Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez pikpokis 09 kwi 2007, 12:22
witajcie! chcialoby sie powiedziec ze jest dobrze ale nie jest;/ mam to co lucy: bedziemy sie nudzic? odbije mi cos ze przestanego go kochac? ;/ jeszcze ta dobijajaca pogoda.... aniu jeszcze troszke poczekaj! bedzie coraz lepiej! powiedzcie jak z natezeniem waszych mysli? papap caluski!!!!
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez apsik84 09 kwi 2007, 12:42
otóż zawsze kiedy mam więcej wolnego myśli się kłębią bardzo :) 2 ostatnie dni to duuużo głupich natręctw, na szczęście u mnie już one straciły moc więc potrafię z nimi sobie (w miare) radzic :) mam dla was taką troche długą, ale chyba wymowną bajkę, jak ją przeczytałam od razu pomyślałam o tym, że to dla chorych na nn z natręctwami myślowymi, mam nadzieje że was nie zanudziło:

"Któregoś dnia złapano tygrysa i umieszczono go w żelaznej klatce. Nadzór nad nim powierzono pewnemu dozorcy – miał go pilnować i karmić. Dozorca chciał się z nim jednak zaprzyjaźnić i oswoic go sobie, dlatego rozmawiał z nim przez kraty ilekroć przechodził koło jego klatki. Tygrys odnosił się jednak do niego ciągle wrogo, co mógł wyczytać z jego zielonkawych błyszczących ślepi. Tygrys śledził też każdy ruch dozorcy, zawsze gotów do skoku. Nic więc dziwnego, że dozorca zaczął się go bać i prosił Boga, ażeby obłaskawił tygrysa. Któregoś wieczoru, gdy dozorca udał się już na spoczynek, zabłąkała się ku klatce mała dziewczynka i zbliżyła się zbyt blisko do żelaznych krat klatki. Jedno uderzenie potężnej łapy, okrzyk przerażenia i gdy dozorca zjawił się, zastał już tylko krwawiące strzępy ciała ludzkiego. Poznał po tym dozorca, że Pan Bóg nie oswoił tygrysa. Lęk jego rósł. Wziął tedy tygrysa i zapędził go do ciemnej, głębokiej jamy, z dala od ludzi. Ale tygrys ryczał teraz bez przerwy dzień i noc, nie dając dozorcy nawet oka zmrużyć i przypominał mu jego winę. W snach prześladowały dozorcę krwawiące strzępy ciała dziewczynki. W męce swej wołał do Boga, ażeby uśmiercił tygrysa. I oto otrzymał od Boga całkiem nieoczekiwaną odpowiedź: “Wpuść tygrysa do swego domu, do najpiękniejszego pokoju swego mieszkania.” Dozorca wyzbył się teraz już bojaźni przed śmiercią, wolał raczej umrzeć, niż słuchać przeraźliwego ciągłego ryku.

Usłuchał więc, otworzył tygrysowi drzwi i tak się modlił: “Bądź wola Twoja”. Tygrys wszedł do drzwi i zatrzymał się. Długo spoglądali sobie w oczy i mierzyli się wzrokiem. Tygrys wyczuł jednak, że dozorca już się go nie boi, bo oddech jego jest równy i spokojny. – Położył się tedy do jego nóg. Tak się zaczęło. Jednakże w nocy tygrys zaczął znów ryczeć, tak iz dozorca znów zaczął się go bać. Nie pozostało mu zatem nic innego, jak wpuścić go i zmierzyć się z nim znowu. I znów musiał mu patrzeć prosto w oczy i tak stale na nowo. Każdego poranka. Nigdy nie udało mu się ujarzmić go, raz po wszystkie czasy. Dzień w dzień musiał się mierzyć z nim i zwyciężać go. Po latach jednak zaprzyjaźnili się obaj z sobą i doszło nawet do tego, że dozorca mógł tygrysa nawet głaskać i włożyć rękę w jego paszczę, tylko nie wolno mu było spuszczać go z oczu."
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 09 kwi 2007, 14:26
Mam do Was pytanie... czy chodząc na psychoterapie mieliście stwierdzone jakieś zaburzenia osobowości? typu osobowość anankastyczna, schizoidalna, depresyjna?
bo czytając o tym zauważyłam wiele podobieństw które mogłabym przypisać sobie czy innym, mającym natrętwa myślowe.
Myśle, że jest to ciekawy temat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez pikpokis 09 kwi 2007, 21:57
apsik piekna bajka, dziekuje ze ja zamiescilas... bedzie mi sie spalo lepiej i z nadzieja.... apsik wiadomo duzo czasu duzo mysli:( dzis tez lapalam sie na tym ze jak mialam troche czasu do przemyslen bo akurat nic nie robilam to mysli przychodzily.... heh...

