Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez pikpokis 23 kwi 2007, 20:59
witajcie! mieciu to raczej wy jestescie dobrymi duszkami, ja tylko przylaze i marudze :( ale dobrze ze moge sie wygadac komus kto wie co przezywam.... wiecie co dzis musialam zalatwic cos w dziekanacie i zaczepila mnie dyrektorka, powiedziala mi ze widziala ze cos ze mna nie tak w grudniu bylo i bla bla bla... ze jestem skryta i tak dalej.... wtedy pomyslalam : moja depresje tak bylo widac? ;/ masakra:( i ta skrytosc... nigdy nie bylam skryta, zawsze bylam mega otwarta, komunikatywna, wesola... zawsze bylo mnie pelno.... teraz widze jak to chorobsko mnie zmienilo..... niby jestem jaka bylam, ale skoro cale cialo pedagogiczne widzialo ze cos ze mna nie tak (bo juz wykladowcy tez mowili mi ze zle wygladam) to cos w tym musi byc:( dzis tez w budzie bylam przygnebiona i zestresowana : co bedzie dzisiaj ale po konfrontacji z dyra pomslalam ze musze sie troche maskowac :( dzis jak spotkalam sie z kochaniem zrobilam maly krok na przod, co z tego bedzie zobaczymy, ale bylo calkiem calkiem, odegnalam zle mysli chociaz na jakis czas.... ehhhhh kurde jestem tak wyczerpana psychicznie....

jestem z wami kochani! modlcie sie, bo mnie to ratuje w zlych chwilach.... papa!
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez apsik84 24 kwi 2007, 10:11
Nie wiem czy czytaliscie inne wątki, ale w jednym ktoś napisał:

"Tak całkowite wyleczenie choroby następuję poprzez przebudowę osobości z typu niepewnego na pewny, z pesymisty na optymistę. Osoby które się wyleczyły lub za takie się uważają stają się jednostkami niesamowicie silnymi i odpornymi psychicznie właściwie nie do poznania z czasów choroby, dobrze by chory naśladował innego domownika albo osobę która wg niego żyje właściwie. To także osoby z którymi fajnie i przyjemnie się przebywa.
Co do źródeł to nie myśli czy czynności są charakterystyczne dla osób z nn ale sposób ich interpretacji i zbyt duża skłonność do emocjonalności. Wadliwe połącznie podstawy i kory powoduje konieczność ciagłych i nieustannych analiz oraz wzmaga tendencję do strachu oraz lęku. "

Bardzo mi sie to spodobało i mam nadzieje, że każdy z nas stanie się "jednostka niesamowicie silna i odporna psychicznie właściwie nie do poznania z czasów choroby"

:)
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 24 kwi 2007, 15:18
Bardzo dobry tekst :) Dodaje pewności siebie.
Ja i tak uważam, że jesteśmy nawet teraz nadzwyczaj silni. mimo wszystkich uciążliwych mysli i przeszkód, potrafimy walczyć i wierzyć w zwycięztwo. Czasami czuje, że jesteśmy zupełnie inni niż wszyscy...
jeśli pokonamy chorobe... to naprawde będziemy niesamowicie odporni psychicznie :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez pikpokis 25 kwi 2007, 21:35
kurde przyszly natrectwa z grudnia;/ ze widze cos w jego wygladzie i tak dalej :(( mam dosyc.... jutro psychoterapia, nawet nie chce mi sie isc....
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 26 kwi 2007, 07:57
Piko głowa do góry! ja mam niestety to z wygladem przez caly czas i wiem jakie to moze być uciążliwe... :/
nie wiem czy dobrze myśle, ale w tym przypadku objawia się chyba nasz chory perfekcjonizm...
przy okazji za bardzo staramy sie stworzyć związek idealny... którego raczej nie ma...
Pikpokis dasz sobie rade i idz na psychoterapie nawet jeśli nie masz chęci. to ci napewno pomoże i postawi na nogi chociaz na chwile :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

