Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez sredniowieczna_panna 08 maja 2007, 20:49
Bad Girl napisał(a):sredniowieczna_panna i jak, te natręctwa same ci tak przeszły?
jeśli teraz jest dobrze to naprawde ci zazdroszcze... :)


no wlasnie ze ja mam tak dziwnie, ze to sie pojawia i znika, w roznych formach;P np. te z facetem to byly jakis czas, a potem zniknely. Z kolei np. te religijne sa bardziej stale, glownie jak sie modle, przede wszstkim w kosciele. Nie wiem dokladnie, na czym to polega, za jakis czas ide do psychiatry, to sie dowiem.

Momentami sie zastanawiam, czy dobrze mi sie wydaje, ze to NN. Tzn jak czytam Wasze przezycia, to jednoczesnie widze duzo wspolnego (wiele takich samych objawow), ale z drugiej strony to sie pojawia i znika (tzn np. mam natrectwo przez jakis czas, a potem ucieka i go nie ma ale za jakis czas wraca itp. Bardziej stale mialam jakis czas temu, ale pomogla wizyta u psychologa)- porownujac do tego, co Wy macie, to sie ciesze, ze mam to w losowych odstepach czasu, a nie calutenki czas, ale z drugiej strony nie ma nic fajnego w momencie, kiedy to juz mnie dopada:(

ta psycholozka, u ktorej raz bylam, mowila, ze to moze tak byc, ze po wizycie wszystko mi sie wyciszy, a potem wroci, wiec lepiej zajac sie tym od razu. A ja sie glupia nie zajelam;P Z reszta szerzej pisalam w http://www.forum.nerwica.com/viewtopic. ... &start=120 , nie chce tu powtarzac

zobaczymy, co mi psych powie... dziwne to jest:/
Posty
75
Dołączył(a)
29 lis 2006, 20:05

Avatar użytkownika
przez KawaNadMorzem 08 maja 2007, 21:21
Czy jest możliwe że się nie potrafi kochać ? Pytam sie bo w moim przypadku chyba tak jest. 2,5 roku temu poznałem dziewczyne do której wydawało mi sę że to jest to, zależało mi na tym aby się z nia widywać, spędzać czas, ciągle o niej myślałem, nie mogłem o niej przestać myśleć nie mogłem spać, jeść a każda spędzona godzina była dla mnie ja coś najlepszego na świecie, ale niestety nie wyszło nam i cieżko to przeżyłem i od tamtej pory mam pustke w sobie nie potrafie okazywać uczuć, bo poprostu ich nie mam jestem zimny jak lód, nie potrafię współczuć ani zrozumieć. Może jestem jakiś dziwny ale od tamtej pory jak poznaję dziewczynę to nie moge w sobie znaleźć takich uczuć jakie czułem kiedyś, jest mi to obojętne, potrafię być miły itp ale to nie to... czy można nie potrafić kochać ?
~`nie wszystko jest takie proste na jakie wygląda...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
81
Dołączył(a)
07 maja 2007, 17:47
Lokalizacja
Z domu, z pracy .... LBN

przez Lucy86 08 maja 2007, 22:18
Hej...wczoraj poniosłam klęskę jako autoterapeuta :/ uznałam, że skoro moja terapeutka nie uczy mnie technik radzenia sobie z natręctwami, to sama się nauczę. Obłożyłam się fachową literaturę z biblioteki mojego wydziału i efekt byl taki, że potem nie mogłam zasnąć w nocy, a jak już zasnęłam, miałam totalnie nienormalne natrętne sny. W tych snach byłam sobą ze wszystkimi natręctwami pojawiającymi się w ciągu dnia. To był koszmar :/ Obudziłam się rano i myślałam, że sobie coś zrobię, ale na szczęście mój chłopak kazał mi iść na zajęcia i potem zaczęło przechodzić...ostatnio stres się nasilił, bo jest możliwość, żeby zamieszkać razem, kiedyś (tzn. na początku stycznia) bardzo bym chciała, ale teraz mając te natręctwa panicznie się obawiam. W ogóle wczoraj wyczytałam w podręczniku dla psychologów, że taki objaw jaki mam to natrętne lęki i wątpliwości, takie ciągłe przeżywanie tego, co się dzieje. Oczywiście są tam opisane techniki radzenia sobie z tym, tylko dlaczego moja terapeutka mnie ich nie uczy? :?
Idę jutro do psychiatry, zobaczymy, co wykombinujemy. Na razie staram się o przedłużenie sesji letniej...eh...
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Amy Lee 09 maja 2007, 00:31
KawaNadMorzem napisał(a):Może jestem jakiś dziwny ale od tamtej pory jak poznaję dziewczynę to nie moge w sobie znaleźć takich uczuć jakie czułem kiedyś, jest mi to obojętne, potrafię być miły itp ale to nie to... czy można nie potrafić kochać ?

Niektórzy wierzą, że taka prawdziwa miłość zdarza się tylko raz. Ja też tak myślałam, kiedy przez dłuższy czas nie potrafiłam się w nikim zakochać, przez to wydawało mi się, że wykorzystuję ludzi.

A ta miłość, w którą kiedyś uwierzyłam pewnie zostanie we mnie na zawsze, jako część mnie*. Jedyne, o co mogę się postarać, to dostrajać swoje uczucia do konkretnych ludzi, a nie dobierać sobie ludzi do uczuć.

Niektórzy (inni niektórzy) mówią, że można się zakochać zawsze, kiedyś, niespodziewanie, w każdym wieku, więc jeżeli jakieś wewnętrzne zaburzenia i blokady tego nie zduszą to można dalej wierzyć w miłość.