bad girl ja nie mialam jeszcze okreslenia osobowosci i moze nawet nie bede miala, ale moja pani powiedziala mi ze jestem osoba bardzo niepewna siebie, chcaca byc lubiana, doceniana...


kurde jest mi tak ciezko, moj chlopak jest taki kochany.... dzis przegadalismy fajnie cale nasze spotkanie, nie mialamochoty na przytulanie i odrazu mysl......;/;/ wiadomo jaka..... kurde!
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 10 kwi 2007, 11:15
Piko a jesteś w jakimś stopniu chłodna emocjonalnie?
że często nie masz ochoty na przytulanie albo czułość?
Bo ja tak mam i mi ciężko z tym :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

przez Lucy86 10 kwi 2007, 11:49
Bajka bardzo mi się podobała :)
Bad Girl ja też odczuwam często taki chłód emocjonalny, ale wydaje mi się, że przyczyną tego są nasze myśli. Trudno się nam zmierzyć, z tym co czujemy i z tym co myślimy, dlatego reakcją jest obojętność. Przynajmniej ja to tak odbieram.

Co do osobowości, to z każdej coś na pewno mamy, w tym nie ma nic zaskakującego. Na studiach mi powiedziano, że każdy ma w sobie trochę z każdej osobowości, i żeby się tym nie przejmować. Często osoby z nerwicą natręctw mają objawy depresyjne, skłonności do zamiast walki z przeciwnościami poddawania się (osobowość depresyjna), ale i np. dokładności, perfekcjonizmu (osobowość anankastyczna)...
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez lochness 10 kwi 2007, 12:47
wwwwwwwww
Ostatnio edytowano 17 kwi 2007, 19:19 przez lochness, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
27 lut 2007, 18:23

przez pikpokis 10 kwi 2007, 13:08
czesc rybki.

tak jak i ty bad girl jak i lucy tak i ja jestem czasami chlodna ;/ wlasnie wczoraj nie mialam ochoty na przytulanie i naszly mnie mysli tym samym:(

ale dzis stalo sie cos gorszego, jak juz wiecie , wszystkim sie przejmuje, kazdym gowienkiem a dzis moj chlopak jakby skarcil mnie bo zabardzo sie wyglupialam, lzy mi naplynely do oczu i pomyslalam sobie: moze my nie jestesmy dla siebie? i trzyma mnie do teraz:(((((

wiem ze to dziecinne i glupie ale macie tak ze waszym chlopakom nie podoba sie jakies wasze zachowanie?:( bo mi sie wydaje ze powinno byc idealnie ze on powiniec wszystko akceptowac, smiac sie z kazdego mojego slowa, a tak nie jest prawda?:(((

prosze napiszcie....
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez mieciu 10 kwi 2007, 14:28
Bo nam się w ogóle wydaje, że wszystko co robimy powinno być bez zająknięcia akceptowane z radością przez nasze drugie połówki ale...tak nie jest, i nie może być. Ja też tak mam, czasem:). Ja sobie jeszcze tłumaczę tak: przecież dla mnie to nie byłby problem. Jest tylko jedna sprawa: to nie jesteśmy my, tylko inna osobowość, inny człowiek i nie musi myśleć tak jak my, ba, wręcz nie powinien...nie ma identycznych ludzi. Trzymajcie się dziewczęta i piszcie co u was. Coś Jakub się nie odzywa, czyżby już ostatecznie wyzdrowiał? Pozdrawiam
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

przez Jakub 10 kwi 2007, 16:02
Coś Jakub się nie odzywa, czyżby już ostatecznie wyzdrowiał?