przez pikpokis 27 kwi 2007, 07:43
staram sie walczyc kochani.... u psycholog bylo dobrze, staram sie byc bardziej pewna siebie, walczyc z myslami, ale wiecie jak to jest.... Bad girl masz calkowita racje z tym obserwowaniem wygladu i tym podobne, moja psycholog powiedziala identycznie ze tym patrzeniem i analizowaniem objawia sie nasze dazenie do perfekcji i chec stworzenia idealnego zwiazku, jak z bajki, zeby wszystko nam pasowalo, zebysmy zawsze zasmialy sie z tego co nasi kochani mowia, zeby oni zawsze mieli ochote robic to co my, zeby zawsze sie z nami zgadzali.... pa rybki! sprobuje byc jeszcze dzisiaj!
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 27 kwi 2007, 17:27
Piko a widzisz jakieś zmiany po tych psychoterapiach? bo to ten perfekcjonizm jest tak głeboko w nas zakorzeniony, że aż nie moge uwierzyć, że można coś z tym zrobić... a to jest naprawde męczące. zwłasza, że nie potrafie sama inaczej myśleć.
która to już z kolei twoja wizyta Piko?

Pozdrawiam :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

przez pikpokis 28 kwi 2007, 08:13
Bad Gril zawsze na wizycie dowiaduje sie czegos o sobie, psycholog nazywa moje zachowania o ktorych ja nie wiedzialam, uswiadamia mnie, i to jest bardzo bardzo dobre, ale najwazniejsza niestety jest moja praca nad soba, stosowanie innych zachowan, zmiana mysli, a to jest bardzo abrdzo trudne, mowie mojej psycholog co powinnam robic, co zmienic ale w praktyce jest to trudne.... tak jak napisala apsik musimy sie obrucic o kilkadziesiat stopni, z pesymiste na optymiste, z perfekcjonisty na osobe ze tak powiem normalna.... Bad girl kochana ja caly czas sie ucze, probuje jak narazie hamowac moje wybuchy, a jak przychodza mysli to mam sobie pomyslec ze one nic mi nie robia i przeciez one byly kiedys i nic sie nie dzialo.... jestem bodajze po 5 wizycie, bo chodze co tydzien, wiem jak to trudno zmienic myslenie:( zwlaszcza ze do tej walki dochodza jeszcze te natretne mysli, patrzenie na wyglad i tak dalej:( a powiedz kochana jak ty sobie radzisz? pozdrawiam!
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 28 kwi 2007, 10:17
Praca nad soba napewno musi być bardzo trudna... ale widze, że to ci pomaga.. bo zaczynasz coś zmieniać. dobrze, że o tym piszesz, postaram sie też jakoś zmieniać swoje myślenie. wiesz, bagatelizować te wszystkie natręctwa. bo ja zauważam, że trace już siły na jakąkolwiek walke. wydaje mi sie, że zaczyna mnie to coraz mniej obchodzić co będzie z nami. tak bardzo jest ciężko... myśle sobie często, że lepiej się rozstać, nie męczyć się. ale z drugiej strony w ogóle sobie nie wyobrażam życia bez niego i nadal w tym trwam.
po za tym, właśnie wczoraj mi powiedział, że wyjedzie najprawdopodobniej na półtora miesiąca do pracy za granice. nie wiem jak sobie z tym poradze... i czy czasem przez ten czas o nim nie zapomne. odzwyczaje się :(

te natręctwa co do wyglądu są naprawde straszne.... od razu nachodzi mnie myśl "przecież on mi sie nie podoba", potem , że nie moge z nim być skoro mi to przeszkadza... i na końcu chce mi sie płakać. cięzko to wszystko pojąć...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

przez Lucy86 28 kwi 2007, 11:14
Hej...
Oj ostatnio się wiele działo i mam sporo napięcia z tym związanego. U mamy nawrót choroby i kolejne chemie, babcię trzeba było umieścić w ośrodku opiekuńczo-leczniczym...ma średni kontakt z rzeczywistością. Przedwczoraj miałam straszną awanturę w domu zupełnie bez powodu, myślałam, że w nocy wyjdę z domu ze wszystkimi rzeczami, koszmar...