---

*No dobra, dalej się boję, że nikogo innego tak nie pokocham :cry:
Amy Lee
Offline

przez pikpokis 09 maja 2007, 07:58
witajcie kochani! nie pisalam bo nie mialam sil.... mysli sie nasilily:( ciagle cos wyszukuje, non stop...... nawet nie mam sil pisac! lucy kochana prosze napisz nam jakie to sa techniki? bo to prawda ze kazda chwile przezywamy i stad te natrectwa i watpliwosci.... najgorsze jest to ze niby w pelni zdajemy sobie sprawe z tego co mamy zmieniac ale jak to zrobic? te techniki... prosze napisz moze wspolnie do czegos dojdziemy...

ja jutro ide do mojej psycholog i spytam jej co mamy robic!!!!! mam nadzieje ze mi powie:( bo jest zle......:(
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez mieciu 09 maja 2007, 08:00
Ame Lee szukasz osoby, która wyzwoli identyczne "idealne" uczucia jak te które były kiedyś. Podobno nie ma takiej możliwości, żeby coś przeżyć identycznie a jeśli nie jest to identyczne to schemat w główce mówi nam : "to nie to".
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

przez Amy Lee 09 maja 2007, 12:00
Właśnie przestałam już szukać osoby, która dopasuje się do mojego idealnego wyobrażenia o tym, jak powinna wyglądać miłość.

Tamto uczucie, o którym mówię na pewno nie było idealne, ale chciałam dać tej osobie jeszcze jedną szansę, właśnie jemu a nikomu innemu. Bardzo się boję, że nam się nie uda, a potem nie znajdę nikogo, na kim mi będzie tak zależało, a on na pewno nie znajdzie nikogo, kto będzie go kochał tak jak ja.

Chociaż też się czasem zastanawiam, czy to jest na prawdę miłość, a nie jakiś dziwny stan emocjonalny? Czy miłość jest jak Bóg? Nie można udowodnić jej obecności, można tylko w nią wierzyć i czuć, że jest?
Amy Lee
Offline

przez mieciu 10 maja 2007, 13:32
Na to pytanie musi odpowiedzieć Ci ktoś, kto wierzy w istnienie boga, ja niestety nie potrafię. Wiem jedno - miłość to nie żadna magia to wzajemna współzależność, projekcja ideału. Im lepiej stworzysz projekcję tym bardziej "pokochasz".
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

przez Amy Lee 10 maja 2007, 15:10
Chciałabym wierzyć, że mogę kochać prawdziwych ludzi, a nie tylko moje wyobrażenia o nich.
Amy Lee
Offline

przez Lucy86 10 maja 2007, 22:19
Byłam wczoraj u psychiatry. Zmieniła mi lek na Fevarin, od jutra mam zacząć brać. Dziś na początku był koszmar, chyba poczulam, że jestem bez leku, ale potem się jakoś poprawiło.

Co do technik:
1. technika taśmy
Należy sporządzić listę myśli, które budzą lęk. Uporządkować je na ośmiostopniowej skali od brak lęku do wysoki poziom lęku. Następnie rozmieścić myśli na pięciostopniowej drabince od najmniej przerażającej (stopień 1) do najbardziej (stopień 2).
Nagrać najmniej przerażającą myśl na dyktafon/taśmę/płytę i powtarzaj ją w formie pętli (co 30 sekund powtórzenie).
Włącz odtwarzanie na 15 minut i spróbuj ocenić poziom swojego lęku w regularnych odstępach czasu np. co 3 minuty
Minuty Niepokój/lęk
3 -
6 -
9 -
12 -
itd. Przesłuchaj taśmę bardzo uważie. Kiedy pojawi się obsesyjna myśli, nie rozpraszaj się. Słuchaj dalej.
Ćwicz słuchanie swojej myśli co najmniej 2 razy dziennie. Rób to, dopóki lęk się nie zmniejszy.
Kiedy uporasz się z pierwszą myślą, zastąp ją kolejną z listy i tak aż do skutku.

Od razu zastrzegam, że nie wiem, jak to działa, bo dopiero zaczęłam czytać tę książkę. Jeśli ktoś chce ją kupić/wypożyczyć: "Wolni od obsesji" Frank Tallis. Tam są opisane różne techniki na różne obsesje, kompulsje.

Pozdrawiam
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 11 maja 2007, 19:52
Ciekawa technika....
Powiem wam, że ostatnio było ze mną dobrze... aż sama się dziwiłam.
oczywiście, myśli nie odeszły... ale po raz pierwszy od dłuższego czasu, spędziłam z moim ukochanym miłe chwile... był nawet moment kiedy poczułam sie szczęśliwa. mogł mnie przytulić bez moich protestów.
nie wiem czy to leki zadziałały że tak sie uspokoiłam czy co...
A jak tam u Was kochani?
Mam nadzieje, że wszystko jest wporządku.

trzymajcie sie cieplutko :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

przez Lucy86 12 maja 2007, 11:31
Ja też mam momenty lepsze i gorsze. Wczoraj wieczorem zaczęłam Feravin. Ten dzień przerwy bez żadnego leku to był koszmar, na szczęście już ze mną. Stresuję się teraz, bo przez kilka dni mój chłopak będzie chodził na zmianę od 15 do 23, a ja go najbardziej potrzebuję wieczorem :( ale może jakoś sobie poradzę...pozdrawiam
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 14 maja 2007, 15:11
czy to znaczy Lucy, że najgorzej czujesz sie zawsze wieczorem?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

przez Lucy86 15 maja 2007, 19:58
Z reguły jak zachodzi słońce :(

Dziś w ogóle nie mam ochoty na nic, a sesja za pasem :/ jutro terapia, ciekawe co z tego wyjdzie? a wróciłam do asentry, bo po fevarinie czułam się fatalnie (derealizacja, wylączenie, splątanie)...
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do