami, mialam ostatnio problemy z komputerem dlatego nawet nie zagladalam... ale wiecie co moze to i lepiej ze jestesmy w kontakcie raz na jakis czas, pamietacie jak nie bylo dnia zebysmy nie pisali :) ja bylam uzalezniona, forum pomagalo mi ale takze wyzwalalo nowe mysli i analizy, teraz czuje sie swobodniej :) papa kochani! wszystkiego dobrego! napiszcie!
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez nowa 18 cze 2007, 15:07
hej, przedsawiłam sie juz ale moge jeszcze raz.No moze nie przedstawiłam a powiedziałam ze mam 20 lat i podejrzewam ze mam nerwice natrestw :( od tygodnia myslałam o ty czy kocham mojego chłopaka, ta mysl mi nie pozwala normalnie funkcjonować,jestem z nim i mysle czy che z nim byc,mowie mu ze kocham bo chciałabym abym czuła to co dawniej.A moze to nie nerwica a przestałam kochac :?: tyle ze jak chciała przez to sie z nim rozstac to nie dałam mu wyjsc bo nie chciałam zeby tak było, bałabym sie ze bym go straciła na zawsze.No i dzis juz mniej mnie ta mysll meczy ale moze ze przywyklam do tych glupich mysli :?: chciałbym go kochac jak dawniej a raczej miec przekonanie ze kocham.Szukam w nim wad, próbuje sobie wmówić ze kocham mimo tych myśli.Moze i kocham ale te mysli sprawiaja ze juz niewiem jak jestI to ze niewiem jest najgorsze.Powiedziałam mu tylko ze niewiem czy powinnismmy byc razem,a nie ze niewiem czy kocham bo bym go straciła :( czy mozna tak z dnia na dzien przestac kochac?prosze pomózcie mi.Co myslicie o tym co mówie.Wogóle to dwa tygodnie temu czułam sie bez wartosciowa, nic mi sie nie chciało,miałam wszystko gdzies.Wtedy myslałam o depresji teraz te mysli mam :? :( nie wiem co robic, chyba pojde do lekarza ale moze ja juz nie kocham a nie jestem chora,ale czemu w takim razie nie chce go ranic?i chce zeby dobrze było tak jak dawniej...juz sama niewiem.Pomózcie :roll: :(
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
17 cze 2007, 23:13

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do