Ostatnio z myślami było nawet dobrze, natomiast pojawiły się okropne kompulsje. Codziennie muszę myć włosy, a jak tego nie zrobię, mam bardzo duże napięcie psychiczne, ostatnio zapomniałam wziąć ze sobą szczotki jadąc na wydział, to co chwilę chciałam wysiąść i wracać do domu :( na zajęciach czasem nie mogę się skupić, bo się zastanawiam, jak się układają włosy i muszę je natychmiast poczesać :/ chyba je skrócę, może objawy przejdą...

Dziś w nocy było kiepsko, myśli zaatakowały ze zdwojoną siłą i nie mogłam zasnąć. W końcu usnęłam po pierwszej, a już o dziewiątej nie mogłam spać...czuję się jakaś taka wypluta...
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez mieciu 28 kwi 2007, 11:37
Aby z tego wyjść przydałoby się całkowite pozbycie się innych problemów. Czasami wystrczy lekki stres aby przekroczyć barierę frustracji i wszystko wraca... Tylko jak pozbyć się innych stresorów? To niestety nie takie łatwe jak wiemy. Może trzeba gdzieś wyjechać, coś zmienić w życiu aby oderwać się od wszystkich problemów - aby przemyśleć wszystko jeszcze raz i wychwycić w gąszczu własnych myśli te które nam najbardziej odpowiadają - te które które są naprawdę nasze i zgodne z naszymi przekonaniami. Mam nadzieję, że każdemu z nas to się uda - tą czy inną drogą. Życzę wam choć trochę radośći w ten długi weekend - ja jadę z moją Dorotką do Amsterdamu i Paryża oderwać się od tego co tu:). Trzymajcie się i nie dajcie się, myślę, że warto - kiedyś wszystko będzie dobrze - wszyscy z tego się będziemy śmiali. Pozdrowionka
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

przez apsik84 28 kwi 2007, 14:43
od kiedy zwiększyłam dawkę leku czuję się jak normalny człowiek :D nic mnie nie męczy, a jak próbuje to wszystko olewam... czuję się tylko niepewna siebie - czyli jak kiedyś przed nerwicą, jakieś takie kompleksy do mnie wracają, ale dużo zmieniam i staram się naprawiac :) jest naprawde super, nie sądziłam, że jeszcze takiego czasu dożyję... z każdego dnia czerpię radość i nie ma lęku... nie wiem czy tak juz będzie zawsze, ale jedno co chcialam wam powiedzieć, to to, że warto walczyc... z moim skarbem jest pięknie. Nie jak kiedyś - inaczej, ale moim zdaniem lepiej. Ta choroba nas zbliżyła, jesteśmy ze sobą po pewnych doświadczeniach i wiem, że to wszystko przetrwałam dla niego. I wcale nie jest idealnie. Jest ludzko :)

pozdrawiam was mocno i wysyłam nadzieję, że wam się wszystko ułoży!
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

przez Lucy86 29 kwi 2007, 20:31
Nie wiem, co się dziś dzieje...wszystko się strasznie nasiliło, w ogóle jakieś napady lęku. Mój chłopak pracuje dziś od 15 do 23 i jutro tak samo. Mam straszne lęki i nie mogę się uspokoić :(
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez Jakub 30 kwi 2007, 08:59
... z moim skarbem jest pięknie. Nie jak kiedyś - inaczej, ale moim zdaniem lepiej. Ta choroba nas zbliżyła, jesteśmy ze sobą po pewnych doświadczeniach i wiem, że to wszystko przetrwałam dla niego. I wcale nie jest idealnie. Jest ludzko :) ...


Brawo !!! jest po prostu normalnie, czyli pięknie :)
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
01 mar 2007, 10:52

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do