Nic podobnego :) pop prostu zmagałem się z tym cholerstwem. Jest zdecydowanie lepiej od kiedy biorę leki, bo mogę nad tym panować. Jestem pewien że dzięki psycoterapii i farmakoterapii to pokonam. Ale ostatnio trochę pokłuciłem się z moją ukochaną. No i zawisła groźba rozstania - ale prawdziwego rozstania, nie urojonego. Zlasowałem się prawie kompletnie, i wtedy poczułem, że po prostu bardzo ją kocham. Po tym fakcie natręctwa na temat czy kocham czy nie zniknęły - jak do tej pory ich nie ma, ale teraz boję się, że nasz związek się rozpadnie i że ją stracę na zawsze. Jak wydać i tak źle i tak niedobrze, hehe. Trzymajcie się mocno i nie traćcie nadziei to to gówno pokonacie. Jestem na to dowodem. Skondinąd wiem, że nasza odmiana nerwicy natręctw nie jest najsilniejszą wersją tej choroby i jest absolutnie do stłumienia. Powodzenia wszystkim
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
01 mar 2007, 10:52

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 11 kwi 2007, 08:30
mieciu napisał(a):Bo nam się w ogóle wydaje, że wszystko co robimy powinno być bez zająknięcia akceptowane z radością przez nasze drugie połówki ale...tak nie jest, i nie może być. Ja też tak mam, czasem:)


no właśnie.... Z tym sie zgodze. Niech tylko mój chłopak spróbuje sie mi przeciwstawić, albo zwrócić mi w normalny sposób uwage - od razu sie zamykam w sobie i nie odzywam do końca spotkania. a potem chce mi sie płakać, bo stwierdzam, że to głupstwo.
nie umiem sobie poradzić w naprawde wielu przypadkach. on jest mi najbliższy... a nie potrafie dać z siebie wszystkiego... wszystkich uczuć itd. czuje wewnętrzną blokade, jakiś niezrozumiały dystans. czuje, że mu nie ufam, a przecież nie mam podstaw żeby tak twierdzić...
nie wiem już sama :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

przez pikpokis 11 kwi 2007, 10:23
mam identycznie jak ty bad girl..... mieciu ma racje.... trudno sie z tym pogodzic... ale kurde musialabym zmienic sama siebie o 180 stopni zebym byla normalna, zebym nie wkurzala sie gdy on sie ze mna nie zgadza, nie zasmieje, zwroci uwage :((( co z tym zrobic? moze ty jakubie wiesz????
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 11 kwi 2007, 15:13
Coś czuje, że czeka nas naprawde ciężka praca nad sobą , żeby jakoś się zmienić, zacząć wszystko przyjmować normalnie...
ja też zadaje sobie to samo pytanie co ty Piko...
co wtedy robić...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

przez mieciu 12 kwi 2007, 10:42
Co w ogóle robić? Czy chcemy to czy może coś innego? Czy ten wybór jest dobry? a może tamten będzie lepszy? Czy nie zmarnujemy życia? Czy nie będziemy żałować swoich wyborów? Czy coś innego nie byłoby dla nas lepsze? Czego tak właściwie chcemy od życia? Co jest dla nas ważne? Czy to co wydaje się ważne jest naprawdę ważne czy może coś innego ważniejsze? a może jednak to co wydaje nam się ważne wcale nam się nie wydaje tylko jest ważne? Pewnie też kłębią się wam te pytania w główkach? Czy "normalni ludzie" też zadają sobie takie pytania czy po prostu tak się nimi nie przejmują? Może my mamy zbyt surowe superego? Szkoda, że nie ma odpowiedzi na te pytania w jakimś podręczniku, tylko w nas samych...
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do